10 zasad powodzenia w pracy

fot. iStock

Kiedy zachować się władczo, a kiedy umiejętnie przeprosić? Kiedy się chwalić, a kiedy być skromnym? Jak przetrwać i osiągać swoje cele w gąszczu relacji, od których zależy nasza praca i życie? Dziennikarka Katarzyna Kazimierowska sięga po najnowsze badania z dziedziny psychologii sukcesu, żeby ustalić, czy w świecie zawodowym bardziej korzystna jest współpraca, czy jednak rywalizacja?

 

Niedobór zwiększa rywalizację

Warto sobie uświadomić podstawową, choć niepokojącą zasadę: to, czy będziemy współpracować, czy rywalizować, warunkują trzy czynniki. Brzmią one następująco: nasze zasoby są ograniczone; ludzie są istotami społecznymi; świat jest niestabilny i dynamiczny. W zmieniającym się nieustannie świecie relacje międzyludzkie są dynamiczne i często uwarunkowane niedostatkiem pewnych dóbr. W związku z tym pracujące w jednym dziale przyjaciółki mogą szybko przestać się ze sobą przyjaźnić, gdy w poniedziałek szef da im do zrozumienia, że pod koniec tygodnia awansuje tylko jedną z nich, biorąc pod uwagę efekty ich pracy z bieżącego tygodnia. Już po chwili wzajemną sympatię i pomaganie sobie zajmie cicha rywalizacja i traktowanie tej drugiej jako konkurentki do upragnionego stanowiska. Smutne, ale prawdziwe.

Wzmacniaj podziw zamiast zazdrości

Nie unikniemy porównań z innymi. Skoro tak, sprawmy, by pracowały na naszą korzyść. Jak piszą autorzy książki: „szukaj korzystnych porównań, jeśli chcesz poczuć się szczęśliwszy, a porównań niekorzystnych, jeśli pragniesz zmotywować się do ciężkiej pracy”. Czyli porównuj się z osobami, którym wiedzie się gorzej, by poczuć się lepiej, ale patrz w górę – na tych, którzy mają lepiej, by zmotywować się do pracy i mieć równie dobrze jak oni. W przypadku z początku tego artykułu, koleżanki zamiast zainspirować się przykładem i też przyłożyć się do pracy, wolały wspólnymi siłami sabotować tę, której wiodło się lepiej. Ale i ona mogła wykazać się sprytem, żeby tego uniknąć. W ich oczach była o krok od sukcesu, a sukces – jak podkreślają Adam Galinsky i Maurice Schweitzer – w oczy kole, mogła zatem to wrażenie zminimalizować. Na przykład gdyby podczas wspólnego lunchu ponarzekała trochę, jak trudny jest kurs, jak bardzo się do tego nie nadaje i jak wiele musi potem nadrabiać w pracy i boi się, że nawali, koleżanki szybko przestałyby jej zazdrościć, a zaczęły współczuć trudnego wyzwania i podziwiać za dzielność.

Władza dodaje punktów

Masz czasem poczucie, że to ty rozdajesz karty? Choćby we własnych czterech ścianach? To dobrze! Poczucie władzy, nawet pozorne, może zadziałać na twoją korzyść. Autorzy książki dowodzą, że już samo subiektywne poczucie władzy wpływa na to, jak jesteśmy postrzegani. A to może zwiększyć nasze szanse podczas rozmowy o pracę czy negocjacji w sprawie awansu. Jak to działa? Osoby z poczuciem władzy mają bardziej wyprostowaną postawę ciała i bije od nich pewność siebie. A pewny siebie pracownik, jak donoszą badania, jest oceniany jako kompetentny i zdolniejszy. Od samego patrzenia na niego akcje firmy idą w górę.

Jak zbudować takie poczucie władzy? Na przykład przypomnieć sobie sytuację, kiedy ostatni raz zachowaliśmy się władczo, przejęliśmy kontrolę, panowaliśmy nad sytuacją. Jak się wtedy czuliśmy? Pozytywne uczucia dodadzą nam pewności siebie, asertywności i siły. Wzmocnić to może np. odpowiednia muzyka. Nie bez powodu zawodnicy przed wyjściem na ring słuchają takich hitów, jak „We will rock you” i „Eye of a tiger”. Zachowuj się, jakbyś był liderem, bo często wszystko zależy od twojego nastawienia – przekonują autorzy. Choć zaznaczają jednocześnie, by nie popaść w przesadę. Nie chodzi o to, aby uwierzyć, że jest się królem (np. królem czterech kółek na autostradzie), ale by poczuć się jak król. A jednocześnie, aby pamiętać, że cały czas jesteśmy w jakiejś hierarchii i że każdemu należy się szacunek. Nic nie powie nam o człowieku więcej niż sposób, w jaki traktuje on tych, którzy stoją niżej od niego.

Zespół górą

Badania pokazują, że najszybciej awansują osoby nastawione na pracę w zespole, z korzyścią dla całej grupy. Ci, którzy mają na względzie tylko własny awans, a nie dobro działu czy firmy, częściej postrzegani są jako zagrożenie, a nie wartościowi pracownicy. Oczywiście, czym innym jest praca w grupie projektowej, a czym innym gra na pozycji atakującego w kadrze narodowej piłki nożnej. Choć autorzy książki zwracają uwagę, że tam, gdzie gra zespołowa ma znaczenie, zbyt wiele gwiazd wcale nie pomaga w zwycięstwie, a raczej dezintegruje grupę i działa demotywująco, bo nie wiadomo, kogo słuchać. Hierarchia jest dobra tam, gdzie jest potrzebna koordynacja. Jednak im bardziej złożone zadanie, tym lepiej sprawdza się minimalna hierarchia, a liczy się głos każdego pracownika. Jak w szpitalu – czasem pielęgniarka, która często towarzyszy pacjentowi, potrafi lepiej ocenić jego stan zdrowia niż lekarz.

Kobieta ma trudniej

Jesteś kobietą? W środowisku pracy zapewne nie masz łatwo. Zazwyczaj zakłada się – twój szef też to robi – że w pracy przyjmiesz postawę przyjazną, kooperacyjną, innymi słowy „kobiecą”. Nie będziesz negocjować warunków pracy, wysokości pensji, raczej nie zwrócisz się o podwyżkę. Jeśli jednak to zrobisz, może zmienić się nie tylko stosunek do ciebie twojego szefa, ale nawet koleżanek z pracy. „Ta, która się rządzi” (ang. bossy), „roszczeniowa” – to tylko niektóre epitety oceniające kobiety, które tak naprawdę zachowują się jak mężczyźni. Czyli przyjmują postawę władczą, agresywną, narzucają ton. Wiedzą, czego chcą. I choć namawia się nas do włączenia się do gry i męskich zachowań, to częściej jesteśmy za nie karane niż nagradzane. Jak wybrnąć z tego impasu? Rozmową z szefem, proszeniem o radę i wsparcie u starszych pracowników. Rola szefów w promowaniu kobiet jest duża. To od nich zależy, czy zbudują środowisko przyjazne dla pracowników, z przejrzystą strukturą awansu i jasnymi regułami gry dla wszystkich. Jak piszą autorzy, równość płci to nie jest gra o sumie zerowej, nikt tu nie traci. Firmy, które cenią kobiety, cenią różne grupy społeczne, są bardziej egalitarne i nastawione na jakość i wsparcie.

Komunikacja, głupcze!

Zwracaj uwagę na sposób, w jaki komunikujesz się z innymi, bo słowa potrafią wzmacniać, ale też pogrążyć – także ciebie. Choćby z pozoru niewinne przezwiska. Są często sekretnym kodem, którego używamy, by mówić np. o szefie czy nielubianych osobach. To buduje poufałość w zespole, ale też może stać się przyczyną utraty zaufania szefa czy innych współpracowników. Znasz pewnie historie o tym, jak to poufny mail skierowany do koleżanki trafił w ręce przełożonego i stał się przyczyną utraty stanowiska.

To, co często też uwiera w miejscu pracy, to poprawność polityczna. Nigdy nie chcielibyśmy być posądzeni np. o body shaming, czyli naigrawanie się z czyjegoś wyglądu czy tuszy, ale czy tym samym nie jest obmawianie koleżanki, która „chyba pomyliła imprezy”? Wciąż często spotykanym zjawiskiem jest też seksizm i mobbing. Choć prawo coraz wyraźniej chroni ofiary, to jednak nazwanie po imieniu dwuznacznych odzywek kolegi czy zachowania szefa wciąż wymaga odwagi.

Ufaj, ale sprawdzaj!

Zaufanie to podstawa funkcjonowania w firmowej dżungli. Co je budzi? Na pewno uśmiech, gotowość do pomocy, kompetencja, która z nas bije, gdy komuś udzielimy wsparcia czy rady. Także nasza wiarygodność – czyli sytuacja, gdy nasza postawa ciała nie stoi w sprzeczności z tym, co mówimy. Ale sympatię i zaufanie do nas mogą zbudować też rzeczy zupełnie nieoczekiwane. Na przykład anegdotki o tym, jak spędzamy czas z ukochanym zwierzęciem, nasze słabostki albo zwykła… niezdarność. Nie ma nic sympatyczniejszego niż osoba o wysokich kompetencjach, umiejętnościach i wiedzy, która wyleje na siebie kawę albo umaże brodę sosem.

A jak uważać w pracy na fałszywych przyjaciół? Gdy czujesz, że ktoś cię oszukuje, zawsze zadawaj dodatkowe pytania. I patrz, czy mowa ciała kolegi i jego rozbiegany wzrok nie mówią czegoś innego niż jego słowa.

Siła przeprosin

Historia obfituje w opowieści o tym, jak do upadku wielu firm doprowadziła zwykła arogancja i nieumiejętność sprostania sytuacji. Niezależnie, czy chodzi o katastrofy lotnicze, wadliwe sprzęty wypuszczane na rynek, czy szpitalne wpadki, w większości przypadków z opresji ratowało proste „przepraszam”. Autorzy książki zwracają uwagę, że każdy, nawet niewielki błąd, może nas sporo kosztować. Dlatego reagujmy od razu, przeprośmy szczerze i zawsze zaproponujmy rozwiązanie, zadośćuczynienie czy choćby obietnicę poprawy – zarówno przed szefem, jak i przed współpracownikiem czy sekretarką; przed każdym, kogo zaufanie zawiedliśmy lub kogo wprowadziliśmy w błąd. Nasza koncentracja na problemie i ofierze może nie tylko wyciągnąć nas z kłopotów, ale i zjednać sojusznika.

Patrz jak inny

Kolejna rzecz, niezwykle ważna, by w relacjach nie kierować się źle pojmowaną empatią, tylko przyjąć perspektywę osoby, z którą się konfrontujemy. Ta pierwsza prowadzi do postawienia problemu innej osoby na pierwszym miejscu. Ta druga – do zrozumienia potrzeb tej osoby, bez tracenia z oczu naszego interesu. Zatem gdy przychodzi do nas menedżer z dodatkowym zadaniem, rozumiemy jego stanowisko, ale musimy mu tak przedstawić naszą zgodę czy odmowę, by w pełni przyjął naszą perspektywę. Taka postawa zawsze sprzyja negocjacjom i sprawia, że obie strony wychodzą z nich zadowolone, a na tym przecież wszystkim powinno zależeć. Dobrym przykładem jest sytuacja, gdy oczekując od kogoś wsparcia, prosimy go o radę. Nie przychodzimy wprost z prośbą o pomoc, tylko z pytaniem, co zrobiłby na naszym miejscu. Prośba drugiej osoby o przyjęcie naszej perspektywy to z jednej strony komplement, a z drugiej budowanie swego rodzaju zażyłości. Zyskujemy poplecznika, którego możemy obdarzyć jeszcze większym szacunkiem.

Nie ciesz się zbytnio…

Na koniec rada, która dotyczy właściwie każdej transakcji, jaką zawieramy w życiu. Nigdy nie radujmy się zbyt radośnie, jeśli uda nam się przekonać drugą stronę do naszych argumentów czy propozycji, bo po chwilowym sojuszu czy porozumieniu zaraz nie będzie śladu. Nasza radość może obudzić podejrzenie, że wygraliśmy znacznie więcej niż się może wydawać. Druga strona może uznać, że sfrajerzyła, a przecież nikt nie chce być frajerem.

 

Adam Galinsky, Maurice Schweitzer, „Przyjaciel czy wróg. Kiedy współpracować, kiedy rywalizować i jak odnosić sukcesy w jednym i drugim”, Wyd. SMAK SŁOWA 2018

 

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »