fbpx

Silna baba, ale w duecie

Silna baba, ale w duecie

„S………y stąd Demirski. K..a, dosyć tego” wykrzyczała ostatnio w Tok FM. Lubi chodzić w dresie, nie dba o makijaż. Ze swoim partnerem życiowym i zawodowym, dramaturgiem Pawłem Demirskim walczy o kulturę oderwaną od komercji. Monika Strzępka nie dba o konwenanse.
Mało jest takich kobiet, które, gdy im się coś nie podoba, potrafią wykrzywić twarz, stękać z niezadowoleniem i kląć. Większość chce się podobać. Monika Strzępka ma to gdzieś. Dla niej ważne są emocje. Wyraża je, czy to komuś pasuje, czy nie. Może przesadza, ale teatralne gesty pasują do reżyserki, której spektakle wykrzykują nam listę narodowych wad.

Zaangażowała się ostatnio w protest przeciwko cięciom dotacji w teatrach i zastąpieniu menedżerami artystów na stanowiskach dyrektorów. Organizatorzy akcji „Teatr nie jest produktem / widz nie jest klientem” chcą między innymi, żeby Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozpoczęło pracę nad ustawą teatralną, żądają też nakreślenia zasad finansowania teatru. Strzępka jest przeciwna prywatyzacji kultury. Uważa, że w efekcie artyści będą bali się eksperymentować. Nie będzie już „(A)polonii”, z którą Krzysztof Warlikowski jeździ po świecie, tylko farsy w prywatnych teatrach, wystawiane dla pieniędzy. Co więcej, przeciętnych ludzi nie będzie stać na bilet za 100 zł. W audycji Grzegorza Chlasty w TOK FM, który prowokował, mówiąc, że może ludzie nie chcą płacić za sceniczne eksperymenty, wykrzyczała: „Kto was hodował? Jestem przekonana, że większość słuchaczy chce udusić redaktora”, pogniotła gazetę i klnąc, wezwała Demirskiego do opuszczenia studia.

To oderwanie od rzeczywistości Strzępka zarzuca tym, którzy są na górze już nie pierwszy raz. – Obraz Polski widziany z Warszawy czy kilku innych dużych miast jest niepełny i zafałszowany. Większość elit nie domyśla się nawet, z kim współzamieszkuje polskie terytorium – tłumaczyła kiedyś w „Gazecie Wyborczej”. Dlatego jedne z najlepszych spektakli duetu Demirski-Strzępka powstały w Wałbrzychu, w Teatrze im. Szaniawskiego. Tam wystawili między innymi sztukę „Był sobie Andrzej, Andrzej, Andrzej i Andrzej”, w której krytykują elity artystyczne za konformizm, za to, że oddali kulturę w ręce komercji.

Strzępka nie jest odrealniona, wie, jak się żyje w Polsce. Urodziła się na prowincji, ma pięcioro rodzeństwa. Z domu wyprowadziła się gdy miała 15 lat. – Jak większość naszych rówieśników byliśmy wychowani bardzo konserwatywnie. Ja – na wsi, Paweł – w gdańskim bloku – opowiadała Joannie Derkaczew w rozmowie opublikowanej w „Gazecie Wyborczej” w 2008 r.

Zanim zaczęła się teatralna hossa, Strzępka zajmowała się produkcją filmów promocyjnych. Niezadowolona z tego co robi, rzuciła robotę i przez rok szukała teatralnych propozycji. W końcu zadebiutowała w 2004 r. w Czeskim Cieszynie spektaklem „Polaroidy” Marka Ravenhilla, polityczną sztuką o ludziach, którzy zapominają o swoich ideałach. W tym samym roku w bydgoskim Teatrze Polskim wystawiła „Z twarzą przy ścianie” Anny Bednarskiej, opowieść o dwóch zagubionych parach.

Strzępka nie jest zagubiona, odkąd tworzy parę z Demirskim. Zaczęło się od gdańskiego Teatru Wybrzeże, gdzie przygotowywała w formie stand-up comedy monodram „Szeks Show presents: Yorick, czyli wyznania błazna” Andrzeja Żurowskiego. Pomagał jej Demirski.

Ich pierwszym wspólnym projektem były „Dziady. Ekshumacja” w Teatrze Polskim we Wrocławiu (2007). Niektórzy recenzenci krytykowali ich za to, że spektakl o naszych narodowych wadach utopili w kabaretowej formie. Sukcesem był zrealizowany w Wałbrzychu, w tym samym roku, „Był sobie Polak, Polak, Polak i diabeł”. Nagrodzony na festiwalach w Bydgoszczy, Tarnowie, Jeleniej Górze i Zabrzu. Marszałek województwa dolnośląskiego docenił dwójkę autorów z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru. Od tej pory trudno oddzielić Strzępkę od Demirskiego. Razem dostali Paszporty Polityki 2010 i „Wdechę 2011” w kategorii Wydarzenie Roku od „Gazety Wyborczej” – Za teatr, który dotyka, a w szczególności za spektakl „W imię Jakuba S.” w Teatrze Dramatycznym w Warszawie.

Na tegorocznych Warszawskich Spotkaniach Teatralnych duet pokazał „Tęczową Trybunę 2012”, uznaną za najlepszy spektakl na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Boska Komedia w Krakowie. Sztuka opowiada o przygotowaniach do Euro 2012, w których chcą uczestniczyć kibice-geje. Strzępka zawsze podejmuje aktualne tematy, lubi stawać w obronie mniejszości, bo jak twierdzi „Demokracja jest systemem dla większości, ale nie jest dla wszystkich”. Już 14 kwietnia w Wałbrzychu odbędzie się premiera nowego przedstawienia „O dobru” – „Dedykowanego ludziom dobrej woli”.

Monika Strzępka jest kobietą, która porcją testosteronu mogłaby wspomóc niejednego mężczyznę. Taka baba nie ma nic przeciwko temu by być w świadomości społecznej tylko połową duetu, który tworzy ze swoim facetem. Są jak Bonnie i Clyde, czy Dempsey i Makepeace – nierozerwalni.
Czytaj: Kawior i karoce

Polecamy:
Zapowiedź spektaklu „Teczowa Trybuna 2012”
Zapis rozmowy w Tok FM
Teatr w Wałbrzychu