1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Szwecja, kraj indywidualistów

Szwecja, kraj indywidualistów

Zobacz galerię 10 Zdjęć
W poszukiwaniu egzotyki jedźmy do Szwecji! Tu wakacje spędza się w prymitywnej chatce, mieszkania są na wynajem, nie na sprzedaż, a gdy w związku coś nie gra, bez żalu mówi się „do widzenia”. Dziennikarka, socjolożka i fanka skandynawskich klimatów Katarzyna Molęda przybliża nam kulturę i obyczajowość Szwedów.

„Ma być łatwo! Życie ma nie być torem przeszkód, próbą nerwów i szybkości reakcji, testem inteligencji i odporności na stres i ogólnie ma nie być walką, mordęgą i utrapieniem” – pisze pani w książce „Szwedzi. Ciepło na Północy”. To motto Szwedów?

Tak to właśnie widzę. U nas co krok są jakieś przeszkody, od architektonicznych po te stawiane przez banki, urzędy, operatorów sieci komórkowych czy firmy transportowe, w świecie rzeczywistym i wirtualnym. Czasem są to sprawy pozornie błahe, jak myląca czy niejasna informacja o zakupie prawidłowego biletu na pociąg. Kiedy jednak płacimy zadowolonemu konduktorowi karę, to pojawia się pytanie: czy system, w którym żyjemy, ma nam stwarzać takie sytuacje, które wymagają specjalnych kompetencji, żeby im sprostać?

Do Szwecji sprowadziła panią oferta zawodowa – propozycja pracy na stanowisku konsula Rzeczypospolitej Polskiej. Po czterech latach postanowiła pani zostać tam na stałe. Co panią najbardziej urzekło w Szwecji?

Przede wszystkim Sztokholm. To miasto z architekturą bliską ludziom. Ludzie są tu uśmiechnięci, pogodni, mili, a jedyne miejsce, gdzie jest naprawdę nerwowo, to sztokholmskie metro. Podoba mi się szwedzkie opanowanie i ufność. Teraz nie mam już problemu z zostawieniem klucza do domu fachowcom, choć za pierwszym razem miałam poważne obiekcje. Niewątpliwie to ogromne zaufanie do ludzi wpływa na sposób kontaktowania się z innymi osobami i patrzenia na nie. Drugą stroną medalu jest jawność – tu wszystko o wszystkich wiadomo, każdy może sprawdzić nasze dane personalne w sieci, w tym stan cywilny, a nawet wysokość podatków. Niektórych mieszkających tu Polaków to denerwuje.

Czy różnice kulturowe pomiędzy Polską i Szwecją są duże?

Mimo bliskości geograficznej te różnice bywają wyraźne. I nie mówię tu jedynie o szczegółach typu całowanie pań w rękę, co w Szwecji i w Skandynawii w ogóle jest nie do pomyślenia, a w Polsce się zdarza. To drobiazg, ale i poważniejszych różnic nie brak, szczególnie w kulturze biznesu. Szwedzi mają płaską organizację, ta w Polsce jest bardziej hierarchiczna. U nas nie ma też tradycji konsensusu, wspólnego, czasem bardzo długo trwającego podejmowania decyzji. Ba, w niektórych firmach pracownicy nie wyobrażają sobie, że mogliby otwarcie nie zgodzić się ze swoim przełożonym, który arbitralnie i bez konsultacji podejmuje decyzje jednoosobowo. W Szwecji pracownik – choć są różnice między firmami, rzecz jasna – ma dużą samodzielność w pracy. Nawet zebrania inaczej wyglądają.

Na przykład nigdy się nie przerywa, gdy ktoś mówi.

Właśnie! My jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że ktoś nam wchodzi w słowo, gdy tylko próbujemy zaczerpnąć oddechu. Podczas moich pierwszych rozmów w Szwecji potrafiłam mówić nieprzerwanie przez 10 minut, po czym okazywało się, że rozmawiam z niewłaściwą osobą. Ale nie przerywano mi z szacunku, czekając aż skończę (śmiech). Nawet gdy wchodziłam w słowo, z mojej perspektywy niewinnie, żeby naprowadzić osobę na właściwy trop, było to odbierane bardzo negatywnie, jako niegrzeczne. Często mój rozmówca nawet nie reagował, kontynuując swoją wypowiedź! Ale przyznam, że teraz i mnie denerwuje, gdy ktoś mi wchodzi w słowo. W Szwecji można docenić komfort spokojnej konwersacji bez przerywania. Nauczyłam się mówić wolniej, ale podczas pobytów w Polsce często wracam do szybkiego mówienia, bo widzę, że druga osoba nie chce mnie już słuchać, tylko mówić (śmiech)!

Dla mnie Szwecja to trochę mentalna egzotyka: tu ufa się każdemu, wakacje spędza w spartańskich warunkach, najczęściej w chatce w lesie, i przez całe życie wynajmuje mieszkania. 

Te mieszkania stały się ostatnio potwornym problemem, bo w Szwecji wychodzi się z założenia, że każdy powinien móc wynająć mieszkanie. I teraz w dużych miastach, takich jak Sztokholm czy Göteborg, czeka się co najmniej trzy lata na mieszkanie w „średnio dobrym” punkcie, a jak w dobrym, to może być i piętnaście lat! Ja też jestem ustawiona w kilku kolejkach. Szwedzi oburzają się, że to jest katastrofa polityki mieszkaniowej, a z drugiej strony w Polsce do głowy by nikomu nie przyszło, że państwo ma zapewnić tyle lokali na wynajem, bo u nas po prostu bierze się kredyt i kupuje mieszkanie zgodnie z hasłem „Rodzina na swoim”. Jeśli kogoś stać, rzecz jasna. Bo mieszkanie to nasza prywatna sprawa, nie państwa. Tam dba o to państwo i to jest gigantyczna różnica.

A co do stylu życia, to prawda, że nawet osoby, które mogą pozwolić sobie na luksusy, lubią posiedzieć w swojej chatce i w skromnych warunkach spędzić wakacje. Ale pojawił się też trend wyjazdów do Tajlandii. Szwedzi kochają słońce i lato, wszyscy biorą urlopy w lipcu, a jak mogą tego słońca zaznać w Tajlandii czy innym ciepłym kraju, to chętnie tam jadą.

Z pani książki wyłania się obraz Szweda poczciwego i szczęśliwego. Co zatem z wizerunkiem obecnym w bestsellerowych szwedzkich kryminałach? 

Nie twierdzę, że 9 milionów ludzi jest poczciwych i szczęśliwych, bo niektórzy borykają się przecież z wieloma problemami, także finansowymi, choć faktycznie w Szwecji odsetek osób ubogich, w porównaniu z innymi krajami, jest najniższy. A ten komfort wpływa na to, że mają większą siłę, żeby harmonijnie funkcjonować jako społeczeństwo i zachować spokój w wielu trudnych sytuacjach. Pod względem poczucia bezpieczeństwa i szczęścia Szwedzi plasują się w czołówkach rankingów, także jeśli chodzi o opiekę zdrowotną. Choć oczywiście też narzekają, bo tak to już jest, że nawet najszczęśliwszym wydaje się, że powinno być im jeszcze lepiej. Szwedzi najbardziej boją się chyba katastrofy klimatycznej. Świadomość ekologiczna jest tu bardzo wysoka.

Brzmi trochę jak państwo idealne.

Ale może się wielu ludziom, przywiązanym do innych rozwiązań, nie podobać. Na przykład gdy osoba starsza podupada na zdrowiu, to jej córka – bo najczęściej to kobiety przyjmują taką rolę – nie rezygnuje z pracy, żeby się zająć rodzicami, bo opiekuje się nimi profesjonalista. Ona przychodzi tylko w odwiedziny i utrzymuje relację opartą na partnerstwie, a nie zależności. Zdarza się, że kobiety przechodzą na pół etatu albo zmieniają swój tryb pracy na bardziej elastyczny, by wesprzeć rodziców, ale to jest nieporównywalne z tragiczną sytuacją opiekunów osób starszych lub niepełnosprawnych, jaką mamy w Polsce. Z kolei z perspektywy szwedzkiej jest nie do przyjęcia, że ktoś się opiekuje całodobowo bliską osobą i nie otrzymuje za to godziwego wynagrodzenia.

Związki romantyczne też pewnie są wolne od zależności – czy zatem bardziej prawdziwe?

Socjolog Anthony Giddens mówi o tak zwanym czystym związku, który oznacza wspólnotę uczuciową, intelektualną, seksualną i jest kompletnie niezależny od okoliczności zewnętrznych, jak zależność finansowa czy normy społeczne. I Szwedzi faktycznie najbardziej się do tego ideału zbliżyli. Widać tu dużo większą akceptację dla takich decyzji jak chociażby rozwód, bo to jest sprawa dwojga dorosłych ludzi, sąd nie wnika w szczegóły. A przez to, że jest mniej zależności, teoretycznie mamy więcej miejsca na romantyzm, co sprawia, że Szwedzi – w gruncie rzeczy podobnie jak mieszkańcy całego zachodniego świata – czasem ulegają wpływowi wizji związku opartego na powierzchownym widzeniu miłości jako pełnej porywów, namiętnej pasji. A gdy w związku coś nie gra, mówią „do widzenia”. Częściej niż mieszkańcy innych krajów.

Pamiętajmy, że społeczeństwo szwedzkie jest najbardziej indywidualistycznym na świecie, co oznacza, że pewne normy społeczne są tu mniej ważne niż samorealizacja. „Jestem nieszczęśliwa, to się rozwodzę” albo: „Może rodzice będą niezadowoleni, ale wolę być malarzem niż biznesmenem”. Mogę dokonywać takich wyborów, bo to państwo przejęło funkcję wspierającą, którą w innych krajach sprawuje rodzina lub wspólnota. Czy to dobry model? Na pewno inspirujący. Jestem ciekawa, w jakim kierunku będzie podążał dalej.

Katarzyna Molęda skandynawistka, socjolożka, dziennikarka, w latach 2007–2011 konsul RP w Sztokholmie. Mieszka w Szwecji, ale w równej mierze żyje życiem Polski. Autorka książki „Szwedzi. Ciepło na Północy” i współzałożycielka firmy międzykulturowej Enterculture.

Zobacz: pielęgnacja i makijaż

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Skandynawskie kryminały – polecamy 5 książek najpopularniejszych skandynawskich autorów

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Skandynawskie kryminały są jednym z najchętniej czytanych gatunków książek na całym świecie. Mroźny klimat Północy stanowi idealne tło do kryminalnych historii, mrocznych zagadek i zawiłych śledztw. Polecamy 5 książek najpopularniejszych skandynawskich autorów kryminałów.

Stieg Larsson „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”

Nie wypadało zacząć naszego zestawienia od książki jakiegokolwiek innego autora, bowiem Stiega Larssona można już śmiało nazywać legendą skandynawskiego kryminału. Na jego fenomen składa się nie tylko niewiarygodny talent pisarski, ale również historia jego samego. W 2008 roku Stieg Larsson, znany w Szwecji jako dziennikarz i publicysta, zmarł nagle na atak serca i tym samym nie doczekał premiery swojej pierwszej książki. W tym samym roku został drugim najlepiej sprzedającym się autorem świata.

A wszystko za sprawą znakomitej trylogii „Millenium”, której pierwszą częścią jest właśnie „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. Książka opowiada o dziennikarzu finansowym i wydawcy magazynu „Millenium” Mikaelu Blomkvist, który pracuje nad sprawą kryminalną sprzed czterdziestu lat, kiedy to Harriet Vanger znika nie zostawiając śladu. Pomaga mu Lisabeth Salander, intrygująca hackerka komputerowa. Blomkvist i Salander tworzą niezwykłą parę i wspólnie wpadają na trop mrocznej i krwawej rodzinnej historii. To doskonała, wielowątkowa opowieść, mroczna i pełna znakomicie wykreowanych postaci. Idealny wybór dla tych, którzy dopiero poznają skandynawskie kryminały.

'Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet', Stieg Larsson, Wydawnictwo Czarna Owca, cena: ok. 40 zł "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", Stieg Larsson, Wydawnictwo Czarna Owca, cena: ok. 40 zł

Camilla Läckberg „Księżniczka z lodu”

Camillę Läckberg nie bez powodu nazywa się szwedzką Agathą Christie. „Księżniczka z lodu” to jej debiutancka powieść, która momentalnie przyniosła jej ogromny rozgłos i stała się początkiem doskonałej sagi o Fjällbace. Fjällbacka to rodzinna miejscowość autorki. Małe, nadmorskie miasteczko na Zachodzie Szwecji, z którego Läckberg postanowiła zrobić centrum akcji jej mrocznej i krwawej sagi.

„Księżnicza z lodu” to początek całej historii – w jednym z domów znaleziono zwłoki młodej kobiety. Początkowo wszystko wskazywało na samobójstwo, jednak szybko okazało się, że kobieta została zamordowana. Erika Falc, pisarka i przyjaciółka z dzieciństwa zmarłej kobiety, rozpoczyna prywatne śledztwo, w którym pomaga jej miejscowy policjant Patrik Hedström. Kryminały skandynawskie wyróżnia specyficzny klimat, a powieść Läckberg to jego kwintesencja. Głęboko skrywane w bohaterach emocje, które nagle wybuchają ze zdwojoną siłą, wywleczone na wierzch ludzkie pragnienia i namiętności, a wszystko okraszone tajemnicą i chłodnym klimatem prowincji.

'Księżniczka z lodu', Camilla Läckberg, Wydawnictwo Czarna Owca, cena: ok. 25 zł "Księżniczka z lodu", Camilla Läckberg, Wydawnictwo Czarna Owca, cena: ok. 25 zł

Jo Nesbø „Macbeth”

Jo Nesbø to nie tylko znakomity norweski pisarz, ale również muzyk poprockowy, a kiedyś piłkarz i makler giełdowy. W świecie literackim zasłynął za sprawą genialnego cyklu o Harry’m Hole, niepokornym i bezkompromisowym policjancie dotkniętym piętnem alkoholizmu. My jednak polecamy książkę zupełnie różną od jego najsłynniejszej serii, ale napisaną w równie genialnym stylu norweskiego mistrza gatunku. „Macbeth” powstał z okazji 400-lecia śmierci Williama Szekspira. Choć bohaterowie książki noszą szekspirowskie imiona są zupełnie nowymi kreacjami Jo Nesbø. Tytułowy Macbeth to policjant mieszkający w pewnym przemysłowym mieście, w którym na porządku dziennym panuje korupcja, handel narkotykami i przestępczość. On jest dowódcą jednostki specjalnej i jako jeden z nielicznych funkcjonariuszy nie jest skorumpowany. Po sukcesie przeprowadzonej przez niego akcji przeciwko handlarzom narkotyków jego kariera zaczyna nabierać zawrotnego tempa i prowadzi go do coraz głębszego uzależnienia od władzy. To opowieść o władzy, która uzależnia bardziej niż narkotyki, zaspokaja wszystkie pragnienia i sprawia, że nawet najbardziej szlachetny człowiek może stać się uosobieniem zła.

'Macbeth', Jo Nesbø, Wydawnictwo Dolnośląskie, cena: ok. 40 zł "Macbeth", Jo Nesbø, Wydawnictwo Dolnośląskie, cena: ok. 40 zł

Åsa Larsson „Burza słoneczna”

Åsa Larsson to jedna z najpopularniejszych i najczęściej tłumaczonych szwedzkich autorek powieści kryminalnych. „Burza słoneczna” to jej najbardziej osobista, debiutancka powieść, wcześniej wydawana pod tytułem „Burza z krańców ziemi”, która rozpoczyna serię z utalentowaną prawniczką Rebeką Martinsson w roli głównej. W jednym z kościołów dochodzi do brutalnego zabójstwa pastora. Zwłoki odnajduje siostra ofiary, która niezwłocznie zawiadamia policję i znika bez śladu. W śledztwo angażuje się komisarz Anna Maria Mella, w tym samym czasie w rodzinne strony powraca Rebeka Martinsson, prawniczka ze Sztokholmu. Wkrótce na jaw wychodzą tajemnice rodziny pastorów. „Burza słoneczna” to mroczny kryminał, napisany jednak w delikatny, wręcz kobiecy sposób. Powściągliwe, a zarazem metaforyczne i starannie zbudowane opisy sprawiają, że krwawa akcja nie dzieje się na stronach książki, a w wyobraźni czytelnika.

'Burza słoneczna', Åsa Larsson, Wydawnictwo Literackie, cena: ok. 35 zł "Burza słoneczna", Åsa Larsson, Wydawnictwo Literackie, cena: ok. 35 zł

Henning Mankell „Morderca bez twarzy”

Henning Mankell to rewelacyjny dziennikarz, teatralny reżyser i dramaturg oraz genialny pisarz – postać niezwykła i wybitna. „Morderca bez twarzy” to powieść kultowa, a wykreowany przez Mankella komisarz Kurt Wallander to już pewnego rodzaju ikona skandynawskich kryminałów. Jest to książka wydana blisko 30 lat temu, która jednak w żadnym stopniu nie traci na aktualności i nadal można ją odnieść do wydarzeń współczesnego świata. To historia niezwykle brutalnego morderstwa pary staruszków, które prowadzi wspomniany komisarz Wallander. Nie ma motywów, a jedynym śladem jest powtarzane przez umierającą kobietę słowo „cudzoziemcy”. Informacja przedostaje się do prasy, co przynosi rasistowskie akty odwetu. Dodatkowo w okolicy zaczynają się prześladowania imigrantów. Wallander podejmuje trop, pytania się mnożą, a zagadka staje się coraz bardziej zawiła. To lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą poznać skandynawskie kryminały od podszewki.

'Morderca bez twarzy', Henning Mankell, Wydawnictwo W.A.B., cena: ok. 40 zł "Morderca bez twarzy", Henning Mankell, Wydawnictwo W.A.B., cena: ok. 40 zł

  1. Styl Życia

Flow Joga – przyjemność bycia w ciele

Flow Joga stwarza idealne warunki sprzyjające pojawieniu się stanu przepływu, a tym samym potencjalnej transformacji i wewnętrznej integracji. (Fot. iStock)
Flow Joga stwarza idealne warunki sprzyjające pojawieniu się stanu przepływu, a tym samym potencjalnej transformacji i wewnętrznej integracji. (Fot. iStock)
Flow Joga to powrót do naturalności, do tego, za czym tęsknimy, nie tylko w jodze, także w życiu. Powrót do stanu jedności ciała, duszy i umysłu.

Nie można nauczyć się Flow Jogi, ale można sobie przypomnieć, że „już nią jesteśmy", można przypomnieć sobie, jak wielka przyjemność płynie z bycia w swoim ciele, w stanie flow. Wtedy tracimy poczucie czasu, jesteśmy totalnie zaabsorbowani wykonywaną czynnością.

Płynąc na fali, mamy poczucie bycia w kontakcie ze swoją prawdą, ze swoją naturą, a jednocześnie czujemy się częścią pulsującego życiem świata, częścią wspólnoty ludzkości.

Flow to naturalny stan umysłu. Pojawia się on wtedy, gdy wykonujemy jakąś czynność dla samej przyjemności wykonywania jej. Dysponujemy wówczas wysokim poziomem energii, otwieramy się na swobodny przepływ kreatywności i radości z życia. Każdy kiedyś tego doświadczył, jednak osoby, które na co dzień, w życiu prywatnym i w pracy są w stanie przepływu, należą do rzadkości.

Flow Joga stwarza idealne warunki sprzyjające pojawieniu się stanu przepływu podczas zajęć, a tym samym potencjalnej transformacji i wewnętrznej integracji. Im częściej doświadczamy flow na zajęciach jogi, tym większe prawdopodobieństwo, że flow spontanicznie zacznie pojawiać się w codziennym życiu. Wykorzystujemy do tego celu rytm, muzykę, naturalny oddech, ruch oraz uważność.

Czego uczy Flow Joga?

Flow Joga uczy, jak płynąć z nurtem życia, jak stawiać czoła wyzwaniom, nie tracąc wewnętrznego spokoju i kontaktu ze sobą na co dzień i w obliczu kryzysu. Płynięcie z nurtem życia to umiejętność stawiania czoła wyzwaniom oraz zachowanie wewnętrznego spokoju wobec zmian, jakie przynosi życie.

Swami Satchitananda powiedział: „Życie to zmiana, naucz się surfować”. Dlatego na zajęciach Flow Jogi uczymy się płynnych przejść z jednej asany w drugą, a sekwencje ruchu budowane są w taki sposób, aby każdy kolejny cykl był okazją do rozwoju (np. silniejsze mięśnie brzucha lub spokojniejszy umysł). Ważnym elementem jest też naturalny ruch, zsynchronizowany z oddechem. Ewolucyjny rozwój to budowanie pojedynczej asany, a także cyklu zajęć - etapami, krok po kroku. Uczestnicy mogą sami wybrać odpowiedni dla siebie wariant ruchu, co wiąże się i z pogłębianiem świadomości ciała, i z przyjmowaniem odpowiedzialności za nie. Zajęcia są okazją do budowania kontaktu z ciałem, zarówno poprzez asany (o sztywno określonej formie z precyzyjnym ustawieniem ciała), jak poprzez spontaniczną ekspresję, poszukiwania swojego ruchu.

We Flow Jodze kluczową rolę odgrywa oddech. Nie chodzi jednak o dążenie do oddychania w konkretny sposób (choć klasyczne pranayamy także się pojawiają), ale raczej o nabieranie szacunku do oddechu jako siły życiowej, która inicjuje każde działanie i ruch we Flow Jodze. Oddech jest traktowany jak specjalny gość, który odwiedza nasz dom (ciało). Nie będziemy mu mówić, gdzie ma usiąść i co ma zjeść. Zapraszamy go do środka, dając swobodę i uważnie słuchając.

Najprzyjemniejszym chyba elementem Flow Jogi jest stwarzanie warunków sprzyjających pojawieniu się stanu „przepływu” (z ang. flow), czyli stanu zjednoczonej świadomości. Termin może brzmieć tajemniczo, ale od dawna funkcjonuje chociażby w psychologii i opisuje sytuację, kiedy jesteśmy w pełni zaabsorbowani wykonywaną czynnością. Tracimy twedy poczucie czasu, wzrasta nasza kreatywność i efektywność działania, pojawia się radość i uważność. W jodze efektem „ubocznym” takiej praktyki jest przyjemność, poczucie bycia na fali i piękno ruchu.

Flow Joga nie mieści się na macie – choć mata niewątpliwie jest przydatna i wygodna, to może stać się ograniczeniem. Flow jest odmianą jogi, która pozwala wyjść poza utarte schematy. Ciało porusza się naturalnie, w swobodny sposób. W efekcie pojawia się poczucie wolności i przyjemność bycia obecnym w ciele. Bezpieczeństwo ćwiczącego jest uwarunkowane przestrzeganiem zasad praktyki, czyli jogicznego BHP. Piękny taniec wolności z ograniczeniami.

Flow Joga jest narzędziem poszerzania i pogłębiania świadomości. Prowadzi ku integracji wewnętrznej. Jest drogą i celem. Stwarza przestrzeń dla tego, co ludzkie i tego, co boskie, łącząc sprzeczności. Transformuje, uzdrawia, przywraca wiarę w siebie, swoją siłę i uwalnia pełnię potencjału każdego człowieka. W konkretny sposób – poprzez ciało.

Czym Flow Joga różni się od innych stylów jogi?

Joga często bywa prowadzona mechanicznie. Na polecenie: z wdechem unieś ręce do góry, większość uczestników zajęć równocześnie unosi ręce do góry, próbując dopasować oddech do wykonywanego ruchu. We Flow Jodze jest odwrotnie, ruch jest inicjowany przez oddech. Dzięki temu jesteśmy w kontakcie ze sobą i czujemy się bardziej zintegrowani. We Flow Jodze bardzo ważne są także płynne przejścia pomiędzy pozycjami oraz uszanowanie każdej fazy cyklu ruchu: wstępu, szczytowego momentu oraz zakończenia. Taki rodzaj pracy pomaga nam być w lepszym kontakcie z ciałem oraz naturą, ponieważ wszystko, co istnieje w świecie, podlega prawom natury i ma cykliczny charakter.

Dla Flow jogi charakterystyczny jest także zmysłowy, pełen gracji, spontaniczny ruch, który przypomina taniec. Ciało nie porusza się jak maszyna, ale raczej jak ciało dzikiego zwierzęcia. To szczególnie cenny element praktyki, który pozwala odblokować zastałą energię, pobudza kreatywność, ekspresję oraz pozwala nam doświadczyć wolności i przyjemności bycia w ciele.

Dla kogo nadaje się Flow Joga?

Flow Joga jest stylem jogi dostępnym i przyjaznym większości osób. Zajęcia ogólnodostępne mogą być nieodpowiednie dla ludzi z poważniejszymi problemami zdrowotnymi lub urazami. Dla nich najlepszym wyjściem może okazać się podejście indywidualne. W przypadku wątpliwości najlepiej skonsultować się z lekarzem prowadzącym oraz nauczycielem jogi.

  1. Styl Życia

Archetyp Bliźniąt – z kwiatka na kwiatek

Ekstrawertyczne Bliźnięta otaczają się innymi ludźmi i rzucają w wir wydarzeń. Przerywają milczenie, zakłócają spokój, komplikują - byle tylko się działo. Jeśli się w tym zatracą, grozi im wypalenie - energetyczne, towarzyskie i zawodowe. (Ilustracja: iStock)
Ekstrawertyczne Bliźnięta otaczają się innymi ludźmi i rzucają w wir wydarzeń. Przerywają milczenie, zakłócają spokój, komplikują - byle tylko się działo. Jeśli się w tym zatracą, grozi im wypalenie - energetyczne, towarzyskie i zawodowe. (Ilustracja: iStock)
Zodiakalne Bliźnięta dają swoim podopiecznym błyskotliwość, ekstrawertyzm i ciągłe zmiany. Choć bywają nieco powierzchowne i niecierpliwe, mogą posłużyć za przykład, jak być kreatywnym i nie dzielić włosa na czworo. Czego mogą spodziewać się w najbliższym czasie urodzeni pod tym znakiem – zbadała Aleksandra Nowakowska we współpracy z astrologiem Piotrem Gibaszewskim.

Archetyp Bliźniąt znamy z greckiej mitologii – Kastor i Polluks urodzili się jako synowie Zeusa i Ledy, ale tylko drugi z nich otrzymał nieśmiertelność. Byli spryciarzami i psotnikami, kochali się nierozerwalną braterską miłością do tego stopnia, że kiedy Kastor umarł, Polluks ubłagał ojca, by mógł podzielić się z bratem nieśmiertelnością. Od tamtej pory obaj spędzają pół roku w Hadesie, a drugie pół na Olimpie. Dlatego Bliźnięta, jako znak podwójny o jakości zmiennej, nie przynależą ani do świata ludzkiego, ani boskiego.

Reprezentują żywioł powietrza i jak nasiona klonu wirują dzięki rozpostartym skrzydełkom ciągle dalej i dalej. Bliźnięta są rozedrgane, mało skoncentrowane i nie potrzebują stabilizacji. Dlatego – jak wyjaśnia astrolog Piotr Gibaszewski – niektórzy przedstawiciele tego znaku wolą pracować na etacie, a inni jako kierowcy tirów zapuszczają silnik i wyruszają przed siebie w deszcz, śnieg czy upał.

Co w trawie piszczy

Byk, poprzednik Bliźniąt na kole zodiaku, ogrodził i uznał za swoje terytorium zdobyte przez Barana. Bliźnięta z tego miejsca nawiązują kontakt ze światem, który znajduje się za płotem: ciekawskie, lubią wiedzieć, co w trawie piszczy. Są mostem łączącym ludzi z tym, co dookoła. To typowi ekstrawertycy: kochają wyjazdy integracyjne, festiwale, publiczne debaty, godziny szczytu, wielkie zgromadzenia. Potrafią zagadać nieznajomą osobę na ulicy, flirtować, błyskawicznie przekonać rozmówcę do swojego zdania. Są mistrzami konwersacji, ciętej riposty, błyskotliwego poczucia humoru.

Patronem znaku jest planeta Merkury, odpowiadająca za intelekt i komunikację, nosząca imię rzymskiego boga posłańca. Skrzydełka przy sandałach ułatwiały mu pracę pośrednika między Olimpem a ziemią. Ciągle był w drodze, tak jak Bliźnięta, które mogłyby mieszkać w wagonie kolejowym czy w kamperze. Merkury to bóg handlu, kupców i złodziei. – Mimo że okradał bogów i był krętaczem, oni go lubili. Miał w sobie urok i przekazywał ciekawe ploteczki – przypomina Piotr Gibaszewski i dodaje, że Bliźnięta mają coś ze stereotypu cwanego Polaka, który pożycza lawetę, jedzie do Niemiec i ściąga golfa na handel. Są crème de la crème elastyczności, kombinowania, wciskania kitu i bajeru. To urodzeni marketingowcy, którzy dobrze rozumieją istotę gry o sumie niezerowej, w której dwie strony wygrywają. Dobrze odnajdą się na arabskim bazarze, gdzie brak targowania się jest traktowany jako obraza.

Bliźnięta to specjaliści wszelkiej komunikacji – pisania, nauczania, wykładania. Za niemieckim filozofem i wielkim pragmatykiem Ludwigiem Wittgensteinem powtarzają, że granice naszego świata są granicami naszego języka. – Jeżeli mamy pismo, mamy do czynienia z kulturą. Jeśli analizujemy i przetwarzamy informacje, mamy do czynienia z cywilizacją – mówi astrolog. – Początkiem komputera czy rakiety kosmicznej był proces mentalny, z którym Bliźnięta wręcz się utożsamiają.

Patronują też dziennikarstwu, nowoczesnym mediom, promocji czy informatyce. Piotr Gibaszewski przypomina, że nadchodzące czasy będą wymagały kreatywnego podejścia do życia. – Bliźnięta bez trudu sobie z tym poradzą, ponieważ to one stoją za trenowaniem umysłu, technikami szybkiego uczenia się i twórczego myślenia. W psychoterapii bliski im jest nurt poznawczo-behawioralny czy coaching biznesowy lub rozwojowy, bo to praca z przekonaniami i wzorcami mentalnymi. A one lubią eksplorować zasoby mózgu – wyjaśnia.

Nazywanie świata

Bliźniąt nie dręczy pytanie: kim jestem? Zapytaj, do czego dążą, a zasypią cię słowami, ale dowiesz się, w jakim dokładnie kierunku zmierzają. Trudno im też podjąć decyzję, bo więcej myślą niż czują. Umysł na jedno pytanie ma odpowiedzi tysiące, serce – jedną, a Bliźnięta nie mają czasu ani cierpliwości, żeby ją usłyszeć. Można powiedzieć, że są bezimienne, bez tożsamości, noszą w sobie powierzchowność. To nie jest typ medytacyjny, który siedzi i czeka, aż myśli odpłyną jak chmury na niebie, by dotknąć wewnętrznej błogiej pustki i ciszy.

Ekstrawertyczne Bliźnięta otaczają się innymi ludźmi i rzucają w wir wydarzeń. Przerywają milczenie, zakłócają spokój, komplikują – byle tylko się działo. Jeśli się w tym zatracą, grozi im wypalenie – energetyczne, towarzyskie, zawodowe. Ekstrawertyk, inaczej niż introwertyk, ma mniej uważny kontakt ze swoimi uczuciami, nie słyszy dobrze sygnałów, które wysyła mu ciało, a dość często brzmią one: zatrzymaj się, odpocznij, zastanów, co czujesz i czego naprawdę chcesz. Ty, nie ludzie wokół ciebie. Z braku wewnętrznej definicji wynika ich ogromna potrzeba nadawania imion rzeczom. To Bliźnięta obdarowują świat pojęciami, liczbami, zasadami, teoriami. Mierzą i ważą, ustalają cechy wspólne oraz różnice. To ich ulubione intelektualne igraszki.

Badania wskazują, że towarzyscy ekstrawertycy są bardziej optymistyczni niż introwertycy. Ich mózg częściej zalewany jest hormonami szczęścia – dopaminą i serotoniną. Bliźnięta dążą do odczuwania pozytywnych emocji, co, jak zbadali kanadyjscy naukowcy, wiąże się z większą łatwością osiągania celów zawodowych. Potrafią skutecznie zmotywować się do działania, żeby odebrać nagrodę w postaci awansu. Po szczeblach kariery zawodowej wspinają się z lekkością i uśmiechem, żyjąc w poczuciu sukcesu.

Koczownicy

Astrolog zwraca uwagę, że grecki odpowiednik Merkurego, Hermes, wędrował też do Hadesu, przeprowadzając tam dusze zmarłych. To jego mroczna strona, powiązana z wiedzą hermetyczną, dotyczącą sztuki tajemnej, magii, zaklęć. W tarocie uosabia ją karta Maga, która łączy się z planetą Merkury i oznacza moc kreacji myśli.

– Tajemniczość Bliźniąt odnajdujemy w mitologii egipskiej, w której Hermes połączył się z bogiem zmarłych Tothem. Tak narodził się Hermes Trismegistos, czyli Hermes Po Trzykroć Wielki. To mistrz, nauczyciel, wielki mag. Kimś takim był niedawno zmarły Jerzy Prokopiuk, gnostyk, antropozof, pisarz-eseista, wybitna postać polskiej ezoteryki. Żył trochę między światami, niepasujący do nikogo i niczego. A jego Słońce urodzeniowe było w znaku Bliźniąt – opowiada Piotr Gibaszewski.

O Bliźniętach mówi się, że kłamią i są niewierne. – Jeśli zaczniemy moralizować, powiemy, że to złe – zwraca uwagę ekspert. – Zauważmy jednak, że Bliźnięta stosują strategie ewolucyjnie korzystne. Wierność narzucona jest przez większość religii i społeczne uwarunkowania, natomiast w naturze jest niezmiernie rzadka, ponieważ ogranicza szanse na przetrwanie.

Astrolog tłumaczy, że ten merkuriański znak Zodiaku na miłość patrzy jak na grę interesów. Bliźnięta nie mają sentymentów, romantyczne nie są, nie poświecą się. Bycie z drugim człowiekiem odbywa się na ziemi, a żywioł powietrza odrywa je od niej. W ich życiu dominują zmiany, co nie sprzyja budowaniu stabilnych relacji. – Osoby ze Słońcem w Bliźniętach do końca życia są luzakami, nigdy nie dorastają. To są takie dzieciaki jak Kastor i Polluks – mówi Piotr Gibaszewski. – Mają silną potrzebę zachowania lekkości i otwartości umysłu, a to odmładza. Dlatego Bliźnięta długo zachowują atrakcyjny wygląd.

Sprzyja im ruch i brak lęku przed uczeniem się wciąż nowego, eksperymentowaniem. – Koczownicy byli zdrowsi i silniejsi niż ludy osiadłe – zauważa ekspert.

– W ludzkiej naturze nie leży przywiązanie do jednego miejsca i płacenie podatków, a raczej przemieszczanie się, bo to ono daje rozwój. Pisze o tym Olga Tokarczuk w „Biegunach” i mówi łacińska sentencja Navigare necesse est.

Bliźnięta (21 maja – 21 czerwca)

  • żywioł: powietrze
  • jakość: zmienna
  • rodzaj: męski
  • prajakość: ciepły i wilgotny
  • pora roku: późna wiosna
  • archetyp: kupiec lub intelektualista
  • cień: cyniczny prześmiewca
  • pułapka: chłodna racjonalność
  • ideał: wielki myśliciel
  • dewiza: „Myślę, powątpiewam”
  • korespondencje w organizmie: płuca, oskrzela, ręce, dłonie

Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej.

  1. Styl Życia

Wiele dobrych wiadomości. Roczny horoskop dla Bliźniąt

Większość Bliźniąt w czasie nadchodzących 12 miesięcy może liczyć na trwałe efekty swoich starań. Bliźnięta przekonają się, że kryzysowe czasy mogą okazać się niepowtarzalną szansą na wprowadzenie w życie korzystnych zmian i pójście do przodu. (Ilustracja: iStock)
Większość Bliźniąt w czasie nadchodzących 12 miesięcy może liczyć na trwałe efekty swoich starań. Bliźnięta przekonają się, że kryzysowe czasy mogą okazać się niepowtarzalną szansą na wprowadzenie w życie korzystnych zmian i pójście do przodu. (Ilustracja: iStock)
Bliźnięta czeka jeden z lepszych okresów być może od wielu lat. Dzieje się tak przede wszystkim dzięki harmonijnym tranzytom dwóch planet społecznych: Jowisza i Saturna, które przemierzają znak Wodnika. Trygony, jakie tworzą i będą tworzyć do Bliźniąt, są sprzyjające i mają wyjątkowo mocne działanie.

Trygon Jowisza zaktywizuje wrodzone umiejętności i talenty komunikacyjne Bliźniąt, ale też przyspieszy wiele spraw. Wniesie do życia więcej dynamizmu i luzu: życie potoczy się lżej, przyjemniej, efektywniej. Jowisz sprawia, że minimum wysiłku nagradzane jest maksimum korzyści. Bliźnięta będą cieszyć się wielością kontaktów oraz lukratywnych okazji biznesowych czy relacyjnych. Trygon Jowisza do Słońca w tradycyjnej astrologii nazywa się królewskim aspektem, czyli wyjątkowo szczęśliwym. To te momenty, kiedy życie pozytywnie nas zaskakuje. Zawsze jednak warto wspomóc farta – prezent od Jowisza – przemyślanymi działaniami i świadomymi decyzjami.

Na Bliźnięta działa też obecnie Saturn. Planeta ta ma swoją ponurą sławę, ale tym razem oddziałuje harmonijnie, dlatego Bliźnięta poczują jej łaskawszą stronę. Czyli? W życiu zapanuje kojąca stabilizacja, ład, ich umysł zostanie zaangażowany do osiągania konkretnych celów. Ze swoją tendencją do tymczasowości i totalnego bałaganu Bliźnięta będą Saturnowi za to wdzięczne. Wpływy Saturna pozwolą im uporządkować chaos, para nie będzie szła w gwizdek. Korzystnego działania Saturna doświadczą w 2021 roku przede wszystkim Bliźnięta urodzone w pierwszej dekadzie, a w przyszłym roku te z drugiej dekady. A zatem z jednej strony Jowisz przyniesie nowe perspektywy i możliwości, z drugiej – Saturn wcieli je w życie. To będzie doskonała okazja, żeby w spektakularny sposób zawalczyć o swoje. Ambitne działania biznesowe mają zielone światło. Ograniczenia lockdownu spłyną po Bliźniętach jak woda po kaczce. Ten czas wyzwoli w nich skuteczną przedsiębiorczość. Bliźnięta dostają właśnie od planet szansę, żeby osiągnąć sukces, zdobyć zaszczyty i dobra materialne.

Bliźnięta urodzone między 9 a 15 czerwca są pod wpływem kwadratury Neptuna, przez którego rzeczywistość może się nieco rozmywać. Wpływów tej duchowej planety często nie odczuwamy w bezpośredni sposób, w postaci jakichś negatywnych wydarzeń, ale Neptun może Bliźniętom przynieść nieefektywne rozprężenie. Jak się to objawia? Spadkiem energii witalnej i zawirowaniami emocjonalnymi. Bliźnięta działają na dużych obrotach, a Neptun będzie im to utrudniał. Sprawność ich błyskotliwego umysłu może szwankować, a nerwowość, lęki i fobie nasilą się. Bliźniętom z drugiej dekady od maja do lipca 2021 roku może usuwać się grunt spod nóg – do działania Neptuna bowiem dołączy Jowisz, który wyjdzie z Wodnika i wejdzie w znak Ryb, tworząc kwadraturę. Końcówka wiosny i większość lata może przynieść im gorszy czas, który najlepiej wykorzystać na zdystansowanie się i porzucenie zbyt dużych oczekiwań. W sierpnia Jowisz znowu wróci do Wodnika, przynosząc dobrodziejstwa Bliźniętom z trzeciej dekady. Od początku 2022 roku planeta ta ponownie wkroczy w Ryby i jej kwadratura zostanie z Bliźniętami na dłużej, czyli do czerwca, a potem od października do końca roku. Bliźnięta powinny w tym okresie działać metodycznie, wystrzegając się popadania w przesadę i życzeniowe myślenie.

W sierpniu i pierwszej połowie września, kiedy Mars utworzy nieprzyjemną kwadraturę, Bliźnięta czekają turbulencje. Wtedy tłumione trudne emocje ujrzą światło dzienne, przez co można się trochę pogubić. Za to od połowy września fantastyczny trygon Marsa w Wadze będzie sprzyjał wszelkim inicjatywom. Dość trudnym momentem będzie 4 grudnia, kiedy dojdzie do kolejnego zaćmienia, tym razem Słońca w Strzelcu. Dodatkowa opozycja Marsa w tym znaku może przynieść Bliźniętom konflikty, spadek sił i poczucie niepotrzebnego szarpania się z własnymi emocjami i ludźmi wokół. Końcówka roku zapowiada się zatem jako czas dużego napięcia. Poprawa sytuacji nastąpi około marca 2022, kiedy Mars znajdzie się w Wodniku i razem z Saturnem utworzą serię trygonów do drugiej dekady Bliźniąt. Do połowy kwietnia 2022 roku Bliźnięta mogą zaliczyć spektakularne sukcesy na polu zawodowym. Potem obecność Jowisza i Marsa w Rybach przyniesie zawirowania i brak oparcia w faktach.

Podsumowując: większość Bliźniąt w czasie nadchodzących 12 miesięcy może liczyć na trwałe efekty swoich starań. Nie trzeba będzie gimnastykować się kosztem przeciążeń nerwowych i emocjonalnych. Dlatego warto z siebie dać dużo. Bliźnięta przekonają się, że kryzysowe czasy mogą okazać się niepowtarzalną szansą na wprowadzenie w życie korzystnych zmian i pójście do przodu.

Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej.

  1. Styl Życia

Równowaga między pracą a odpoczynkiem i codzienny rachunek sumienia. Sposób na życie według św. Hildegardy

Według programu św. Hildegardy oprócz diety i rachunku sumienia potrzebna jest też równowaga między pracą a snem, między brakiem ruchu a aktywnością fizyczną. Ważny jest codzienny spacer, który poprawia krążenie i uspokaja. (Fot. iStock)
Według programu św. Hildegardy oprócz diety i rachunku sumienia potrzebna jest też równowaga między pracą a snem, między brakiem ruchu a aktywnością fizyczną. Ważny jest codzienny spacer, który poprawia krążenie i uspokaja. (Fot. iStock)
Odpowiednia dieta, równowaga między pracą a odpoczynkiem i codzienny rachunek sumienia – sposób na zdrowe życie? Tak twierdziła wieki temu św. Hildegarda. Jej współcześni naśladowcy mówią, że miała świętą rację.

„Za panowania Henryka IV w Świętym Cesarstwie Rzymskim żyła w Galii Bliższej dziewica słynąca ze swego szlachetnego urodzenia i świętości. Na imię jej było Hildegarda. Jej rodziciele, Hildebert i Mechthylda, choć ludzie możni i ze sprawami światowymi obeznani, mieli na względzie dary należne Stwórcy, oddali przeto córkę w służbę Bogu. Jeszcze w dziecięctwie od spraw ziemskich się odsunęła, odgrodzona od nich przedziwną czystością…” – tymi słowami Gottfryd, mnich z Góry Świętego Dyzyboda, sekretarz Hildegardy, rozpoczął pierwszą księgę dzieła „Żywot świętej Hildegardy”.

Z braku harmonii

Alfreda Walkowska od ponad 25 lat popularyzuje w Polsce wiedzę o osobie i dziele św. Hildegardy. W książce „Powrót do harmonii” opisała podstawowe założenia jej programu. Jak się zaczęła jej przyjaźń ze średniowieczną wizjonerką?

– Mieszkałam wtedy w Niemczech. Po urodzeniu dzieci moje zdrowie zaczęło nieco szwankować – wspomina. – Miałam problemy z kręgosłupem, trzustką, krążeniem. Zaczęłam szukać pomocy medycznej. Tymczasem wybrałam się z moimi małymi dziećmi na pieszą, 30-kilometrową pielgrzymkę, podczas której po raz pierwszy usłyszałam o Hildegardzie. Był to czas mojego dojrzewania duchowego. Mieszkałam przy uniwersytecie i miałam dostęp do biblioteki, więc zaczęłam o niej czytać i sprawdzać na sobie jej metody leczenia. Okazały się tak skuteczne, że mogłam się obyć bez medycyny konwencjonalnej, także przy różnych dolegliwościach moich dzieci.

Grono korzystające z pomocy Hildegardy szybko się powiększało. Przyjaciele Alfredy prosili ją o pomoc w rozwiązywaniu problemów zdrowotnych. – Na początku skupiałam się na dolegliwościach fizycznych, z czasem zaczęłam odkrywać, jak duży wpływ ma na nie obszar duchowy. Poprzez muzykę Hildegardy, jej obrazy i wizje, zaczął docierać do mnie porządek świata.

– Po powrocie do Polski stwierdziła, że brakuje tu specjalistów i literatury na ten temat. Sprowadzała książki, dokształcała się i służyła radą wszystkim, którzy tego potrzebowali. W końcu chętnych zrobiło się tylu, że powstał kłopot z przekazem informacji na temat programu zdrowia św. Hildegardy. Postanowiła, że zajmie się tym profesjonalnie.

Obecnie Alfreda Walkowska prowadzi Polskie Centrum św. Hildegardy w Legnicy, w którym m.in. propaguje naturalny system leczenia, przywracający harmonię ducha i ciała.

Czym jest zdrowie?

„W samym centrum wszechświata umiejscowił Bóg człowieka, jako najważniejsze ze stworzeń. Swoją postawą jest on wprawdzie niewielki, ale siłą swojej duszy potężny. Jego głowa jest zwrócona do góry, a stopy oparte są pewnie na twardym podłożu. Ma on moc wprawiać w ruch tak to, co w dole, jak i to, co w górze. Ze względu na siłę swojego wnętrza jest w stanie zrealizować każde dzieło” – pisze Hildegarda.

Jesteśmy całością – duszą i ciałem. Zdrowie to harmonia obu tych sfer. Hildegarda wyróżnia cztery podstawowe obszary, w których funkcjonuje człowiek: najbliższe otoczenie, kontakt z naturą, wszechświatem i Bogiem. Według niej, zamiar Boży był taki, żeby człowiek żył w zgodzie z każdym z nich, był zdrowy i szczęśliwy. Ale ludzie popełnili grzech pierworodny i doszło do zakłócenia pierwotnego stanu.

Skąd się bierze choroba?

Choć Hildegarda za praprzyczynę choroby uznaje grzech pierworodny, to jednocześnie twierdzi, że możemy powrócić do zdrowia i harmonii. Na nasz stan w 10 procentach wpływa środowisko, w kolejnych 10 – obciążenia genetyczne, a w pozostałych 80 procentach – styl życia. Ten z kolei zależy od diety, czystego sumienia, higieny i proporcji między pracą a odpoczynkiem. Gdy równowaga tych wszystkich obszarów zostaje naruszona, w organizmie gromadzą się soki chorobotwórcze, zmniejsza się viriditas, czyli nasze siły witalne, dochodzi do zaburzenia funkcjonowania w tych czterech podstawowych obszarach. Następnie tracimy harmonię w innym, na który składają się: ziemia, powietrze, woda i ogień. Z nich zbudowany jest cały wszechświat. W konsekwencji dochodzi w nas do zaburzenia równowagi czterech soków ustrojowych: krwi, śluzu, żółci i czarnej żółci.

Jak powrócić do zdrowia?

To proste – należy cały ten proces odwrócić, uporządkować siebie i swoje życie. Musi także pojawić się chęć wyjścia z choroby. Potem zmiana diety, odpowiednie środki lecznicze, post czy określone zabiegi proponowane przez Hildegardę. Następnie chory powinien uporządkować sferę swoich cnót i grzechów, zrównoważyć pracę i odpoczynek. Wtedy powróci harmonia czterech obszarów, zostaną wydalone soki chorobotwórcze, zwiększą się siły żywotne, pojawi się równowaga pomiędzy czterema elementami… I tak choroba opuści ciało i duszę.

Kluczową rolę w procesie zdrowienia odgrywa silna wola. Alfreda Walkowska wierzy, że jeśli chory zacznie się porządkować, Bóg poczuje się zaproszony do jego życia i będzie w nim działać, ale to my jesteśmy odpowiedzialni za swoje zdrowie, za to, jak funkcjonujemy i korzystamy z zasobów Matki Ziemi.

– Hildegarda przeniknęła całe moje życie – przyznaje Alfreda. – W domu stosuję się do jej zaleceń dietetycznych, doświadczam dobroczynności postów i zabiegów. Niedawno moja córka zachorowała na ciężką grypę, miała 40 stopni gorączki. Jak radzi Hildegarda, poiłam ją herbatą malinową i porzeczkową, bo zawierają dużo witaminy C, galgantem z koprem na regulację krążenia i obniżenie temperatury, podawałam korzeń goryszu i robiłam okłady. Po 5 dniach powróciła do szkoły. Dietę hildegardową stosuję też w odżywianiu mojej sparaliżowanej od dziesięciu lat mamy. Podaję jej galgant, napój pietruszkowy, okładam plewami orkiszowymi. Jej stan jest stabilny, nie ma odleżyn.

Dieta Hildegardy

Program dietetyczny niemieckiej wizjonerki, to odżywanie rozumiane jako wzmacnianie viriditas – boskiej, życiodajnej siły. Hildegarda wszystkim bez wyjątków zaleca orkisz, który zawiera mnóstwo pełnowartościowego białka (uwaga: obecnie na rynku jest wiele odmian orkiszu skrzyżowanego z pszenicą, co ułatwia uprawy i podnosi plony, ale pozbawia go właściwości leczniczych).

Ważne miejsce w tej diecie zajmują też kasztany jadalne, koper włoski i różne przyprawy. Jej szczegółowy program dietetyczny uwzględniał subtilitet, czyli subtelności, które sprawiają, że pewne produkty są dobre dla konkretnych osób. Hildegarda brała pod uwagę różne uwarunkowania, które decydują o tym, jak czuje się dana osoba: jej stan zdrowia, płeć, wiek, pracę, porę roku i dolegliwości. Potem podpowiadała, co i w jakich proporcjach stosować. Jej dieta nie wyklucza jednak żadnej grupy pokarmów. Je się wszystko: zboża, warzywa, owoce, nabiał, mięso, ale z pewnymi zastrzeżeniami (warzywa tylko sezonowe, mięso: delikatniejsze dla kobiet, np. ptactwo, cięższe dla mężczyzn).

Hildegarda spisała konkretne wskazówki, co, kiedy i ile należy jeść przy danym schorzeniu. Na wzmocnienie systemu nerwowego i antystresowo zaleca gaszone wino i ciasteczka, które najlepiej przygotować samemu (mąka orkiszowa, masło, gałka muszkatołowa, cynamon i goździki; we właściwych proporcjach). Kto ma kłopoty z krążeniem powinien pić napój pietruszkowy (wino, pietruszka, ocet winny i miód; w odpowiednich proporcjach). Osoby cierpiące na chorobę nowotworową – ograniczyć białko zwierzęce i zadbać o stałą dostawę dobrej jakości orkiszu z białkiem budulcowym. Chorym na wątrobę zaleca spożywanie w dużej ilości kasztanów z miodem. Dobrze robi też post, nazywany przez Hildegardę „operacją bez noża”. To silny środek leczniczy, który oczyszcza i regeneruje organizm, ale są też pewne przeciwwskazania do jego stosowania. Według Hildegardy post wykluczają: choroby psychiczne, ostre infekcje, wyniszczenie organizmu, choroba nowotworowa, gruźlica i ogólnie zły stan zdrowia. Jeśli ktoś musi zrezygnować z postu, może zastąpić go zabiegami – stawianiem baniek, moczeniem stóp, pielęgnacją jamy ustnej, masażami i moksowaniem (rozgrzewaniem różnych punktów ciała).

Program dla ducha

– Ważne jest, co człowiek je i pije, bo to wpływa na jego umysł, duszę i ciało. Trzeba też dbać o higienę i czystość duchową: medytować, modlić się i regularnie robić rachunek sumienia, najlepiej przed snem – inaczej problemy się odkładają, nawarstwiają i dają podłoże do rozwoju choroby – tłumaczy Alfreda. Dlatego równolegle do programu żywieniowego, dobrze jest wprowadzać porządek wewnętrzny.

Hildegarda zestawiła ludzkie grzechy i cnoty. Królową wszystkich cnót nazwała umiar: należy go zachować i w modlitwie, i w pracy, i w wypoczynku. Brak umiaru w jedzeniu powoduje kłopoty z wątrobą, a w następstwie z krążeniem. Wielkie spustoszenie czynią też i inne grzechy. Na przykład tchórzostwo zżera człowieka, a lęk zakleszcza go i hamuje przed życiem, co wymaga wprowadzenia odwagi. Rozpasanie z kolei domaga się dyscypliny i porządku. Pycha, duma i hardość – pokory. Zgorzkniałość, nieżyczliwość i zazdrość – miłości. Rozpacz i desperacja – nadziei. Apatia, gnuśność i letarg – męstwa, energii, a ból istnienia – radości.

– Gdy przyjmuję ludzi w moim gabinecie i porządkuję ich sposób odżywiania, podpowiadam też delikatnie rachunek sumienia i spowiedź – mówi Alfreda Walkowska. – Nie da się oddzielić duszy od ciała.

Program dla ciała

Oprócz diety i rachunku sumienia potrzebna jest też równowaga między pracą a snem, między brakiem ruchu a aktywnością fizyczną. Ważny jest codzienny spacer, który poprawia krążenie i uspokaja.

– Gdy do tych programów dołączymy wszelkie formy ruchowe, obszar cielesny i duchowy zaczną się powoli równoważyć – zapewnia terapeutka. – Będziemy dobrze funkcjonować i pozytywnie oddziaływać na otoczenie. Nasza praca stanie się bardziej wydajna i twórcza, powrócimy do harmonii z naturą, zacznie się dobrze dziać w całym kosmicznym wymiarze naszego świata.

– Codziennie dziękuję za pomoc, jakiej doświadczam od Hildegardy – wyznaje Alfreda. – Ona w prosty sposób pokazuje mi, co robić, żeby być szczęśliwą na tej ziemi. Co nie znaczy, że żyję w pełnej szczęśliwości. Jestem tylko człowiekiem. Spotykają mnie różne choroby, dolegliwości i problemy, ale teraz zupełnie inaczej do nich podchodzę. Robię, co mogę, zawierzam problemy Bogu i żyję dalej.

Życie św. Hildegardy

Urodziła się w 1098 roku w nadreńskim Bermersheim, niedaleko Alzey. Była dzieckiem chorowitym, cierpiała na różne dolegliwości. W wieku ośmiu lat Hildegarda znalazła się w klasztorze. W 1141 roku w jednej z wizji ujrzała potężny ogień i nadzwyczajnie jasne światło, w których objawił jej się Bóg. Usłyszała wówczas słowa: „Zapisz to, co słyszałaś i widziałaś”. Tak powstało pierwsze dzieło Hildegardy – „Scivias” („Poznaj drogi Pana”). Potem pojawiły się kolejne dzieła teologiczne: „Liber vitae meritorum” („Księga zasług życia”) i „Liber divinorum operum” („Księga dzieł Bożych”). A także 70 pieśni, dramat „Ordo Virtutum”, komentarz do reguły benedyktyńskiej, życiorysy świętych oraz dzieła naukowo–medyczne: „Przyrodoznawstwo”, „O przyczynach i leczeniu chorób”.

Warto przeczytać: Alfreda Walkowska, „Powrót do harmonii”, wydanie drugie, wydawnictwo Polskie Centrum św. Hildegardy, 2008.

Alfreda Walkowska – doktor nauk teologicznych; tytuł naukowy otrzymała na podstawie dysertacji o św. Hildegardzie przedstawionej na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu; twórczyni Polskiego Centrum św. Hildegardy z siedzibą w Legnicy; wydawca, tłumaczka i konsultantka książek o Hildegardzie, znawczyni dzieła św. Hildegardy; inicjatorka i prezes pierwszego polskiego Stowarzyszenia „Centrum św. Hildegardy w Polsce”.

Artykuł archiwalny.