1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Ubrania w stylu vintage - jak działają sklepy vintage?

Ubrania w stylu vintage - jak działają sklepy vintage?

Butik Chosen By (materiały prasowe)
Butik Chosen By (materiały prasowe)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Dekadę temu ubrania vintage były niszą dla pasjonatów, a rzeczy używane wielu kojarzyły się ze śmietnikiem. Dziś gwiazdy obnoszą się z sukniami vintage po czerwonych dywanach, a nastolatki szpanują designem z lat 80. Trend, świadoma filozofia antykonsumpcji, a może konieczność, od której nie ma odwrotu w obliczu globalnego kryzysu ekologicznego?

Najefektowniejszy trend tych czasów? Vintage i ubrania z drugiego obiegu. Nawet sieciówki stylizują swoje ciuchy vintage i ogłaszają programy recyklingu odzieży. Można w tym trendzie uczestniczyć w mainstreamie, można i alternatywnie. W 2020 roku w Warszawie niemal co tydzień odbywał się targ vintage – w klubie albo w postindustrialnej hali. Oldskulową modą wabią też krakowskie, łódzkie czy wrocławskie vintage butiki i markety.

Vintage blezerek japońskiej babci

W wiosenny weekend stołeczne studio Hartwig Fashion udostępnia wnętrze na imprezę Vintage Fever. Są tu trofea z vintage’owych sesji modowych – „kufajka” Isabel Marant sprzed wielu sezonów sąsiaduje z błyszczącą sukienką mini, uszytą – jak głosi legenda – na zamówienie pewnej ambasadorowej przez kultową Modę Polską w głębokim PRL-u. Obok wystawka kultowego łódzkiego Cukru Pudru z fasonami z lat 70., 80. i 90. oraz popowymi okularami. Wdaję się w rozmowę z Raphaelem (profil na Instagramie: Na Górze Róże) – Francuzem o japońskich korzeniach, który za dziewczyną przyjechał do Łodzi i od siedmiu lat jeździ po Polsce z wyszukanymi perełkami vintage. Każdy sprzedawca to kopalnia anegdot, w sieciówkach tego nie dają, i to też składnik „vintage’owego czaru”. Raphael o każdym ciuchu potrafi coś opowiedzieć: Hammer to podróbka Armaniego z lat 80., a koronkowy blezerek Chloé to łup po japońskiej babci. Zestawienia stylów i epok to cały smaczek „polowań”. – Kocham to – mówi. – Zawsze się tak ubierałem, łaziłem po bazarach, nawet kiedy to nie było modne, uwielbiam np. „cygańskie” koszule z kolorowego jedwabiu. Kiedy mieliśmy już z żoną cały dom zawalony tym dobrem, zacząłem nim handlować.

Najlepiej schodzą najntisy

Co się zmieniło przez te lata? – Kiedyś, jak się jechało do łódzkiego lumpeksu, człowiek kupował towaru na miesiące. Teraz trudniej. W Łodzi, która jest biednym miastem, gdy mają rzucić towar, od rana pod „lumpem” stoi tłum. Wszyscy biegną do wejścia, starsze panie dziabią konkurentów laskami po stopach. Nie mam już na to nerwów, znajduję inne źródła ciuchów. Jakie? Sekretne.

Odchodzę od francuskiego gawędziarza z seledynowym płaszczem z lat 80. za jedyne 70 złotych i natykam się na młodą konkurencję. 15-letni Ian urodził się w Argentynie, ojczyźnie taty, ale kiedy miał dziesięć lat, przyjechali do Polski. Chodzi do pierwszej klasy liceum i od pół roku dorabia vintage’em (profil: Daj Se Ubranie). Mama dała siedem dych na wieszak, w resztę inwestuje sam: – Moi rówieśnicy ubierają się podobnie: w drogie streetweary albo high-endowe ubrania – mówi. – U mnie wszystko jest tanie, za to oryginalne i z historią. Moja grupa docelowa to młodzieżowi imprezowicze. Najlepiej schodzą najntisy: bajeczki Disneya, tribjuty dla raperów, amerykański vibe. Rzeczy wynajduję w szmateksach, skupuję od ludzi. Ten T-shirt, rocznik ’95, to pięć dyszek, ale przecież ze sprzedawcą zawsze można negocjować i na tym polega fun.

Bikiniarze wśród nas

Sklepy, butiki internetowe, stacjonarne – oparte na strategii vintage i selekcji ubrań z drugiej ręki – wyrastają jak grzyby po deszczu. Starszy od Iana tandem sióstr: 28-letnia Natalia Pietrzak i 19-letnia Zuzanna Woińska, znany jako nie.znosze, z impetem wystartował na październikowych targach i może mówić o sukcesie. Dziewczyny mają wyjątkowe oko: są cuda retro z lat 50. i 60., przeskalowane marynarki z lat 80. czy japońskie kimona vintage i srebrne sygnety. Proponują szalone stylizacje, gorsety zakładają do swetrów. – Na łowy jeździmy pod Warszawę – mówi Natalia opatulona w upolowany zjawiskowy sweter z moheru. – Najbardziej ekscentryczne rzeczy znajdujemy w kanciapkach na prowincji. Niczego nie planujemy, chcemy dać się zaskoczyć, jak ostatnio: taftowym kompletem Armaniego. Cieszę się, że w końcu mogę kupować ciuchy, które mi się podobają, a które nie są na mnie, bo ja jestem z tych „większych”. Marzy mi się, żeby przychodziło do nas więcej dużych dziewczyn. Ośmielcie się, vintage jest też dla nas!

Zuzanna Woińska i NAtalia Pietrzak, twórczynie butiku nie.znosze (fot. materiału prasowe) Zuzanna Woińska i NAtalia Pietrzak, twórczynie butiku nie.znosze (fot. materiału prasowe)

Natalia biega za gorsetami, za to Edward, właściciel warszawskiego Bikiniarza, ubiera tylko facetów – na Instagramie lub w klimatycznym praskim podwórku przy Ząbkowskiej 2. Dekoracje: opływowa maszyna Singera z lat 60., stare walizki i krawiecki manekin. W tle swinguje Sinatra. Edwardowi patronują bikiniarze, ekstrawaganccy zawadiacy z lat 50. – Kochali jazz, modę i kulturę amerykańską, buntowali się wobec narzuconej im rzeczywistości – mówi. – Mój sklep znajduje się tuż przy bazarze Różyckiego, gdzie zaopatrywali się w ciuchy.

W Bikiniarzu znajdziecie stare Dolce & Gabbana i vintage’owe no-name’y z dobrej wełny. Jest świetny wybór swetrów, koszule od Paula Smitha czy jedwabny krawat Ermenegilda Zegni. Albo unikatowy prochowiec Próchnika, szyty na Związek Radziecki, odświeżony przez pracownię krawiecką Kompromis. Przez ostatnie lata sklepy z ubraniami z odzysku zyskały nowy wymiar: – Dzisiaj klient jest bardziej świadomy, chce kupić coś fajnego i nie dokładać cegiełki do globalnego ocieplenia. Mam klientów od 17. do 70. roku życia. Jest pan vintage’owy, pan elegancki i pan sportowy. Często to kobiety przyprowadzają do mnie swoich facetów.

Bikiniarz w podwórku na warszawskiej Pradze. Tu ubierają się panowie. (fot. materiały prasowe) Bikiniarz w podwórku na warszawskiej Pradze. Tu ubierają się panowie. (fot. materiały prasowe)

Marais do Warszawy

Jednym z najdłużej istniejących stacjonarnych butików vintage (dziś też w Internecie) jest warszawskie Safripsti przy Oleandrów. Jedwabne koszule, kaszmirowe swetry, ramoneski, sukienki. Na początku drugiej dekady XXI wieku sklep założyła powracająca po latach z Paryża i Londynu makijażystka Magdalena Wińska. Nie było u nas jeszcze butików vintage, które świadomie budowały swoją markę, a ona miała to przemyślane, wiedziała, co i komu chce sprzedawać. Inspirację znalazła w sklepiku z paryskiej dzielnicy Marais. – Pamiętam, jak pierwszy raz tam weszłam i jeszcze nie wiedziałam, że to vintage shop, ale już czułam emocje związane z „polowaniem na skarby”. Przyprowadzałam tam przyjaciółki podczas ich wizyt w Paryżu i któraś powiedziała: „Szkoda, że takiego sklepu nie ma w Warszawie”. Wtedy zapaliła mi się lampka – opowiada.

Dziś Magdalena znów krąży między Francją a Polską, a butik na co dzień prowadzą jej wspólnik Szymon i współpracownicy. – Nadal zaopatrujemy się u wyspecjalizowanych hurtowników vintage’u, sami też startujemy z hurtem – mówi. – Ja jestem zanurzona w latach 80. i tego się nie wyprę, ale teraz vintage przesunął się do lat 90. Uważnie słuchamy młodych klientów, doradców i ruszamy z filmikami, żeby pokazać, jak się nosić w vintage’u. Dziś świadomość jest większa i mnóstwo ludzi, którzy uważają się za speców w temacie, nadal wrzuca vintage i ubrania z zeszłorocznej kolekcji polskiego projektanta do jednego worka. Tymczasem vintage musi mieć minimalnie dziesięć lat wstecz i swoją wartość. Rzeczy sprzed lat 60. to już właściwie retro. U mnie też bywają, ale są droższe.

Magdalena Wińska i Szymon Makohin z butiku Safripsti Magdalena Wińska i Szymon Makohin z butiku Safripsti

Wielka zmiana świadomości

W branży nastąpiła jeszcze jedna zmiana, obudziliśmy się w świecie, w którym równie ważny jak estetyczny stał się wymiar ekologiczno-konsumpcyjny mody. Ziemia umiera, a przemysł modowy jest jednym z największych trucicieli. – Kiedy zakładałam ten biznes, nie miałam takiej świadomości – opowiada Magdalena. – Teraz, kiedy znam te dane, cyfry, jest to dla mnie porażające. Jako Safripsti staramy się to komunikować. Na każdym kroku zastanawiamy się, jakie wybrać opakowania, jakie metki, czy robić ulotki itp.

Osobą, która aktywnie wspiera zmiany, jest Anna Pięta, która wraz z Magdą Korcz organizowała wielkie modowe targi Hush, a od dwóch lat nie kupuje ubrań z pierwszego obiegu, ostro krytykuje fast fashion, wspiera ekologiczne biznesy i nagrywa z Martyną Sztabą podcast „Muda Talks” o zrównoważonej gospodarce i ekologii. – To był proces – wyjaśnia. – Moda nie była dla mnie ważna sama w sobie, ale jako tuba do mówienia czegoś istotnego, bo jest łatwo zrozumiała, dotyczy każdego. Zaczynałam w 2009 roku od vintage’u w Internecie. Kiedy po przeniesieniu do realu sklep upadł, zaczęłyśmy robić Hush, bo uznałam, że są fajne polskie marki i trzeba wspierać lokalny biznes, niesieciowy. Ale przyszedł moment wypalenia. Kupowanie stało się sposobem na życie, na spędzanie wolnego czasu, poprawianie sobie nastroju, rozładowanie napięcia itp. Dopiero na końcu jest realna potrzeba. Nie chciałam tego nakręcać, wolę dawać komunikat: kupuj z drugiego obiegu, bo to dobra jakość za niewygórowaną cenę, do tego eco-friendly. Nadal lubię ładnie wyglądać, ale zawsze znajdę coś np. w mokotowskim Crushu, butiku vintage ze świetną selekcją.

Anna Pięta (po prawej) i Martyna Sztaba nagrywają podcast „Muda Talks” o zrównoważonej gospodarce. (Fot. materiały prasowe) Anna Pięta (po prawej) i Martyna Sztaba nagrywają podcast „Muda Talks” o zrównoważonej gospodarce. (Fot. materiały prasowe)

Słuszny kierunek

Kiedy pytam, kim dzisiaj się czuje, mówi, że nazwałaby się liderką antykonsumpcji i walki z nadprodukcją, po angielsku: fashion environmentalist. Docenia to, jak rozwinął się w Polsce w ostatnich latach drugi obieg. Podobnie jak ja uczestniczy w kobiecych wymiankowych i sprzedażowych kręgach. – Dla jednych to wynika z czystej świadomości, dla innych to fajny trend – stwierdza. – Ale tendencja szybko rośnie i wierzę, że to jedyny słuszny kierunek. Przejadły nam się powtarzalne ubrania z sieciówek, beznadziejna jest jakość tej produkcji. A „vintage” to „dobry rocznik”, jak w winach, przynajmniej tak brzmi dosłowne tłumaczenie. Badania podają, że mamy już tyle ubrań z drugiego obiegu i sklepowych zwrotów, które się przecież potem pali, by nie obniżać cen, że gdyby zatrzymać teraz produkcję, to wystarczyłoby zasobów dla całej ludzkości na następne 11 lat.

Jednak nawet drugi obieg potrafi być nieetyczny. – Świetnie opisuje to w rozmowie dla „Mudy...” Zosia Zochniak, która prowadzi start-up Ubrania do Oddania, zajmujący się odpowiedzialnym sortowaniem odzieży używanej – opowiada Ania. – Ciuchy z drugiego obiegu wyrabiają kolejny karbo-syf, zaśmiecając np. polskie lasy. U nas odpad tekstylny jest uznawany za zielony, bez kontroli, a przecież 60 proc. szmat ma poliester, który się tak samo długo rozkłada jak plastikowa torebka! Trzeba by sprawdzać, kto je sprowadza i czy legalnie, jak je dystrybuuje itp.

Luksus z drugiej ręki

Inny sposób na ubrania z odzysku to butiki i komisy z drogimi markami, które trafiają do drugiego obiegu. Tak działa w Internecie słynący z ostrej selekcji Pyskaty Zamsz czy warszawski sklep Chosen By z siedzibą przy ekskluzywnej Mokotowskiej (od kwietnia także w Elektrowni Powiśle, prowadzi również internetową platformę Kupuj/Sprzedaj). Założycielka Karolina Bartczak mówi: – Zaczęło się od tego, że wymieniałyśmy się prywatnie z koleżankami ubraniami, bo np. trafił się nieudany zakup albo któraś schudła lub przytyła. Pomyślałam, że fajnie byłoby stworzyć stałe miejsce. Tu dajemy rzeczom drugie życie, pozwalamy ludziom oczyścić garderobę, za połowę ceny nabyć najwyższej klasy ciuch. Walczymy z podróbkami, które są plagą tego biznesu, dlatego wszystko sprawdzamy.

Karolina Bartczak właścielka butiku Chosen By (fot. archiwum prywatne) Karolina Bartczak właścielka butiku Chosen By (fot. archiwum prywatne)

Na wieszaki trafiają kolekcje z ostatnich kilku lat: 200–300 zł mogą kosztować dżinsy Balenciagi (w firmowym sklepie – 2 tys. zł), 6 tys. – nowa torebka Celine (wyjściowo – 11 tys.). Czasem to prawdziwy unikalny vintage. – Miałyśmy kiedyś pozłacany paskonaszyjnik Chanel, zaprojektowany jeszcze przez samą Coco Chanel – wspomina szefowa butiku. – Mamy też klientkę, która wyjechała z Polski w wieku 18 lat, dziś jest już po siedemdziesiątce, wciąż ma niesamowitą urodę i klasę, przywozi nam kreacje, które kolekcjonowała latami.

Sztuka z lumpeksu

Drugi obieg ma swoją artystyczną twarz, którą cenię najbardziej. Śledzę projekty stylistki i autorki kostiumów teatralnych Hanki Podrazy, która z secondhandowych „śmieci” tworzy całe opowieści. Jeden z najciekawszych młodych projektantów mody, współpracujący z teatrami, performerami i światem sztuki wizualnej Tomasz Armada, jeszcze studiując w Katedrze Ubioru ASP w Łodzi (dyplom 2017), swoją twórczość budował na zasobach ze słynnych „lumpów”. Nie szuka luksusowego vintage’u, lecz wynosi resztki konsumpcyjnej cywilizacji do poziomu wyrafinowanej sztuki. – Kiedy mieliśmy wykonać standardowe studenckie zadania, np. ubiór-obiekt, wszyscy kupowali w supermarkecie nowe przedmioty i je masakrowali. A ja biegłem do lumpeksów – opowiada. – Staram się szanować materiał, wykorzystywać rzeczy z drugiej ręki. Nie muszę się martwić, „ile to kosztowało”, ale też wiem, że mogę to „zmarnować” bez wyrzutów sumienia. Na studiach ekologia nie była jeszcze tak głośnym tematem, od kolegów projektantów czy z mediów modowych dowiadywałem się, że jestem „łachmaniarzem”, w najlepszym razie – propagatorem „estetyki trashowej”. Dziwakiem, a nie twórcą świadomie podchodzącym do zasobów.

Projektant mody Tomasz Armada w swoich pracach wykorzystuje rzeczy z drugiej ręki. (fot. archiwum prywatne) Projektant mody Tomasz Armada w swoich pracach wykorzystuje rzeczy z drugiej ręki. (fot. archiwum prywatne)

Dziś nawet sieciówki próbują tę „zieloną strategię” jakoś ograć marketingowo, a nastawienie do Armady się zmienia. – To nie są śmieci – zaznacza. – Materiały wyprodukowane w latach 80., 90., których używam, są lepszej jakości niż aktualna produkcja. Dziś maszyny tkackie są tak programowane, żeby tworzyć błędy w tkaninach i by szybciej podlegały one zużyciu. Serio! Dla mnie ważne jest też, że dzieło z tkanin powtórnie użytych jest niepowtarzalne, nie zobaczę tego materiału u kogoś innego, jak to zdarzyło się kolegom na naszych dyplomach.

Do projektów i kostiumów teatralnych Armada wykorzystywał już kibolskie szaliki, muzułmańskie dywaniki modlitewne, cekinowe sukienki sylwestrowe czy gorsety i kołnierze ortopedyczne – wszystko z second-handu. Jeśli uważnie się przyjrzeć, okazuje się, że zwały szmat w lumpeksach są jak wymowne pokłady naszej kultury. Ktoś je wyrzucił, ale tam tkwi cała masa komunikatów o nas, elementów rzeczywistości, z których artyści budują nowe opowieści o ludzkości.

Zmienić reguły

Vintage pozwala odtworzyć w filmie całą epokę. Moja przyjaciółka Karolina Rodanowicz niedawno skończyła pracę przy filmie o Kalinie Jędrusik, była drugą kostiumografką. Wyszukiwała stroje vintage. – Detale są dla mnie w vintage’u rzeczą najcenniejszą, utraconą w ubraniu masowym – mówi. – Jest w nich więcej kunsztu. Poczynając od metki, przez guziki, po podszewkę. Nie umiem już kupować sobie ubrań w sieciówkach. To mnie przygnębia. Zdajesz sobie sprawę, że aby wyprodukować tę gigantyczną ilość ciuchów, trzeba zniszczyć ogromną ilość zasobów. Wszystko po to, by napędzić machinę chciwości.

Karolina Rodanowicz, kostiumografka, mówi: „Nie umiem już kupować w sieciówkach”. (fot. archiwum prywatne) Karolina Rodanowicz, kostiumografka, mówi: „Nie umiem już kupować w sieciówkach”. (fot. archiwum prywatne)

Być może vintage jest próbą przywrócenia myślenia o ubraniu, ale i o świecie jako o czymś cennym. Świat jednorazowy i masowy szybko nudzi. Inaczej nosi się sukienkę, w którą ktoś włożył kunszt i troskę, niż koszulkę uszytą przez zmęczoną 12-latkę w piwnicy. Jak mówi Ania Pięta: – Nikt z nas nie jest zero waste, chodzi o to, żeby być uważnym, żyć świadomie. Sami ludzie tego nie zmienią, aktywiści tego nie zmienią, politycy tego nie zmienią. Dopiero razem mamy szansę zmienić globalne reguły gry.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Nowości grzechu warte

Nowości (Fot. materiały prasowe)
Nowości (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Wśród wielu wiosennych kolekcji i nowości prezentujemy te, które najbardziej wpadły nam w oko i przypadły do serca. A niektóre z nich po prostu nas zachwyciły.

Wśród wielu wiosennych kolekcji i nowości prezentujemy te, które wpadły nam w oko i najbardziej  przypadły do serca. A niektóre z nich po prostu nas zachwyciły.

Czas roślin

Najnowsze projekty Anny Orskiej sprawiły, że wiosnę mam w sercu już od dłuższego czasu, mimo aury za oknem. Pierwszy, może nie tak bardzo zaskakujący, bo nadal biżuteryjny - za to wyjątkowo oryginalny. Piny i kolczyki, które mogą pełnić rolę mini kwietnika. Geometryczna prosta forma ozdobiona kryształami, a do tego kwiat - żywy lub suszony. Magia!

Kwiatowa biżuteria  - to jeden z ostatnich projektów Anny Orskiej. (Fot. materiały prasowe) Kwiatowa biżuteria  - to jeden z ostatnich projektów Anny Orskiej. (Fot. materiały prasowe)

 

Drugi, najnowszy projekt, który miał premierę 15 kwietnia, to zupełne zaskoczenie. Anna Orska pracowała nad nim ze swoim zespołem 2 lata  - stworzyła kolekcję unikatowych torebek wegańskich, uszytych z przetworzonych liści alokazjii, ananasa, jabłek, winogron, mango i wody kokosowej. Te wegańskie skóry zostały wytworzone w różnych zakątkach świata z poszanowaniem środowiska, z surowców będących efektem ubocznym innych procesów (np. produkcji soków jabłkowych lub wina). W wyniku innowacyjnej obróbki owocowe odpady oraz rośliny stały się materiałami, które pod kątem użyteczności i estetyki nie odbiegają od skór zwierzęcych.

Torebki uszyte w małym polskim zakładzie kaletniczym wyróżniają się ręczną konstrukcją i drobiazgowym wykończeniem. Misterne kształty w niczym nie przypominają klasycznych toreb. Za to wyraźnie nawiązują do natury, która jest dla Anny Orskiej nieustanną inspiracją.

Ambasadorkami kolekcji są aktywistki społeczne i ekologiczne: prowadząca podcast MUDA Talks Anna Pięta, blogerka i autorka popularnego profilu na Instagramie o tematyce ekologicznej Paulina Górska oraz ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju i autorka bloga o etycznej modzie Marta Karwacka.

Kolekcja VIVO jest pierwszą w Polsce kolekcją torebek, poświadcza to certyfikat PETA - Approved Vegan. Wszystkie wzory są limitowane i opatrzone indywidualnymi numerami. (Fot. materiały prasowe) Kolekcja VIVO jest pierwszą w Polsce kolekcją torebek, poświadcza to certyfikat PETA - Approved Vegan. Wszystkie wzory są limitowane i opatrzone indywidualnymi numerami. (Fot. materiały prasowe)

Lekkość koronki

Po długiej zimie otulonej wełną, pora na wiosnę w koronce. Piękne koronkowe bluzki, sukienki i... spodnie znalazłam w najnowszej kolekcji Ani Kuczyńskiej. Są uszyte z greckiej, bawełnianej koronki o regularnym, charakterystycznym wzorze. Modele z kolekcji Luna są czarne, ale jeśli ktoś marzy o białej koronce, znajdzie ją w poprzedniej, a nadal dostępnej kolekcji Nuvola - tam główną rolę gra koronka z Hiszpanii.

Hiszpańska i grecka koronka z kolekcji Ani Kuczyńskiej. (Fot. materiały prasowe) Hiszpańska i grecka koronka z kolekcji Ani Kuczyńskiej. (Fot. materiały prasowe)

Pora na jedwab

Marka KAASKAS powstała z miłości do rzeczy pięknych i niepowtarzalnych. Stała się rozpoznawalna dzięki autorskim printom projektantki Kasi Skórzyńskiej. W sklepie marki można znaleźć chusty, apaszki, krawaciki, opaski na włosy, szyte z jedwabiu oraz płócienne torby ozdobione charakterystycznymi dla danej kolekcji wzorami.

Charakterystyczne printy marki Kaaskas tworzy projektantka Kasia Skórzyńska. (Fot. materiały prasowe) Charakterystyczne printy marki Kaaskas tworzy projektantka Kasia Skórzyńska. (Fot. materiały prasowe)

Wygodne dessous

Wygodna bielizna to podstawa - prawda? Dlatego ucieszyła mnie nowa polska marka My Unds, która właśnie taką produkuje. Bielizna szyta jest w polskich szwalniach z bawełny organicznej z certyfikatem GOTS (Global Organic TextileStandard), dzięki czemu ubranie, które nosimy tak blisko ciała jest miłe dla skóry, miękkie i przyjazne. W ofercie różne modele majtek i biustonoszy oraz longsleevy i legginsy w 4 kolorach: bladym różu, butelkowej zieleni, tabaczkowym i czarnym.

Pierwsza kampania My Unds została sfotografowana przez fotografkę Sonię Szóstak. (Fot. materiały prasowe) Pierwsza kampania My Unds została sfotografowana przez fotografkę Sonię Szóstak. (Fot. materiały prasowe)

Prawdziwa pielęgnacja

"Nie wierzcie reklamom, że zmarszczek da się uniknąć. Można jednak spowolnić proces ich powstawania i sprawić, że będą płytsze, a twarz bardziej promienna" - przekonuje My Tran Kudła, właścicielka marki Kiré Skin, tworząc produkty inspirowane koreańskim rytuałem piękna, które bazują na składnikach naturalnych. Uczciwy przekaz marki zachęcił mnie jakiś czas temu do wypróbowania produktów do kompleksowego oczyszczania twarzy. Z ciekawością obserwuję rozwój Kiré Skin, które sukcesywnie wprowadza nowe produkty - ostatnio całonocną maskę nawilżająco-odżywczą do twarzy oraz energetyzujące serum z czarną herbatą i komórkami macierzystymi mangostanu z nowej linii The Art Of Glow. Nowością, która mnie zachwyciła, jest też szpatułka TSUKI do nabierania maski i masażu okolic oczu. Jest wyjątkowo poręczna. Można ją kupić osobno lub w zestawie z kosmetykami.

Przy okazji nakładania maski Kiré Skin, warto wykonać masaż poręczną szpatułką, która sprawdza się w roli masażera. (Fot. materiały prasowe) Przy okazji nakładania maski Kiré Skin, warto wykonać masaż poręczną szpatułką, która sprawdza się w roli masażera. (Fot. materiały prasowe)

Moc retinolu

Retinol to jeden z najskuteczniejszych składników pielęgnacji spowalniającej procesy starzenia skóry. Ostatnio wpadł mi oczy produkt polskiej marki AVA, w którym zastosowano kapsułkowany retinol, który nie ulega utlenianiu, zachowuje stabilną i aktywną formę, aż do uwolnienia podczas aplikacji. Preparat jest wzbogacony w witaminy C, E i F. Jak zapewnia producent "Aktywator młodości" wspomaga produkcję kolagenu i elastyny, pobudza komórki do odnowy, działa antyoksydacyjnie i rozjaśnia przebarwienia, czyli działa na wszystkie problemy cery dojrzałej, suchej, z widocznymi oznakami starzenia.

 

Laboratorium Kosmetyczne AVA, założone prawie 60 lat temu, jako pierwsza polska firma certyfikuje zakład i kosmetyki w międzynarodowej jednostce ECOCERT. (Fot. materiały prasowe) Laboratorium Kosmetyczne AVA, założone prawie 60 lat temu, jako pierwsza polska firma certyfikuje zakład i kosmetyki w międzynarodowej jednostce ECOCERT. (Fot. materiały prasowe)

 

  1. Moda i uroda

Nowy sezon w modzie - przedstawiamy najpiękniejsze kolekcje

fot. materiały prasowe Modivo
fot. materiały prasowe Modivo
Zobacz galerię 63 Zdjęcia
Nowy sezon nadciąga wielkimi krokami. Wchodzimy w niego mając nadzieję, że przyszłość będzie spokojniejsza i przyniesie nam więcej radości. Wśród najnowszych kolekcji dominują te, które dodadzą nam odrobinę luzu, świeżości, delikatności i... optymizmu. Oto najciekawsze kolekcje na nadchodzące miesiące. 

Limitowana kolekcja marki Solar jest zróżnicowana, jak natura, która stanowiła inspirację do jej powstania. Szlachetne tkaniny: wiskoza o satynowym połysku, surowy len czy bawełna z angielskim haftem są komplementarne z detalami z masy perłowej i drewna. Prym wiodą beże, brązy i szarości w kontrze do ultramaryny i oranżu. Jedna z piękniejszych kolekcji na nowy sezon, która idealnie oddaje tęsknotę za wolnością i lepszymi chwilami.

Marka Sprandi wypuszcza nową kolekcję na sezon wiosna-lato 2021. Towarzyszy jej kampania, która jest swoistym hołdem złożonym latom 90., ich niepowtarzalnej estetyce i towarzyszącemu im poczuciu beztroski, które dziś inspiruje nas jak nigdy przedtem. Sport, pastelowa kolorystyka i styl retro – na te tendencje marka Sprandi stawia w damskiej części nowej kolekcji. Nowe modele wygodnych butów Retro Sneaker czy Lifestyle Runner zestawiono w kampanii ze sportowymi kompletami w kolorystyce retro, ale też z dżinsowymi kurtkami i luźnymi bluzami w oversize’owych proporcjach. W męskiej części kolekcji również znalazły się modele, które ciepło wspominamy z lat 90. – białe, inspirowane gwiazdami koszykówki minimalistyczne sneakersy Lifestyle Runner czy sznurowane, zdobione elementami z zamszu tenisówki Retro Runner z perforacjami na wierzchu toeboxu. Kolekcja Sprandi dostępna jest w sklepach stacjonarnych CCC, na ccc.eu oraz w aplikacji marki.

Marka Sprandi to jednak nie tylko buty. W tym sezonie marka startuje z nową kolekcją ubrań prezentując niezwykle wygodne i ponadczasowe bluzy, spodnie dresowe, uniwersalne T-shirty, ale także dresowe sukienki, topy i szorty. Wszystkie projekty uszyte zostały z wysokiej jakości dzianin bawełnianych w najmodniejszych kolorach – m.in. zgaszonym różu, miętowym, czarnym, bananowym oraz oliwkowym. Nowości od marki Sprandi to wyjątkowo komfortowe wejście w nowy sezon. Ubrania dostępne są na stronie ccc.eu oraz w aplikacji marki CCC.

Przepiękna, zmysłowa kolekcja marki Nudyess to kolejny krok w budowaniu filozofii marki. Tym razem jej założycielki: Sandra Do Manh i Agnieszka Sołoń, zaprosiły do sesji zdjęciowej 4 wyjątkowe kobiety w wieku od 27 do 86 lat: Helenę Norowicz, Lidię Popiel, Maję Salamon i Ewę Witkowską. W kolekcji tradycyjnie znalazły się klasyczne sukienki midi i mini, topy i spódnice a także wygodne legginsy i body. Kolekcja utrzymana jest w stonowanych kolorach: beżu i ecru. Wszystkie projekty zostały uszyte w polskiej szwalni z wysokiej jakości certyfikowanej, prążkowanej dzianiny. Uwielbiamy ich projekty - minimalistyczne, kobiece zawsze sygnowane niezwykłymi sesjami - bez fałszu i wszechobecnego retuszu.

Jedna z naszych ulubionych polskich marek The Odder Side powróciła w wielkim stylu. Nowa kolekcja na wiosnę-lato 2021 to symboliczna tęsknota za podróżami, życiem w drodze - kwintesencja wolności i kobiecości. Słynąca z oryginalnych projektów marka na nowy sezon proponuje nam różnorodność materiałów - połyskujące, ażurowe, tłoczone, mięsiste, szlachetne - każda znajdzie tu coś dla siebie. Pojawią się tu także dzwonkowe rękawy, spektakularne bufki i wszechobecna błękit. Taka wiosna była warta czekania.

Ci, którzy lubią różnorodność i eksperymenty na nowy sezon na pewno znajdą wiele pomysłów na nowe stylizacje w jednym z najpopularniejszych sklepów internetowych Modivo. Nowoczesna estetyka najnowszej kampanii bazująca na naturalnych kadrach, mocnych kontrastach i surowej scenerii, sytuuje Modivo w zupełnie nowym, świeżym wydaniu. Kampania mocno wnika w modę retro, nawiązując do estetyki eklektycznych lat 70. i 80. Pastelowe odcienie i monochromatyczne stylizacje, dodatki w stylu boho (m.in. chusta wiązana na głowie i kontrowersyjne białe kozaki, które wróciły do łask, a obecnie są jednym z najmodniejszych modeli obuwia). Moda na wiosnę-lato 2021 czerpie garściami ze stylu vintage. Dzięki temu elementy takie, jak koronki, falbanki, a także ponadczasowe klasyki, jak np. biała koszula, trencz i jeans, zyskują nowe życie.

Najnowsza kampania answear.LAB to przede wszystkim focus na denim. W kolekcji New Denim królują jeansy w modnej wersji straight, katany z akcentami na ramionach, bezrękawniki i proste denimowe spódnice. Oldschoolowy klimat przeplata się z nowoczesnymi elementami, wśród których pojawiają się luźne koszule z bufiastymi rękawami, obcisłe szorty, mini-spódniczki z boucle czy elementy w stylu comfy, umożliwiając tym samym tworzenie różnorodnych stylizacji. answear.LAB korzysta z potencjału lokalnych fabryk, niewielkich wytwórni i niezależnych projektantów, z którymi wspólnie kreuje niesamowite propozycje idealne do stworzenia looku na nowy sezon.

Jedna z naszych ulubionych marek - COS przedstawiła niezwykłą kolekcje na nowy sezon wiosna-lato 2021. Podstawą nowej kolekcji marki jest szlachetna klasyka garderoby: od garniturów przez lekkie dzianiny po sportowe marynarki. W projektach zastosowano materiały pozyskane z przyjaznych środowisku źródeł. To m.in. ubrania z organicznej bawełny, biżuteria z przetworzonych wieczek po jogurcie i bezszwowe dzianinowe komplety, produkowane w procesie zero-waste. Inspirujące projekty wpisujące się w obowiązujące trendy powstała we współpracy z antwerpską marką Yuma Labs. Efektem spotkania jest pierwsza kolekcja okularów przeciwsłonecznych COS – starannie wyprodukowane przez Yuma Labs wykonane są w 100% z surowców z recyklingu. To absolutny must have na nadchodzące miesiące.

 

Spragnieni większych wyjść i odrobiny elegancji przedstawiamy nową kolekcję marki Vistula, do której powstania inspiracją był... rozległy krajobraz pustynny, który w swej okazałości buduje poczucie tajemniczości, refleksyjności oraz zbliża nas do natury. Wśród nowości marki słynącej z wysokiej jakości koszul i garniturów znajdziemy standardowo marynarki i koszule, ale także swetry oraz T-shirty. W koszulach z kolekcji Modern safari dominuje len, który charakteryzuje się naturalnymi zagnieceniami. Posiada właściwości higroskopijne oraz daje poczucie przyjemnego chłodu, dzięki czemu idealnie sprawdzi się w upalne dni. Dostępne są także koszule z bawełny – w opcji z długim i krótkim rękawem. Całość dopełniają ponadczasowe chinosy, występujące w kilku wariantach kolorystycznych – od beży, po odcienie niebieskiego. Piękna kolekcja warta odkrycia.

Rzadko która kolekcja kojarzy się tak bardzo z nadejściem nowego sezonu, jak ta od Femi Stories na wiosnę-lato 2021. Uwielbiając delikatną nonszalancję, luz i wyczucie obowiązujących trendów marki, pochylamy się nad ich najnowszymi projektami - surferskimi sukienkami midi i maxi, bluzami i niezwykle bogatą ofertą swimwearu. Przewodnie kolory kolekcji to nasycony żółty, charakterystyczny dla marki pudrowy róż, delikatne odcienie pistacji, energetyczna magenta, morski niebieski, złamana biel i ponadczasowa czerń (kapsuła Sea of Love). Już nie możemy doczekać się lata.

 

 

 

  1. Moda i uroda

Ubrania dla taty i syna - nowości w kolekcji wiosna/lato 2021 marki volcano!

Fot. materiały prasowe Volcano
Fot. materiały prasowe Volcano
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Jeśli szukasz marki odzieżowej, szyjącej wysokiej jakości ubrania dla taty i syna, to mamy dla Ciebie dobre wieści! Marka Volcano, projektująca odzież casual już niemal od 30 lat, postanowiła zrobić krok w kierunku dziecięcego świata. Swoje doświadczenie w tworzeniu wygodnych ubrań dla dorosłych, projektowanych w myśl hasła #Allconditionscomfort, postanowiła przekuć w projekty ubrań dla chłopców. Moda dziecięca Volcano jest odwzorowaniem tej dla dorosłych, a jej główną inspiracją, kierunkiem działań stało się hasło #Keephavingfun. Bo, czy zabawa to nie centrum dziecięcego świata?

Ubrania inspirowane potrzebami najmłodszych

Pamiętasz swoje dzieciństwo? Dni wypełniała zabawa, aktywność na świeżym powietrzu, a nawet najbardziej szalone pomysły były wcielane w życie. Twoi rodzice z pewnością załamywali ręce, gdy po raz kolejny przyszedłeś z podwórka z przetartą na łokciu bluzą czy dziurą w spodniach. Nie inaczej jest teraz...

I właśnie podążając za potrzebami najmłodszych, marka Volcano przygotowała kolekcję ubrań dla chłopców w wieku 7-14 lat. Projektanci inspirowali się dziecięcym światem, mając na względzie fakt, że wypełniony jest on przede wszystkim zabawą. Moda dziecięca od Volcano wspiera dzieci w eksplorowaniu świata, poznawaniu go na ich własnych warunkach... Ubrania są solidne, materiały praktycznie nie do zdarcia!

Wygodne ubrania dla chłopców

Jakie powinny być ubrania dla dzieci? Przede wszystkim wygodne. Podczas przeróżnych aktywności najmłodsi potrzebują swobody. Każdy niewygodny element stylizacji szybko zostanie z niej wyeliminowany. A przecież zależy nam na tym, by ubrania naszych dzieci były dostosowane do warunków pogodowych.

Marka Volcano zna się na wygodnych ubraniach. Przez lata tworzyła takie dla dorosłych miłośników mody casual. Dlatego w kolekcji chłopięcej od Volcano dominują fasony, które nie krępują ruchów. Kroje nie są ani zbyt dopasowane, ani zbyt luźne - są po prostu w sam raz! Koszulki dla chłopców, bluzy, spodenki dresowe są zaprojektowany tak, by doskonale wpisywały się w dziecięcą codzienność, pełną ruchu i aktywności.

Dziecięca delikatność

Wiedząc, że dziecięca skóra jest delikatna, marka Volcano stawia na przewiewne, wyselekcjonowane dzianiny. Ubranka dla dzieci szyte są z naturalnych materiałów, które zapobiegają zarówno wychłodzeniu, jak i przegrzaniu organizmu. Chłopięce bluzy, koszulki, spodenki czy szorty powstają głównie z bawełny, która pozwala skórze oddychać. Naturalne włókna są bardzo miękkie i przyjemne dla skóry, co jeszcze bardziej podnosi komfort noszenia.

Trwałość przede wszystkim

Tworzenie ubrań z trwałych materiałów, to nie tylko ukłon w stronę portfeli rodziców, ale również działanie ekologiczne. Marka Volcano dba o to, aby jej kolekcje wyróżniały się jakością. Stawia na solidne materiały, odporne na przetarcia, kurczenie się czy inne uszkodzenia.

W przypadku ubrań dla najmłodszych ciężko powiedzieć, że ubrania są na lata - w końcu dzieci rosną i to w zastraszającym tempie! Jednak ubranka dziecięce wykonane z solidnych materiałów mogą przecież znaleźć drugie życie w szafie innego dziecka. Kupując ubrania z wysokojakościowych dzianin i tkanin, dbasz o planetę, zmniejszając jej zaśmiecanie. O wiele lepszym wyborem są ubrania, które można później przekazać kolejnym dzieciom, niż tańsze rzeczy, które po kilku praniach będzie trzeba wyrzucić lub, które nie przetrwają dziecięcych testów na trwałość.

Ubrania dla taty i synka

Chłopięca kolekcja #Keephavingfun jest uzupełnieniem kolekcji męskiej Volcano. Przecież każdy maluch czerpie radość z tego, że wygląda, jak jego idol - tata. Ten mężczyzna staje się pierwszym wzorem dla młodego człowieka. Takie same ubrania dla taty i syna tylko podkreślą tę szczególną więź, umocnią ją.

Na sezon wiosna/lato 2021 projektanci Volcano przygotowali ciekawe propozycje ubrań dla taty i syna. Spójrz na bluzy wkładane przez głowę B-ANDY JUNIOR i B-PLANET. Kolorowy print jest uniwersalny - pokochają go zarówno ojcowie, jak i ich dzieci! Nawiązanie w grafice do górskich klimatów to potrzeba marki Volcano do przemycania ekologicznych tematów. W końcu większość działań podejmowanych przez markę ma na celu ochronę planety i jej zasobów.

To nie koniec rodzinnych stylizacji. Tata, który uwielbia sporty wodne i chce zarazić tą pasją swojego syna, może postawić na koszulkę z krótkim rękawem T-ROPPY. Wesoły print ma również T-shirt T-KULER. Projektanci Volcano przygotowali te modele w kilku wersjach kolorystycznych, dlatego każdy znajdzie coś dla siebie.

Kolekcja dziecięca #Keephavingfun nie mogła obyć się bez hitu marki Volcano - bluzy B-STAR. Ciepła dzianina przyjemnie oplata ciało i idealnie sprawdzi się zarówno w stylizacji dla taty, jak i dla syna. Kolorowe materiały świetnie ze sobą współgrają i zachęcają do zatopienia się w świecie zabawy.

Chcesz zobaczyć całą kolekcję chłopięcą od Volcano? Zapraszamy do sklepu Volcano.pl !

  1. Styl Życia

Folk Fashion Show - odkrywanie skarbów w domach dziadków

(Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show)
(Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show)
Zobacz galerię 13 Zdjęć
„Projekt zwraca uwagę na ogromną wartość i dziedzictwo kryjące się w dawnych tkaninach ludowych” - tłumaczy Joanna Seliga, pomysłodawczyni i koordynatorka sesji fotograficznej i pokazu mody „Folk Fashion Show, czyli wielka draka wokół wełniaka”. „Mamy nadzieję, że dzięki tej prezentacji młodzi na nowo odkryją „skarby” kryjące się w domach ich dziadków”. 

Na pierwszej fotografii ks. proboszcz Tomasz Bojanowski z dumą prezentuje współczesny strój z Lubochni noszony na modłę opoczyńską. Na kolejnej młoda kobieta ma na sobie przepiękny wełniak na fioletowym dnie obszyty aksamitkami, bawełniany kaftan wiśniowego koloru, lnianą koszulę na stójce, a na głowie kwiecistą chustę z frędzlami. Jest boso, trzymane w dłoniach trzewiki oszczędza w drodze do kościoła. Gdyby z fotografii wygumkować kolor, ciężko byłoby odróżnić je od zdjęć, które wykonywano przeszło sto lat temu i domyślić się, że zostały zrobione w 2020 roku. Fotografowi Tomaszowi Jóźwikowi zależało na odtworzeniu atmosfery dawnych fotografii, które odzwierciedlały zmysł estetyczny lubocheńskich włościan.

Niezwykła sesja zdjęciowa jest częścią projektu „Folk Fashion Show, czyli wielka draka wokół wełniaka” zrealizowanego przez Stowarzyszenie „Step by Step” i współfinansowanego ze środków gminnych oraz wojewódzkich. Pomysłodawczyni i koordynatorka projektu Joanna Seliga chciała pokazać bogactwo niezwykłego stroju lubocheńskiego, ale także zachęcić artystów, twórców i rękodzielników do inspirowania się modą ludową.

Ks. Proboszcz Tomasz Bojanowski, wielki propagator lubocheńskich strojów ludowych, ubrany jest we współczesny strój noszony w Lubochni według opoczyńskiej mody. Ma na sobie niebieską kamizelę oraz czarne portki wpuszczone w skórzane buty z cholewami. Portki przepasane są pomarańczowym pasem „siotkowym”. Koszula uszyta jest z białego płótna i ozdobiona kolorowym haftem krzyżykowym na mankietach, kołnierzyku i „gorsie”. Głowę zdobi wełniano-skórzana czapka z kaszkietem. (Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show) Ks. Proboszcz Tomasz Bojanowski, wielki propagator lubocheńskich strojów ludowych, ubrany jest we współczesny strój noszony w Lubochni według opoczyńskiej mody. Ma na sobie niebieską kamizelę oraz czarne portki wpuszczone w skórzane buty z cholewami. Portki przepasane są pomarańczowym pasem „siotkowym”. Koszula uszyta jest z białego płótna i ozdobiona kolorowym haftem krzyżykowym na mankietach, kołnierzyku i „gorsie”. Głowę zdobi wełniano-skórzana czapka z kaszkietem. (Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show)

Wiktoria Kubryn ubrana jest w lnianą koszulę na stójce obszytą szydełkową, nicianą koronką. Ma na sobie wełniak na fiołkowym dnie, obszyty rzędowo aksamitkami oraz zapaskę na fioletowym dnie, wykończoną „siotkum” z półokrągłymi rozetami oraz bawełniany kaftan wiśniowego koloru, zdobiony haftem koralikowym, szczypankami i plisowaną baskinką, a na głowie cielistą chustkę z frędzlami o kwiatowym motywie. Dziewczyna trzyma w ręku wełnianą chustę na plecy o motywie bogato zdobionej girlandy oraz buty – trzewiki oszczędzając je w drodze do kościoła. (Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show) Wiktoria Kubryn ubrana jest w lnianą koszulę na stójce obszytą szydełkową, nicianą koronką. Ma na sobie wełniak na fiołkowym dnie, obszyty rzędowo aksamitkami oraz zapaskę na fioletowym dnie, wykończoną „siotkum” z półokrągłymi rozetami oraz bawełniany kaftan wiśniowego koloru, zdobiony haftem koralikowym, szczypankami i plisowaną baskinką, a na głowie cielistą chustkę z frędzlami o kwiatowym motywie. Dziewczyna trzyma w ręku wełnianą chustę na plecy o motywie bogato zdobionej girlandy oraz buty – trzewiki oszczędzając je w drodze do kościoła. (Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show)

Wiktoria Głowacka prezentuje kieckę na ciemnozielonym dnie ozdobioną aksamitkami, wszytą w stanik, którego jednobarwna tkanina tkana jest na wiejskich krosnach. Wyszyty jest rzędowo koralikami i ozdobiony zakładkami i paskiem podkreślającym talię. Ma na sobie lnianą koszulę wyszywaną haftem płaskim w motywy roślinne, w pasie przepasana jest zapaską o modzie łowickiej i symetrycznym raporcie tkaniny, ozdobioną pasmanterią i „siotkum” wykonaną na szydełku. Głowę zdobi płócienna, wyszywana drobnymi kwiatuszkami chustka wykończona frędzlami. Dziewczyna trzyma na ręku wełnianą chustę „jesionkę”. Adrian Selig ubrany jest w lnianą koszulę, z długimi rękawami wszytymi w mankiety oraz kamizelkę z wełnianej tkaniny robionej na krosnach ludowych. Ma na sobie spodnie bryczesy z samodziałowej tkaniny, wpuszczone w buty z cholewami. Strój przepasany jest wełnianym pasem „siotkowym”. Na głowie skórzano-wełniany kaszkiet. (Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show) Wiktoria Głowacka prezentuje kieckę na ciemnozielonym dnie ozdobioną aksamitkami, wszytą w stanik, którego jednobarwna tkanina tkana jest na wiejskich krosnach. Wyszyty jest rzędowo koralikami i ozdobiony zakładkami i paskiem podkreślającym talię. Ma na sobie lnianą koszulę wyszywaną haftem płaskim w motywy roślinne, w pasie przepasana jest zapaską o modzie łowickiej i symetrycznym raporcie tkaniny, ozdobioną pasmanterią i „siotkum” wykonaną na szydełku. Głowę zdobi płócienna, wyszywana drobnymi kwiatuszkami chustka wykończona frędzlami. Dziewczyna trzyma na ręku wełnianą chustę „jesionkę”. Adrian Selig ubrany jest w lnianą koszulę, z długimi rękawami wszytymi w mankiety oraz kamizelkę z wełnianej tkaniny robionej na krosnach ludowych. Ma na sobie spodnie bryczesy z samodziałowej tkaniny, wpuszczone w buty z cholewami. Strój przepasany jest wełnianym pasem „siotkowym”. Na głowie skórzano-wełniany kaszkiet. (Fot. Tomasz Jóźwik/ materiały prasowe Folk Fashion Show)

Wełniak, aksamitny gorsecik i zapaska ozdobiona cekinami

W Lubochi, niewielkiej miejscowości położonej niedaleko Tomaszowa Mazowieckiego w województwie łódzkim, przywiązanie do tradycji jest niezwykle silne. Andrzej Kobalczyk, autor cyklu „Historie odnalezione” przytacza słowa korespondenta „Gazety świątecznej” z 1904 roku, który z uznaniem wypowiadał się o ludowych strojach, w których chadzali mieszkańcy Lubochni. "Gospodarze zakładali na niedzielę i święta białe sukmany ze sznurami i taśmami, a gospodynie – pąsowe wełniaki własnej roboty. Letnim ubiorem parobków były kapoty wiejskiego wyrobu". Lubocheński wełniak, który jest jednym z najważniejszych elementów kobiecego stroju i jednocześnie częścią dziedzictwa kulturowego tego regionu to spódnica (kiecka) uszyta z wełnianego samodziału z przyszytym do niej stanikiem, wykonanym z wełny w kolorowe pasy lub aksamitnej tkaniny. W latach 50. gorsety zdobiono koralikami, cekinami, paciorkami i siateczką o roślinnych motywach. Do kiecek noszono zapaski ozdobione aksamitkami, cekinami i pasmanterią. Koszule szyto z białej tkaniny bawełnianej lub lnianej, rękawy zdobiono haftem płaskim, a mankiety i kołnierzyki obszyciami z tzw. siateczki albo koronką wykonaną na szydełku. Strój dopełniała wełniana chusta z frędzlami tzw. szalinówka, sznurowane trzewiki ze skóry, sznury korali lub szklane kolorowe paciorki.

„Projekt zwraca uwagę na ogromną wartość i dziedzictwo kryjące się w dawnych tkaninach ludowych. Poznawanie kolejnych etapów powstawania tkanin najlepiej uświadamia ogrom pracy, wiedzy i doświadczenia niezbędny, aby powstał wełniak, koszula czy gorset” - opowiada pomysłodawczyni projektu Joanna Seliga.

Kiecki, zapaski, koszule przed laty tkane i ozdabiane przez nasze babcie, dziś niestety coraz częściej traktowane są  jako niepotrzebne nikomu i niemodne szmatki. Zapominamy ile wysiłku, a przede wszystkim serca poprzednie pokolenia musiały włożyć w każdy fragment tkaniny, które teraz w najlepszym wypadku zalegają na dnach szafek czy kufrów”.

[caption id="attachment_250958" align="aligncenter" width="600-->

Kinga Kowalik/Jarosław Kluzek/Lena Kowalik/Hanna Kowalik. Kinga prezentuje się w wełniaku na biskupim dnie wszytym w stanik. Kiecka przykryta jest zapaską o asymetrycznym raporcie tkaniny nawiązującym do wzornictwa łowickiego oraz ozdobiona pasami bawełnianej pasmanterii. Pąsowy kaftan, wykonany jest z samodziałowej tkaniny wełnianej ozdobiony „strojami” z czarnej aksamitki. Szyję zdobi szydełkowa „siotka”. Nakrycie głowy kobiety stanowi „szalinowa” chustka z frędzlami o motywie roślinnym. Do stroju założono skórzane trzewiki. Jarosław ubrany jest w sportowe spodnie bryczesy z wełnianego sukna produkcji fabrycznej. Spodnie mają wiązania na łydkach i rozszerzają się ku górze. Wpuszczone są w skórzane buty z cholewami, zwane oficerkami. Koszula ze stójką, którą ma na sobie mężczyzna uszyta została z bawełnianej tkaniny. Nakrywa ją „spencerek” z sukna fabrycznego, obszyty aksamitką. Zapinany jest na guziki i ozdobnie wszyte sznury zwane „potrzebami”. Na głowę założono czapkę maciejówkę. Lena i Hania prezentują się w wełniczkach o wąskich prążkach w raporcie tkaniny, które posiadają wyodrębnione czarne dna oraz obszyte są czarnymi aksamitkami. Fartuszki, które przykrywają przody wełniaków uszyte są z cienkiego białego batystu i ozdobione haftem płaskim i walansjenką. Dziewczynki prezentują bawełniane kaftany z falbankami. Starszej, niebieski kaftan ozdobiony jest koralikowymi ślimacznicami, zaś młodszej buraczkowy, czarną aksamitką i wzorem zwanym „wodami”. Na kaftany wyłożone są kołnierzyki lnianych koszul z „siotkami” oraz „śkloki” czyli szklane korale. Głowy zdobią chustki „szalinówki” z frędzlami. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show)[/caption]

[caption id="attachment_250956" align="aligncenter" width="600-->

Dawid Walas ubrany jest w strój robiony z wełniano-lnianej tkaniny wykonanej na krosnach: sportowe spodnie bryczesy wpuszczone w skórzane buty z cholewami oraz wydłużaną marynarkę z klamkami. Ma na sobie również koszulę uszytą z lnianej tkaniny, o „przyramkowym” kroju, ze stójką i naszytym napierśnikiem z płótna. Na koszulę założono kamizelkę z żółtej, wełnianej tkaniny ozdobionej iglicą. Jest rozcinana i obszyta aksamitką. Głowę zdobi czapka maciejówka. Daniel Walas prezentuje się w sportowych spodniach bryczesach z lniano-wełnianej kraciastej tkaniny wykonanej na krosnach, które wpuszczone są w skórzane buty z cholewami. W pasie zawinięto siatkowy pas, robiony z wełny na specjalnym krosienku. Koszula, którą ma na sobie chłopak szyta jest z lnianej tkaniny, o „przyramkowym” kroju, ze stójką. Na nią założona jest samodziałowa, wełniana, krótka marynarka z kieszeniami, zapinana na guziki. Głowę zdobi kaszkiet. Kawaler ma także kawalerską chusteczkę, którą otrzymał od panny na święta wielkanocne. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show)[/caption]

[caption id="attachment_250966" align="aligncenter" width="600-->

Małgorzata Tyce/ Róża Tyce-Sowik/ Wiktor Sowik. Małgorzata prezentuje się w długim wełniaku na orzechowym dnie, zmarszczonym i wszytym w stanik. Przepasana jest czarnym atłasowym fartuchem. Ma na sobie ceglany kaftan z tkaniny fabrycznej, ozdobiony haftem koralikowym w motywy roślinne. Na szyi zawieszony jest pełny różaniec, zakupiony w kręgu częstochowskim. Głowę modelki zdobi pełny czepiec z bandażami, uszyty z tiulu i haftowany ręcznie przez babkę „cepcorkę”. Czepiec przykrywa bordowa chustka z frędzlami o bogatym kwiatowym motywie. Róża ubrana jest w wełniak na czarnym dnie, ozdobiony atłasowymi wstążkami, które zaczęto stosować pod koniec lat 30-tych XX w. Przepasana jest zapaską na bordowym dnie z ozdobną szydełkową „siotkum”, z ornamentem kwiatowym. Do stroju założono tzw. górkę, czyli lnianą koszulę, z wyszytymi hafem płaskim na mankietach i przyramkach kwiatowymi bukietami. Strój dopełniają skórzane trzewiki i cielista chustka „szalinówka” z frędzlami. Kobieta trzyma dziecko, ubrane w wełnianą „katunkę” i czapeczkę z „kocotkami” zawinięte w kilimek na zielonym dnie, wykończony koronką z „kocotami”. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show)[/caption]

Zofia Kut ma na sobie wełniak - ciemnozieloną układankę z tkaniny samodziałowej, obszyty aksamitkami i wszyty w granatowy stanik z aksamitu, zapinany na guziki, płócienną koszulę z tzw. „rzucanym” wzorem, czyli haftowanymi bukiecikami na całych rękawach i „przyramkach”, ozdobioną marszczoną „siotkum” przy kołnierzyku. Przepasana jest zapaską na zieloniutkim dnie, obszytą bogato pasmanterią. Głowę zdobi kremowa chustka o motywie „dużego kwiatu”. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show) Zofia Kut ma na sobie wełniak - ciemnozieloną układankę z tkaniny samodziałowej, obszyty aksamitkami i wszyty w granatowy stanik z aksamitu, zapinany na guziki, płócienną koszulę z tzw. „rzucanym” wzorem, czyli haftowanymi bukiecikami na całych rękawach i „przyramkach”, ozdobioną marszczoną „siotkum” przy kołnierzyku. Przepasana jest zapaską na zieloniutkim dnie, obszytą bogato pasmanterią. Głowę zdobi kremowa chustka o motywie „dużego kwiatu”. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show)

Lubocheński strój ludowy to nie tylko element scenicznego kostiumu

Na szczęście dla wielu mieszkańców gminy Lubochnia, którzy wcielili się w rolę modeli, strój ludowy nie jest tylko elementem scenicznym. Wielkimi popularyzatorami lubocheńskiego stroju są ks. Tomasz Bojanowski czy Małgorzata Tyce (na fotografii pozuje w długim wełniaku na orzechowym dnie, ceglanym kaftanie, przepasana jest czarnym atłasowym fartuchem), opiekunka dziecięcego zespołu „Mali Lubochnianie” promującego folklor ziemi rawskiej. W gminie nie brakuje także kobiet, które potrafią uszyć wełniak, wyhaftować gorset czy koszulę, ale także odnowić stary strój. “Również nasze prababki i pradziadowie lubili wyglądać ładnie. Cenili modne kroje, dobre surowce i gustowne zdobienia. Przywiązywali wagę do barw, z których każda miała swoje znaczenie, a wyjście do kościoła było okazją, aby wyglądać elegancko” - wyjaśnia Joanna Seliga. Za dobór zaprezentowanych na pokazie strojów odpowiadał etnograf Michał Adam Pająk, który przygotował również etnograficzny komentarz przybliżający źródła, inspiracje, symbolikę stroju i okres, z którego pochodziły.

Do udziału w sesji fotograficznej oraz do niezwykłego pokazu zaproszono członków formacji „Step by Step” oraz laureatów konkursu „Strój ludowy w mojej rodzinie”, których zadaniem było wykonanie i przesłanie do organizatorów zdjęcia, na którym zaprezentowano tradycyjne lubocheńskie stroje. Ze względu na COVID-19 pokaz został nagrany, a relację udostępniono na YouTube i fanpage'u Stowarzyszenia. Pomysłodawczyni i koordynatorka pokazu Joanna Seliga, etnograf Michał Adam Pająk, reżyserka pokazu Ewelina Grzelak, fotograf Tomasz Jóźwik oraz Kuba Wolak, który zajął się opracowaniem muzycznym pokazu to nie tylko mieszkańcy Gminy Lubochnia, ale przede wszystkim pasjonaci, których celem, tak jak i samego projektu, jest upowszechnienie wiedzy o stroju lubocheńskim - elemencie lokalnego, materialnego dziedzictwa kulturowego.

[caption id="attachment_250954" align="aligncenter" width="600-->

Jadwiga Pająk/ Maria Mucha/ Rozalia Mucha. Jadwiga prezentuje wełniak na niebieskim dnie, który zdobią aksamitki i „siutarz” oraz bogato przeszywany pasmanterią i cekinami fartuch do pasa na orzechowym dnie z „siotkum”. Do stroju założono modny sweter z potrzebami, wykonany na drutach z owczej wełny. Na kołnierz swetra wyłożony jest kołnierzyk koszuli z „siotkum”. Dopełnieniem stroju są „śkloki” czyli szklane korale, czerwona chustka „szalinówka” z frędzlami o kwiatowym motywie oraz czarne skórzane trzewiki. Dziewczynki prezentują się w strojach z przełomu lat 20-tych i 30-tych XX w. i ubrane są zgodnie ze swoim wiekiem. Młodsza ma na sobie wełnianą, samodziałową „katunkę” z zakładkami, które odkładano wraz ze wzrostem dziecka. Dziecko chodziło w „katunce” od pierwszego do 4 roku życia. Główkę małej modelki zdobi wełniana czapeczka „z kocotkami”. Ma ze sobą „mamkę”, czyli dawny smoczek. Starsza dziewczynka ubrana jest w wełniaczek ze stanikiem na zielonym dnie i zapaseczkę o asymetrycznym, niewyróżnionym dnie, ozdobione aksamitką i pasmanterią. Koszulka, którą ma na sobie została uszyta z bawełnianego płótna o „przyramkowym” kroju z mankietami, wyszyta haftem płaskim w pasowym układzie roślinnym ze szczypankami. Głowę zdobi kremowa chustka „szalinówka” z frędzlami. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show)[/caption]

Jolanta Kagankiewicz prezentuje lniany strój letni noszony na przełomie XIX i XX wieku. Ubrana jest w koszulę o przyramkowym kroju, haftowaną na „przyramkach” i mankietach haftem przeszywanym, w przeważającym czarnym kolorze; „sorc”, czyli spódnicę w pas z tkaniny lniano-bawełnianej tkanej w tzw. „koziełki”, „zapołową” zapaskę do pasa obszytą „korunką” wykonaną w czerwono-czarne „koziełki” oraz gorset z tackami, rozcinany i sznurowany atłasową wstążką. Strój zdobią korale z „kościokiem”, czyli medalikiem z jasnogórskim wizerunkiem, płócienna chustka z frędzlami, wyszywana haftem płaskim oraz czarne, skórzane trzewiki. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show) Jolanta Kagankiewicz prezentuje lniany strój letni noszony na przełomie XIX i XX wieku. Ubrana jest w koszulę o przyramkowym kroju, haftowaną na „przyramkach” i mankietach haftem przeszywanym, w przeważającym czarnym kolorze; „sorc”, czyli spódnicę w pas z tkaniny lniano-bawełnianej tkanej w tzw. „koziełki”, „zapołową” zapaskę do pasa obszytą „korunką” wykonaną w czerwono-czarne „koziełki” oraz gorset z tackami, rozcinany i sznurowany atłasową wstążką. Strój zdobią korale z „kościokiem”, czyli medalikiem z jasnogórskim wizerunkiem, płócienna chustka z frędzlami, wyszywana haftem płaskim oraz czarne, skórzane trzewiki. (Fot. Tomasz Jóźwik/materiały prasowe Folk Fashion Show)

  1. Moda i uroda

Moda damska - co nosić zimą?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Zima wiąże się nierozerwalnie ze zmianą garderoby na cieplejszą. Uzupełnienia wymaga cała szafa - trzeba zaopatrzyć się w ciepłe swetry, grubsze, cieplejsze spodnie, ocieplane buty i przede wszystkim kurtkę lub płaszcz.

Zimowe ubrania to często niemała inwestycja, dlatego warto wybierać je rozsądnie. Najlepiej tak, żeby poszczególne elementy do siebie pasowały i świetnie się uzupełniały. Dobrze jest stworzyć sobie pewną bazę w neutralnych kolorach, którą później można rozbudować o dodatkowe części garderoby, które będą stanowiły bardziej charakterystyczny akcent. Zastanawiasz się, jak wygląda ponadczasowa, zimowa moda damska? W jakie elementy warto zainwestować, żeby cieszyć się nimi przez długi czas? Poniżej prezentujemy najważniejsze informacje dotyczące zimowej mody damskiej, które z pewnością pomogą podjąć Ci zakupowe decyzje.

  1. Idealne zimowe spodnie
  2. Ciepłe i miękkie swetry
  3. Kurtki i płaszcze do zadań specjalnych

Idealne zimowe spodnie

Zima to czas kiedy do łask wracają spodnie. Jakie modele warto mieć w swojej szafie? Z pewnością ponadczasowe są klasyczne, granatowe jeansy. Będą one świetną bazą do wielu stylizacji, zarówno mniej i jak bardziej formalnych. Ale spodnie to nie tylko jeansy. Warto zaopatrzyć się także w ciepłe spodnie takie jak na przykład cygaretki lub chinosy. W wersji zimowej doskonale sprawdzą się te wykonane z ciepłych materiałów, przede wszystkim wełny. Te spodnie idealnie współgrają w eleganckim zestawieniu, a więc świetnie będą nadawać się do pracy. Możesz założyć do nich koszulę lub ciepły sweter. Jeśli chodzi o zimowe spodnie, dostępnych jest bardzo dużo różnych fasonów, które z łatwością można dopasować do własnej figury, ale też do okazji. Warto wybierać spodnie z naturalnych, ciepłych materiałów, które nie będą przewiewne i lekkie, ale pozostaną wygodne. Jeśli chodzi o kolory, ponadczasowa klasyka to czarny, granatowy odcienie brązu, ale też bordowy czy butelkowa zieleń. Spodnie w tych odcieniach pozwolą stworzyć wiele stylizacji na różne okazje, zwłaszcza jeśli uzupełnisz je bardziej fantazyjnym elementem górnej garderoby.

Ciepłe i miękkie swetry

Ciepłe i miękkie swetry to podstawa zimowej garderoby. Ważne, żeby były wykonane z materiałów przyjemnych dla skóry - swetry będą komfortowe w noszeniu tylko wtedy, kiedy nie będą drapały i szczypały, a jedynie miękko otulały Twoje ciało. Duży wybór fasonów gwarantuje, że łatwo wybrać sweter idealny do różnych sylwetek. Możesz wybierać swetry wkładane przez głowę, rozpinane kardigany, a także swetry oversize. Niektóre są grubsze, inne bardzo cienkie. Możliwości jest naprawdę bardzo wiele. Warto mieć w swojej szafie kilka klasycznych modeli w tradycyjnych, stonowanych kolorach, a także kilka egzemplarzy bardziej fantazyjnych. Ciekawym akcentem stylizacji jest sweter o mocnej, charakterystycznej barwie lub z odważnym wzorem. Nawet jeśli wybierzesz bardziej neutralny kolor, możesz zaszaleć z ciekawą fakturą lub nietypowym splotem. Zimowa moda damska daje wiele możliwości, jeśli chodzi o stylizacje.

Kurtki i płaszcze do zadań specjalnych

Na zimę warto mieć minimum dwa rodzaje okrycia wierzchniego: wygodną kurtkę i ciepły, elegancki płaszcz. Pierwsza opcja przyda się na duże mrozy, a także do stylizacji casualowych. Natomiast elegancki, ciepły płaszcz będzie idealny do pracy, ale także na co dzień, podczas mniejszego chłodu. Jeśli chodzi o kurtkę, warto zadbać o to, żeby była przeciwdeszczowa. Płaszcz powinien być wykonany z naturalnych materiałów. Połączeniem kurtki i płaszcza może być dłuższa, pikowana puchówka, która jest bardzo uniwersalnym rozwiązaniem na wiele okazji.