1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Szpital dla chorych i osieroconych nietoperzy

Szpital dla chorych i osieroconych nietoperzy

Kiedy osierocone dzieci rudawek trafiają do szpitala Tolga, mają kilka tygodni i ważą nie więcej niż 200 g. Wolontariusze karmią je za pomocą strzykawki, dopóki nie nauczą się ssać samodzielnie. Potem przechodzą na smoczki z butelek dla niemowląt. Małe rudawki są opatulane w miękkie szmatki. Taki becik ma zastąpić mamine skrzydła. W naturze przez pierwsze tygodnie po narodzinach żyją wczepione w futerko matek, żywiąc się ich mlekiem (Zdjęcie: JÜRGEN FREUND/NATURE PL/BE&W)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Nie piją krwi, nie są nawet drapieżnikami – jedzą owoce. Rudawki okularowe to nietoperze, ale są pozbawione zmysłu echolokacji, więc nie potrafią latać w zupełnej ciemności. Mają za to całkiem niezły wzrok i słuch. Żyją w koloniach, dzień spędzają, wisząc głową w dół. Są pożyteczne, bo tak jak pszczoły zapylają rośliny. Chyba że na swojej drodze spotkają kleszcza.

W połowie lat 80. na płaskowyżu Atherton Tablelands, w australijskim stanie Queensland, ogromne liczby rudawek okularowych, zwanych potocznie latającymi lisami, zaczęły wymierać w tajemniczych okolicznościach. Przyczynę udało się odkryć dopiero w 1990 roku Bruce’owi i Ann Johnsonom.

Winowajcą okazał się najniebezpieczniejszy ze znanych kleszczy Ixodes holocyclus. Jego ukąszenie może spowodować paraliż ciała. I tak działo się w przypadku rudawek. Sparaliżowane – nie mogły już swoim zwyczajem wczepiać się stopami w gałęzie, spadały w leśne poszycie, by tam skonać. Dramatyzmu sytuacji dodawał fakt, że w ich ciała bardzo często wczepione były młode. Po śmierci matki próbowały o własnych siłach wspinać się na drzewa, nawołując żałośnie, jednak czekała je pewna śmierć. W 1997 roku grupa wolontariuszy w odpowiedzi na dużą skalę tego zjawiska stworzyła medyczny oddział ratunkowy, który z czasem przekształcił się w regularny szpital dla nietoperzy Tolga.

Sezon na kleszcza

Zmniejszanie się powierzchni lasów zniszczyło naturalne środowisko rudawek i znacznie ograniczyło im dostęp do głównego źródła pożywienia – miejscowych owoców i kwiatów. Nietoperze nie miały wyboru – w poszukiwaniu jedzenia musiały wypuszczać się poza obszar tropikalnego lasu, gdzie natknęły się na mordercze owady. Kleszcze wspinają się na rośliny takie jak dziki tytoń – który owocuje akurat w czasie sezonu rozrodczego latających lisów – by spokojnie czekać na nosiciela. Zainfekowane nietoperze zanoszą je potem do swojej kolonii.

Każdego roku szpital otrzymuje przeciętnie 800 zakażonych dorosłych osobników i 400 małych sierot. Zwierzęta są transportowane samolotem w specjalnie skonstruowanych pojemnikach, w których mogą wisieć sobie głową w dół tak jak na gałęzi. Wolontariusze i obsługa rezydują w Tolga od października do lutego, czyli w czasie gdy grozi ugryzienie kleszcza, zbiega się to z okresem narodzin rudawek (to dlatego sierot jest tak dużo).

Żłobek nietoperza

Maluchy są regularnie czyszczone, opiekunowie starają się im zastąpić nieobecne matki, wszyscy pacjenci są też ważeni, mierzeni i karmieni. Na końcu instaluje im się mikroczipy, żeby można było śledzić ich dalsze losy.

Kiedy osierocone dzieci latających lisów trafiają do szpitala, mają kilka tygodni i ważą nie więcej niż 200 g. Wolontariusze karmią je za pomocą strzykawki, dopóki nie nauczą się pić samodzielnie. Potem przechodzą na smoczki z butelek dla niemowląt. Następnym etapem jest przejście na owocową dietę, bo to właśnie owoce stanowią podstawę diety rudawek. Zanim to jednak nastąpi, małe nietoperze lądują w żłobku, gdzie przez większość czasu śpią okutane w miękkie szmatki, co ma imitować opiekuńcze skrzydła ich matek. Przy okazji beciki chronią skrzydełka i stopy maluchów, wyposażone już w pazury – dzięki temu nie kaleczą się nimi nawzajem. Jak tylko podrosną i stają się nieco bardziej energiczne, instynktownie wczepiają się w T-shirty opiekunów, tak jak wczepiłyby się w futra swoich matek, żyjąc z nimi w dziczy.

Ciężki los zapylacza

Drut kolczasty i siatki na drzewach owocowych to kolejna przyczyna obrażeń i wzrostu śmiertelności owocowych nietoperzy. Poza rudawką okularową do szpitala trafiają też inne gatunki, takie jak rurkonos i wiele małych nietoperzy. Jenny Maclean, założycielka Tolga, i jej wolontariusze opiekują się swoimi niezwykłymi pacjentami 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Poza szpitalem dla nietoperzy Jenny rozwinęła także uznane na świecie centrum badawcze oraz edukacyjne, żeby ludzie dzięki dostarczanym przez nie informacjom mogli poznać te zwierzaki i koegzystować z nimi bez strachu.

Powrót małych nietoperzy do naturalnego środowiska odbywa się stopniowo. Kiedy osiągają cztery miesiące, są umieszczane w lesie w klatce. Pozostaje zamknięta przez trzy dni, tak żeby mogły się zaaklimatyzować w nowym miejscu. Czwartego dnia drzwi klatki zostają otwarte, w nocy mogą więc dołączyć do żyjących na wolności nietoperzy. Jednak wciąż jeszcze wracają do swojego schronienia – przez pięć miesięcy znajdują tam pozostawiane dla nich owoce.

Rudawki okularowe pełnią funkcję zapylaczy i roznosicieli nasion wielu gatunków drzew rosnących w lasach tropikalnych, a to znaczy, że są niezbędne dla australijskiego ekosystemu. Pyłki przyczepiają się do ich futerka, gdy przenoszą się z kwiatu na kwiat i z drzewa na drzewo. Szacuje się, że jedna rudawka może rozdystrybuować aż 60 tysięcy ziaren pyłku jednej nocy. Niestety, nietoperze mają opinię szkodników niszczących uprawy, dlatego nie zapewniono im prawnej ochrony. Oddolne inicjatywy takie jak szpital Tolga to poruszający przejaw troski o ochronę tego gatunku. Dzięki efektywności programu ratunkowego do życia na wolności w lasach tropikalnych wróciły już setki nietoperzych sierot.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze