„Niezatapialni” – film o mężczyznach u progu kryzysu wieku średniego. Zabawna i budująca opowieść.

Kadr z filmu "Niezatapialni". (Fot. materiały prasowe)
Kadr z filmu "Niezatapialni". (Fot. materiały partnera)

Tylko Francuzi potrafią opowiedzieć o kryzysie mężczyzny w pewnym wieku w sposób jednocześnie zabawny i czuły. Nie spłycając tematu, ale też nie zmierzając w kierunku dramatu. Pokazywani w tramach 10. Przeglądu Nowego Kina Francuskiego „Niezatapialni” to dowód na siłę kina znad Sekwany.

O tym, że Francuzi potrafią robić świetne kino, przekonaliśmy się już nie raz. Kila lat temu udowodnił to kinowy hit – „Nietykalni”. Podobnie jak opowieść o przyjaźni sparaliżowanego milionera na wózku i jego opiekuna, chłopaka z przedmieścia – ta też chwyta za serce, krzepi i przywraca wiarę w siłę międzyludzkich relacji. Już samo streszczenie filmu oddaje siłę tej historii: kilku czterdziestoparolatków, którym życie nie szczędzi zmartwień, postanawia założyć drużynę pływaków synchronicznych. I co więcej, pojechać z nią na mistrzostwa świata!

Męski wdzięk
Reklamujący film plakat daje już przedsmak tego, co zobaczymy – grupa mężczyzn w slipach i czepkach patrzy na nas z wyzwaniem w oczach. „Uważacie, że jesteśmy śmieszni? Że to niemęskie? Że oszaleliśmy? Zapraszamy!”. Warto podjąć to wyzwanie i zanurzyć się w zmaskulinizowany świat (z odrobiną pierwiastka żeńskiego w postaci córek, żon i charyzmatycznych trenerek). Zobaczymy tu bowiem różne odcienie męskiej depresji, kryzysu czy niepogodzenia z życiem: problemy z wyrażaniem agresji, wiarą w siebie, traumatyczną przeszłością, marzeniami o sukcesie czy po prostu starzeniem się. Odnajdziemy sytuacje z własnego życia: kiedy bank odmawia kredytu, bo jesteśmy za starzy, szwagier złośliwie komentuje trwające od dwóch lat bezrobocie a córka z politowaniem patrzy na próby spełniania młodzieńczych marzeń. O tym wszystkim opowiadają sobie bohaterzy w męskiej szatni, paląc jointy na rozluźnienie. Trochę się z siebie podśmiewując, ale głównie kiwając ze zrozumieniem głową. Każdy z nich chciałby wreszcie odbić się od dna i odcisnąć jakiś ślad. I to się im udaje – w dosłownym i metaforycznym znaczeniu – dzięki pływaniu synchronicznemu.
Patrzeć na to, z jakim wdziękiem nie tylko wykonują różne baletowe figury, ale i przechodzą własne ograniczenia i przełamują kompleksy, to naprawdę ogromna przyjemność. I lekcja wiary we własną sprawczość. Bo jak mówi jeden z głównych bohaterów, odwołując się do okresu niemowlęctwa, „kiedy bardzo się chce, da się wcisnąć okrągły klocek w kwadratowy otwór”.

„Niezatapialni”, reż. Gilles Lellouche, 26 maja, godz. 20.30, Kino Muranów, Warszawa, w ramach 10. Przeglądu Nowego Kina Francuskiego.