fbpx

Hemingway’owskie Key West

fot. Marta Madigan

Co robi siwobrody mężczyzna w grubym golfie w środku lata na tropikalnej wyspie? – Podobnie jak 123 innych uczestników w Key West – wypoczynkowej miejscowości położonej na samym końcu archipelagu Florida Keys – bierze udział w konkursie na sobowtóra Ernesta Hemingway’a, przejmując na kilka dni kontrolę nad Sloppy Joe’s, ulubionym barem Ernesta, i Duval Street, główną ulicą wyspy.

Wśród sowicie zakrapianych rumem obchodów Dni Hemingway’a nie zabrakło zamerykanizowanej wersji gonitwy byków z Pampeluny, polowania na marliny, siłowania na rękę i oczywiście urodzinowego tortu.

A wszystko zaczęło się w… Paryżu, gdzie Ernest przyjaźnił się z Johnem Dos Passos. Kolega po piórze zachęcał go do odwiedzin “San Tropez dla biedaków”, czyli Key West. Ernest miał już wówczas za sobą literacki debiut (Trzy opowiadania i dziesięć poematów oraz Słońce też wschodzi) i jedno małżeństwo. Gdy z drugą żoną Pauline przypłynęli z Europy do Ameryki, para po raz pierwszy odkryła uroki bezpretensjonalnej wysepki. Mieli być tu przejazdem, odebrać nowy samochód i wyruszyć dalej na północ. Utknęli. Właściciel Trev-Mor Ford umieścił ich w pokoju hotelowym nad swoim salonem samochodowym. Ernest nie marnował czasu. Kontynuował pracę nad Pożegnaniem z bronią. Był rok 1928.

Dziś w Casa Antigua, pierwszej rezydencji pisarza w Key West, nie ma już ani hotelu, ani salonu Forda. W latach 50. ubiegłego wieku był tu klub jazzowy, a obecnie funkcjonuje kiczowaty sklep z pamiątkami o adekwatnej nazwie Pelican Poop (kupa pelikana). Można w nim nabyć np. uśmiechniętego aligatora do podtrzymywania butelki z winem. Można też niczego nie kupować i przemknąć między suwenirami na buchające tropikalną zielenią patio, skąd na piętrze widać okno, przez które niegdyś na ogród spoglądał sam mistrz. Co roku odbywa się tu ceremonia wręczenia nagród zwycięzcom konkursu Lorian Hemingway Short Story Competition zorganizowanego przez wnuczkę twórcy. Inspiracją dla początkujących pisarzy niezmiennie pozostaje zwarty styl “Papy”.

Ernest Hemingway zyskał ten przydomek właśnie w okresie pobytu na Key West. Szybko zaprzyjaźnił się z paczką miejscowych zapaleńców łowienia ryb na pełnym morzu i zarazem barowych bywalców, z których każdy miał jakąś ksywkę. Jednym z kumpli był Joe “Josie Grunts” Russell, właściciel baru Sloppy Joe’s. Jako Freddy został przez Hemingway’a uwieczniony w kolejnej powieści Mieć i nie mieć. Bo oprócz wypadów na ryby i nocnego imprezowania, Hemingway codziennie pisał. W małej pracowni w przybudówce do domu, który w 1931 r. kupili wraz z Pauline za 8 tysięcy dolarów, powstały m.in. Śmierć po południu, Zielone wzgórza Afryki, Śniegi Kilimandżaro czy Komu bije dzwon.

Krzesło kubańskiego zwijacza cygar i przenośna maszyna do pisania firmy Royal nadal stoją w domu przy 907 Whitehead Street. Gustownie urządzone wnętrza zdobią trofea z afrykańskich polowań, XVIII-wieczne antyki z Hiszpanii i ceramiczny kot – prezent od Pablo Picassa. Turyści wypatrują wśród drzemiących na werandzie futrzaków potomków słynnych, sześciopalczastych kotów Hemingway’a. Prawie połowa z nich (a jest ich ponad 60!) to właśnie polidaktyle. W ogrodzie znalazło się też miejsce na koci cmentarzyk, gdzie można odnaleźć płyty nagrobne Marilyn Monroe (1986-2004) i Franka Sinatry (1979-1990).

O ile łatwo przeoczyć miejsce spoczynku kotów, nie sposób nie zauważyć okazałego basenu z tyłu domu. Legenda głosi, że po powrocie z Hiszpanii, skąd zdawał relacje z wojny domowej, Ernest wyjął z kieszeni ostatniego centa i ostentacyjne wrzucił go do wody, gdy Pauline powiedziała mu o 20 tysiącach dolarów, które kosztowała ich ta inwestycja. Być może nie chodziło o basen, a o pewną młodą dziennikarkę, Marthę Gellhorn, z którą wyruszył do Hiszpanii. To dla niej w 1939 r. opuścił Pauline i Key West i przeniósł się na Kubę, no ale to już zupełnie inna historia…

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze