fbpx

Ukrzesłowienie – zapomniany obraz Andrzeja Wróblewskiego

Ukrzesłowienie
Obraz "Tron": kolekcja prywatna @Fundacja Andrzeja Wróblewskiego

Andrzej Wróblewski, bohater artystycznej legendy. „Tron” jest jedną z jego zapomnianych prac, niewystawianych publicznie od kilkudziesięciu lat.

Genialny malarz, targany wewnętrznymi konfliktami, uwikłany w historię i politykę, do tego przedwcześnie i tragicznie zmarły [w Tatrach, prawdopodobnie na zawał serca – przyp. red.]. Otwarta w październiku w Lublanie wystawa „Poczekalnia” nie ma na celu dalszej mitologizacji artysty, rzuca za to interesujące światło na ostatni okres twórczości Andrzeja Wróblewskiego. Osią tej opowieści jest podróż do Jugosławii, którą malarz odbył jesienią 1956 roku, na kilka miesięcy przed śmiercią. „Poczekalnia” oferuje też kilka praktycznie nieznanych, zapominanych obrazów. Wśród nich – „Tron”. Wróblewski pracuje tu z motywem, do którego w późnym okresie swojej twórczości powracał niemal obsesyjnie.
Studium siedzącej postaci. W 1956 roku klasyczny temat w jego pracach zaczyna przybierać zaskakujące formy, nabiera nowych znaczeń. Ludzie siedzący na krzesłach są bohaterami jednego z najważniejszych dzieł z tamtego czasu, słynnego płótna „Kolejka trwa”. Ten obraz, choć alegoryczny, trzyma się jeszcze w granicach szeroko pojętego realizmu. W innych pracach przedstawione postaci stapiają się w jedno z krzesłami, na których siedzą. Następuje „ukrzesłowienie”. Wróblewski nie wymyślił tego terminu, ale właśnie pod tym hasłem przedstawienia osobliwej metamorfozy – przemiany człowieka w przedmiot – przeszły do historii sztuki.
Gdy malował i szkicował kolejne wersje siedzących i „ukrzesłowionych” postaci, Wróblewski miał ledwie 29 lat, ale był już artystą dźwigającym potężny bagaż doświadczeń, na który składały się trauma wojny, rzeczywistość lat stalinowskich, polityczne zaangażowanie w budowę komunizmu w Polsce i rozczarowanie tym zaangażowaniem, sukces artystyczny, ale i środowiskowe konflikty oraz kłopoty materialne. Motyw „ukrzesłowienia” odczytywany jest często w kontekście biografii artysty, choć pozostaje otwarty na różne interpretacje. „Tron” podsuwa kolejne tropy w tej dyskusji. Niezwykły jest tu motyw obrazu w obrazie, modernistyczne dzieło – może wielkie malowidło, a może tkanina artystyczna – które wypełnia prawą część kadru. Najbardziej frapujący pozostaje jednak bohater. Większość „ukrzesłowionych” Wróblewskiego to postaci bierne, ludzie, którzy trwają, powoli tracąc tożsamość, zmieniając się w przedmiot. Bohater „Tronu” pozostaje władczy, groźny, dominujący. Bez wątpienia mamy do czynienia z wizerunkiem władzy. Trudno jednak uciec od myśli, że w tej wizji artysty owa władza staje się tożsama ze śmiercią – figurą, której Wróblewski zawsze poświęcał wiele uwagi, ale nigdy tyle, ile w pracach z ostatnich miesięcy życia; jakby w przeczuciu, że nie zostało mu już wiele czasu. ●

Obraz „Tron” do zobaczenia na wystawie „Andrzej Wróblewski. Waiting room [Poczekalnia]”, która potrwa do 10 stycznia 2021 roku w Moderna galerija w Lublanie w Słoweniii.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze