1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Fiolet kolorem 2018

Fiolet kolorem 2018

BRITOP Lighting
BRITOP Lighting
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Specjaliści z firmy Pantone wybrali pełen symboliki odcień fioletu o nazwie Ultra Violet jako kolor który przez najbliższe 12 miesięcy będzie wyznaczał trendy i stanowił inspirację zarówno w świecie mody i urody, jak również w designie.

Specjaliści z firmy Pantone wybrali kolor, który przez najbliższe 12 miesięcy będzie wyznaczał trendy i stanowił inspirację zarówno w świecie mody i urody, jak również w designie. Tym razem naszedł czas na wyrazisty, pełen symboliki odcień fioletu o nazwie Ultra Violet. Jak wykorzystać najmodniejszy odcień roku we wnętrzach, jednocześnie podkreślając go odpowiednio dobranym oświetleniem?

Kolor pełen symboliki

Decyzja specjalistów z Instytutu Koloru Pantone o wyborze fioletu jako barwy roku 2018 nie była przypadkowa. Zdaniem naukowców, Ultra Violet symbolizuje to, czego będziemy potrzebować w nadchodzącym roku. Przywodzi on na myśl tajemnicę kosmosu i tego co może kryć się poza jego granicami, ma stanowić inspirację do odkryć naukowych i technologicznych. Przypomina także o tym, że aby zmieniać świat na lepsze, warto na chwilę się zatrzymać i zastanowić nad tym, dokąd podążamy. Mało kto wie, że fiolet związany jest również ze sferą duchową. Podczas kolejnych 12 miesięcy ma przypominać nam o potrzebie refleksji i zaletach medytacji. Chwila zadumy i oddechu ma chronić nas przed nadmiarem bodźców i zbytnim pośpiechem.

Fiolet inspiruje!

Po tę intensywną barwę chętnie sięgały ikony świata muzyki, m. in. Price, Jimi Hendrix czy David Bowie. Głęboki fiolet podkreślał ich indywidualizm, a także wyrażał nonkonformizm artystów, którzy na zawsze odmienili oblicze popkultury. Fiolet dobrze czuje się również w świecie mody, ale też coraz częściej wykorzystywany jest w designie i aranżacji wnętrz. Kolor ten świetnie komponuje się ze wszystkimi odcieniami szarości oraz beżem. Dobrym pomysłem jest na przykład pomalowanie jednej ze ścian na fioletowo – zabieg ten sprawi, że wnętrze stanie się wyraziste i nabierze indywidualnego charakteru. W przestrzeniach urządzonych w klasyczny sposób, można przemycić najmodniejszy kolor roku w postaci dodatków – np. obrusu czy podkładek na stół. W salonie lub jadalni w stylu tradycyjnym, warto postawić na imponującą, ozdobną lampę.

Więcej inspirujących pomysłów na stronie: .

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

W sercu miasta

(Fot. Celestyna Król)
(Fot. Celestyna Król)
Choć to ścisłe centrum, wokół jest dużo zieleni, a samo mieszkanie jasne, pełne słońca. Agnieszka i Marek znaleźli tu swoje miejsce. Ale, jak mówią, kochają zmiany. Nie wykluczają więc kiedyś przeprowadzki… na Azory.

Zależało nam na tym, żeby przestrzeń dzienna była jak największa. Tu spędzamy większość czasu. Zwłaszcza teraz, kiedy praca przeniosła się z biur do domu – mówią Agnieszka i Marek.

Szukali tego mieszkania długo. Bo, jak mówią, poprzeczkę mają zawieszoną wysoko. Musiało być w konkretnym miejscu. Ścisłe centrum Warszawy, dokładnie kwadrat ulic Hoża, Poznańska, Wilcza. W końcu znaleźli. W kamienicy z 1934 roku. Agnieszka i Marek są pasjonatami starych kamienic. W okolicy pojawiają się luksusowe plomby z apartamentami, podziemnym garażem, wielkim holem i konsjerżem, oni wolą jednak inny klimat. Mieszkają tu już cztery lata.

Agnieszka i Marek przy wielofunkcyjnym stole w salonie.(Fot. Celestyna Król)Agnieszka i Marek przy wielofunkcyjnym stole w salonie.(Fot. Celestyna Król)

– Miejsce jest idealne. Bo z jednej strony – tłumaczy Marek – samo centrum, restauracje, kluby, życie miejskie, co sobie wysoko cenimy, a jednocześnie cisza, nie ma sąsiadów zaglądających nam w okna, co cenimy sobie jeszcze bardziej.
Sąsiedzi nie zaglądają, za to zagląda słońce. Mieszkanie jest jasne, wręcz świetliste. To trzecie piętro, ekspozycja południowa. Widać wschód słońca z jednej strony, a jak się dobrze wychylić, to i zachód z drugiej. I wspaniała perspektywa, zieleń.

Fotel „z odzysku” z nową tapicerką w ulubionym kolorze Agnieszki plus stolik do gier z ukrytą tajemniczą skrytką.(Fot. Celestyna Król)Fotel „z odzysku” z nową tapicerką w ulubionym kolorze Agnieszki plus stolik do gier z ukrytą tajemniczą skrytką.(Fot. Celestyna Król)


Marek: – Wychodzę z założenia, że wewnątrz mieszkania można zmienić właściwie wszystko, łącznie z układem pomieszczeń, ale nic nie zrobimy z tym, co za oknem. A my za oknem mamy przestrzeń. W takim miejscu to unikatowe.
Mieszkania to teren Markowi dobrze znany, tym zajmuje się zawodowo. – Nie jest to praca zgodna z moim wykształceniem, to efekt przypadku, pasji i zakrętu życiowego. Zacząłem robić to, co lubię, innym się spodobało, i tak to już trwa od dziesięciu lat. Czyli kupuję w śródmieściu Warszawy mieszkania do remontu, remontuję i sprzedaję. Pierwsze kupiłem dla siebie – żeby zacząć nowe życie. Sam je odnawiałem, remontowałem, urządzałem. Kiedy skończyłem, przyszedł do mnie przyjaciel ze swoją znajomą. I jej się to mieszkanie tak spodobało, że namówiła mnie, żebym jej je sprzedał. Musiałem więc szukać nowego dla siebie, tak się to zaczęło. Zawsze mam uczuciowy związek z każdym mieszkaniem, którym się zajmuję. Nie chodzi mi o to, żeby jak najszybciej zarobić jak najwięcej.

Otwarta przestrzeń od samego wejścia do mieszkania, lampa z targu na Kole, z odnowionym abażurem. Wszechobecne książki i albumy są nieodłączną częścią życia mieszkańców.(Fot. Celestyna Król)Otwarta przestrzeń od samego wejścia do mieszkania, lampa z targu na Kole, z odnowionym abażurem. Wszechobecne książki i albumy są nieodłączną częścią życia mieszkańców.(Fot. Celestyna Król)

W swoim mieszkaniu Agnieszka i Marek dużo nie zmieniali. Nie było to konieczne. – Zachowaliśmy to wszystko, co się dało zachować – opowiada Marek. – Pewnie dziewięć osób na dziesięć zerwałoby starą skrzypiącą podłogę i położyło nowy parkiet, ale dla nas ta podłoga to walor. Choć był dylemat – przekładać czy ma skrzypieć? Ja byłem orędownikiem skrzypiącej. Teraz, kiedy skrzypi, Agnieszka się budzi, ale coś za coś.

– Za to można śmiało chodzić po deskach w szpilkach i nie przejmować się, jeśli się wyleje wino – dodaje Agnieszka. – Tylko na bosaka się nie da, bo drzazgi wchodzą w stopy.
Zostawili też stare okna i kaflowe piece, które robią olbrzymie wrażenie. Tak naprawdę cały zakres remontu to była łazienka i kuchnia.
Pomieszczenia są trzy. Duży salon z rozkładanymi drzwiami do sypialni i jeszcze jedna dodatkowa sypialnia. Agnieszka: – Zawsze zależy nam na tym, żeby przestrzeń dzienna była jak największa. Do sypialni można wejść z dwóch stron – z salonu i z holu.

Sypialnia – tu też, jak w całym mieszkaniu, miks starego z nowym. Stare meble Agnieszka i Marek często zdobywają na targach, targowiskach, aukcjach, niektóre pochodzą z remontowanych przez Marka mieszkań. Zdjęcie nad łóżkiem to praca własna, żartobliwie nazywana „Niebo za euro” – z jednej z licznych podróży Agnieszki i Marka.(Fot. Celestyna Król)Sypialnia – tu też, jak w całym mieszkaniu, miks starego z nowym. Stare meble Agnieszka i Marek często zdobywają na targach, targowiskach, aukcjach, niektóre pochodzą z remontowanych przez Marka mieszkań. Zdjęcie nad łóżkiem to praca własna, żartobliwie nazywana „Niebo za euro” – z jednej z licznych podróży Agnieszki i Marka.(Fot. Celestyna Król)

Zasada, którą się kierują przy urządzaniu, to: „mieszamy stare z nowoczesnym”. – Lubimy rzeczy, które gdzieś u kogoś stały, mają za sobą jakąś historię – opowiada Marek. – A ponieważ często kupujemy mieszkania urządzone, zdarza się, że coś z mebli nam zostaje. W garażu mojego ojca zamiast samochodu stoją tacy „ocaleńcy” i czekają na swój moment. Oczywiście wiadomo, że współczesne meble też są i ładne, i często bardziej funkcjonalne, więc mieszamy.

Stare meble często kupują na starociach – nawet jak rzecz jest zaniedbana, wystarczy sobie wyobrazić, jak może wyglądać po renowacji. Zresztą hasło „stare” nie oznacza tylko międzywojnia czy secesji. To także późnogomułkowska szafka z Czechosłowacji pod sprzęt RTV w salonie. – Podobają się nam różne rzeczy z różnych epok – mówią zgodnie.

Kolejny fotel „z odzysku”, w tle jedna z ulubionych prac właścicieli pod znamiennym tytułem „Rekultywacja” Janusza Orzechowskiego. Głównym bohaterem wnętrza jest jednak zabytkowy kaflowy piec.(Fot. Celestyna Król)Kolejny fotel „z odzysku”, w tle jedna z ulubionych prac właścicieli pod znamiennym tytułem „Rekultywacja” Janusza Orzechowskiego. Głównym bohaterem wnętrza jest jednak zabytkowy kaflowy piec.(Fot. Celestyna Król)

Wspólna pasja to sztuka. Zwłaszcza młoda sztuka. – Kupujemy na aukcjach, ale też w kameralnych galeriach, dużo jest takich miejsc na mapie Warszawy – mówi Agnieszka. – Lubimy adrenalinę. Ale jeśli się nie uda zdobyć wymarzonej rzeczy na aukcji, dzięki galeriom kontaktujemy się z artystami i kupujemy bezpośrednio od nich. Lubiliśmy bardzo Targowiska Sztuki, które odbywały się w Arkadach Kubickiego. Tam wystawiali się studenci ASP. Tęsknimy za tymi imprezami, oby szybko wróciły!

Kuchnia – serce mieszkania. To jedyne pomieszczenie, którego okna wychodzą na dziedziniec, gdzie pory roku wyznacza ogromny stary kasztanowiec w centrum podwórka.(Fot. Celestyna Król)Kuchnia – serce mieszkania. To jedyne pomieszczenie, którego okna wychodzą na dziedziniec, gdzie pory roku wyznacza ogromny stary kasztanowiec w centrum podwórka.(Fot. Celestyna Król)

Teraz, w czasie pandemii, mieszkanie to także miejsce pracy. – Na szczęście mamy w salonie wielofunkcyjny stół. To nasz wspólny gabinet – śmieją się. – Myśleliśmy, żeby jedno z nas przeniosło się z robotą do drugiej sypialni, ale jednak lepiej nam tu, razem. Cieplej i milej.
Mieszkanie jest wspaniałe, ale czy to oznacza, że jest „na zawsze”? – Lubimy zmiany. Gdzieś w marzeniach była kiedyś przeprowadzka na Azory – mała kamienica z kilkoma pokojami na wynajem, dla turystów. Pandemia takie pomysły zatrzymała, ale kto wie, co będzie. Jeśli coś ciekawego pojawi się na horyzoncie, będziemy myśleć – zapewniają. 

  1. Psychologia

Kolor nadaje charakter - czy ubierasz się w zgodzie z własną paletą kolorystyczną?

Strój jest komunikatem, jaki wysyłasz do świata. Powinien być nie tylko wygodny czy dostosowany do okazji, ale przede wszystkim mówić od razu, kim jesteś. (Fot. iStock)
Strój jest komunikatem, jaki wysyłasz do świata. Powinien być nie tylko wygodny czy dostosowany do okazji, ale przede wszystkim mówić od razu, kim jesteś. (Fot. iStock)
Barwy mają energię. Podobnie jak ludzie. Kiedy ubierasz się w zgodzie z własną paletą kolorystyczną, podkreślasz to, co w tobie wyjątkowe. Tworzysz podstawę swojego stylu. O psychologii kolorów w kontekście ubioru opowiada Samanta Fałkowska, kreator wizerunku, stylistka gwiazd.

Jak mówiła Coco Chanel, moda przemija, a styl pozostaje. – Styl bierze się ze świadomości tego, kim jesteś i kim chcesz być dla otoczenia, a nie z chęci stania się kimś innym, szczuplejszym, niższym, wyższym czy ładniejszym – pisze w swojej książce „Mała czarna księga stylu” Nina Garcia, dziennikarka i znawczyni mody.

Strój jest komunikatem, jaki wysyłasz do świata. Powinien być nie tylko wygodny czy dostosowany do okazji, ale przede wszystkim mówić od razu, kim jesteś. Swoim fasonem, stylem i… kolorem.

Wystarczy rzut oka na kogoś, by zauważyć, czy dobrze dobrał kolory?
Tak, mi wystarczy kilka sekund, żeby to wychwycić. Każdy kolor niesie jakieś znaczenie. Wybór barw, którymi się otaczamy, stanowi o naszych potrzebach, charakterze czy poczuciu spełnienia. Kolor stroju czy makijażu powinien współgrać z odcieniem skóry, włosów, tęczówki czy barwą ust. Kolory jasne i ciepłe mają bardzo wysoką energię i najdłuższe fale z barw widzialnych. Kolory chłodne są mniej energetyczne.

Niemałą rolę w doborze koloru odgrywa charakter człowieka. Jeśli ktoś lubi się wyróżniać, wybierze zapewne zdecydowane barwy. Jeśli woli być w cieniu, wtopić się w tłum – stonowane. Kobiecie, do której wizualnie nie pasuje strażacka czerwień, a która jednak upiera się, by ją nosić, trzeba pogratulować charakteru. Jeśli jej osobowość jest tak silna jak odcień tej czerwieni, nie będzie żadnego zgrzytu. Gorzej, jeśli odezwie się cichutkim głosikiem, zupełnie niewspółgrającym z mocnym kolorem ubrania. Efekt będzie taki, jakby udawała kogoś, kim tak naprawdę nie jest. Zresztą każdy może nosić dowolny kolor, ale nie dowolny jego odcień, czyli tak naprawdę każdy ma w palecie swoją czerwień.

Co kolor potrafi zrobić z człowiekiem?
Może dodać energii lub uspokoić. Wpływa nie tylko na to, jak odbierają nas inni, ale też na to, jak się czujemy. Nawet skóra ma zdolność widzenia czy raczej odczuwania barw.

Jeżeli ktoś chce skomponować własną paletę barw, powinien poddać się analizie kolorystycznej, przeprowadzonej przez profesjonalistę. Uzbrojony w uzyskaną od fachowca wiedzę, może się udać na zakupy bez obawy, że wróci z bluzką, której nigdy nie założy, czy z cieniami, które tłumią, zamiast podkreślać kolor oczu. W analizie funkcjonuje podstawowy podział na cztery typy: wiosenny, letni, jesienny, zimowy, ale istnieją również przejściowe. W otoczeniu barw korzystnie dobranych do typu skóra wygląda promiennie, zdrowo i optycznie się wygładza – co daje wrażenie podobne do nałożenia podkładu. Właściwy kolor wydobywa barwę tęczówek (najłatwiej można to zaobserwować, jeśli ktoś ma oczy w nie do końca określonym kolorze, z wielokolorowymi punktami na tęczówce) oraz uwydatnia naturalny pigment ust – stają się wyrazistsze, jakby właśnie ktoś musnął je pomadką. Niewłaściwie dopasowany kolor nadaje skórze niezdrowy wygląd i koloryt, uwydatnia wszystkie niedoskonałości cery, jak worki pod oczami czy popękane naczynia krwionośne, potrafi nawet dodać lat lub sprawić, że wygląda się na zmęczoną lub osłabioną.

A co, jeśli korzystne dla mnie kolory nie pokrywają się z tymi, które najbardziej lubię?
Wtedy radziłabym tych ulubionych, ale jednak niekorzystnych dla wyglądu, nie nosić blisko twarzy, potraktować je jako dodatek, a nie bazę ubrania.

Nie jestem zwolenniczką sztywnego trzymania się ustalonej przez kolorystkę palety barw. To raczej ułatwienie, sugestia „w tym ci dobrze”. Co z nią zrobisz, zależy już od ciebie. Jeśli ciągnie cię do danego koloru, nie tłum tego w sobie. Może to znak, że brakuje ci jakiegoś potencjału, energii. Sugerowałabym, by – jeśli nie pasuje on do twojej palety – kupić w tym kolorze na przykład buty, pasek, notes czy brelok do kluczy.

Czasem trudno pogodzić się z paletą barw...
Tak, często to obserwuję. Bywa, że klientki mówią: „nie, ten kolor to nie ja, ja jestem zupełnie inna”. Po jakimś czasie odkrywają jednak, że barwa, przed którą się wzbraniały, powoli do nich przemawia, przyciąga, że zaczynają się z nią utożsamiać. Na szczęście paleta kolorów i odcieni jest niezwykle bogata, więc zawsze można dobrać klientce barwy, które będą pasować i przypadną jej do gustu.

Kolor może podkreślić charakter, a czy może go też przytłumić?
Barwa stroju ma wydobywać atuty, ale nie może być ważniejsza od tego, kto ją nosi. Częstym błędem kobiet, które mają delikatną urodę, jest próba wzmocnienia jej poprzez założenie jaskrawego koloru. Intensywna barwa zamiast wyróżnić – przytłoczy. Nie chodzi przecież o to, by usłyszeć: „Ale masz piękną sukienkę!”, lecz: „Jak pięknie wyglądasz!”.

Kolor jest niezwykle istotny w oficjalnych sytuacjach. Nie powinien odwracać uwagi od tego, co mówisz i co sobą reprezentujesz. Ale to nie znaczy, że najbezpieczniej jest ubierać się od stóp do głów na czarno. Gdy spotykam się z klientkami na konsultacjach lub warsztatach, zaczynam od zadania im pytania o to, jakiego koloru mają najwięcej w szafie. Najczęściej pada odpowiedź: „czerni”. A jest to kolor, który tak naprawdę pasuje do bardzo niewielkiego grona kobiet – o wyrazistym, nasyconym typie urody. Inne albo postarzy, albo zdominuje. Błędne jest też powszechne mniemanie, że czerń optycznie wyszczupla sylwetkę. W rzeczywistości głównie ją okonturowuje, więc raczej wydobywa wszelkie mankamenty. Jeśli masz większy brzuch, masywne uda czy krzywe łydki – czarny to podkreśli. Tak samo działają jaskrawe barwy.

Czy przy wyborze kolorów warto kierować się intuicją?
Zwykle każdy podświadomie wie, jakie kolory są dla niego najwłaściwsze, ale czasem sobie nie dowierza lub tłumi ten wewnętrzny instynkt. Na przykład kobieta przeczuwa, że lepiej wygląda w kolorach chłodnych – są korzystne zresztą dla większości Polek – ale niejako z przekory ciągnie ją właśnie do radosnych, ciepłych. Jeśli ma dużą świadomość siebie, potrafi to wykorzystać i nadal ubierać się w barwy chłodne, a otaczać, na przykład w pomieszczeniach, ciepłymi – wtedy jej wewnętrzna potrzeba zostanie zaspokojona, a nie wpłynie negatywnie na wygląd. Inna ciekawa zależność – choć kobiety same mają wątpliwości, jakie kolory najbardziej do nich pasują, to zwykle bezbłędnie potrafią określić paletę barw innych osób. Od razu widzą, że koleżance jest świetnie w kobaltowej bluzce, a siebie z uporem maniaka potrafią latami stroić w brązy, mimo że wcale nie są dla nich odpowiednie.

Bardziej odważni w kwestii koloru są zwykle młodzi ludzie, choć z drugiej strony nie do końca są świadomi tego, w czym jest im dobrze. Najczęściej kierują się modą. Z wiekiem nabierają doświadczenia i wszelkie ich wybory – w tym kolorystyczne – stają się bardziej świadome i przemyślane. Do niektórych kolorów po prostu się dojrzewa. Często też aktem dorosłości jest właśnie udanie się po poradę do stylisty, który opracuje paletę kolorów, krojów ubrań, zrobi przegląd szafy czy uda się z tobą na zakupy.

Ciepłe czy zimne?

Typ kolorystyczny określa się w oparciu o cechy takie jak: naturalny kolor włosów, oprawa oczu, odcień skóry, barwa tęczówki, kolor warg, piegów i znamion. Analizę wykonuje się w świetle dziennym, bez makijażu. Analizowana osoba zakłada biały czepek i pelerynę na ramiona, a następnie przykłada do twarzy różnokolorowe chusty podzielone na określone grupy kolorystyczne. Jeżeli chcesz sama zrobić szybką analizę, aby określić, czy należysz do ciepłego czy chłodnego typu, zrób sobie test ze złotą i srebrną apaszką. Przykładaj je na zmianę do twarzy. Jeżeli korzystniej wyglądasz w złocie (twoja twarz nabiera naturalnego odcienia, uwydatnia się kolor oczu i ust) – jesteś wiosną lub jesienią, czyli typem ciepłym, a jeżeli w srebrze – zimnym, czyli latem lub zimą.

Samanta Fałkowska, kreator wizerunku, stylistka gwiazd. Współpracowała z magazynami poświęconymi modzie, przy sesjach zdjęciowych, produkcji teledysków i pokazach mody. Oferuje profesjonalne doradztwo oraz szkolenia i konsultacje z zakresu kompleksowego udoskonalania wizerunku osób i firm.

  1. Styl Życia

Sprawdzone sposoby na udekorowanie wnętrz

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Dekorowanie jest ostatnim szlifem wieńczącym prace aranżacyjne. To dzięki dodatkom i akcesoriom przestrzeń nabiera charakteru, wyrazu i indywidualności. Wnętrza bez dodatków są pozbawione klimatu, dlatego zobacz co zrobić, aby w nowo urządzonym lokum zapanowała wyjątkowa atmosfera.

Urządzanie wnętrz - co warto wiedzieć?

Na wizualizacjach wszystkie projekty prezentują się perfekcyjnie, jednak gdy przychodzi do ich realizacji, pojawia się często jeden problem - zbyt patetyczny i pozbawiony życia wygląd. Wybawieniem okazują się wtedy dodatki, z których pomocą można szybko odczarować niekorzystną aurę. Często słyszane hasło: „czegoś mi tu brakuje” można z powodzeniem wyrzucić ze swojego słownika, o ile zdecydujemy się na dobór odpowiednich akcesoriów. I wcale nie muszą to być zbędne bibeloty, które są jedynie pożywką dla gromadzącego się kurzu. W tej roli genialnie spisują się bowiem rozmaite tekstylia, które, choć pozornie nie odgrywają pierwszych skrzypiec, to wspaniale ożywiają przestrzeń. Oprócz dywanów, czy miękkich koców, na uwadze warto mieć zasłony okienne. Nie dość, że dodają przestrzeni przytulności, to są przy okazji funkcjonalne - ograniczają dostęp słońca i chronią przed wzrokiem z zewnątrz.

Co zrobić, aby wnętrze nabrało charakteru?

Jeśli chcesz, aby w Twoim domu pojawił się niepodrabialny klimat, nie nastawiaj się na odwzorowywanie. Wybierając dodatki i akcesoria stawiaj wyłącznie na to, co jest w pełni zgodne z Tobą i Twoimi upodobaniami. Jeśli nie chcesz malować ścian na kolorowe odcienie, wykorzystaj zasłony okienne. Nie tylko staną się oryginalnym akcentem pomieszczenia, ale także pomogą określić panujący we wnętrzu styl. Razem z kwiecistymi poduchami w pastelowych kolorach sprawią, że sypialnia nabierze iście romantycznego ducha. Ciemne kotary to must have w salonie typu loft, ale też dobry pomysł w przypadku stylizacji zaczerpniętych z glamour lub stylu nowojorskiego. Z kolei zasłony okienne w zygzaki lub pionowe pasy otaczające minimalistyczną sofę pomogą natychmiast przywołać aranżację skandynawską, bez konieczności dekorowania ścian krzykliwymi tapetami. Aby poczuć się luksusowo, nie trzeba wcale importować połyskujących na złoto ramek. W zupełności wystarczą zwiewne firany, dzięki którym poczujesz nutę elegancji i dworski sznyt.

Charakter wnętrza tworzą przede wszystkim te rzeczy, które nie tylko dobrze się prezentują, ale przy okazji służą też innym celom. Jeśli w otaczających nas akcesoriach można więc dostrzec jakąś dodatkową funkcjonalność, znaczy to, że są warte uwagi.

  1. Styl Życia

Najlepsze polskie wzornictwo – plebiscyt Must have 2021 rozstrzygnięty

W plebiscycie must have organizowanym przez Łódź Design Festival nagrodzono ponad 70 projektów. Jednym z nich jest projekt Aleksandry Kujawskiej - Zabawki, seria rzeźb wykonanych ręcznie, techniką hutniczą. Przyciski do myśli.(Fot. materiały Prasowe ŁDF)
W plebiscycie must have organizowanym przez Łódź Design Festival nagrodzono ponad 70 projektów. Jednym z nich jest projekt Aleksandry Kujawskiej - Zabawki, seria rzeźb wykonanych ręcznie, techniką hutniczą. Przyciski do myśli.(Fot. materiały Prasowe ŁDF)
Must have to plebiscyt w ramach Łódź Design Festival, wyróżniający najlepsze projekty polskich projektantów i producentów. Organizowany jest już po raz jedenasty. W tym roku spośród ponad 300 zgłoszeń nagrodzono 75 projektów. Zobaczcie te, które nam spodobały się najbardziej.

  1. Styl Życia

Dobra energia w domu - jak ją wprowadzić?

Materialne przedmioty, którymi się otaczamy, mogą wywoływać niematerialne poczucie radości. Ich widok może sprawiać nam estetyczną przyjemność, a filozofowie i psychologowie od wieków uczą, że prawdziwego szczęścia szukać należy we własnym wnętrzu. (Fot. iStock)
Materialne przedmioty, którymi się otaczamy, mogą wywoływać niematerialne poczucie radości. Ich widok może sprawiać nam estetyczną przyjemność, a filozofowie i psychologowie od wieków uczą, że prawdziwego szczęścia szukać należy we własnym wnętrzu. (Fot. iStock)
Kiedy patrzymy na coś, co nam się podoba, otwieramy szerzej oczy, nasze rysy łagodnieją, pojawia się też rodzaj przyjemnego zaciekawienia. A to tylko jeden ze sposobów, w jaki rzeczy, którymi się otaczamy, są w stanie oddziaływać na nasz stan ducha.

Czy materialne przedmioty, którymi się otaczamy, mogą wywoływać niematerialne poczucie radości? Oczywiście, ich widok może sprawiać nam czysto estetyczną przyjemność, ale przecież filozofowie i psychologowie od wieków uczą, że prawdziwego szczęścia szukać należy we własnym wnętrzu. Jak przekonuje jednak Ingrid Fetell Lee, projektantka wnętrz i autorka książki „Joyful. Zaprojektuj radość w swoim otoczeniu”, za pomocą przedmiotów warto kreować sytuacje, w których możemy tę radość łatwiej w sobie odnaleźć – tak jak wtedy, gdy patrzymy na bukiet świeżo zerwanych kwiatów, gdy siedzimy przy kawiarnianym stoliku skąpanym w ciepłych słonecznych promieniach lub wieszamy na choince migoczące świąteczne ozdoby. W sposób szczególny powinniśmy zaś przyjrzeć się przedmiotom w najbliższym otoczeniu, czyli w domu. Doskonałą okazją ku temu jest remont bądź przemeblowanie.

Z całą pewnością znasz remontowe porzekadło, wedle którego pierwszy dom buduje się dla wroga, drugi – dla przyjaciela, a trzeci – dla siebie. Na urządzanie wnętrz w sposób niedający nam radości szkoda jednak czasu i pieniędzy. Przystępując do ich projektowania, warto przyjrzeć się kilku prostym mechanizmom, których znajomość pozwoli wpuścić do codziennego życia więcej wesołości i beztroski. Obok długotrwałego efektu w najbliższym otoczeniu dodatkową przyjemność da nam poczucie sprawczości, które stanie się naszym udziałem poprzez świadome zastosowanie pewnych zasad w praktyce. Mechanizmy, którymi rządzi się przestrzeń i zebrane w niej przedmioty, autorka „Joyful” podzieliła na 10 kategorii.

Energia

Energia jest w wielu wypadkach synonimem radości. Kojarzy się ze wszystkim, co żywe, kolorowe, jasne i ciepłe. Nic dziwnego, że jej odczuwanie doskonale stymulują przede wszystkim nasycone barwy. Przypomnij sobie, jak wiele radości daje ci wizyta w galerii sztuki, podziwianie murali w odwiedzanym mieście albo zabawa w paintball! Intensywne, jaskrawe kolory warto wprowadzić także do naszej codziennej przestrzeni – jeśli nie na dużych powierzchniach, to przynajmniej w formie niewielkich plam i akcentów (idealnie nadają się do tego wszelkie dekoracyjne dodatki, jak poduszki, kapy, obrazy). Szczególnie polecana jest kojarzona ze słońcem barwa żółta, zaś dobrym tłem dla innych kolorów będzie czysta biel. Lepiej natomiast unikać beżów i szarości.

Kolejnym istotnym elementem dodającym energii jest naturalne światło oraz, w wypadku jego braku, dynamiczne sztuczne oświetlenie jak najlepiej imitujące promienie słoneczne.

Obfitość

Nasze zamiłowanie do obfitości odziedziczyliśmy po dalekich przodkach. Miejsca pełne bujnej roślinności, z żyzną glebą, odpowiednio nawodnione i zamieszkane przez rozmaite gatunki zwierząt – kojarzyły im się z poczuciem bezpieczeństwa i dawały perspektywę łatwiejszego przetrwania. Dziś obfitość kojarzymy raczej z nadmiarem. Jak w rozmowie z SENSem podkreślała jednak Katarzyna Kędzierska, propagatorka minimalizmu, wyrzeczenie się nadmiaru nie oznacza zgody na „zbyt mało”, a raczej na „tyle, ile trzeba”. Podobnie interpretuje obfitość Ingrid Fetell Lee, dla której nie stanowi ona synonimu przesytu, a raczej różnorodności i pobudzenia wszystkich zmysłów. Jak poczuć obfitość w kreowanej przez siebie przestrzeni? Przede wszystkim przez warstwowość, którą stosować można w doborze tkanin (modne szczególnie w stylu boho układanie na sobie kilku dywanów czy narzut) oraz przez wykorzystanie rozmaitych faktur i wzorów. Aby zapewnić sobie prawdziwą stymulację sensoryczną, wybierajmy sprzęty o ciekawych teksturach, wykonane z użyciem rzemieślniczych materiałów (puchate dywany, nieszlifowane drewno, naturalny kamień, tkaniny o nietypowym splocie).

Wolność i odnowa

Beztroska w działaniu, otwarta przestrzeń, brak ograniczeń, swoboda ruchu i oddechu – oto najważniejsze skojarzenia z wolnością. Odczuwamy ją, przebywając na plaży, rozległej łące, w dzikich górach, ale także wtedy, kiedy nosimy luźną, wygodną odzież, biegamy boso po piasku i uprawiamy sport na świeżym powietrzu. Odczucia, które stają się wówczas naszym udziałem, możemy odtworzyć także w przestrzeni mieszkalnej: unikając dużych, ciężkich i ciemnych mebli oraz syntetycznych materiałów; instalując w domu huśtawki, hamaki i zjeżdżalnie, dające przyjemne wrażenie powrotu do beztroski dzieciństwa; wprowadzając do wnętrz naturalną roślinność w postaci kwiatów doniczkowych lub, jeśli to tylko możliwe, uprawiając chociaż niewielki ogródek, na przykład na balkonie. Kontakt z przyrodą, który sobie w ten sposób zapewnimy, jest też ważną składową kolejnej stworzonej przez Lee kategorii: odnowy, kojarzonej z odrodzeniem, przywróceniem sił i naturalną witalnością.

Harmonia

Wielu z nas, a szczególnie osoby wysoko wrażliwe, ma problemy ze skupieniem, relaksem i odczuwaniem szeroko pojętego dobrostanu w miejscach zabałaganionych. Znacznie lepiej czują się w przestrzeniach dobrze zorganizowanych, funkcjonalnych, opartych na symetrii, nieprzeładowanych przedmiotami, które ułożone są zgodnie ze swoim przeznaczeniem lub w przemyślanych konfiguracjach geometrycznych. Z tego właśnie powodu, bez względu na stosunek do religii i historycznych zawieruch, zwykle uspokajają nas wizyty w antycznych świątyniach, kościołach i klasycznych willach; najwięksi sceptycy nie odmawiają racji bytu wiekowym chińskim praktykom feng shui, a poradniki specjalistki od sprzątania Marie Kondo biją rekordy popularności. Wprowadzanie harmonii do wnętrza oznacza przede wszystkim symetrię.

Podobne przedmioty warto łączyć w grupy lub multiplikować przy użyciu luster; kolory i wzory – koordynować tak, aby połączyć je w zbiory. Dobrym pomysłem jest też zadbanie o jednolitość szczegółów – czy będą to jednakowe wieszaki w szafach, jednokolorowe pinezki na korkowej tablicy czy jeden kolor metalu, z którego wykonane są uchwyty do szaf w całym mieszkaniu.

Zabawa i zaskoczenie

Okrywanie wewnętrznego dziecka w sobie to od wielu lat jeden z głównych postulatów wysuwanych przez psychologów. Wśród inspirujących do zabawy elementów jest nostalgia: przywołanie poczucia bezpieczeństwa i niefrasobliwości odczuwanej w dzieciństwie. Kształtem, który najpełniej symbolizuje ten okres, jest koło. Od karuzeli po hula-hoop, od balonu po piłkę, kręgi i kuliste formy zdają się być wpisane w historię beztroskiej zabawy od tysiącleci. Ich przeciwieństwem są „dorosłe” kąty i kanty, kojarzone z dyscypliną i rygorem – jak pisze Lee, na kanciaste przedmioty podświadomie reagujemy niepokojem. Projektując przestrzeń, warto wprowadzić do niej formy koliste i faliste, a także inne elementy kojarzone z zabawą, jak frędzle, pompony, tkaniny w grochy. Można także rozważyć komponenty humorystyczne: zaskakujące rzeźby czy grafiki albo pojedyncze dodatki na pierwszy rzut oka niepasujące do reszty, stanowiące swego rodzaju puszczenie oka do naszych gości oraz do nas samych.

Blisko stąd do kolejnej kategorii, bezpośrednio związanej z ludycznością, mianowicie do zaskoczenia. Większość z nas bardzo lubi przyjemne niespodzianki. Dlaczego nie wprowadzić ich do własnego domu? Co powiesz na piękny, kolorowy i pachnący papier do wykładania zupełnie zwykłych szuflad, który cieszy zmysły przy każdym sięgnięciu po parę skarpetek?  Rolę niespodzianki spełniać może też kontrast formy czy koloru, zabawa proporcją i skalą, ale także np. element niedoskonały, jak specjalnie postarzona ściana czy widoczne ślady po naprawie jakiegoś przedmiotu, znane doskonale miłośnikom filozofii wabi-sabi.

Transcendencja

Słowo „lekkość”, którego Lee używa poniekąd zamiennie z transcendencją, stało się ostatnio niezwykle modne. Używa się go wszędzie tam, gdzie mowa o szczęściu i szeroko pojmowanym odnoszeniu sukcesu. Lekkie jest to, co przychodzi nam naturalnie, w sposób niewymuszony, nie jest okupione nadmiernym wysiłkiem i dodaje poczucia radości i zadowolenia. Co ciekawe, sposób, w jaki odczuwamy i pojmujemy emocje, związany jest z osią pionową. Przykładowo, uśmiech wygina nasze usta ku górze, a wysokie poczucie własnej wartości każe nosić uniesioną głowę; brwi marszczymy zaś ku dołowi i w ten sam sposób załamujemy ręce. W większości przypadków – co widać także w naszym języku – kierunek ku górze jest synonimem tego, co pozytywne. Dobro podnosi nas na duchu, dodaje skrzydeł, sprawia, że czujemy się wniebowzięci albo w siódmym niebie. W przestrzeni lekkość i transcendencję symbolizują jasne kolory w tonacji nieba, duże wolne płaszczyzny pionowe (np. ściany pomalowane na ulubiony kolor, ale pozbawione obrazów czy plakatów), elementy przezroczyste, dekoracje mocowane na suficie (np. wiszące doniczki z kwiatami, ozdobne żyrandole), powietrze i naturalne światło.

Magia

Światło pojawia się w wielu kategoriach wyodrębnionych przez autorkę „Joyful”. Jest również podstawą przestrzennej magii, wyrażanej przez wszystko to, co błyszczące, fluorescencyjne, pryzmatyczne, nieuchwytne. Także w jej wypadku po raz kolejny dostarczamy bodźców naszemu wewnętrznemu dziecku oraz tej części naszego jestestwa, które tęskni za zjawiskami przyrody uważanymi kiedyś za tajemnicze, jak mgła, wiatr czy energia geotermalna. Element magii wprowadzą do przestrzeni opalizujące tkaniny, lustra, fantazyjne przedmioty szklane i wydające kojące dźwięki wietrzne dzwonki.

Świętowanie

Jednym z momentów, podczas których większość osób odczuwa radość i przyjemne podekscytowanie, są święta i rodzinne uroczystości, łączące się ze sferą sacrum – przestrzenią wyjątkową, odmienną od codziennej, przepełnioną podniosłą atmosferą, ale także bliskością drugiego człowieka. Aby w jakimś wymiarze odwzorować świąteczny nastrój we wnętrzu, warto zadbać o jego kameralność i przytulność, a także łatwość międzyludzkiej komunikacji – czy to przy wygodnym stole, wręcz stworzonym do gromadnego biesiadowania, czy poprzez wprowadzenie tzw. punktu centralnego, wokół którego skupiać się będzie uwaga wchodzących, jak np. kominek, otoczony fotelami stolik kawowy w salonie albo szemrząca fontanna w ogrodzie.

Zmiana w pięciu krokach

  1. Wybierz maksymalnie trzy kategorie, które najbardziej do ciebie przemawiają, np. obfitość (tapety, warstwy tkanin), wolność (rośliny, huśtawka), harmonia (symetria, grupy podobnych przedmiotów).
  2. Wypisz kategorie dodatkowe, które również chciałbyś zawrzeć we wnętrzu – dlatego, że ci się podobają, albo dlatego, że już je masz, np. okrągły stolik kawowy (zabawa) czy plamy kolorów (energia).
  3. Zastanów się, jak połączyć je w unikatowy, tylko tobie właściwy sposób. Spróbuj wypisać około pięciu pomysłów, np. tapeta + motywy roślinne = tapeta z motywem dżungli; plamy kolorów + huśtawka = huśtawka pomalowana na jaskrawą czerwień.
  4. Z wypisanych kombinacji spróbuj wyciągnąć wspólne hasło – łączący je temat, który określisz jednym lub dwoma zdaniami, np. „Radość w dżungli”.
  5. Sporządź listę przedmiotów, które musisz dodać do wnętrza – wypisz, co musisz w nim zmienić, aby dostosować je do swojej nowej wizji, oraz co powinno je opuścić.
Więcej w książce: „Joyful. Zaprojektuj radość w swoim otoczeniu” I.F. Lee, wyd. Feeria

„Joyful. Zaprojektuj radość w swoim otoczeniu” I.F. Lee, wyd. Feeria„Joyful. Zaprojektuj radość w swoim otoczeniu” I.F. Lee, wyd. Feeria