fbpx

„Powiedz mi, jak będzie” – nowa powieść Sylwii Trojanowskiej 

„Powiedz mi, jak będzie” - nowa powieść Sylwii Trojanowskiej 
„Powiedz mi, jak będzie” - nowa powieść Sylwii Trojanowskiej 

Spontanicznie narodził się silny głos kobiet opowiadających o swoich doświadczeniach w walce o macierzyństwo, a także przeciwstawiający się krzywdzącym stereotypom na temat niepełnej rodziny. Jak to jest napisać książkę, która w tak krótkim czasie zbudowała nową społeczność? O tym opowie sama autorka.

W „Powiedz mi, jak będzie” krzyżujesz losy pozornie przypadkowych ludzi, wierzysz w przeznaczenie? W to, że osoby, które mijamy wielokrotnie przypadkiem na ulicy, mogą odegrać w naszym życiu istotną rolę?
Oczywiście, że tak. Myślę, że każda spotkana przez nas osoba ma do odegrania w naszym życiu jakąś rolę. Jedni epizodyczną, inni pierwszoplanową. I to właśnie starałam się przekazać w powieści. Każdy nasz krok, każda nasza decyzja mają wpływ na to, co się dzieje nie tylko w naszym życiu, ale również w życiu osób zupełnie nam nieznanych. Jak w tym wierszu Szymborskiej: wydaje nam się, że poznajemy się nagle, a tymczasem od lat bawił się nami przypadek. Bo kiedyś listek przefrunął z ramienia na ramię – tak tworzy się między nami niewidzialna sieć powiązań.

Wiele czytelniczek podkreśla, że to chyba właśnie przeznaczenie zesłało im Twoją książkę. Dostajesz dużo wiadomości prywatnych, a także spora część recenzji wzbogacona jest o osobiste historie. Czy pisząc „Powiedz mi, jak będzie”, spodziewałaś się takiego świadectwa wspólnoty doświadczeń?
To jest absolutnie niesamowite! I nie! Nie przypuszczałam, że będę otrzymywała tak wiele emocjonalnych wiadomości, że zostanę dopuszczona do najgłębiej skrywanych tajemnic. Że czytelniczki będą dzieliły się ze mną historiami swoich osobistych strat i opisywały najtrudniejsze momenty macierzyństwa. Ta otwartość ogromnie mnie porusza i jednocześnie uskrzydla, bo dzięki temu zrozumiałam, że napisałam ważną powieść, która popycha do refleksji, czasem nawet zadumy, a jednocześnie może być narzędziem oczyszczenia się z bolesnych wspomnień i znalezienia ukojenia.

Stygmatyzacja kobiet, które nie mogą urodzić dziecka, jest niestety zjawiskiem popularnym  w naszym kraju. Bardzo często osobami, które ranią najbardziej, jest rodzina. Z Twojej książki płynie jednak dużo nadziei i lekcji, że najtrudniejsze chwile przerodzą się w te dobre. Co właściwie było dla Ciebie inspiracją, żeby tak poprowadzić fabułę?
„Powiedz mi, jak będzie” ma dwoje autorów – mnie i życie, również moje własne. Bo to jest najbardziej osobista z moich powieści. Utkałam ją ze wspomnień, i to tych bolesnych, związanych z macierzyństwem i… ze stratą dziecka. Nie było to dla mnie łatwe, ale nie żałuję. Wiem, że dobrze zrobiłam, bo codziennie dostaję sygnały, że ta historia pomogła bardzo wielu kobietom zrozumieć, że nie są same w swoim bólu, że zawsze jest ktoś, kto wyciągnie do nich pomocną dłoń, jeśli tylko o nią poproszą, i że zawsze jest nadzieja na lepsze jutro.

Wierzę w dobre chwile, w ich moc i siłę. W to, że są balsamem na trudne, bolesne momenty naszego życia. Staram się żyć według zasady: Ciesz się tym, co radosne, pełne szczęścia i dobra – i przypominaj sobie o tym, kiedy życie cię gniecie.

Twoje bohaterki to silne osobowości, nawet jeżeli w siebie nie wierzą, to w chwilach próby nie zawodzą. Skąd czerpiesz wzór na takie budowanie postaci?
Największą inspiracją dla moich powieści jest ich „drugi autor” – życie, pełne ciekawych postaci, miejsc, zdarzeń. Staram się być wnikliwą obserwatorką i słuchaczką. Od zawsze pociągały mnie i inspirowały silne kobiece osobowości. Choć oprócz podziwu dla ludzkiej siły mam w sobie też ciekawość, która każe mi doszukiwać się w tej sile słabości, rys. Dzięki tym rysom postaci są pełniejsze i prawdziwsze.

Jest wiele takich fragmentów, ściskających za gardło, przy których chciałoby się przytulić bohatera. Chociażby Olę, która wiele przeciwności losu znosi w samotności. Czy Tobie zdarza się płakać wraz z postaciami, które kreujesz?
O! I to jak często! Zwykle jest tak, że pisząc, odbieram świat zmysłami bohatera. Kiedy jest mu źle, płaczę razem z nim, kiedy się z czegoś cieszy, ja także się uśmiecham, kiedy się złości – we mnie też się gotuje. Bardzo zżywam się z bohaterami. Tylko w ten sposób jestem w stanie dobrze oddać ich prawdziwe ja.

„Powiedz mi, jak będzie” otwiera serię „Dobre chwile”. Ta nazwa na pewno nie jest przypadkowa, gdyż niesie ze sobą dużo optymizmu i nadziei. Dlaczego właśnie „dobre chwile”, skoro wiele z tych, które opisałaś w powieści, jest trudnych i wymaga od bohaterów odwagi do zmierzenia się z losem?
W jednej ze swoich książek Regina Brett napisała, że życie nie jest przewiązane kokardą, ale i tak jest wspaniałym prezentem. I ja się z tym zgadzam w stu procentach. Tak jak już wspomniałam, w życiu ważne są właśnie te dobre chwile, czasem bardzo krótkie, ale jednak dobre. Nie chodzi mi o to, by tworzyć jakiś bilans zysków i strat. Czasem tych dobrych chwil jest niewiele, ale są one bardzo intensywne. A złe chwile? One pozwalają nam wyraźniej dostrzegać istnienie tych dobrych. Tak myślę.

Na Twoją najnowszą powieść składają się trzy z pozoru odrębne opowieści z różnymi bohaterami, których historie stały się bardzo bliskie wielu czytelniczkom. Każdy z wątków mógłby być punktem wyjścia do osobnej powieści, a jednak postanowiłaś je połączyć. Czy w trakcie pisania miałaś poczucie, że bohaterowie i ich historie przejmują kontrolę nad piórem, czy jednak to Ty, jako autorka, miałaś ostatnie zdanie?
Jestem jednym z tych autorów, którzy pozwalają bohaterom żyć ich własnym życiem. Śmieję się, że moi bohaterowie się szarogęszą, rządzą. Bo tak po prostu jest. Ja jedynie zarysowuję ramy: w głowie najpierw pojawia mi się zakończenie powieści, później początek, na końcu kluczowe momenty. Niektóre sceny rozpisuję niczym mindmapy, ale nie tworzę szczegółowego planu. Wiem, że w moim przypadku to nie ma sensu, bo później zbyt wiele zmieniam. Piszę tak, jak podpowiada mi intuicja. Idę za bohaterem, on mnie prowadzi w swój świat, pokazuje: zobacz, tu leżą koce, a tam lubię stanąć z kubkiem kawy. Takie zaufanie do bohatera pozwala mi zapisać historie, które są realne, a na tym mi najbardziej zależy.

W lipcu pojawi się „Daj nam jeszcze szansę”, czyli drugi tom serii „Dobre chwile”. Planujesz kontynuację historii z „Powiedz mi, jak będzie”, a może pojawią się całkiem nowi bohaterowie? I czy możesz już zdradzić, z jakimi wyzwaniami przyjdzie im się zmierzyć?

„Daj nam jeszcze szansę” nie stanowi kontynuacji losów bohaterów z „Powiedz mi, jak będzie”, ale mogę zdradzić, że pojawi się tam kilka postaci znanych z pierwszej odsłony serii „Dobre Chwile”. Mam nadzieję, że czytelniczki zaprzyjaźnią się z nowymi bohaterami i czule przywitają tych, których już znają.
Dodam przewrotnie, że tytuł drugiego tomu mówi już sporo o wyzwaniach, przed którymi staną bohaterowie, bo będzie to przede wszystkim opowieść o dawaniu drugiej szansy. Ale też o sile miłości, więzach rodzinnych, potędze macierzyńskiego instynktu oraz o nadziei, że zawsze może być lepiej.

„Powiedz mi, jak będzie” - nowa powieść Sylwii Trojanowskiej 
„Powiedz mi, jak będzie”, Sylwia Trojanowska, Wydawnictwo Poznańskie