fbpx

„New Amsterdam” – nowy król seriali medycznych

"New Amsterdam"
"New Amsterdam". (Fot. materiały prasowe)

Polacy oszaleli na punkcie „New Amsterdam”. Serial jest aktualnym hitem na Netflixie i od kilku tygodniu utrzymuje się na szczycie listy TOP 10 najchętniej oglądanych produkcji na platformie.

Seriale medyczne od lat cieszą się ogromną popularnością. Zaczęło się od „Szpitala na peryferiach” i „Dr Quinn”. Później serca widzów podbił „Ostry dyżur”, następnie „Chirurdzy” i „Doktor House”. Dziś produkcje te spokojnie można określić mianem kultowych. I kiedy wydawałoby się, że złotą erę tego typu seriali mamy już za sobą, na horyzoncie pojawił się „New Amsterdam”, amerykański dramat medyczny Davida Schulnera, twórcy m.in „Gotowych na wszystko”.

Jeśli lubicie produkcje o lekarzach, z pewnością zainteresuje was ten tytuł. Wyprodukowany dla stacji NBC serial zadebiutował w Stanach Zjednoczonych we wrześniu 2018 roku i bardzo szybko okazał się przebojem. Telewizyjna adaptacja książki „Twelve Patients: Life and Death at Bellevue Hospital” autorstwa Erica Manheimera garściami czerpie bowiem z najpopularniejszych seriali lekarskich, takich jak „Code Black: Stan krytyczny”, „Szpital Nadziei” czy „Doktor House”. Teraz „New Amsterdam” dostępny jest również dla Polskich widzów, którzy – podobnie jak Amerykanie – oszaleli na jego punkcie. Serial jest aktualnym hitem na Netflixie i od kilku tygodniu utrzymuje się na szczycie listy TOP 10 najchętniej oglądanych produkcji na platformie. Póki co można zobaczyć tam dwa pierwsze sezony. Pierwsza seria liczy 22, a druga 18 odcinków (każdy z nich trwa po około 40 minut). Co ciekawe, trzeci sezon miał już swoją premierę w USA, natomiast nie jest jeszcze wiadomo kiedy będzie on dostępny dla polskiej widowni.

Główną rolę w serialu gra Ryan Eggold, aktor znany z takich produkcji jak „Czarne bractwo. BlacKkKlansman”, „Ojcowie i córki” czy „Czarna lista”. Na ekranie partnerują mu m.in. Janet Montgomery („Salem”), Tyler Labine („Porąbani”), Freema Agyeman („Sense8”) oraz Anupam Kher („Poradnik pozytywnego myślenia”).

Fabuła

Akcja serialu dzieje się w samym sercu Nowego Jorku, a głównym jej bohaterem jest charyzmatyczny doktor Max Goodwin. Ceniący sobie niezależność i spokój lekarz obejmuje stanowisko dyrektora medycznego w jednym z najstarszych publicznych szpitali w Stanach Zjednoczonych, tytułowym New Amsterdam Medical Center. Placówka potrzebuje jednak wielu zmian i to nie tylko personalnych. Bohater robi więc wszystko, aby zrewolucjonizować jej działanie i przywrócić miejscu dawną świetność. Postanawia porzucić swoje przyzwyczajenia, aby zapewnić pacjentom należytą opiekę i zawalczyć o ich prawa przed zarządem szpitala. Teraz każdy nowy dzień to rewolucja. I nie chodzi tu tylko o reformę zaniedbanej placówki. Wiele wyzwań niesie również życie osobiste Goodwina. Mężczyzna dowiaduje się bowiem, że ma raka. I tu pojawia się pytanie: czy będzie walczył o swoje życie tak samo, jak walczy o swoich pacjentów? Ponadto niebawem ma zostać ojcem, co zmusza go także do tego, aby naprawić swój związek – o ile jego pracoholizm i oddanie sprawom szpitala mu na to pozwolą…

Losy doktora przeplatają się też z historiami innych postaci: pacjentów, których niezwykłe historie poznajemy w każdym odcinku, a także ordynatorów najważniejszych oddziałów szpitala, m.in. onkolożki dr Sharpe, kardiochirurga dr Reynoldsa, psychologa dr Frome’a i neurologa dr Kapoora.

„New Amsterdam” – w czym tkwi fenomen serialu?

Choć „New Amsterdam” został już okrzyknięty współczesnym „Ostrym dyżurem”, znacznie odbiega od typowych seriali medycznych. Dobrze wypada przede wszystkim pod kątem aktorskim, ponadto jest świetnie zrealizowany, ma piękne zdjęcia oraz znakomitą ścieżkę dźwiękową. Wszystkie te elementy tworzą spójną, wiarygodną całość. Poza tym, twórcy oferują widzom różnorodność i dynamikę wydarzeń, co sprawia, że już pierwszy odcinek wgniata w fotel i jest niezwykle wciągający.

Zdaniem wielu „New Amsterdam” należy rozpatrywać jednak bardziej jako science fiction, niż dramat obyczajowy. Naiwność bohaterów, odrealnienie i masa błędów logicznych to główne zarzuty stawiane pod adresem twórców. Zero brutalności oraz rzetelność i profesjonalizm lekarzy również pozostawia wiele do zastanowienia, a dobroć i gotowość do poświęceń bohaterów staje się z czasem nieco mecząca. Ale może widzowie właśnie tego teraz najbardziej potrzebują – lekkiego serialu z pozytywnym przesłaniem.

Mimo to, produkcję można zaliczyć do udanych. Jest przyjemna w odbiorze, niekiedy nawet wzruszająca, a więc idealna na obecne, bez wątpienia trudne czasy. Być może nie jest to serial przełomowy, jednak warto poświęcić na niego swój wolny czas. Miejmy nadzieję, że potencjał „New Amsterdam”, który bez wątpienia jest ogromny, nie zostanie zaprzepaszczony w kolejnych sezonach.

Trzeci sezon

Trzeci sezon serialu, który zadebiutował na antenie NBC w Stanach Zjednoczonych 2 marca, poświęcony jest pandemii koronawirusa. Twórcy postanowili jednak nieszablonowo potraktować temat i skupić się bardziej na ludzkich uczuciach, o czym opowiedział sam David Schulner: „Wszyscy znają historię pierwszej fali, drugiej fali, trzeciej fali. Na pierwszym planie są oddziały intensywnej terapii, respiratory. A my staramy się wyjść poza to, opowiedzieć bardziej ludzkie historie i historie, o których być może nie usłyszymy w wiadomościach, ale które również są ważne”. Na ten moment nie jest jednak wiadomo, kiedy trzeci sezon serialu „New Amsterdam” pojawi się w Polsce.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze