fbpx

Przegląd aktualnych wystaw w galeriach i muzeach

Polecamy ciekawe naszym zdaniem wystawy sztuki w galeriach i muzeach.
Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha – Kraków. Góra Fuji. Hokusai i Hiroshige: Japońskie drzeworyty krajobrazowe.
Manggha zaprasza na górę Fuji, po raz pierwszy w historii polskiego wystawiennictwa prezentując tak obszerną kolekcję drzeworytów, pochodzących ze zbiorów Feliksa Mangghi Jasieńskiego. Wystawa opowiada historię od wieków otaczanej szacunkiem i boską niemal czcią góry, której charakterystyczna sylwetka, o często pokrytym śniegiem szczycie, stała się wizytówką japońskiego drzeworytu. Nic jednak dziwnego, że to opiewane przez poetów i wielbione przez wyznawców miejsce stało się również inspiracją dla artystów. Krakowska wystawa to zebrane dzieła Hokusaia i Hiroshiego, twórców schyłku okresu ukiyo-e. Pierwszy z nich – niejako na przekór obowiązującej tendencji – przestał utrwalać szczyt jedynie jako tło dla portretów gejsz i aktorów, scen rodzajowych czy obrazów przemijającego świata. Góra, w swym majestacie i pięknie, stała się dlań samodzielnym motywem, wartym do odmienienia przez każdą z pór roku, przez śnieg, deszcz, słońce, suszę. Mrok i dzień. Hokusai dostrzegł zmienność tego wiecznotrwałego, niebezpiecznego piękna, którą Hiroshi przemienił później w krajobrazy zrozumiałe dla każdego. Właśnie te cuda świętej góry Japończyków, które wypływając z kultury kraju kwitnącej wiśni, jednocześnie ubogacają ją, czekają w krakowskim muzeum. Obok klasycznych drzeworytów (jak choćby obie serie „Trzydziestu sześciu widoków góry Fuji”) mamy perełki: drzeworytowa mapa, czy widok tejże w formie gry planszowej. Dla wtajemniczonych czysta przyjemność, dla nowych odkrywców idealny pierwszy krok w świat japońskiej sztuki.

Wystawa czynna do 6 maja.

Galeria Pusta, Centrum im. Krystyny Bochenek – Katowice. Maria Pyrlik. Fragment Kolekcji Świateł.
Maria Pyrlik mówi, że już od ponad dziesięciu lat zajmuje się „zbieraniem świateł”. Jej katowicka wystawa to ledwie wycinek tej bogatej kolekcji, na którą składają się zarówno zdjęcia, jak i filmy video. Światło w roli głównej. Artystka igra z nim w niesamowity wręcz sposób, pozwalając mu pojawiać się i znikać, zalewać swoim ciepłem salę galerii, to znów mamić zwiedzających zimnymi lustrzanymi zajączkami świateł odbitych. W swych fotografiach Pyrlik panuje nad nieuchwytnym, jak mogłoby się zdawać, „żywiołem”, opowiadając o nim po swojemu. Warto więc zajrzeć do Galerii Pustej choćby po to, by zobaczyć jak wypełnia się tym psotnym, pochwyconym, zatrzymanym w kadrze światłem. Zatrzymać na dłużej coś, co wydawało się nie do zatrzymania.

Wystawa czynna do 26 lutego.

Galeria Labirynt – Lublin. Pamięć obrazów.
Zupełnie inny typ fotografii proponuje lubelska Galeria Labirynt, otwierająca swe podwoje dla dwóch Gdańszczanek: Alicji Karskiej i Aleksandry Went, pracujących razem od czasów studiów na pomorskiej ASP. Ich świat to obraz – zamknięty w kadrze scenariusza życia, jakie niemal każdemu wydaje się znane, oczywiste, ale… często niedostrzegalne. Artystyczne realizacje obu artystek idą bowiem dalej, w dokumentowaniu świata prezentując właśnie „rzeczy pomijane”, opuszczone, niewidzialne w codziennym przebieganiu obok nich. Pokazują więc – tak naturalnie wkomponowane w pędzący świat – starocie, bez których trudno wyobrazić sobie obraz oswojonej całości, wkomponowują je w świat dzisiejszy, w zaskakująco jasny sposób przywracając swym widzom pamięć o prostych rzeczach.

Wystawa czynna do 16 marca.

Bunkier Sztuki – Kraków. Pracownia.
Wystawa Wojciecha Gilewicza, szczególnie wobec przywołanych powyżej, wydaje się osobna, a przecież idealnie wpasowuje się w nurt sztuki współczesnej. Tworzący w Warszawie i Nowym Jorku artysta – malarz, fotograf, autor instalacji oraz filmów video – pokazuje, jak płynna może być granica pomiędzy światem a sztuką (czemu służą choćby obrazy powstające podczas samej wystawy, angażujące zwiedzających w proces twórczy). „Pracownia”, stanowiąca rozbudowaną wersją ubiegłorocznej „Wyprzedaży” prezentowanej we wrocławskiej BWA, to połączenie niemal klasycznej ekspozycji galeryjnej z możliwościami, jakie artyście i kuratorom wystawy dają techniki edukacyjne. Właśnie dzięki nim, a także dzięki bogatemu programowi edukacyjnemu, jaki towarzyszy wystawie, niczym w prawdziwej pracowni artysty jako widzowie możemy włączyć się w działania artysty, wraz z nim szukać odpowiedzi na pytanie o rolę, jaką ma dziś do spełnienia malarstwo. „Pracownia” Gilewicza pozwala zwiedzającemu odnaleźć w sobie odrobinę twórcy, i już choćby z tego względu warto zawitać do krakowskiego Bunkra Sztuki.

Wystawa czynna do 26 lutego.

Galeria Sztuki Współczesnej – BWA Wrocław. Coś się stało.
Hanna Śliwińska i Hubert Pokrandt – autorzy, których obrazy i grafiki można oglądać we wrocławskiej BWA – opowiadają, iż już sam tytuł wystawy świadczy o skali ich codziennych zmagań z obrazem, o szczególnej delikatności i ulotności materii, z jaką przyszło im pracować. Pokrandt balansuje na granicy abstrakcji i malarstwa figuratywnego, w zagmatwaniu świata przedstawionego, w swych grafikach pozwalając dopatrzyć się zabłąkanych wśród cieni postaci, czy dłoni wskazujących na coś niedostrzegalnego. Śliwińska, na pozór tylko na przeciwnym artystycznym brzegu, przywołuje kolor, postaci wyimaginowane łącząc artefaktami codzienności. Są niczym światło i cień, zdają się uczyć się bycia dwiema stronami tej samej monety.

Wystawa czynna do 2 marca.