Premiery kinowe, których nie możesz przegapić

Początek każdego roku to wysyp świetnych filmów. W tym roku oczekiwanie na najważniejszą na świecie galę wręczenia nagród filmowych, czyli Oscary, umili nam mnóstwo kinowych przebojów. Spośród nich znajdują się absolutni faworyci do tegorocznych nagród, a także pozostałe nowości, które bez wątpienia zasługują na naszą uwagę. Właśnie na te premiery, czekamy w nadchodzących miesiącach:

  1. „Mój piękny syn” – to historia rodziny, która musi zmierzyć się z uzależnieniem dorastającego chłopaka. Niezwykle mocna i poruszająca opowieść o nastolatku, który poszukuje swojej drogi, o marzeniach, które prowadzą go na skraj przepaści, a także o miłości rodziców, którzy nie potrafią wypuścić swego dziecka z objęć. To pierwszy tak szczery, prawdziwy i poruszający film o rodzinie, bezwarunkowej miłości, dumie, rozczarowaniach i nadziei. „Mój piękny syn” to najnowsze dzieło Felixa van Groeningena (nominowanego do Oscara za film „W kręgu miłości”). Scenariusz filmu powstał na podstawie wspomnień Davida Sheffa i jego syna Nica, które stały się bestsellerami, zajmując pierwsze miejsca na liście New York Timesa. Producentem filmu jest Brad Pitt i jego firma Plan B, która stoi za sukcesem nagrodzonych Oscarami produkcji „Moonlight” i „Zniewolony. 12 Years a Slave”. Współautorem scenariusza jest Luke Davies, nominowany do Oscara za scenariusz do filmu „Lion. Droga do domu”. „Mój piękny syn” do obejrzenia już w kinach!
  2. „Green Book” – obsypana nagrodami prawdziwa historia niewiarygodnej przyjaźni, wielki zwycięzca Złotych Globów i jeden z największych faworytów wyścigu o Oscarowe statuetki. „Green Book” to opowieść o drobnym cwaniaczku z Bronxu, który zostaje szoferem ekstrawaganckiego muzyka z wyższych sfer i razem wyruszają na wielotygodniowe tournée. Ich wspólna podróż, pełna zaskakujących przygód, okaże się początkiem nieprawdopodobnej przyjaźni. Cudowna, pełna humoru i ciepła historia przyjaźni, która wydarzyła się naprawdę z Viggo Mortensenem w roli głównej!
  3. „Powrót Bena” – z jak zwykle zachwycającą Julią Roberts w roli głównej. Wyjątkowo wzruszająca i dająca wiele do myślenia opowieść o relacji matki z synem borykającym się z uzależnieniem od narkotyków. Świetna kreacja jednej z najlepszych aktorek Hollywood, której nie widzieliśmy w tak dobrej roli, chyba od czasów filmu „Sierpień w hrabstwie Osage”.
  4. „Dom, który zbudował Jack” reż. Lars von Trier – na ekranach polskich kin od 18 stycznia 2019. Długo wyczekiwane dzieło jednego z najsłynniejszych i najbardziej kontrowersyjnych reżyserów skandynawskiego pochodzenia z wyjątkowo silną obsadą i… ciężkim w ocenie scenariuszem. Autor m.in. takich dzieł jak „Przełamując fale”, „Antychryst” i „Nimfomanka”, jak zwykle zaskakuje i dzieli widzów. Tytułowy Jack to postać pełna (choć może tylko na pozór) sprzeczności – uwielbiający piękno, sztukę i wysoką kulturę mężczyzna będący seryjnym mordercą pokazany jest za pomocą typowego dla reżysera czarnego humoru. O filmie, w którym główne role powierzono Mattowi Dillonowi oraz Umie Thurman mówi się, że jest połączeniem wielu gatunków: czarnej komedii, typowej tragedii, czy nawet przerażającego horroru. Warto – nie tylko dla reżysera, ale także dla świetnie zbudowanej i mocnej roli Dillona.
  5. „Wszyscy wiedzą” reż. Asghar Farhadi – czyli mieszanka historii miłosnej z zagadką kryminalną w tle. Pozycja obowiązkowa na liście „must see” chociażby za mistrzowski duet małżeństwa Cruz&Bardem. Od czasów „Vicky Cristina Barcelona” i „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara” wiemy, że razem na ekranie sprawdzają się o wiele lepiej niż mogłoby się wydawać. Rozgrywająca się na hiszpańskiej prowincji akcja filmu z niewinnego i sielankowego obrazu przekształca się w… intymny i bardzo emocjonujący dramat. Penelope Cruz wcielająca się w rolę kobiety, która po latach wraca do rodzinnego miasteczka i spotyka dawną miłość idealnie odnajduje się w tych klimatach, nawet w momencie, gdy jej życie wywraca się do góry nogami i musi zmierzyć się z tajemniczym zaginięciem córki. Wszyscy wiedzą, że Penelope w nowym filmie zobaczyć trzeba.
  6. „Anioł” reż. Luis Ortega – wygląda jak anioł, ale to ostatnie, co można o nim powiedzieć. Oparty na prawdziwej historii Carlosa Robledo Pucha znanego także pod pseudonimem „Anioł Śmierci” film opowiada historię niezmordowanego złodzieja, który wkraczając w dorosłość odkrywa swoją mroczną naturę. Świetny debiut młodego i zdolnego Lorenzo Ferro, który idealnie pasuje do roli aniołka z piekła rodem.
  7. „Kafarnaum” reż. Nadine Labaki – na swoim koncie ma już Nagrodą Jury otrzymaną na Festiwalu Filmowym w Cannes i wyjątkowo długie owacje na stojąco ze strony publiczności. Już od 22 lutego przeniesiemy się w świat bejruckich slumsów z perspektywy 12-letniego chłopca sprzeciwiającego się narzuconym przez kulturę tradycjom i wzorom zachowania. Gdy rodzice wydają jego siostrę za mąż wbrew jej woli, Zain postanawia się zbuntować wobec tej niesprawiedliwości i ucieka z domu. Jego celem jest ratunek starszej siostry okupiony tułaczką, bezdomnością i wieloma przygodami, których doświadcza po drodze.
  8. „Maria, królowa Szkotów” reż. Josie Rourke – przede wszystkim dla obsady (w rolę Marii Stuart wcieliła się Saoirse Ronan, Elżbiety I – królowa metamorfoz Margot Robbie) i ciekawych, historycznych postaci. Nowy film Josie Rourke pokazuje twardy charakter charyzmatycznej Marii Stuart oraz konflikt, w jaki popadła z zasiadającą wówczas na tronie Anglii i Szkocji, Elżbietą I. Punkt za ciekawie pokazaną intrygę i zwrócenie uwagi na problemy silnych, bezkompromisowych kobiet w dotychczas typowo męskim świecie.