1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Czy jesteś w stanie zapewnić sobie wolny czas?

Czy jesteś w stanie zapewnić sobie wolny czas?

Prawdziwy czas wolny składa się z dwóch rzeczy: aktywności, którą sama wybierasz, oraz ilości czasu, jaką chcesz na nią przeznaczyć. (Fot. iStock)
Prawdziwy czas wolny składa się z dwóch rzeczy: aktywności, którą sama wybierasz, oraz ilości czasu, jaką chcesz na nią przeznaczyć. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęcia
Wolny czas - co to właściwie oznacza? Warto się nad tym zastanowić. Szczególnie teraz, gdy całe dnie spędzamy w domach i wydawałoby się, że wolnego czasu mamy pod dostatkiem. Niestety okazuje się, że większość z nas kompletnie o nim zapomina. Amerykańska dziennikarka Brigid Schulte postanowiła sprawdzić, czy czas wolny jeszcze istnieje.

Parę lat temu byłaś tak przemęczona pracą, opieką nad dwójką dzieci i pracami domowymi, że zaczęłaś chorować, cierpieć na bezsenność i zadręczać się poczuciem winy, że za mało czasu spędzasz z rodziną i za mało pracujesz, by być z siebie zadowoloną. Zarówno ja, jak i większość kobiet, z którymi rozmawiałam na potrzeby mojej książki, zawsze miałyśmy poczucie, że trzeba dać radę, że nie masz wyjścia, nie możesz się złamać, bo dźwigasz za dużo na swoich barkach. Ten codzienny stres we mnie narastał i wpływał na moje zdrowie fizyczne i psychiczne. W ciągu dnia nie mogłam opanować obezwładniającego mnie niepokoju, że z czymś nie zdążę. W nocy nie mogłam spać, co dodatkowo zbierało jeszcze emocjonalne i duchowe żniwo... Dostałam zmian na skórze, przytyłam i byłam wiecznie obrażona na mojego męża za to, że nie poczuwa się do wykonywania prac domowych. Byłam zła na moich przełożonych, którzy chcieli, bym udawała, że nie mam dzieci, bo niewydajność to oznaka słabości, podczas gdy moi koledzy, których partnerki siedziały z dziećmi w domu, pieli się po szczeblach kariery. Wkurzało mnie, że nie ma systemu wsparcia i polityki rodzinnej, która by umożliwiała łączenie pracy z troską i opieką, jaką chcesz dawać swoim dzieciom i bliskim. Byłam zupełnie rozbita i wiedziałam, że inne kobiety też tak mają. Warto sobie uświadomić, że w ciągu ostatnich 40 lat zaszły duże społeczne zmiany – na poziomie rodziny, indywidualnych aspiracji i rozwoju społeczeństwa – za którymi  nie nadążają struktury zawodowe i społeczne. Jeśli zrozumiemy, że to nie nasza wina, że nie potrafimy pogodzić pracy i życia domowego, to można podjąć kroki, by lepiej tę codzienną żonglerkę wykonywać.

Jeden z badaczy czasu wolnego, z którymi się spotkałaś, wyliczył, że średnio w tygodniu masz 30 godzin na relaks. Ja po dokładnych wyliczeniach ledwo znalazłam 7. Czy to my nie widzimy tego czasu wolnego, czy zmieniła się jego definicja? Eksperci, z którymi rozmawiałam na ten temat, powiedzieliby, że z czasem wolnym jest jak z pięknem w oku patrzącego. Dla jednej osoby prace ogrodowe to cudowny sposób na spędzenie popołudnia, a dla drugiej - ciężka praca. To bardzo subiektywne. Prawdziwy czas wolny składa się z dwóch rzeczy: aktywności, którą sama wybierasz, oraz ilości czasu, jaką chcesz na nią przeznaczyć. Dlatego nie znalazłam w tych 30 godzinach, które zostały mi wyliczone, czasu wolnego. Znalazłam za to dużo przerw – 10 minut tu, 15 minut tam. Specjaliści nazywają to czasem pozostałym między zakończeniem jednej czynności i przed rozpoczęciem następnej. Oczywiście, można go wypełnić czymś pięknym i cudownym, ale my kobiety zazwyczaj zbieramy wtedy zabawki po dzieciach, czyścimy buty albo ścieramy ze stołu.

W książce „Overwhelmed” ("Przytłoczeni") piszesz o tym, że brak czasu na odpoczynek odbierają nam całą radość życia. Na warsztat bierzesz trzy sfery: pracę, dom i relaks. Zacznijmy od ustalenia priorytetów: co jest nam potrzebne w domu, w pracy i w sferze osobistego rozwoju. W pracy domagajmy się elastyczności swojego grafiku zadań. Jeśli mamy firmę, próbujmy ustalić realistyczne oczekiwania i cele, i trzymajmy się harmonogramu. Czasem jesteśmy własnymi najgorszymi szefami, oskarżając się o nieumiejętność sprostania oczekiwaniom. Kobiety zasługują na życie w sferze publicznej, a mężczyźni – w sferze domowej. Musimy przyznać , że jesteśmy w środku wielkiej społecznej zmiany i zajmie nam chwilę, by to rozpracować.

Ale jak znaleźć odwagę, by porozmawiać z szefem o zmianie trybu pracy na bardziej elastyczny czy namówić pracowników, by nie wysiadywać bezproduktywnie godzin w pracy? Najpierw bardzo jasno określ swoją pracę, jej zdania, obowiązki, swoją rolę w firmie oraz to, czego potrzebujesz, by twoje życie zawodowe i domowe dobrze działało. Następnie stwórz plan: zastanów się, czy chcesz pracować na część etatu, pracować z domu w niektóre dni czy wychodzić albo przychodzić o określonej godzinie. Potem pokaż swój plan szefowi, bardzo jasno wytłumacz, jak zyska na tym firma oraz inni współpracownicy. Zaproponuj okres próbny, by wdrożyć swój plan w praktykę i sprawdzić, co działa a co nie. Po własnej ocenie zapytaj szefa i współpracowników, co sądzą o zmianie. Ważne, by szef nadal widział twoje zaangażowanie, a współpracownicy nie czuli, że są bardziej obciążeni pracą i że mają twoje wsparcie, choć nie będzie cię cały czas w biurze.

A co z bardziej elastycznym grafikiem prac domowych? W przypadku twoim i twojego męża zaczęło się od terapii. Nieporozumienia w temacie opieki nad dziećmi i podziale prac domowych to jedno ze źródeł stresu i konfliktów w związkach. Tak się właśnie stało z moim małżeństwem, gdy pojawiły się dzieci. Dlatego warto od samego początku zwracać na to uwagę, rozmawiać o tym, jaka jest wasza wizja związku, co jest dla was ważne, jeśli chodzi o wspólne życie, rodzinę, wasz związek i prowadzenie domu. A potem zobaczyć, co działa, a co nie, co wymaga zmiany, co nie gra, zwłaszcza przy podziale obowiązków. Nie musi być pół na pół, ale powinno być tak, że oboje czujecie się sprawiedliwie potraktowani. Nie ma jednego rozwiązania dobrego dla wszystkich. Co z tego, że np. inni faceci nie robią nic w domu – to twoja rodzina i twój dom.

Kiedy pytam inne matki, czy mają czas dla siebie, zawsze powtarzają, że jest tyle do zrobienia w domu, przy dzieciach, są przytłoczone prozą życia. Od czego zacząć, by zrozumieć, że wysprzątany dom nie jest najważniejszy na świecie? Nas, kobiet nigdy nie nauczono kultury wolnego czasu. W przeszłości bycie „dobrą kobietą” oznaczało bycie osobą, która jest stale zajęta, zawsze ma coś do zrobienia, zawsze stawia innych na pierwszym miejscu, nigdy nie odpoczywa z nogami w górze. Stąd wciąż tkwi ogromne poczucie winy, gdy robimy sobie wolne, czy odpoczywamy. W wielu badaniach, do których dotarłam, kobiety przyznawały, że czuły, że nie zasługują na odpoczynek, że muszą na niego zapracować, a jedyny sposób, by tak się stało, to zrobić wszystko ze swojej listy zadań. A wiemy, że ta lista nigdy się nie kończy.

Jak przełamać to przekonanie? Po pierwsze każda z nas musi uświadomić sobie, że nie tyle chodzi o to, by znaleźć czas wolny, ale by pozwolić sobie z tego czasu skorzystać. To wymaga aktu woli i praktyki. Ale im więcej ćwiczysz tym lepsza się stajesz (śmiech). Można umówić się z partnerem na wzajemne fundowanie sobie czasu wolnego. Jeśli twój partner ma ochotę obejrzeć film, to zamiast wkurzać się na niego, zgódź się od razu, mówiąc, że dajesz mu ten czas, a sama zaopiekujesz się dziećmi. A że jesteście partnerami, to potem będzie jego kolej na zafundowanie twojego wolnego czasu, podczas gdy on zajmie się dziećmi.

Najtrudniejszą rzeczą dla mnie jako pracującej matki to ponowna nauka zabawy. Nigdy nie myślałam, że mam do niej prawo, że to ważna część naszego życia. Jak ty się nauczyłaś na nowo bawić? To wciąż proces, na razie nauczyłam się jednej rzeczy, którą wprowadziłam do mojego dnia: codziennie znajduję czas na to, by się wyciszyć i naprawdę pomyśleć albo poczuć głęboko w sobie, czego potrzebuję albo chcę. Ostatnio, gdy byłam mocno przemęczona, uświadomiłam sobie, że to, czego naprawdę chcę, to czas tylko dla siebie. Bardzo jasno zakomunikowałam to mojemu mężowi i rodzinie. W efekcie partner zajął się dziećmi, a ja dałam sobie godzinę na czytanie, pisanie dziennika i medytację, a potem do nich dołączałam. W ten sposób dawałam mojej duszy to, czego potrzebuje, a potem cieszyłam się towarzystwem rodziny przez resztę dnia.

Nie bywasz już przytłoczona? Czasem pracuję za dużo i czuję się wtedy przytłoczona i zestresowana, ale niektóre rzeczy zmieniły się na dobre. Na przykład jestem bardziej świadoma jak działają społeczne normy, przyzwyczajenia, pożądane w kapitalistycznym świecie stereotypy – jak ten idealnego pracownika, która ma być bez przerwy zapracowany. A ponieważ już je znam, nie pozwalam, by na mnie działały. Zamiast tego słucham swoich potrzeb. Po drugie, sama ustalam swoje priorytety zawodowe, rodzinne, wybieram przyjaciół, którym bliskie są podobne do moich wartości. Odcinam się od maila i telefonu gdy tego potrzebuję – ostatnio spędziliśmy cały weekend w domu, po prostu czytając. Po trzecie, dzielę się obowiązkami domowymi – z mężem, dziećmi. Trudno zmienić stare nawyki, ale pracujemy nad tym. Po czwarte, codziennie rano ograniczam moją listę zadań do wykonania do jednej rzeczy, którą muszę zrobić, reszta jest w poczekalni.

Udało ci się zacząć szanować swój czas wolny? Nauczyłam się doceniać, jak ważny jest czas na refleksję, na oddech, na medytację. Na przykład regularnie znajduję czas na bieganie. Staram się spędzać dużo czasu w naturze, czytam też więcej niż kiedyś. Moje dzieci są trochę większe, więc jest mi z tym łatwiej, ale też dzielę z nimi moją pasję. Syn studiuje literaturę angielską, więc dużo rozmawiamy o książkach, o autorach, wymieniamy się lekturami. Czytam z nim, zamiast zamiatać podłogi. Dzięki temu daję przykład mojej córce, która widzi, że ważniejsza dla mnie jako pisarki jest przyjemność czerpana z lektur niż idealnie wysprzątany dom. No i nie jestem przecież jedyną osobą, która powinna ten dom sprzątać. To może być kolej mojego męża, a jeśli on zapomni, to go w tym nie wyręczam, jak kiedyś.

Wydaje się proste. Czasem nie jest, ale życie jest krótkie, dlatego radzę: poczytaj książkę, pobaw się z dziećmi, znajdź czas na drobne i większe radości. Podoba mi się tytuł, który redaktor nadał jednemu z moich rozdziałów: „Pozmywam po śmierci”. Najpierw rób to, co najważniejsze, a to oznacza spędzanie czasu z tymi, których kochasz albo robiąc to, co kochasz.

Co zrobić, by nie dać się przytłoczyć?

  1. Czas to władza, nie rozdawaj swojej.
  2. Wykonywanie satysfakcjonującej pracy, czas spędzany z rodziną, znaczące relacje i przestrzeń na to, by zadbać o duszę – to sens dobrego życia.
  3. Odpuść w sobie obraz idealnego pracownika. Dopasuj czas pracy do siebie i namów do tego innych współpracowników.
  4. Praca według twojego planu nie oznacza, że pracujesz mniej – po prostu pracujesz mądrzej i zdrowiej.
  5. Pomyśl, co naprawdę chcesz osiągnąć w życiu i co jest dla ciebie najważniejsze. A potem wypisz swoje cele i realny program ich realizacji, z poszanowaniem potrzeb twoich i twoich bliskich.
  6. Pamiętaj, że twoja codzienna lista zadań nigdy się nie skończy, dlatego selekcjonuj zadania. Codziennie wybierz jedną rzecz, najważniejszą, którą musisz zrobić, reszta może poczekać.
  7. Wyłącz pocztę elektroniczną, kiedy pracujesz.
  8. Wyłącz smartfona, gdy jesteś z rodziną i przyjaciółmi.
  9. W domu ustal nowe zasady, podziel się domowymi obowiązkami z partnerem, spiszcie umowę, ustalcie harmonogram.
  10. Znajdź swoją własną krainę szczęśliwości. Co znaczy ona dla ciebie? Może to więcej czasu dla siebie albo własne hobby?
  11. Daj swoim dzieciom czas na robienie niczego, na czas tylko dla nich. Nie obarczaj ich dodatkowymi zajęciami pozaszkolnymi, prędzej naucz wspólnego gotowania.
  12. Codziennie zrób coś dla siebie. Pomilcz ze sobą przez 15 minut, wybierz się na spacer, by zobaczyć zachód słońca, spróbuj czegoś nowego, śpiewaj pod prysznicem. Pomyśl co chcesz zrobić, a co będzie czystą, niedającą korzyści finansowych zabawą. I to zabawą tylko dla ciebie. Przestań mówić, że nie masz czasu i jesteś zbyt zajęty. Znajdź czas. Zamiast zmywania, weź długą kąpiel albo poćwicz jogę.
 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Relaks przed snem - jak się wyciszyć i co robić wieczorem?

Przygotowaliśmy garść przyjemności, które pozwolą wam się w pełni zrelaksować przed snem. (Ilustracja: iStock)
Przygotowaliśmy garść przyjemności, które pozwolą wam się w pełni zrelaksować przed snem. (Ilustracja: iStock)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Co robić przed snem? Jak skutecznie wyciszyć się i zrelaksować? Oto kilka sprawdzonych przez naszą redakcję sposobów: gwiazdy świecące przy twoim łóżku, obłędnie pachnące kosmetyki, odrobina magii i medytacja. Postaw na to, co daje ci radość! 

Co robić przed snem? Jak skutecznie wyciszyć się i zrelaksować? Oto kilka sprawdzonych przez naszą redakcję sposobów: gwiazdy świecące przy twoim łóżku, obłędnie pachnące kosmetyki, odrobina magii i medytacja. Postaw na to, co daje ci radość! 

Magia wokół nas

Trylogia "Odcienie magii" to  seria fantasy, która zachwyci nastolatków i dorosłych. Akcja dzieje się w czterech alternatywnych rzeczywistościach: czterech Londynach. W Białym Londynie ludność stoczyła krwawą walkę o magię. W Czerwonym szanuje się umiejętności magiczne i ludzkie życie. W Szarym Londynie - najbliższym naszej rzeczywistości - magii nie ma wcale, a o Czarnym ludzie boją się nawet mówić. A gdyby tak teraz pomyśleć o swoim mieście w czterech kolorach...?

Trylogia 'Odcienie magii': 'Mroczniejszy odcień magii', 'Zgromadzenie cieni' i 'Wyczarowanie światła', Victoria Schwab, wyd. Zysk i S-ka  Trylogia "Odcienie magii": "Mroczniejszy odcień magii", "Zgromadzenie cieni" i "Wyczarowanie światła", Victoria Schwab, wyd. Zysk i S-ka 

Na dobry sen

Motyw rozgwieżdżonego nieba to symbol spokojnej nocy. Nie bez powodu znalazł się na serii produktów marki Tchibo, które mają sprzyjać dobremu odpoczynkowi (uważny obserwator może dostrzec w tym wzorze także konstelacje odpowiadające znakom zodiaku). Nam najbardziej do gustu przypadł dyfuzor, który po wlaniu wody i dodaniu kilku kropli olejku eterycznego, rozpyla zapach w postaci mgły, a do tego mieni się w kilku kolorach. Dzięki niemu poczujesz się zrelaksowana jak nigdy wcześniej.

Dyfuzor zapachowy (139,99 zł) i pościel ze wzmocnionej bawełny 155/220 cm (39,99 zł) - do kupienia na www.tchibo.pl.  Dyfuzor zapachowy (139,99 zł) i pościel ze wzmocnionej bawełny 155/220 cm (39,99 zł) - do kupienia na www.tchibo.pl. 

BIO krem

Inspiracją do stworzenia nowej linii biokosmetyków marki Armona były regiony świata stawiające na czyste środowisko i rozwój zielonych technologii. Stąd w składzie ekstrakty z kory czerwonego klonu, mchu islandzkiego, alg błękitnych i grzybów shiitake. Do tego ciekawie pachną i są przyjazne dla ludzi oraz dla środowiska - ich skład jest w 100 proc. wegański.

Kanadyjski biolifting, biokrem wygładzająco-odżywczy na noc, czarny świerk (50 ml/15,62zł). Kanadyjski biolifting, biokrem wygładzająco-odżywczy na noc, czarny świerk (50 ml/15,62zł).

Medytacja na ekranie

Jeśli postanowiłeś sobie, że w 2021 roku nauczysz się medytować, mamy dla ciebie świetny animowany przewodnik. Narratorem jest Andy Puddicombe - były buddyjski mnich i współtwórca aplikacji do medytacji Headspace. Każdy z ośmiu 20-minutowych odcinków przedstawia jedną technikę mindfulness i kończy się wspólną medytacją prowadzoną przez Andy'ego. Relaksacji i skupieniu sprzyjają dodatkowo barwne rysunki.

Animowany przewodnik o medytacji 'Headspace: medytacja' dostępny jest na platformie Netflix.  Animowany przewodnik o medytacji "Headspace: medytacja" dostępny jest na platformie Netflix. 

SPA w domu

Aromat kokosa, migdała, kawy lub gorzkiej czekolady, pozostające długo na skórze, ale też unoszące się w domu - to tylko jeden z efektów stosowania kosmetyków z serii Baltic Home SPA Wellness marki Ziaja. Emolienty w połączeniu z olejem migdałowym i płynnym masłem shea tworzą idealną pielęgnacyjną kompozycję, a wegański skład i wyjątkowo przyjemna konsystencja wprawiają w doskonały nastrój.

Ziaja Baltic Home SPA Wellness: żel pod prysznic (500 ml/12,30 zł), dwufazowy płyn myjący do kąpieli (500 ml/15,30 zł), odżywczo-nawilżający krem do ciała (300 ml/19,90 zł). Ziaja Baltic Home SPA Wellness: żel pod prysznic (500 ml/12,30 zł), dwufazowy płyn myjący do kąpieli (500 ml/15,30 zł), odżywczo-nawilżający krem do ciała (300 ml/19,90 zł).

  1. Styl Życia

Jak uzdrawia spacerowanie?

Chodzenie to lek na wiele dolegliwości. (Fot. iStock)
Chodzenie to lek na wiele dolegliwości. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Niby nic. Stawiasz krok za krokiem, a korzyści są nieocenione. Nie tylko dla zdrowia. Podczas spaceru możesz medytować, praktykować uważność, otworzyć się na inspirację.

Dla zdrowia

Spacerowanie sprzyja sprawnemu działaniu układu sercowo-naczyniowego, zapobiega chorobom cywilizacyjnym, wzmacnia stawy, mięśnie i system odpornościowy, poprawia jakość snu, przyspiesza metabolizm i usuwanie toksyn, pomaga dotlenić organizm, zachować mobilność, no i prawidłową wagę.

Są też korzyści dla psychiki. Obniża się poziom stresu, uwalniają hormony szczęścia. Poprawia się koncentracja i myślenie. Następuje odświeżenie umysłu, swoisty reset, a to sprzyja stanom spokoju, otwartości, nowym rozwiązaniom.

By spacerować, nie potrzebujesz sprzętu, trenerów, sali czy specjalnych warunków atmosferycznych. Z nikim nie rywalizujesz. Nie grożą ci kontuzje. Podążasz za ciałem, z łatwością dopasowujesz „trening” do własnego harmonogramu. Warto zadbać o regularność (niektórzy mówią o co najmniej trzech godzinnych spacerach w tygodniu, inni o pięciu półgodzinnych). I o to, by poruszać się dość dynamicznie. Sprawdź – to nic nie kosztuje, a zmiana w samopoczuciu może być znaczna.

Lekarze z Szetlandów w Szkocji mogą (w ramach brytyjskiego programu prozdrowotnego) przepisywać spacery na receptę.

Forma medytacji

Spacery to też znakomity sposób na ćwiczenie uważności. Polecają je nauczyciele mindfulness. „Medytacja w marszu służy odczuwaniu przyjemności chodzenia. Nie dojścia, lecz właśnie chodzenia. Celem jej jest bycie w chwili, świadomość oddechu i marszu, satysfakcja płynąca z każdego postawionego kroku” – tłumaczy Thich Nhat Hanh w książce „Każdy krok niesie pokój”.

Mnich zaleca, by podczas spacerów medytacyjnych odstawić na bok przeszłość i przyszłość. Poruszać się nieco wolniej niż zwykle i koordynować oddech ze stawianymi krokami (jak w ćwiczeniu obok). „Jeśli idąc, czujesz się szczęśliwy, spokojny i wesoły, to znaczy, że praktykujesz właściwie” – zapewnia.

„Bądź świadom kontaktu stóp z ziemią. Chodź tak, jakbyś stopami składał na niej pocałunki” – prosi nauczyciel. Twierdzi, że w ten sposób zasiewamy ziarna radości i pokoju.

Rytuał geniuszy

Aktywności, podczas których poruszamy się w określonym, monotonnym rytmie, takie jak jazda na rowerze czy właśnie chodzenie, sprzyjają kreatywności.

Wiedzieli o tym wybitni pisarze, dla których przemierzanie przestrzeni wiązało się z wytchnieniem i inspiracją. Weźmy Charlesa Dickensa – chodził nie tylko dużo, ale też bardzo szybko. Wiele wskazuje na to, że dziennie pokonywał około 20 kilometrów w dwie i pół godziny! Podczas przechadzek gromadził pomysły do swoich powieści. Virginia Woolf uwielbiała spacerować po Londynie, układając w głowie zdania i historie, a w trudnych chwilach potrafiła stwierdzić: „Muszę pozbyć się tego nastroju za pomocą spaceru po wzgórzach”.

Zwykliśmy mówić, że z problemami trzeba się przespać. Ale możemy je też rozchodzić.

  1. Psychologia

Czas - dlaczego jedni mają go dużo, a innym wiecznie ucieka?

Świadomość czasu to prawdziwy skarb. Niestety, nie każdy z nas potrafi zapanować nad czasem. (fot. iStock)
Świadomość czasu to prawdziwy skarb. Niestety, nie każdy z nas potrafi zapanować nad czasem. (fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Czy możemy sterować czasem? Pokonać bieg sekund i gonitwę godzin? Tak. Akceptując odwieczny ruch wskazówek zegara. Jedni mają go w bród, inni wiecznie narzekają na jego brak. Skąd się to bierze?

Czy możemy sterować czasem? Pokonać bieg sekund i gonitwę godzin? Tak. Akceptując odwieczny ruch wskazówek zegara.

Jedni mają go w bród, inni wiecznie narzekają na jego brak. Skąd się to bierze? Otóż to, czy czas płynie dla nas szybko czy wolno, zależy od panujących w domu rodzinnym zasad i wymagań. Nie muszą być formułowane werbalnie, wystarczy, że stanowią coś w rodzaju atmosfery, w jakiej jesteśmy wychowywani.

Zabiegani i skupieni

Niezwykle zaradna mama i ambitny tata stawiają sobie wiele celów do osiągnięcia, czas jest więc dla nich towarem deficytowym. Ich dziecko rośnie w przekonaniu, że nie wolno mu marnować ani minuty. W konsekwencji uważa, że o wiele ważniejsze jest to, co może osiągnąć, niż sam fakt, że jest, istnieje. Na głębszym poziomie odnosi wrażenie, że jego życie ma sens dopiero wtedy, kiedy coś wytwarza. Nie myśli, że ma wartość samo w sobie.

Wkracza więc w dorosłość jako osoba, która działa pod nieustanną presją czasu, nie wyrabia się. A jak się wyrabia, to dokłada sobie więcej zajęć. Zamiast wyznaczać cele, osiągać je i odczuwać zadowolenie, wciąż jest nienasycona. Dla niej czas jest czymś, co trzeba maksymalnie wypełnić, żeby móc powiedzieć: „nie zmarnowałem go”. I mieć na to dowody.

Inaczej podchodzi do życia ktoś wychowany w rodzinie, w której rodzice mieli chwilę i dla dziecka, i na swoje drobne przyjemności. Potrafili się zatrzymać w biegu, pobyć ze sobą, zamiast wciąż coś robić, organizować, wypełniać. Taka osoba na wszystko znajdzie czas. Nie dlatego, że jej doba liczy sobie więcej godzin czy ma mniej rzeczy do zrobienia – pod względem produktywności może być kopią wiecznie zagonionego człowieka – ale ponieważ w inny sposób wykonuje zadania. Stara się bardziej być, niż działać. Potrafi żyć chwilą, a kiedy coś robi, koncentruje się na jednej rzeczy. Jeśli prowadzi z kimś rozmowę, skupia się tylko i wyłącznie na niej. Nie myśli wtedy, co zrobi później. To daje jej niesamowity komfort psychiczny: nie traci czasu, bo ma go we władaniu.

Pełna koncentracja na zadaniu, powoduje, że tracimy poczucie upływu czasu. Zanurzamy się w nim tak dalece, że zaczyna mieć inny wymiar. Jesteśmy obecni w teraźniejszości. Nie przeżywamy też lęku, napięć czy wątpliwości związanych z sytuacjami, które minęły czy dopiero mają nadejść. W takim stanie bierzemy udział w życiu jako procesie, doświadczeniu, które jest w ruchu, ma walor ożywiania nas, niezamykania w kręgu skostniałych wyobrażeń.

To przychodzi z wiekiem

Kiedy jesteśmy młodzi, wyglądamy przyszłości, czekamy na nią, chcemy być wreszcie dorośli. Czujemy, że całe życie przed nami, a to taka niewyobrażalna ilość godzin! Im stajemy się starsi, podejście do czasu się zmienia. Dorastamy i zaczynamy wypełniać cele, które wyznaczyli nam: rodzice, społeczeństwo, kultura. Zakładamy rodziny i płodzimy dzieci, kupujemy mieszkania, samochody, rozkręcamy karierę… I nagle zdajemy sobie sprawę, że to nie były nasze cele. Nadchodzi zrozumienie: „wywiązałem się z ról społecznych, ale nadal nie jestem szczęśliwy”. Pojawia się niepokój, że nie dopełniliśmy jakichś ważnych spraw wobec siebie samych, wobec własnych potrzeb.

Bo człowiek może się pogubić, przez jakiś czas iść drogą, którą wybrał dla niego ktoś inny – ale ostatecznie zwycięża w nim potrzeba rozwoju. Nawet jeśli przez lata zwodzona, w końcu zaczyna się dobijać. Wewnętrzny głos mówi mu: „to nie twoja droga, ty potrzebujesz czegoś innego, zadbaj wreszcie o to”. Im później przyjdzie to oprzytomnienie, tym większa panika, że może z czymś ważnym nie zdążyć. Robi wszystko, żeby nadgonić stracony czas. I czyni to ze świadomością, że pozostało mu go coraz mniej. Wreszcie jednak wie, czego chce, i czuje, że dopiero teraz zaczyna naprawdę żyć.

Niekoniecznie do pustelni

Oczywiście najlepiej byłoby świadomie żyć i od początku korzystać z danego nam czasu. Do tego jednak konieczna jest znajomość siebie samego, własnych potrzeb i celów. Wiele z tego, nad czym się trudzimy, nie przedstawia dla nas większej wartości. Jest podążaniem za ogólnie przyjętym wzorem postępowania. Jak to zrozumieć? Nie potrzeba wiele – wystarczy raz na jakiś czas zwyczajnie się zatrzymać. Przestać bezrefleksyjnie pędzić przed siebie i różnymi zajęciami – jedzeniem, czytaniem gazety, telefonem do dalekiej znajomej, porządkowaniem pawlaczy, oglądaniem telewizji – odwracać uwagę od tego, co się w nas dzieje. A mamy taką tendencję. Zwłaszcza, gdy nachodzą nas trudne emocje: smutek, zazdrość, rozgoryczenie. To naturalny i bardzo ludzki odruch – ucieczka od cierpienia. Mimo to powinniśmy go świadomie powstrzymać, usiąść w ciszy i wsłuchać się w siebie. Kiedy wchodzimy w kontakt z własnym wnętrzem, emocjami – czas zwalnia. Podobną wartość mają robione w ciągu dnia drobne przerwy na uświadamianie sobie, gdzie jesteśmy – w sensie psychicznym. Na zadanie sobie pytań: „Dokąd pędzę? O co mi chodzi?”.
 
Wysiłek, by żyć świadomie, wart jest swojej ceny, bo kiedy funkcjonujemy automatycznie, życie się wprawdzie kręci, ale my nie możemy się nim nasycić. I wcale nie trzeba jechać po to do pustelni. Można przecież celebrować dany nam czas, budząc swą uważność, wyskakując ze schematu codziennego funkcjonowania. Zacznijmy na przykład od śniadania. Niech wygląda inaczej. Nie tylko w kwestii tego, co na talerzu, ale też towarzystwa, w jakim je jemy, czy pory dnia. Albo wstańmy godzinę wcześniej, poobserwujmy swoje ciało, jak się budzi, co czujemy w poszczególnych jego częściach – to dobry początek na nawiązanie ze sobą bliskiego kontaktu. Umówmy się ze znajomym na kawę w zupełnie nowym miejscu, wróćmy do domu inną drogą. Zmieniajmy drobne elementy w naszym codziennym harmonogramie, bo to nas otwiera, cuci. Stawiając się w nowej sytuacji, musimy się w niej szybko zorientować. I to nas utrzymuje w stanie uwagi. Odzyskujemy poczucie możliwości wyboru, doświadczamy swojego wpływu.

Wczoraj, dziś, jutro

Ludzi można podzielić na trzy grupy: zorientowanych na przeszłość, przyszłość i obecnych w teraźniejszości. Przywiązujemy się do przeszłości, bo się boimy, że bez niej stracimy tożsamość, ona daje nam poczucie ciągłości zdarzeń. Nawet jeśli dotyczy negatywnych doświadczeń. Ciągłe grzebanie się w przeszłości jest jednym ze sposobów radzenia sobie z lękiem. To mechanizm obronny: unikanie życia. Tylko że ta retrospekcja: „dlaczego tak się zachowałem, dlaczego to zrobiłem…” – nic nam nie da. Przyniesie jedynie poczucie winy i spowoduje, że trudno nam będzie doświadczać tego, co teraz. Czas psychologiczny, więżąc nas w przeszłości, więzi nas w bólu.

Życie w przyszłości, wieczne wybieganie ku niej myślą, również nie jest dobrym rozwiązaniem. Pułapką takiego myślenia jest założenie, że przyszłość będzie lepsza od przeszłości i teraźniejszości, co nie zawsze się sprawdza.

Mimo to jest wielu marzycieli, którzy w ten sposób unikają teraźniejszości. Wyobrażają sobie, co mogliby w przyszłości zrobić, ustawiają się w sytuacji, która otwiera przed nimi wiele wspaniałych możliwości... Karmiąc swoje ego, żyją tak naprawdę w lęku przed sukcesem, w oderwaniu od tego, co się dzieje tu i teraz.

Najzdrowszą postawę prezentuje człowiek zorientowany na teraźniejszość. Do przeszłości powracający jedynie po to, by wyciągać wnioski, a w przyszłość wybiegający, by ją zaplanować. Jest zakotwiczony w „tu” i w „dziś”, w pełni obecny i przytomny.

Skoro teraźniejszość jest wszystkim, co mamy, dlaczego tak trudno nam w niej żyć?

Bo wymaga zaakceptowania, że chwila obecna jest ulotna, a to napełnia nas lękiem. Wszyscy wynosimy z dzieciństwa poczucie bezradności i przez całe życie od niego uciekamy. Mamy więc potrzebę solidności, trwałości – by czuć się bezpiecznie. A przecież życie jest procesem. Droga do prawdziwego poczucia bezpieczeństwa wiedzie zatem przez zakotwiczenie się w sobie, w rytmie swojego serca i oddechu – a wszystko to jest w teraźniejszości.

Ekspert: Teresa Raczkowska psychoterapeutka, prowadzi terapię indywidualną

Zresetuj się - wskazówka dla pracujących poza domem

Zwykle poszczególne części naszego dnia płyną w różnym rytmie. O wiele większą presję czasu odczuwamy w pracy niż w domu, do którego wracamy, by się zrelaksować. Przejście z jednej „częstotliwości” na drugą może nam jednak przysparzać sporo trudności. Dlatego jeśli masz wymagającą pośpiechu pracę, przychodząc do domu, najpierw wytrać pęd całego dnia, choćby siadając i kompletnie nic nie robiąc przez co najmniej 10 minut. Jeśli tego nie zrobisz i zmusisz się do podtrzymywania kontaktu z bliskimi, będzie on bezwartościowy, bo będziesz reagować jak maszyna. Uprzedź o tym domowników, by nie zarzucali ci, że się izolujesz czy unikasz włączenia w obowiązki. Powiedz partnerowi: „Zaraz włączę się w życie rodziny, daj mi jednak kilka minut, najpierw muszę dojść do siebie, odreagować”. Możesz też zaparkować pod budynkiem i pójść na 15-minutowy spacer – wszystko, co czeka na ciebie w domu, wytrzyma jeszcze kwadrans dłużej, bez większej szkody dla przebiegu całego dnia. Spokojny spacer pozwoli ci uwolnić się od presji czasu. Bo prawda jest taka, że gdy zaczniemy zauważać to, co jest wokół, ale i w środku nas, będziemy mieć coś do dania drugiej osobie, bo dopiero wtedy możemy poświęcić jej całą naszą uwagę.

  1. Zdrowie

Jak (nie) śpią Polacy. Covidowa bezsenność

Chcąc poprawić jakość naszego snu, a w konsekwencji życia, powinniśmy zacząć od wdrażania zasad jego higieny. (Fot. iStock)
Chcąc poprawić jakość naszego snu, a w konsekwencji życia, powinniśmy zacząć od wdrażania zasad jego higieny. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
19 marca obchodzony jest Światowy Dzień Snu. Ponad połowa Polaków ma problemy z nocną regeneracją. Pandemia nasiliła problem. A nieleczona bezsenność zwiększa ryzyko otyłości, lęku, depresji, chorób układu krążenia czy cukrzycy - mówi dr n. med. Małgorzata Fornal-Pawłowska.

19 marca obchodzony jest Światowy Dzień Snu. Ponad połowa Polaków ma problemy z nocną regeneracją. Pandemia nasiliła problem. A nieleczona bezsenność zwiększa ryzyko otyłości, lęku, depresji, chorób układu krążenia czy cukrzycy - mówi dr n. med. Małgorzata Fornal-Pawłowska.

Aż. 64 proc. dorosłych Polaków deklaruje, że ma problemy ze snem – wynika z badania opinii publicznej, zrealizowanego w styczniu tego roku przez SW Research dla terapiabezsennosci.pl. Co czwarta osoba z badanej grupy deklaruje, że jej problemy ze snem zaczęły się w ciągu ostatniego roku. Co znaczące, 25 proc. tej grupy stanowią ci, którzy problemy ze snem mają niemal codziennie. Uwagę zwraca również fakt, że częściej doświadczają ich kobiety niż mężczyźni. Leki są najpopularniejszą wśród Polaków metodą na radzenie sobie z problemami ze snem.

Zły sen Polaków

To naturalne, że gorszy sen jest reakcją naszego organizmu na ciągły stres, którego doświadczamy od ponad roku. Nie możemy jednak pozostawać obojętni wobec tego zjawiska, twierdząc, że tak musi być. Bagatelizowanie zaburzeń snu pociąga za sobą poważne konsekwencje, a złe samopoczucie po nieprzespanej nocy, pogorszenie nastroju, brak koncentracji, czy gorszaą jakość pracy, to tylko część długiej listy.  Na nie jednak najczęściej zwracamy uwagę, ponieważ doświadczamy ich na bieżąco. - mówi dr n. med. Małgorzata Fornal-Pawłowska. Tymczasem następstwa przewlekłych problemów ze snem mogą być poważniejsze, w postaci długotrwałych skutków zdrowotnych. Nieleczona bezsenność zwiększa ryzyko otyłości, lęku, depresji, chorób układu krążenia czy cukrzycy - dodaje. Potwierdzają to również wyniki przeprowadzonych badań. Pogorszenie samopoczucia, odczuwanie senności i zmęczenia w ciągu dnia, napięcie oraz towarzyszący mu niepokój, to trzy najczęściej wymieniane przez badanych objawy braku snu. Ale warto zwrócić uwagę na to, że respondenci często wskazywali również na ogólne pogorszenie się stanu zdrowia oraz problemy ze zdrowiem psychicznym. W przypadku tego ostatniego niepokojącym jest fakt, że jedną czwartą osób, w tej grupie stanowią te, które nie ukończyły jeszcze 25 roku życia dodaje Fornal-Pawłowska

Na problemy ze snem - leki, leki, leki…

A co, kiedy zaobserwujemy u siebie problemy ze snem? Wydawać by się mogło, że podobnie jak w przypadku innych przewlekłych dolegliwości, konsultujemy się z lekarzem. Przeczą temu jednak wyniki badań. Tylko co 10 osoba konsultowała się z lekarzem rodzinnym. Zdecydowana większość (31,3 proc.) nie robi nic, aby lepiej spać! Odpowiedzi zaś tych, którzy próbują sobie poradzić z problemem nie pozostawiają wątpliwości – najczęściej wybieranym sposobem są leki. 32,7 proc. badanych decydowało się na te pochodzenia roślinnego, a niemal co czwarty respondent wskazywał leki nasenne.

Kiedy zaczynamy odczuwać problemy ze snem uciekamy się do leków, przekonani o tym, że w krótkim czasie przyniosą one pożądany efekt. Jednak leki łagodzą skutki bezsenności, a jej przyczyna nadal pozostaje. Dlatego też chcąc poprawić jakość naszego snu, a w konsekwencji życia, powinniśmy zacząć od wdrażania zasad jego higieny. Zmiana naszych codziennych nawyków powinna być zawsze pierwszym krokiem – mówi dr n. med. Małgorzata Fornal-Pawłowska. Jeśli jednak mimo stosowania zasad higieny snu, nadal zmagamy się z bezsennością, powinniśmy skonsultować się ze specjalistą. Nie liczmy jednak na to, że dostaniemy od niego leki, które w trybie natychmiastowym rozwiążą nasze problemy. Bezsenności tak się nie leczy. Podstawową metodą jest terapia poznawczo – behawioralna dodaje ekspertka.

Zasady higieny snu

1. Utrzymuj regularne pory snu

2. Dbaj o aktywność fizyczną w ciągu dnia

3. Korzystaj ze światła w dzień, a ogranicz je przed snem

4. Zdrowo się odżywiaj się.

5. Ogranicz nikotynę, kofeinę oraz alkohol

5. Kontroluj drzemki w ciągu dnia

6. Zadbaj o odpowiednie warunki do snu

Czy grozi nam „koronasomnia”?

Według amerykańskiego Centrum ds. Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC),  w latach poprzedzających pandemię bezsenność zwykle dotykała 10-14 procent dorosłych osób. Ale już dzisiaj eksperci przewidują, że ludzi zmagających się z problemami ze snem będzie przybywało, ponieważ człowiek zaprogramowany jest tak, żeby czuwać w obliczu niebezpieczeństwa. Potwierdza to badanie przeprowadzone w sierpniu 2020 r. na brytyjskim Uniwersytecie w Southampton. Wykazało ono, że liczba osób cierpiących na bezsenność wzrosła z jednej na sześć do jednej na cztery. Ofiarami covidowej bezsenności są głównie matki i osoby pracujące w tzw. "kluczowych" branżach, które na czas pandemii nie były zamrażane. Zjawisko medyczne, o którym mowa, ma już swoją nazwę – koronasomnia. To termin, zaproponowany po raz pierwszy przez Christinę Pierpaoli-Parker, psycholożkę specjalizującą się w behawioralnej medycynie snu na University of Alabama w Birmingham.

Przed pandemią problemy ze snem były trzecią co do częstości skargą zgłaszaną w gabinecie lekarza POZ. Na bezsenność chorowało ok. 10 proc. populacji, a 30 proc. doświadczało jej okresowo. W dobie pandemii istotnie wzrosło ryzyko zaburzeń snu, ponieważ nasiliły się czynniki je wyzwalające. Przyszło nam zmierzać się ze stresem w różnych wymiarach życia, a ten jest częstym wyzwalaczem gorszych nocy. Zmienił się również sam tryb naszego życia, a to również może przekładać się na problemy ze snem. Prowadzi to do jednego wniosku. Już dzisiaj osób, które źle śpią jest bardzo dużo, a będzie ich jeszcze więcej – mówi dr n. med. Michał Skalski.

  1. Materiał partnera

Podaruję Ci relaks i witalność. Wygraj walentynkowy pobyt w Studio Sante

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Miłość wyraża się przez czułość, wzajemną troskę i drobne gesty. Dbajmy o siebie - walentynki można mieć każdego dnia.

Od roku żyjemy w napięciu, a większość naszych życiowych przyjemności, takich jak: spotkania z przyjaciółmi, podróże, kino, teatr, chodzenie na fitness, zostało zawieszonych. Tym bardziej relaks powinien się stać ważnym elementem codzienności. Wypoczynek jest nam niezbędny do życia - jak oddech. Życie w napięciu sprawia, że rzadziej się uśmiechamy, częściej chorujemy i szybciej się starzejemy. Dlatego warto wziąć sprawy w swoje ręce i świadomie o siebie zadbać! Dziś trudniej myśleć o dalekich wyjazdach, ale nie trzeba pokonywać setek kilometrów, by z czułością potraktować swoje ciało, zrestartować głowę, odprężyć się. Wystarczy weekend, by poczuć lekkość, przypływ sił witalnych i energię do działania. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie to miejsce, gdzie można całościowo zadbać o regenerację. To ekskluzywna przestrzeń terapeutyczno-wellnessowa, położona w Warszawie, stworzona przez firmę Sante. Holistyczne podejście do regeneracji, czyli odpowiednia dieta, aktywność fizyczna, i troska o sferę psychiczną (relaks, czas na przyjemności) daje najlepsze efekty. Kompleksowe ujęcie dbania o siebie i bliskich, zmienia jakość życia na lepszą. I podnosi odporność organizmu, co zwłaszcza w dobie pandemii ma znaczenie.

(Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie) (Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie)

Studio Sante - holistyczna regeneracja na wyciągnięcie ręki

Karta Podarunkowa do Studio Sante to doskonały pomysł na prezent dla bliskiej osoby, którą chcesz obdarować wszystkim, czego teraz potrzebuje - relaksem i czułością. A troska o siebie i ukochane osoby, wyrażona w drobnych gestach, wcale nie jest trudna. I co najważniejsze - dodaje sił witalnych. Można i warto się o tym przekonać.

W Studio Sante w komfortowych i bezpiecznych warunkach zregenerujesz ciało, wyciszysz umysł i osiągniesz stan głębokiego relaksu. To wyjątkowe SPA & Wellness, w którym wzmocnisz siły życiowe i poprawisz samopoczucie. Jeśli marzysz o rozluźniającym i rozpieszczającym zmysły zabiegu - idealny o tej porze roku będzie masaż balijski wykonywany przez Balijki. Rytuał ten pozwoli chociaż przez chwilę poczuć się jak na egzotycznych wakacjach.

(Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie) (Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie)

Walentynki to dobra okazja do zadbania o wasz związek. Jeśli ciągle nie masz pomysłu jak je spędzisz - podpowiadamy. Romantyczny wieczór walentynkowy w SPA Studio Sante to idealny pomysł na prezent dla zakochanych.

W miejskim uzdrowisku czeka na Ciebie wiele rytuałów, które możesz przeżyć z ukochanym - masaż Bora Bora, masaż balijski, kapsuła floatingowa, masaż jaśminowy. Przy wyborze kilku zabiegów rabaty nawet do -15%.  Sprawdź ofertę!

„Studio Sante może być nie tylko ważnym wsparciem dla naszej regeneracji, lecz także przypomnieniem, że regeneracja i doładowanie energetyczne są niezbędne do życia – nie wolno ich lekceważyć” - mówi Wojciech Eichelberger, znany psychoterapeuta, twórca Instytutu Psychoimmunologii. Ma to znaczenie zwłaszcza w trudnych pandemicznych czasach.

(Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie) (Fot. Studio Sante Uzdrowisko Miejskie)

Walentynki każdego dnia - miłość wyrażona w drobnych gestach

By zmienić swój świat na lepszy, wcale nie trzeba wiele. Miłość i poczucie bezpieczeństwa rodzi się z małych, drobnych rzeczy, działań, gestów. Mężczyzna, który masuje swojej ukochanej stopy i przynosi jej kwiaty, sprawia, że ona czuje się zaopiekowana. Kobieta, która dba, by jej mężczyzna codziennie rano zjadł na śniadanie zdrową owsiankę i zabrał do pracy zdrową przekąskę, daje mu najcenniejszą rzecz — troskę o jego zdrowie. Przepływ prostych, małych gestów i działań to właśnie miłość i wzajemne wsparcie.

Pomysł na zdrową słodkość od serca - wegańska panna cotta z chałwą 

(Fot. Sante) (Fot. Sante)

Składniki: 400 ml napoju roślinnego migdałowego Sante Organic 100 g chałwy wegańskiej 3 łyżki syropu z agawy 1/3 łyżeczki pasty waniliowej 1 płaska łyżeczka agaru Do podania: owoce, łyżeczka pokruszonej chałwy

Przygotowanie: napój roślinny z agarem zagotowujemy cały czas mieszkając. Odstawiamy do delikatnego ostudzenia i miksujemy z chałwą, pastą waniliową i syropem z agawy. Przelewamy do pojemniczków do panna cotty lub małych miseczek i studzimy w lodowce minimum godzinę, do stężenia. Miseczki przykładamy do talerzyków, obracamy. Posypujemy chałwą i przyozdabiamy owocami.

UWAGA KONKURS!

Weź udział w konkursie i wygraj kartę podarunkową do Studio Sante wraz z zestawem produktów Sante do przygotowania walentynkowej kolacji albo śniadania. Nagrodzimy 5 osób. 

Co trzeba zrobić?

1. Wyślij odpowiedź na pytanie „Jakie są Twoje sprawdzone sposoby na relaks w mieście?” na adres mailowy konkurs@zwierciadlo.plw treści maila wpisując nazwę "Sante konkurs”. 2. Na odpowiedzi (maksymalnie w pięciu zdaniach) czekamy w terminie od 10 do 20 lutego 2021 roku. 3. Biorąc udział w konkursie, akceptujesz REGULAMIN KONKURSU 4. Wygrane trafią do autorów najciekawszych odpowiedzi.