1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Retro

Peggy Guggenheim i jej słynne romanse

Młodziutka Peggy i okładka książki (Fot. BEW/ materiały prasowe Wydawnictwa Znak)
Zdobyła sławę i uznanie jako kolekcjonerka i propagatorka sztuki XX wieku. Potrafiła zachowywać się skandalicznie, uwielbiała znajdować się w centrum uwagi, nieustannie flirtowała. I choć najbardziej niezawodne związki tworzyła z dziełami sztuki, o jej romansach było głośno. Wśród wielu kochanków Peggy Guggenheim znaleźli się Samuel Beckett, Max Ernst i Roland Penrose.

Historia romansu ze znanym pisarzem Samuelem Beckettem zawarta jest w poniższym fragmencie książki „Peggy Guggenheim. Życie uzależnione od sztuki” Antonego Gilla (tłum. Mariusz Ferek/ Wyd. Znak Literanova).

Przyjacielska współpraca Peggy z Humphreyem Jenningsem wygasła, bo bez ożywczego impulsu romansu on wolał zająć się innymi sprawami. Jennings i jego koledzy artyści byli coraz bardziej zaniepokojeni powodzeniem Hitlera i starali się reagować, zwracając uwagę innych na powagę zagrożenia. Chociaż Peggy była Żydówką (a w roku 1937 zamiary nazistów wobec Żydów były już oczywiste), niewiele ją interesowały wydarzenia w Niemczech.

Nowy pomocnik pojawił się w postaci dawnej przyjaciółki Peggy, Wyn Henderson. Ten pulchny, energiczny rudzielec, który będzie rywalizował z Peggy o liczbę zdobytych kochanków, pod koniec 1937 roku dał świeży impuls projektom galerii sztuki. Peggy znalazła lokal przy Cork Street 30 w londyńskim West Endzie, urastającym powoli do rangi centrum handlu sztuką. Za umiarkowaną pensję Wyn wzięła na siebie obowiązek bieżącego prowadzenia nowej galerii, projektowała plakaty i katalogi. Peggy wyjechała do Paryża, by spróbować (przy pomocy Duchampa) zorganizować wystawę rzeźby Brâncuşiego – Brâncuşi tak jak Duchamp, był dobrze znany w Stanach, ale jeszcze nie we Francji – podczas gdy Wyn dopilnowała, aby pomieszczenie przeznaczone na galerię odnowiono i wymalowano. Wyn znalazła nawet nazwę dla galerii: Guggenheim Jeune. Choć została wymyślona na cześć paryskiej galerii sztuki Bernheim Jeune, wkrótce wpędzi Peggy w kłopoty z Hillą Rebay, doradcą artystycznym wuja Solomona. W czerwcu 1937 roku Solomon Guggenheim ustanowił Fundację Solomona R. Guggenheima, co w konsekwencji doprowadziło dwa lata później do otwarcia Museum of Non-Objective Painting (Muzeum Malarstwa Bezprzedmiotowego) w Nowym Jorku, którego Rebay została dyrektorką. Rebay nie miała zamiaru tolerować żadnej konkurencji ani używania nazwiska Guggenheima nadaremno.

W tamtym momencie istniała jednak inna kwestia – jak otworzyć Guggenheim Jeune. Duchamp, chociaż był bardzo zajęty, pod koniec 1937 roku nie tylko przedstawił Peggy artystom, których znał w Paryżu, ale także nauczył ją podstaw rozumienia sztuki nowoczesnej. Peggy musiała poznać różnicę między tym, co było abstrakcyjne, a tym, co surrealistyczne; pomiędzy surrealizmem „snu”, na przykład Dalego czy Chirico, a surrealizmem „abstrakcyjnym”, dajmy na to, André Massona. Okazała się pilną i pojętną uczennicą. Pracowała z naturalną przyjemnością i okazywała zrozumienie dla tego, co widziała, adaptując analityczne oko, które przed laty zaczęła uwrażliwiać, poznając „dawnych mistrzów” pod kierunkiem Armanda Lowengarda, do nowych form i kształtów. Wynagradzały one zastosowanie takich kategorii – opracowanych przez Bernharda Berensona – jak wartości dotykowe, ruch, kompozycja przestrzenna i barwa.

Peggy nie płaciła Duchampowi za jego rady i lekcje. Ani jemu nie przyszło do głowy prosić o pieniądze, ani jej nie przyszło do głowy, żeby płacić, chyba że ktoś poprosił, ale i wówczas miewała zastrzeżenia. Istniały też bardziej subtelne przyczyny tego stanu rzeczy. W czasach, w jakich przyszło im żyć, przyjmowanie formalnego honorarium od kobiet nie było w zwyczaju, nie było też czymś normalnym oczekiwać po mężczyznach, że to uczynią. Innym czynnikiem jest męski szowinizm, który Duchamp wyznawał tak jak większość jego rówieśników. Paradoksem jest również to, że Duchamp, choć nigdy nie był zamożny, pozostawał zwykle w związku z jakąś zamożną kobietą.

Młodziutka Peggy, 1921 rok (Fot. BEW/ materiały prasowe Wydawnictwa Znak)

Brâncuşi przebywał poza Paryżem i nie można było go zlokalizować, dlatego Duchamp zasugerował, aby Peggy zwróciła się do Jeana Cocteau z prośbą o udział w otwarciu wystawy. Cocteau, mężczyzna prawie pięćdziesięcioletni, człowiek o encyklopedycznej wiedzy, był autorem wierszy i dramatów, projektantem, malarzem i choreografem ściśle związanym z baletem. Pierwszą wizytę Peggy złożyła mu w pokoju hotelowym, gdzie leżał po królewsku w chmurze dymu z opiumowej fajki. Później Cocteau zaprosił ją na obiad. Niestety, wieczór w restauracji spędził, podziwiając swoje odbicie w lustrze, które wisiało na ścianie za jej plecami. Mimo rozkojarzenia zgodził się zaaranżować dla niej wystawę, korzystając z pomocy Duchampa, chociaż jego niedoskonałe zdrowie nie pozwoliło mu uczestniczyć w tej akcji osobiście. Datę otwarcia galerii wyznaczono na 24 stycznia 1938 roku. Najpierw zamierzano wystawić prace wybrane przez Duchampa z dorobku Kandinsky’ego, a następnie portrecisty Cedrica Morrisa, przyjaciela Mary Reynolds. Prace obu artystów wypełnią program galerii aż do kwietnia.

W wolnych chwilach Peggy korzystała z okazji, aby odnowić stare znajomości w Paryżu, między innymi z Helen Fleischman, teraz żoną Giorgia Joyce’a, oraz Jamesem i Norą Joyce’ami, których nie widziała od czasu, kiedy mieszkała w Paryżu z Johnem Holmsem. Spotkała się również z kimś, kogo poznała przelotnie w tamtym paryskim okresie za pośrednictwem Joyce’a: jego młodego przyjaciela, akolitę i rodaka Samuela Becketta.

W 1937 roku Beckett miał trzydzieści jeden lat, był dwadzieścia cztery lata młodszy od Joyce’a i znał go od 1927 roku, kiedy obaj spotkali się we Florencji. Beckett bardzo podziwiał dzieło Joyce’a i wkrótce potem pomógł mu po przyjacielsku w badaniach koniecznych do napisania powieści, która otrzyma tytuł Finnegans Wake. Czytał mu i od czasu do czasu pisał pod jego dyktando, ponieważ Joyce miał już wtedy poważne problemy ze wzrokiem. Beckett dał się poznać jako poeta o uderzającej oryginalności, a kiedy Peggy spotkała go znowu, właśnie zaczynał jako powieściopisarz, choć niepewnie, bo nie pisało mu się dość gładko. Jego związek z Joyce’em przetrwał jeden istotny wstrząs: Beckett poznał córkę Joyce’a Lucię w 1928 roku. Przez kilka następnych lat regularnie odwiedzał jego mieszkanie przy le square de Robiac. Lucia uczyła się tańca. Ponieważ jego zażyłość z rodziną rosła, Beckett od czasu do czasu towarzyszył Jamesowi i Norze podczas oglądania popisów dziewczyny. Ostatecznie zabrakło jej samozaparcia, by podjąć karierę tancerki, ale była ponadto utalentowaną śpiewaczką, żywą, niezwykle wrażliwą dziewczyną o szczupłej, pięknej sylwetce. Jej wygląd szpecił lekki zez, którego była boleśnie świadoma. Miała kilku kochanków, a w każdym razie podkochiwała się wcześniej, nim na początku 1929 roku zwróciła uwagę na Becketta.

Niepostrzeżenie dla Becketta i Joyce’a, Lucia znalazła się na granicy utraty równowagi psychicznej, i tak już pozostanie do końca jej życia. Beckett nie odwzajemniał jej zapału, ale zabierał ją do restauracji na obiad albo na drinka, mając na względzie przede wszystkim bliski kontakt z jej rodziną. W końcu musiał zauważyć, że ona go pragnie, i powiedzieć, że to uczucie nie jest odwzajemnione. Informacja ta całkiem rozbiła Lucię, co doprowadziło do rozłamu między Beckettem i Joyce’em, który jednak trwał tylko do czasu, gdy Joyce sam się zorientował w psychicznym stanie córki. Rozłąka z idolem tak samo źle wpłynęła na Becketta. Znowu żył w zgodzie z Joyce’em, kiedy Peggy spotkała go ponownie. Beckett był poważnym, szczupłym, ascetycznym mężczyzną (chociaż wówczas na pewno pił w nadmiarze), który w ogóle nie przykładał wagi do ubioru i pod wieloma względami był całkowicie oderwany od rzeczywistości. Jednakże miał w sobie coś – Beckett był nie byle jakim sportowcem, studiując na uniwersytecie, uprawiał boks i grał w krykieta – co Peggy przypominało Holmsa. Okoliczność, że Beckett zachowywał powagę i niewiele mówił, nie zniechęciła jej ani trochę. Lubiła tę jego powagę, jego przenikliwe spojrzenie szarozielonych oczu. Mieszaninie drinka, intelektu i literatury nie potrafiła się oprzeć.

Spotkała go ponownie na przyjęciu wydanym przez Joyce’a w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia u Fouqueta, wówczas jego ulubionej restauracji. Beckett właśnie dochodził do siebie po przykrej rozprawie o zniesławienie, która odbyła się w Irlandii, a Beckett występował na niej jako świadek. Z ulgą wrócił do Paryża i przyjaciół. Po obiedzie Beckett i Peggy zawędrowali do domu Fleischmanów na kieliszeczek, po czym ni z tego, ni z owego, jak to on, Beckett zapytał, czy może ją odprowadzić do domu. Wziął Peggy pod rękę i w ten sposób prowadził ją całą drogę na rue de Lille w Saint-Germain-des-Près. W mieszkaniu położył się na sofie i poprosił, aby się do niego przyłączyła. Zasugerowała łóżko, z którego potem nie wychodzili przez noc i następny dzień. W pewnym momencie Peggy wspomniała, że miałaby ochotę na szampana, a Beckett natychmiast wyszedł i wrócił z kilkoma butelkami, które opróżnili także w łóżku. Kiedy przyjęcie dobiegło końca – Peggy otrzymała zaproszenie na późny obiad do Jeana i Sophii Arpów, a ponieważ gospodarze nie mieli telefonu, więc nie mogła telefonicznie odwołać spotkania – Beckett na pożegnanie powiedział „fatalistycznie”, jak to przytacza Peggy: „Dziękuję. To było miłe, póki trwało”.

Całkiem możliwe, że zdaniem Becketta na tym „romans” miał się skończyć. W każdym razie jego ton sugeruje, że miał taką nadzieję. Za to Peggy odnalazła, jak sądziła, nowego Johna Holmsa, i to takiego, który przynajmniej pisał, nawet jeśli nie rozumiała części jego twórczości. Uważała, że jego wiersze są „dziecinne”, chociaż zauważyła coś „całkiem nadzwyczajnego” w opublikowanej ostatnio powieści Murphy, a znalazła się na znacznie pewniejszym gruncie, czytając jego pracę na temat Prousta, którą uznała za „wspaniałą”.

Po wspólnie spędzonej nocy Peggy nie widywała się z nim przez jakiś czas, ale potem wpadła na niego, jak zaznacza, przypadkowo „na wysepce na bulwarze [du] Montparnasse”, choć przecież wiedziała o dobrze już utrwalonym upodobaniu Becketta do kawiarni Closerie des Lilas. Trudno zatem uwierzyć, że spotkanie miało charakter czysto przypadkowy. Sama filuternie dodaje „można by odnieść wrażenie, że umówiliśmy się na randkę”, chociaż w jej charakterze rozważna samowiedza współistniała z tendencją do idealizowania zarówno tego, co przyziemne, jak i tego, co zaplanowane.

Mary Reynolds musiała pójść do szpitala, Peggy wprowadziła się do niej, aby zaopiekować się domem. Zabrała ze sobą Becketta i spędzili ze sobą dwanaście dni. Peggy napisała: „Z okresu trzynastu miesięcy, kiedy byłam w nim zakochana, ten czas wspominam z największym przejęciem. Z początku kochał mnie tak samo jak ja jego, ponadto oboje przeżywaliśmy ekscytację intelektualną. Od śmierci Johna nie rozmawiałam moim własnym, a właściwie jego językiem. Teraz nagle znowu mogłam mówić wszystko, co myślę i czuję”. Seks nie zawsze był cudowny – często wcale go nie było – ale wtedy upijali się albo spacerowali po Paryżu, rozmawiając aż po świt.

Peggy Guggenheim przy obrazie Salvadora Dalego „Narodziny płynnych pragnień” w towarzystwie swoich wnuków. (Fot. BEW/ materiały prasowe Wydawnictwa Znak)

Z punktu widzenia Becketta sytuacja była nieco odmienna. Przede wszystkim był młodszy od Peggy o osiem lat i wtedy nadal jeszcze się nie otrząsnął po rozprawie sądowej, która odbyła się w Dublinie. Peggy pociągała go ze względu na niezwykle żywą osobowość, niezależność duchową, no i była wyzwolona seksualnie: nie kryła, czego pragnie. Jej wiedza o literaturze wydawała się dość rozległa, oboje interesowali się sztuką nowoczesną. Przez jakiś czas Beckett pełnił funkcję kolejnego mentora. Właśnie on przekonał Peggy, że powinna w końcu oderwać się od dawnych mistrzów i zająć dziełami sztuki nowoczesnej. Intrygowała go twórczość Kandinsky’ego i pragnął poznać plany Peggy stworzenia galerii w Londynie. Zaoferowała mu pracę – na przykład przetłumaczył wstęp Cocteau do katalogu na jego wystawę w Guggenheim Jeune – i prawdopodobnie już się zastanawiał nad przekonaniem jej, by wystawiła w swojej galerii także prace jego przyjaciela Geera van Velde. Beckettowi podobało się życie, które otworzyła przed nim ta zamożna kobieta, i doceniał to, że chciała wydawać pieniądze na sztukę nowoczesną i artystów. Jak przed nim Vail i Holms, uwielbiał prowadzić szybkie samochody, do których dzięki niej miał dostęp, a zamiłowanie do sportowych wozów nigdy go nie opuściło. Co ciekawe, w jego pierwszym wieloaktowym dramacie, Eleutheria, napisanym dziesięć lat później, postać Madame Meck (mec – oznacza po francusku stręczycielkę), prowadzi samochód marki Delage, na co zwraca uwagę biograf Becketta James Knowlson. Beckett uważał, że w pogoni za nim Peggy jest zanadto drapieżna, i z tego powodu często się kłócili; on właściwie nigdy jej nie kochał i w tym samym czasie był związany z dwiema innymi kobietami.

Wkrótce ten dość niezręczny związek zostanie przerwany. 6 stycznia 1938 roku, taką datę zapamiętał Beckett, około pierwszej w nocy odprowadzał do domu dwoje przyjaciół, kiedy z mroku wyszedł jakiś mężczyzna i zaczął ich nagabywać – później okazało się, że był to alfons. Kiedy starali się go pozbyć, mężczyzna, niejaki Prudent, wydobył nóż i dźgnął nim Becketta, po czym zbiegł, pozostawiając na chodniku zakrwawioną ofiarę. Znajomi zdołali przenieść go do swojego mieszkania, telefonicznie powiadomili policję – w Paryżu byli gośćmi i nie wiedzieli, kogo jeszcze zawiadomić. Becketta zabrano do szpitala. Potem zaalarmowano Joyce’a oraz innych znajomych Becketta w Paryżu. Zranienie okazało się poważne. Joyce wezwał swojego lekarza, Thérèse Fontaine. Ostrze noża zaledwie o włos ominęło płuca i serce, ale przebiło opłucną; życie Becketta było zagrożone. Pozostał w szpitalu do 22 stycznia, a jeszcze więcej czasu musiało upłynąć, nim wyzdrowiał całkowicie. Napisał tam krótki wiersz, odnoszący się do jego życia miłosnego:

Przychodzą
odmienne i takie same
z każdą to jest inne i takie samo
z każdą brak miłości jest odmienny
z każdą brak miłości jest identyczny

Pozostałe dwie kobiety, z którymi spotykał się Beckett, to zamężna Irlandka, właścicielka sklepu z antykami Adrienne Bethell (romans nie trwał długo) i Francuzka Suzanne Deschevaux-Dumesnil, sześć lat od niego starsza, której troska podczas jego rekonwalescencji uczyniła z niej jego kochankę i partnerkę na całe życie, chociaż pobrali się dopiero w roku 1961.

Alfons był postacią znaną policji. Beckett zidentyfikował go i delikwent został aresztowany. Beckett nie nalegał na wniesienie oskarżenia, w przeciwieństwie do policji, co oznaczało, że musiał przejść przez kolejną rozprawę sądową. Ubranie, które miał na sobie w chwili napaści, zostało zatrzymane jako dowód w sprawie (nigdy nie otrzymał go z powrotem). Spotkał Prudenta w holu głównym gmachu sądu i zapytał go, dlaczego to zrobił. „Nie wiem, proszę pana. Przepraszam” – brzmiała odpowiedź. Prudent został skazany na dwumiesięczny pobyt w więzieniu Santé – skazany po raz piąty w życiu. Po latach okna pracowni Becketta w Paryżu wychodziły właśnie na to więzienie.

Peggy, która o mało nie oszalała ze zmartwienia, kiedy dotarła do niej wieść o zdarzeniu z nożem, wysłała kwiaty do szpitala i zaraz następnego dnia w towarzystwie Joyce’a odwiedziła Becketta, chociaż praca w Londynie nad nową galerią sprawiła, że przez większość dni, które Beckett spędził w szpitalu, Peggy nie było w Paryżu. Ich właściwy romans trwał od 27 grudnia do 6 stycznia, ale jeszcze siłą rozpędu odżywał co jakiś czas, zatem do zdarzeń opisanych poniżej nie musiało dojść w tym czasie. Trudno sprecyzować, kiedy skończyła się miłość, ustępując miejsca przyjaźni, a potem znajomości. Pogoń Peggy za Beckettem nie skończyła się z chwilą, gdy znalazł się w szpitalu. Chociaż podobno miała się poskarżyć, że kiedy go pytała, co zamierza zrobić w sprawie ich wspólnego życia, niezmiennie odpowiadał: „Nic”.

Ten związek był burzliwy od samego początku. Bywało, że nie wychodzili z łóżka przez cały dzień. Beckett często pił, a jego pojawień się i zniknięć nie sposób było przewidzieć, co Peggy uważała za ekscytujące. Powiedział jej, że „uprawianie miłości bez miłości jest jak picie kawy bez brandy”. Przyznał się też do związku z panią Bethell. Według Peggy:

Dziesiątego dnia naszego romansu Beckett zdradził mnie. Pozwolił, aby jakaś przyjaciółka z Dublina weszła mu do łóżka. Nie wiem, skąd się o tym dowiedziałam, ale przyznał się do tego, mówiąc, że po prostu nie wyrzucił jej, kiedy przyszła […] Stąd wywnioskowałam, że jestem brandy w jego życiu, niemniej jednak wpadłam w furię i powiedziałam, że kończę z nim. Następnego dnia zadzwonił, ale taka byłam zła, że nie chciałam z nim rozmawiać.

Tej samej nocy Becketta zaatakowano na ulicy.

W Londynie przez dwa tygodnie Peggy pracowała bez wytchnienia, przygotowując wystawę do otwarcia i urządzając nowe mieszkanie, zadanie tym bardziej skomplikowane, że wszystkie stare meble oddała Garmanowi. Uniknąwszy otwarcia wystawy surrealistów w Paryżu, Duchamp i Mary Reynolds przybyli na czas, aby pomóc jej w ostatnich pracach przed otwarciem; Duchamp rozwiesił obrazy. Cocteau przesłał ponad trzydzieści rysunków powstałych z myślą o dekoracjach do jego sztuki Les Chevaliers de la Table Ronde („Rycerze Okrągłego Stołu”), jak również trochę mebli, które zaprojektował w tym samym celu. Najważniejsze były dwie lniane płachty z umieszczonymi na nich rysunkami, z których jeden był powodem pierwszego zatargu Peggy z brytyjskimi władzami celnymi. Przedstawiały Fear Giving Wings to Courage („Strach wręczający skrzydła Odwadze”), grupę czterech postaci, z których trzy demonstrowały genitalia i włosy łonowe. Cocteau przysłonił liśćmi intymne części ciała, ale włosy łonowe nadal było widać i dzieło zostało zatrzymane na lotnisku Croydon. Duchamp i Peggy pospiesznie przystąpili do negocjacji i w końcu pozwolono im zabrać płótna, pod warunkiem że nie zostaną wystawione na widok publiczny. Peggy powiesiła je w swoim prywatnym biurze w galerii i pokazała kilkorgu przyjaciołom. Pod koniec wystawy kupiła wspomniane dzieło. Taki był przypadkowy początek jej kolekcjonerskiej kariery, ponieważ wkrótce zaczęła kupować przynajmniej jedno dzieło z każdej urządzanej przez siebie wystawy – częściowo dla dodania artystom odwagi. Czasem był to zakup jedyny. Prowadzenie galerii sztuki nowoczesnej w tamtych czasach, nim ukształtował się rynek i moda na tego rodzaju towar, było trudnym zajęciem, niewielu marszandów potrafiło wypracować jakiś zysk.

Otwarcie Guggenheim Jeune 24 stycznia 1938 roku było sukcesem (Duchamp jak zwykle nie wziął w nim udziału). Na przyjęcie Peggy włożyła kolczyki zaprojektowane przez Aleksandra Caldera, a jej serdeczne, trochę nietaktowne maniery ujęły wszystkich. Ogromnie ją ucieszył telegram z życzeniami szczęścia od Becketta, podpisany „Obłomow” – przydomkiem, który mu sama nadała, pochodzącym od tytułu dziewiętnastowiecznej rosyjskiej powieści Gonczarowa, której eponimiczny bohater niechętnie opuszcza swoje łóżko. Wróciła do Paryża z Duchampem i Mary, natychmiast po rozpoczęciu pokazu Cocteau. Pozostawiła wszystko w rękach Wyn Henderson i podjęła pogoń za sztuką i Beckettem, pobudzona do nowej kariery. Nareszcie jakby się odnalazła. Mniej więcej w tym czasie jej siostra Hazel rozstała się z Denysem Kingiem-Farlowem (rozwiedli się później w 1938 roku) i jej przypadło mieszkanie na Île-Saint-Louis. King-Farlow przejął opiekę nad dziećmi, Johnem i Barbarą, które chodziły do szkoły w Anglii. Obecnie Hazel widywała się z Aleksandrem Ponisovskym, szwagrem sekretarki Becketta. Ponisovsky był zaręczony z Lucią Joyce, a ponieważ Peggy polowała na Becketta, James Joyce bardzo się denerwował. Napisał do swojej synowej Helen: „W istocie nie wiem nic o pani K-F, znam jedynie dwie wersje wydarzeń związanych ze śmiercią jej dzieci (zdaje się, że ani pierwsza, ani druga nie kłopoczą jej jakoś nadmiernie) […] Jest nadzwyczaj osobliwe, że dwaj mężczyźni, w których biedna Lucia usiłowała dostrzec to, czego ona i takie dziewczęta jak ona szukają w mężczyznach, spotykają się z dwiema siostrami”. Ponieważ mieszkanie Hazel było wolne, Peggy wprowadziła się do niego i usiłowała podstępem sprowadzić tam Becketta, lecz on się wahał. W tym czasie często widywał się z Suzanne Deschevaux-Dumesnil.

Brak zainteresowania ze strony Becketta przygnębił Peggy, która drwiła z jego bierności i słabnącego popędu seksualnego, szeroko rozpowiadając, że ma na nią ochotę jego przyjaciel Brian Coffey. Zdumiała się, kiedy Beckett wystąpił z sugestią, żeby w takim razie poszła do łóżka z Coffeyem, co też zrobiła. Coffey, który nic nie wiedział o zaangażowaniu przyjaciela w związek seksualny z Peggy, udał się do Becketta z przeprosinami, zaraz jak się tylko o tym dowiedział. Ale Beckett, jak donosi Peggy, w jej obecności „oddał mnie Brianowi”. Na tym sprawa się nie skończyła, choć z pewnością skończyła się dla Coffeya, który wkrótce potem ożenił się z kobietą poznaną za pośrednictwem Peggy.

Beckett podtrzymywał romans z Peggy. Zdarzały się w nim także jaśniejsze chwile. W lutym 1938 roku Joyce skończył pięćdziesiąt sześć lat, a Maria Jolas wydała na jego cześć przyjęcie w domu Helen i Giorgia. Joyce uwielbiał przyjęcia, a Beckett chciał mu podarować coś specjalnego: butelkę szwajcarskiego białego wina, trunek, za którym Joyce przepadał. Peggy zapamiętała restaurację, w której przed laty jadła obiad z Joyce’em oraz Holmsem, więc ona i Beckett udali się tam i kupili butelkę tego trunku. Peggy podarowała Joyce’owi laskę z tarniny. Przyjęcie było udane, choć sama Peggy nie bawiła się najlepiej; opisuje pozostałych gości jako „samych pochlebców Joyce’a”. Joyce upił się i tańczył gigę.

Podczas gdy związek z Beckettem zaprzątał jej myśli, Peggy miała mnóstwo pracy w nowej galerii. Otwarcie wystawy prac Kandinsky’ego przypadło na 18 lutego. Peggy poznała Kandinsky’ego za pośrednictwem Duchampa (twórczość Kandinsky’ego bardziej przypadła mu do gustu niż twórczość Cocteau). Nadmiernie chroniony przez dużo młodszą od siebie żonę, Ninę, Kandinsky z zadowoleniem zaakceptował wystawę, swoją pierwszą w Londynie. W wieku siedemdziesięciu dwu lat Kandinsky, elegancki, powściągliwy mężczyzna, który wyglądał bardziej jak broker niż artysta, przez wiele lat cieszył się zasłużoną sławą w świecie sztuki nowoczesnej. (...)

Więcej w książce „Peggy Guggenheim. Życie uzależnione od sztuki” Antonego Gilla.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze