10 sposobów na to, jak żyć zgodnie z filozofią zero waste

Główną ideą filozofii zero waste jest ograniczenie bezrefleksyjnej produkcji śmieci i niewyrzucanie jedzenia. Korzystanie z metalowych słomek do napojów to jeden z wielu sposobów na to jak żyć zgodnie z tą ideą. (Fot. iStock)

Idea życia bez odpadów wydaje się iluzją, a zjadanie resztek – koniecznością biedaków. A przecież chodzi tylko o ograniczenie bezrefleksyjnej produkcji śmieci i niewyrzucanie jedzenia. Jak wpisać elementy filozofii zero waste w codzienne życie, sprawdza dziennikarka Ewa Nowak.

Przyszła do mnie dawno niewidziana koleżanka z podstawówki. Zapytałam, czy mogę przy niej ugotować leczo dla rodziny. Po godzinie wyciągnęłam z kubła czarny worek i chciałam go zawiązać przed wyrzuceniem. Wtedy koleżanka grzecznie zapytała, czy może zajrzeć do moich śmieci, bo chętnie weźmie sobie kilka rzeczy. Trochę się zdenerwowałam, bo wiadomo, że kto grzebie w śmieciach, ma nierówno pod sufitem, ale jednocześnie umierałam z ciekawości, co niby można „wziąć sobie” z cudzych śmieci. Znalazła jedzenia, że można by karmić nim dwie osoby przez tydzień (o ośmiu raz użytych foliowych torebkach w ogóle nie chcę wspominać). Koleżanka pocieszyła mnie, że przecież mogę to zmienić. Serdecznie się pożegnała i poszła. Wtedy postanowiłam, że koniec z marnowaniem jedzenia!

Podejmij wyzwanie zero waste!

Odrobinę starsza ode mnie przyjaciółka mówi, że nienawidzi tego „bezśmieciowego” nurtu. Po czasach komuny jeszcze się nie nacieszyła dobrobytem, a świat już każe jej przejść na minimalizm. Ja sama boję się, że nie dam rady tak kompletnie niczego nie wyrzucać. Już się doczytałam, że Bea Johnson, autorka książki „Pokochaj swój dom. Zero Waste Home, czyli jak pozbyć się śmieci, a w zamian zyskać szczęście, pieniądze i czas” (wyd. Agora) ma czteroosobową rodzinę i produkuje jeden słoik śmieci rocznie. Przeraża mnie poziom tego wyzwania.

Jak zacząć?

„Nie wyrzucaj sczerniałego banana, nieładnej pomarańczy i lekko zżółkłej sałaty. Zmiksuj z nich koktajl! Z nadwyżki makaronu z poprzedniego dnia zrób zapiekankę, przy okazji dodając do niej miękka już marchewkę, nieładne pieczarki i pomidory. Pomarszczone jabłka wrzuć do sokowirówki i stwórz pyszny sok, a z nieładnych warzyw ugotuj zupę. Jest mnóstwo przepisów na dania z resztek i wcale nie musisz od razu pozbywać się produktów nie pierwszej świeżości” – czytam na stronie Naturalnieniebanalnie. Pomysłów jest mnóstwo. Najważniejsze to oduczyć się odruchowego wyrzucania resztek jedzenia do kosza.

Banki Żywności

Wciągnęłam się w ten temat, a ponieważ wiem, że moja rodzina nie da rady przejeść wszystkiego, co jest w domu, napisałam do Aleksandry Damentko – dietetyczki, koordynatorki programu „Kulinarnie mocni” z Federacji Polskich Banków Żywności. „Szanowna Pani, komu można oddać żywność i jak ją do tego oddawania przygotować?”. Odpowiedź otrzymałam natychmiast: „Banki Żywności wspierają żywnością najbardziej potrzebujących mieszkańców kraju poprzez organizowanie dorocznych zbiórek
żywności w sklepach na terenie całej Polski. Rozszerzając swoją weekendową listę zakupów o dodatkowe produkty spożywcze, każdy z nas może wesprzeć tę idee. Najbardziej potrzebne są produkty o przedłużonym terminie spożycia, między innymi kasza, ryż, makaron, olej, konserwy, kawa, herbata, kakao, słodycze i przetwory warzywno-owocowe. Żywność zebrana podczas akcji jest odpowiednio sortowana i pakowana przez wolontariuszy Banków Żywności. Z zebranych produktów przygotowywane są paczki, które trafiają do jadłodajni dla ubogich, noclegowni dla bezdomnych, domów dla samotnych matek, świetlic dla niezamożnych dzieci i innych organizacji zajmujących się opieką nad najuboższymi.

Kulinarnie mocni

Drążę temat i dowiaduje się, że akcja „Kulinarnie mocni” propaguje też przygotowywanie zdrowych i smacznych posiłków z prostych składników, ziół i przypraw. Organizatorzy akcji, dla bezpieczeństwa, chcą zachęcić Polaków do gotowania od podstaw i przekonać, że bez względu na zasobność spiżarni można przygotować pomysłowe dania o zaskakującym smaku. Hurra! Dziesiątki torebek z przyprawami, których na pewno bym nie wykorzystała przed terminem ważności, pójdą w potrzebujące ich ręce, garnki oraz brzuchy. Co prawda nie do Banku Żywności, bo ten przyjmuje wyłącznie zapakowaną żywność, ale znalazłam inną akcję „Podziel się posiłkiem z bezdomnymi”, organizowaną przez Marię Skołożyńską. To lokalna inicjatywa – wolontariusze rozwożą jedzenie do domów opieki i w inne miejsca, gdzie ludzie bywają niedożywieni. Tam oddam moje przyprawowo-jedzeniowe nadwyżki. Miałam produkować mniej śmieci, a w efekcie zupełnie przy okazji uda mi się zrobić jeszcze coś dla innych. I o to chodzi!

Człowiek potrzebuje zmian, więc się trochę wymienimy, a trochę oddamy. Na dziś ja tak rozumiem ideę dzielenia się, szanowania i chrześcijańskiej pokory wobec naszego świata.

Jedzeniowa filozofia zero waste

  • Przejrzyj swoje śmieci, zobacz, jakie masz nawyki, czego się odruchowo pozbywasz zamiast wykorzystać. Po prostu zrób śmieciowy rachunek sumienia.
  • Zużywaj to, co masz w domu. Zanim cokolwiek kupisz, przejrzyj szafki, lodówkę, zamrażarkę i gotuj z tego, co kiedyś już kopiłeś.
  • Planuj posiłki z wyprzedzeniem na kilka dni. Zobacz, czego ci brakuje i tylko to kupuj. Miej listę zakupów i trzymaj się jej.
  • Gotuj mniejsze porcje. Na początku będzie to trudne, bo mamy w genach panikę, że ktoś wstanie od stołu nienapchany po brwi, ale stopniowo uda ci się przestawić na nowy tryb.
  • Noś ze sobą płócienne torby, zabieraj słoiki, pojemniki i pudełka. Tylko za pierwszym razem sprzedawcy są zdziwieni. Potem będą cię rozpoznawać z daleka, bo lubi się stałych klientów.
  • Ortodoksyjnie sprawdzaj daty ważności. Przeterminowanie to główny powód, dla którego wyrzucamy jedzenie. Na przykład zrób spis tego, co kupiłeś. Spójrz na daty ważności wszystkiego, co przyniosłeś do domu, i według nich planuj kolejność posiłków.
  • Zamrażaj resztki, opisuj je i segreguj, a potem wyciągaj, bo po odmrożeniu są świeże jak pierwsza miłość.
  • Pilnuj właściwego przechowywania.
  • Odpady kompostuj na balkonie albo zakopuj na działce.
  • Nie bądź zdziwiony, że nieprodukowanie śmieci szybko rozleje ci się na inne obszary twojego życia. Przede wszystkim jednak oszczędzisz pieniądze i miejsce w domu, nauczysz siebie i domowników zapomnianej dziś sztuki gospodarności i do tego otrzymasz coś absolutnie bezcennego – satysfakcję.