1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Retro
  4. >
  5. To ona była pierwowzorem Małgorzaty. Jelena Siergiejewna – muza Bułhakowa

To ona była pierwowzorem Małgorzaty. Jelena Siergiejewna – muza Bułhakowa

Portret Michaiła Bułhakowa z żoną Jeleną z 1932 roku, okładka książki „Mistrz i Małgorzata”. (Fot. Wojtek Laski/East News, materiały prasowe)
Miała lekkiego zeza, czar osobisty i trzech mężów. Ten ostatni był największą miłością jej życia. Krótko po ich ślubie w podarowanej książeczce napisał jej dedykację: „Tajnemu przyjacielowi, który stał się jawnym – żonie mojej Jelenie”. I dopisał: „Będziesz mi towarzyszyć w ostatnim locie”. Towarzyszyła – gdy umierał. Jelena Siergiejewna przeżyła z Michaiłem Bułhakowem osiem lat. Była jego muzą, przyjaciółką i pierwowzorem Małgorzaty – królowej balu u Szatana.

Miała się z nim nie spotykać. Jewgienij Szyłowski był wściekły, gdy dowiedział się, że żona ma romans z Bułhakowem. Zażądał, by porzuciła Michaiła.

Wytrzymała bez Miszy półtora roku. Pewnego dnia wyszła na ulicę. Był początek września. Świeciło słońce. Którędy szła? Może Arbatem. Może skręciła z Twerskiej w zaułek i wtedy się obejrzała – jak Małgorzata. Może niosła obrzydliwe żółte kwiaty. Zobaczyła go. Podeszli do siebie.

– Daj mi słowo, że będę umierał u ciebie na rękach – powiedział. Kazał przysiąc, że będą razem do końca. Przysięgła.

To „coś”

Jest 21 października 1893 roku, Ryga. Kamienica przy ulicy Felińskiej 1. Fasada domu jest zdobiona płaskorzeźbami. To podobizny diabła. W mieszkaniu numer 1 na świat przychodzi Jelena Siergiejewna Nuhrenberg. Ma o dwa lata starszą siostrę Olgę, o trzy lata starszego brata Aleksandra. Dwa lata po niej rodzi się drugi brat – Konstanty.

Ma 25 lat, kiedy wychodzi za mąż – za Jurija Mamontowicza Niejołowa, adiutanta dowódcy 16. Armii. W sztabie dowódcy pracuje też Jewgienij Aleksandrowicz Szyłowski. Szyłowski zakochuje się w młodej pani Niejołow. Nie jest piękna, ale ma to „coś”. Niejołowa przenoszą z frontu zachodniego na południowy – ale już bez żony. Pierwsze małżeństwo Jeleny kończy się rozwodem po dwóch latach.

Gdy Jelena i Jewgienij stają na ślubnym kobiercu, on jest u szczytu kariery. Należący do elity sowieckiej Rosji Szyłowski jest w stanie zapewnić żonie standard życia, o którym większość obywatelek ZSRR może tylko marzyć. Rok po ślubie Jelena rodzi synka – Jewgienija, Żenię Małego.

Pisze do siostry: „Wiesz, jak kocham moich Żeniów, co dla mnie znaczy mój maluch, ale mimo to czuję, że takie spokojne, rodzinne życie jest nie całkiem dla mnie. Czasami dopada mnie taki nastrój, że po prostu nie wiem, co się ze mną dzieje. Nic mnie w domu nie interesuje, chce mi się życia, nie wiem, dokąd uciec, ale bardzo mam na to ochotę”.

W 1926 roku Szyłowskim rodzi się drugi synek – Siergiej. Złośliwi mówią, że jest bardzo podobny do szefa Sztabu Generalnego Armii Czerwonej Michaiła Tuchaczewskiego. Nie mogą jej wybaczyć rozwodu.

Na początku 1929 r. Szyłowscy wraz z grupą wysoko postawionych wojskowych wprowadzają się do pięknej kamienicy przy zaułku Bolszoj Rżewskij. Zajmują jasne, rozkładowe mieszkanie na pierwszym piętrze. Najlepsze. Kilka miesięcy po przeprowadzce w mieszkaniu dzwoni telefon. Dawni znajomi zapraszają ich do siebie na ostatki, na bliny. On nie może, jej nie chce się iść. Głos w słuchawce kusi: „Przyjdź, będzie Michaił Bułhakow”. Jelena wie, kto to jest Bułhakow. Świetnie zapowiadający się dramaturg, pisarz. Na ostatki idzie bez męża.

Pojawia się bohater

Czegóż jeszcze trzeba było tej leciutko zezującej wiedźmie, która wtedy, na wiosnę, niosła bukiet mimozy? Nie wiem, nie mam pojęcia. Mówiła zapewne prawdę – potrzebny był jej on, mistrz, a wcale nie żadna gotycka willa ani własny ogródek, ani pieniądze. Mówiła prawdę – ona go kochała.

Są bliny i wódka. Jest Bułhakow – z drugą żoną Lubow Biełozierską. Opowiada anegdoty. Jak to Lubow galopowała na koniu, a on, Michaił, trzymał się rumaka za ogon i jechał za nimi na łyżwach. Na łyżwach? Jelena też jeździ na łyżwach. Umawiają się na następny dzień na lodowisko. Przyglądają się sobie z ciekawością.

Jelena zaczyna odwiedzać Bułhakowa w jego niewielkim mieszkaniu przy ulicy Bolszaja Pirogowskaja 35. Coś zaczyna między nimi iskrzyć.

Gdy Jewgienij Szyłowski dowiaduje się o romansie żony z Bułhakowem, z rewolwerem za pazuchą pędzi do jego domu. Grozi, że zabije i ją, i jego. Wtedy właśnie wymusza na Jelenie obietnicę, że nigdy już nie zobaczy się z Michaiłem.

Po półtora roku, po tym jak ci dwoje przypadkiem spotkali się na ulicy, Bułhakow pisze do Szyłowskiego list: „Drogi Jewgieniju Aleksandrowiczu, widziałem się z Jeleną Siergiejewną na jej prośb i wyjaśniło się dlaczego. Kochamy się z nią tak jak poprzednio i chcemy się pobrać”.

Jelena Siergiejewna też pisze list – do rodziców i goszczącej u nich siostry: „Moi drodzy i zawsze kochani! Nie wiem, czy Oleńka opowiadała wam, co wydarzyło się w moim życiu półtora roku temu. [...] Jak dobrze wiesz, Oleńka, mam bardzo dobre i bliskie relacje z Lubow. Będzie z nami mieszkała, dopóki nie ułoży jej się życie. To zależy od tego, czy bliski jej człowiek urządzi wszystko tak, żeby mogli być razem”.

3 października 1932 roku zostaje orzeczony rozwód Jeleny z Jewgienijem. Dzień później zawiera ona małżeństwo z Michaiłem Bułhakowem. Przeprowadza się do niego. Razem z nią – młodszy syn Sierioża (ten podobny do Tuchaczewskiego). Żenia zostaje z ojcem. Lubow Biełozierska nie ma żadnego romansu z kimś, kto mógłby „wszystko urządzić”. Bułhakow wynajmuje jej pokoik na mieście. Pomysł, by mieszkali w trójkę, chyba nikomu się nie podoba.

Lot

Zanurzywszy we włosach szczupłe palce o ostrych paznokciach, czytała w nieskończoność to, co już napisał, a przeczytawszy, zaczynała szyć tę właśnie czapeczkę. Niekiedy siedziała w kucki obok najniższych półek albo stała obok najwyższych i wycierała ściereczką setki zakurzonych grzbietów. Wróżyła mu sławę, ponaglała go i właśnie wtedy zaczęła go nazywać mistrzem.

Zaczyna się najpiękniejszy okres w ich życiu. Czasami, leżąc na łóżku, Bułhakow dyktuje żonie kolejne strony dramatów. Rodzą się pomysły na powieść życia – „Mistrza i Małgorzatę”. Jelena załatwia za męża wszystkie formalności, żeby nie musiał się niczym kłopotać. Szyje mu jedwabną czapeczkę. Jest przekonana, że Misza jest geniuszem.

W kwietniu 1935 roku idą na wystawny bal do ambasady amerykańskiej. W ogromnej sali – basen, wokół morze kwiatów. Na ścianach klatki z kogutami. O trzeciej rano koguty zaczynają piać. Szampan leje się strumieniami. Po tym balu Bułhakow niszczy strony z opisem przyjęcia u Wolanda – małego, kameralnego. Pisze od nowa: najpierw jest spotkanie u Wolanda, potem bal, na którym Małgorzata pełni honory pani domu. Jelena wpada w zachwyt. Rozumie, że to jej rysy nosi Małgorzata.

Michaił źle się czuje. Ujawnia się u niego nerczyca – choroba uwarunkowana genetycznie. W tamtych czasach nie było na nią leku. Na początku pojawiają się obrzęki kończyn, wodobrzusze, ślepota. Coraz częstsze są utraty przytomności. Pod koniec lat 30. często niedomaga. Jest wciąż gorzej. Gdy boli, Bułhakow prosi Jelenę, by poszła do Szyłowskiego i pożyczyła broń.

W lutym 1940 roku po Moskwie rozchodzi się plotka, że Bułhakow jest w agonii. Co chwila ktoś puka do ich drzwi. Przychodzi też Aleksander Fadiejew, wtedy już wpływowa postać w sowieckim świecie literackim. Po jego wyjściu Bułhakow od niechcenia mówi do żony: – Lena, coś mi się zdaje, że wpadłaś mu w oko. Jak umrę, możesz mieć z nim romans – i odwraca twarz do ściany.

8 marca Michaił przypomina jej jeden z pierwszych dni ich znajomości. Poszli wtedy w odwiedziny do staruszka, byłego więźnia łagru. Prosi: – Kup kawioru, dobrą rybę, trochę wódki.

Od dawna był już na ścisłej diecie. Jelena bez słowa przynosi, co kazał. Dwa dni później jego stan się pogarsza. Jest w gorączce, bredzi. W krótkich chwilach przytomności mówi, że żałuje tylko jednego: tego, że jego książek nikt nie przeczyta. Jelena obiecuje mu, że zostaną wydrukowane. Powtarza cicho: – Gdyby wiedzieli, gdyby tylko wiedzieli... 10 marca 1940 roku o 16.39 Michaił umiera na jej rękach.

Złożenie do grobu

– Donno ty moja brylantowa, radzę, niech pani będzie tym razem rozsądniejsza! No, bo przecież fortuna może się pani wymknąć!

– Chcę, by mi natychmiast, w tej chwili, zwrócono mego ukochanego mistrza – powiedziała Małgorzata i twarz jej zeszpecił skurcz.

Niedługo po śmierci Bułhakowa Jelena ma romans z Aleksandrem Fadiejewem. W 1941 roku, gdy armia hitlerowska zbliża się do Moskwy, w mieście wybucha panika. Ludzie zabijają się, by dostać bilet na pociąg, wydostać się z miasta. Fadiejew oddaje ukochanej Lenie i jej synom swój przedział w wyjeżdżającym z Moskwy pociągu. Ale ona i tak wciąż pamięta swojego Miszę. Wierzy, że ma z nim kontakt. W dzienniku 29 marca 1943 roku Jelena pisze: „A teraz on będzie od czasu do czasu pojawiał się w moich snach. Ta świadomość daje mi szczęście. Wprost czuję żywe ciepło bijące od jego twarzy”.

Po śmierci Bułhakowa powstaje specjalna komisja, która ma się zająć jego spuścizną. Jej przewodniczącym zostaje Konstanty Simonow. Jelena chce, żeby Simonow rozkochał się w powieści „Mistrz i Małgorzata”. Czeka na odpowiedni moment wiele lat. Na początku lat 60. jedzie do niego z wizytą, Simonow akurat się pakuje. Wybiera się na wczasy nad Balaton. Jelenę olśniewa śmiała myśl. Gdy Simonow na chwilę się odwraca, ukradkiem wpycha mu do walizki maszynopis „Mistrza i Małgorzaty”. Liczy na „rosyjską duszę” – że po trzech dniach na Węgrzech Simonow z radością złapie cokolwiek, byleby było napisane cyrylicą.

Czeka trzy dni. Telefon milczy. Czwartego jest zirytowana, piątego się niepokoi. Szóstego czuje rezygnację. Siódmego dnia dzwonek. Nie bardzo można rozróżnić słowa, ktoś chlipie w słuchawkę, buczy. Wreszcie udaje jej się wyłowić: „To niewiarygodne... to genialne, a pani to przede mną skrywała!”.

Zachwycony powieścią Simonow niesie maszynopis do redakcji „Moskwy”. Naczelny czyta, ale coś mu śmierdzi. Łapie za słuchawkę, kręci do Komitetu Centralnego. – A was co niepokoi? – pytają w komitecie. – A bo dziwna jakaś ta książka – mówi naczelny. – Propaganda antysowiecka jest? – pada pytanie. – Nie, za to jest diabeł – odpowiada naczelny. – A, nu, diabeł może być – mówią w komitecie. Okazuje się, że jednak nie może. Gdy na przełomie ’66 i ’67 roku zostaje wydrukowana okrojona wersja „Mistrza i Małgorzaty”, naczelny „Moskwy” traci pracę.

Czas już! Czas!

Wszystko się skończyło, wszystko się kiedyś kończy... Ucałuję cię w czoło i wszystko będzie tak, jak być powinno...

Pochyla się nad Iwanem i całuje go w czoło, a Iwan lgnie do niej i wpatruje się w jej oczy, ale ona cofa się, cofa i wraz ze swym towarzyszem odchodzi ku księżycowi...

Z początku na mogile Bułhakowa na cmentarzu Nowodiewiczym nie ma nagrobka. Jelena sadzi begonie. W 1952 roku zauważa na cmentarnym śmietnisku głaz z granitu kaukaskiego przedstawiający Golgotę. Poznaje, że to kamień z dawnej mogiły Mikołaja Gogola – pisarza, który był dla Bułhakowa wielkim autorytetem. Błaga robotników – za kilka flaszek wódki przewożą kamień na mogiłę Miszy.

Przez wszystkie powojenne lata opiekuje się jego dziełami. Studenci, którzy zajmują się twórczością Bułhakowa, mogą spędzać u niej całe dnie, przeglądając jego rzeczy – ale pożyczyć czegokolwiek nie mają prawa. Jej wnuk Siergiej Szyłowski w wywiadzie dla „Izwiestii” wspomina, że Włodzimierz Łakszyn opowiadał, jak zadzwonił do niej i powiedział, że musi iść natychmiast do wydawnictwa – jest możliwość opublikowania czegoś Michaiła Afanasiewicza. Odłożył słuchawkę i za kwadrans Jelena Siergiejewna pojawiła się u niego w gabinecie, umalowana, jak z pudełeczka. – Jakim sposobem tak szybko pani do mnie dotarła? – Przyleciałam na miotle.

Jelena bardzo chlubi się tym, że była pierwowzorem Małgorzaty. Przyjacielowi daje prezent: dzwoneczek i złotą spinkę do krawata w formie szpady. – Jeśli zechce mnie pan zobaczyć, proszę tylko zadzwonić. A jeśli będzie pan miał poważne problemy, proszę ukłuć się spinką do krwi. Ja pomogę – mówi z tajemniczym uśmiechem, wręczając podarek.

Przyjaciel nie zdążył jej wezwać. Jelena umiera 18 lipca 1970 roku. Przeżyła starszego syna Żenię. Jej pogrzeb zorganizował młodszy syn Sierioża. Kazał skremować ciało matki. Urnę zakopano w mogile Michaiła Bułhakowa. Kiedy staje się twarzą do tablicy nagrobnej, trzeba spojrzeć w lewy róg, z przodu. Tam spoczywa. Trochę z boku – ale blisko mistrza.

Cytaty i śródtytuły z powieści Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata” w tłum. Ireny Lewandowskiej i Witolda Dąbrowskiego, Czytelnik, Warszawa 1988.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze