1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Rośliny miododajne - co warto sadzić na balkonach i w ogrodach?

Rośliny miododajne - co warto sadzić na balkonach i w ogrodach?

Chabry to doskonałe rośliny miododajne, chociaż na ich wysiew może być już trochę za późno o tej porze roku. (fot. iStock)
Chabry to doskonałe rośliny miododajne, chociaż na ich wysiew może być już trochę za późno o tej porze roku. (fot. iStock)
Zobacz galerię 12 Zdjęć
Dla pszczół nadchodzi najtrudniejszy okres pod względem pokarmowym – środkowe i późne lato. Teraz kwitną lipy, zaraz zakwitnie gryka. Jednak od połowy lipca, gdy ludzie zaczną w pełni zbierać swoje plony, pszczoły nie będą miały wystarczająco dużo pożywienia. To czas, gdy pszczelarze muszą dokarmiać swoje owady. Dlatego właśnie teraz, w połowie czerwca, warto pomyśleć o pszczołach i zasadzić odpowiednie rośliny miododajne – takie, które będą kwitły w lipcu, przez cały sierpień, aż do jesieni. Wspomożemy w ten sposób nie tylko pszczoły, również te dziko żyjące, ale także inne owady zapylające.

Rośliny miododajne to rośliny zaliczane do roślin pożytkowych. Bogate są w nektar, używany przez pszczoły do produkcji miodu. Dostarczają więcej nektaru niż inne rośliny. Kwitną zwykle przez dłuższy okres lub nawet powtarzają kwitnienie. Charakteryzują się wonnymi, barwnymi kwiatami, które przyciągają owady zapylające. Co jeszcze wyróżnia rośliny miododajne? Przede wszystkim muszą mieć taką budowę kwiatów, aby pszczoły łatwo mogły pobrać nektar (rośliny o zbyt głębokich kielichach nie będą dla pszczół dostępne). Takimi roślinami są wszystkie astrowate, u których występują dwa rodzaje kwiatów: języczkowe i rurkowate. Nektar wytwarzany przez rośliny miododajne zwykle jest dość bogaty w cukier, co podnosi jego walory odżywcze.

Jeśli chcemy pomóc pszczołom, a jednocześnie wesprzeć niektóre gatunki roślin, czerwiec jest dobrym momentem, aby o tym pomyśleć i jeszcze coś zdziałać. Co prawda większość roślin miododajnych możemy posadzić już tylko w formie sadzonek, jednak jest jeszcze kilka gatunków, które nadają się do późnego wysiewu i zakwitną w połowie lub pod koniec sierpnia – czyli w samą porę.

Rośliny miododajne, które możemy posadzić w czerwcu w formie sadzonek

Jeżówka purpurowa

Fot. iStock Fot. iStock

Bylina pochodzi z Ameryki Północnej i znana jest ze swoich walorów leczniczych. Kwitnie od lipca do października. Lubi miejsca słoneczne, ale dobrze też rośnie w półcieniu. Lepiej sadzić ją w ogrodzie (uzyskuje do 1 m wysokości), ale można też uprawiać na balkonie w dużych donicach.

Pysznogłówka ogrodowa

Fot. iStock Fot. iStock

Ma podobne pochodzenie i wymagania jak jeżówka purpurowa. Można ją posadzić w donicy na balkonie. Kwitnie od końca czerwca do września. Lubi glebę żyzną i wilgotną, a ze względu na płytkie ukorzenienie trzeba ją podlewać w czasie suszy.

Lawenda

Fot. iStock Fot. iStock

Uprawiana w Polsce od wieków. Doskonała na balkon, taras lub do ogrodu skalnego. Odstrasza do pewnego stopnia komary, a przyciąga pszczoły i barwne motyle. Kwitnie od czerwca do października. Jeśli chcemy, aby kwitła obficie, musimy zapewnić jej słoneczne miejsce i odpowiednie podłoże – lekkie, wapienne, nie kwaśne.

Kocimiętka

Kocimiętka Mussina (fot. iStock) Kocimiętka Mussina (fot. iStock)

Kwitnie od czerwca do września. W zależności od gatunku pachnie ziołami, cytryną lub miętą. Woń odstrasza mrówki i mszyce. Pszczelarze korzystają z kilku gatunków kocimiętki (Faassena, żyłkowanej, właściwej, cytrynowej).

Przegorzan pospolity

Fot. iStock Fot. iStock

Kwitnie w lipcu i sierpniu. Preferuje miejsca suche i słoneczne, bardziej ogrody niż balkony (osiąga wysokość do 1 metra). Najwięcej nektaru wydziela w temperaturze 25-30 st. C. Popularne są u nas 3 gatunki: przegorzan pospolity, kulisty i węgierski.

Barbula szara

Barbula szara (fot. iStock) Barbula szara (fot. iStock)

Pochodzi z Japonii i należy do rodziny werbenowatych. Kwitnie bardzo późno: od sierpnia do października. Jest wysoce miododajna. Najlepiej rośnie w miejscach ciepłych i słonecznych. Nadaje się także na balkon.

Żmijowiec zwyczajny lub babkowaty

Żmijowiec zwyczajny (fot. iStock) Żmijowiec zwyczajny (fot. iStock)

Roślina mało wymagająca, łatwa w uprawie. Teraz jest już raczej pora na sadzonki, ale można pokusić się o późny wysiew, ponieważ żmijowiec kwitnie od czerwca do października. Ciekawostką jest to, że żmijowce mają w sobie substancje trujące. Wiele gatunków wykorzystywano niegdyś jako środki przeciwko ukąszeniom żmij – stąd ta nazwa.

Rośliny miododajne, które jeszcze można wysiać

Facelia błękitna

Facelia błękitna (fot. iStock) Facelia błękitna (fot. iStock)

Facelię zasiewa się zwykle w marcu lub w kwietniu, lecz nawet teraz możliwy jest późny wysiew. Ziarenka sieje się na głębokość 1-2 cm i podlewa (najlepiej w miejscu nasłonecznionym). Facelię zasadzoną w doniczkach zaleca się przykryć substratem (warstwa 1-2 cm). Powinna wykiełkować po 1-2 tygodniach, a po około 5 tygodniach być już w pełnym rozkwicie. Facelia jest rośliną jednoroczną, polecaną też jako nawóz.

Gorczyca biała

Kwiaty gorczycy (fot. iStock) Kwiaty gorczycy (fot. iStock)

Ma niewielkie wymagania glebowe. Stanowi też doskonały nawóz (dostarcza dużo próchnicy i ogranicza zachwaszczenie). Można siać od teraz, razem z facelią błękitną (choć dla celów rolniczych podaje się termin w połowie sierpnia). Rośnie bardzo szybko. Nasiona sieje się na głębokość 1-2 cm.

Słonecznik zwyczajny

Fot. iStock Fot. iStock

To ostatni moment na posadzenie słoneczników. Nasiona umieszcza się na głębokość 3 cm, najlepiej kilka nasion razem. Później zostawia się najmocniejszą sadzonkę. Można sadzić również w donicach. Uwielbia miejsca słoneczne. Słoneczników nie podlewamy obficie.

Kosmos siarkowy lub podwójnie pierzasty

Kosmos podwójnie pierzasty (fot. iStock) Kosmos podwójnie pierzasty (fot. iStock)

Kosmosy (inaczej onętki lub warszawianki) są proste w uprawie i dość odporne na szkodniki. Wysiewa się je do gruntu zwykle w połowie maja (na głębokość 1 cm), ale można też wysiać później. Zakwitają po 2 miesiącach od wysiewu. Najpiękniej prezentują się w dużych grupach.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

W ogrodzie wyobraźni - ilustracje Bożki Rydlewskiej

Bożka Rydlewska przenosi w swojej twórczości świat snu na jawę. (Fot. Helena Majewska)
Bożka Rydlewska przenosi w swojej twórczości świat snu na jawę. (Fot. Helena Majewska)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Są momenty, kiedy bardzo tęsknimy za soczystą zielenią, kwiatami i śpiewem ptaków. To szara późna jesień i blade przedwiośnie. Warto wtedy uruchomić wyobraźnię - zamknąć oczy i zatopić się w wyimaginowanym ogrodzie pełnym barw. Takim, jaki można podziwiać na ilustracjach Bożki Rydlewskiej.

Kwiaty, liście, łodygi, owady i ptaki… ale także dziwne stworzenia i rośliny, których nikt nigdy nie widział – przedziwne hybrydy, lustrzane odbicia, plątanina zieleni. Taki świat tworzy Bożka Rydlewska, absolwentka krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Ogrody, które powstają w jej wyobraźni są piękne i jednocześnie tajemnicze. Tak ja te, które inspirowały ją w dzieciństwie w czasie rodzinnych podróży po Europie i dalekiej Kanadzie. Spędzanie wakacji pod namiotem blisko natury zaowocowało miłością do przyrody. Stąd to właśnie ona jest główną bohaterką jej twórczości.

W krainie baśni

Bożka, będąc dzieckiem, zaczytywała się w baśniach. Fascynowały ją szczególnie bogate ilustracje w książeczkach z rozkładanymi kartami  i przestrzennymi ilustracjami w formie pop-upów. Potem odkryła atlasy przyrodnicze. Aż w końcu zaczęła prowadzić dziennik snów. Szkicuje w nim stwory i rośliny, które pojawiają się w jej marzeniach sennych.

Jak sama mówi „świat roślin do niej gada”: „Gdy wyciszymy umysł we wnętrzu zwykłego kwiatka możemy dostrzec mikrokosmos”  - mówi z przekonaniem.

Kwiaty, które od lat ją fascynują to storczyki. Zainteresowała się nimi po pobycie na kursie tworzenia pop-upów w Wielkiej Brytanii. Uczestnicy mieszkali w Pałacu Sir Edwarda Jamesa, angielskiego arystokraty, ekscentrycznego artysty i poety patrona surrealistów, a także obsesyjnego kolekcjonera storczyków. James podróżował po Ameryce Południowej w poszukiwaniu kolejnych niezwykłych okazów. Zgromadził tysiące storczyków, które kochał jak swoje dzieci. W efekcie pobytu w pałacu Sir Jamesa powstała niezwykła praca „Edward”, w której artystka oddała hipnotyzujący aspekt natury.

Bożka Rydlewska 'Edward' Bożka Rydlewska "Edward"

Odrobina grozy

Kolorowy świat roślin i zwierząt na ilustracjach Bożki Rydlewskiej nie zawsze jest tak do końca przyjazny. Mroczne, oniryczne wizje widać choćby w pracy „Dżungla”, która powstała po nocy spędzonej w peruwiańskiej dżungli. Uruchomiona nocnymi odgłosami dżungli wyobraźnia artystki podsuwała jej obraz czającej się pantery. Jej pobłyskujące w ciemności oczy widnieją na ilustracji, która powstała pod wpływem tej przygody.

Bożka Rydlewska 'Dżungla' Bożka Rydlewska "Dżungla"

 

Podobną tajemniczość można wyczuć na ilustracji „Ogród trucizn” – ta praca jest zainspirowana ogrodem w którym rosną niemal wyłącznie rośliny trujące. Stworzyła je ekscentryczna hrabina angielska jako antidotum dla nudnych ogrodów klasycznych.

Bożka Rydlewska 'Ogród trucizn' Bożka Rydlewska "Ogród trucizn"

Jako jedną ze swoich ukochanych prac, Bożka wskazuje ilustrację „Krew, morze”. Inspiracją do jej stworzenia było opowiadanie "Krew, Morze" z książki Italo Calvino "Opowieści Kosmikomiczne", a zwłaszcza jedno zdanie, które artystce szczególnie zapadło w pamięć: "Warunki naturalne z czasów, kiedy życie nie wyszło jeszcze poza ocean nie zmieniły się tak bardzo dla komórek ludzkiego ciała, obmywanych pierwotną falą, która nadal płynie w tętnicach".

Bożka Rydlewska 'Krew, morze' Bożka Rydlewska "Krew, morze"

Okno do innego świata

Większość ilustracji powstaje w technice mieszanej - najpierw powstają odręczne rysunki, które następnie artystka przenosi do komputera. Tam kontynuuje pracę nad nimi w programach graficznych, m.in. nakładając faktury i gradienty, dzięki którym obrazy zyskują niepowtarzalną trójwymiarowość. Patrząc na nie przypominamy sobie magię obrazów z kalejdoskopu.

Część prac tworzy kompleksowe projekty graficzne, z której powstają książki artystyczne, tak zwane pop-upy. To wyjątkowe, pracochłonne dzieła sztuki złożone z trójwymiarowych ilustracji – niektóre rozkładane karty buduje się z kilkudziesięciu sklejonych ze sobą elementów. Praca nad takim projektem to mrówcza robota poszczególne strony powstają jak rzeźby, część wycina się i klei ręcznie. Praca nad jedną książką zajmuje artystce cały rok.

Bożka Rydlewska 'Lotos pop-up' (Fot. Michał Kawecki) Bożka Rydlewska "Lotos pop-up" (Fot. Michał Kawecki)

W domu i na wystawie

Prace Bożki Rydlewskiej prezentowane były na wielu wystawach w Polsce i zagranicą. Do sierpnia 2021 można je oglądać na wystawie  "Botaniczne poszukiwania. Sztuka Botaniczna w XXI wieku" w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.

Prace Bożki Rydlewskiej na wystawie 'Botaniczne poszukiwania. Sztuka Botaniczna w XXI wieku' w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. (Fot. archiwum artystki) Prace Bożki Rydlewskiej na wystawie "Botaniczne poszukiwania. Sztuka Botaniczna w XXI wieku" w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. (Fot. archiwum artystki)

Wiele prac w postaci sygnowanych limitowanych grafik można kupić w internetowym sklepie na stronie artystki. Znajdują się w nim również tapety ozdobione autorskimi ilustracjami.

Tapety z ilustracjami Bożki Rydlewskiej można kupić na jej stronie internetowej: www.bozka.com. (Fot. materiały prasowe) Tapety z ilustracjami Bożki Rydlewskiej można kupić na jej stronie internetowej: www.bozka.com. (Fot. materiały prasowe)

Ze sztuką Bożki mogą się spotkać nie tylko miłośnicy sztuki. Jej ilustracje zdobiły pudełka słynnej cukierni Lukullus, a także opakowania ekskluzywnych kosmetyków marki Shiseido Cle de Peau Beaute pojawiły się również na porcelanie Kristoff, pościeli marki Echa Leśna oraz kolekcji autorskiej dla Empiku. Tego typu współpraca cieszy Bożkę Rydlewską szczególnie: możliwość połączenia doświadczeń zmysłowych z ilustracją, to właśnie to, co lubi najbardziej.

Kolekcja Bożka dla Empiku. (Fot. Empik) Kolekcja Bożka dla Empiku. (Fot. Empik)

„Moment rozkoszowania się chwilą, taką jak picie porannej kawy z filiżanki ozdobionej pięknym rysunkiem – takie rzeczy sprawiają mi radość” - mówi artystka.

  1. Styl Życia

Choroby róż i sposoby ich zwalczania - o czym warto pamiętać?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Kwiaty w ogrodzie to piękna ozdoba ciesząca oko niemal każdego. Niestety jest to także rodzaj roślin, które często ulegają różnym chorobom, są atakowane przez szkodniki, powodujące wiele szkód w kwiatach. Z jakimi rodzajami chorób najczęściej można się spotkać w polskich ogrodach i różanecznikach i jak im skutecznie przeciwdziałać?

Jedną z najpopularniejszych odmian choroby, jaka może spotkać róże, są odmiany grzybów. Pierwszymi oznakami tego rodzaju przypadłości może być biały nalot na liściach, który po pewnym czasie zmieni swoją barwę na szary lub brązowy. Liście z kolei ulegają zniszczeniu, ich kształty zmieniają się i poddają licznym zniekształceniom, jednocześnie tracąc swoją urodę. Bardzo ważne jest w tym przypadku, by nie dopuścić do rozprzestrzeniania się choroby z jednego krzewu róży na inne. Dlatego warto zabezpieczyć chorą odmianę, jednocześnie usuwając opadłe liście z ziemi, tak by grzyb nie dostał się do gleby i jej nie zakaził. Istotne w tym przypadku jest także wykonywanie regularnych oprysków specjalnymi preparatami przeznaczonymi do walki z grzybami.

Mszyce - szkodniki żerujące na liściach róż. Jak z nimi skutecznie walczyć?

Popularne choroby róż w polskich ogrodach mogą być spowodowane także wieloma szkodnikami, które żerują właśnie na tych kwiatach. Jedną z najbardziej znanych odmian jest mszyca. Mszyce pasożytują na różach poprzez wysysanie soków z pędów i liści. Warto pamiętać o tym, że mszyce nie występują pojedynczo, a raczej są to szkodniki, które budują całe kolonie. Ich działalność, jeśli w porę nie zareagujemy, może przynieść opłakane skutki. Liście rośliny uschną w bardzo szybkim tempie, zauważalna będzie również ich deformacja oraz zmiana kolorów. Choroby róż, które powodują mszyce, warto spróbować zwalczać domowymi, naturalnymi sposobami, tak by nie zaszkodzić naszym roślinom. Do usuwania szkodników przydatne mogą okazać różnego rodzaju wywary. Wywar z niedopałków papierosów, czosnku czy pokrzyw - powinny przynieść pozytywne skutki. W razie niepowodzenia, warto skorzystać z gotowych preparatów, jakie można nabyć w sklepach ogrodniczych. Regularne opryski powinny w szybkim czasie przynieść zadowalające skutki.

Choroby róż spowodowane zmiennymi warunkami atmosferycznymi oraz niewystarczająca ochroną przed sezonem zimowym

Uszkodzenia róż mogą być również wynikiem zmiennych warunków pogodowych oraz niewystarczającego zabezpieczenia roślin przed nimi. Zima dla róż, które nie są owinięte materiałem izolującym, może być ich ostatnią. Uszkodzenia spowodowane bardzo niskimi temperaturami stają się czasem nieodwracalne. Dlatego też tak istotne jest odpowiednie zabezpieczenie kwiatów po sezonie. Juta, słoma czy włóknina, to materiały, które doskonale sprawdzą się do tego celu, można zakupić je w każdym sklepie ogrodniczym. Choroby róż mogą być spowodowane także nieodpowiednim rodzajem ziemi, brakiem nawozu, który jest konieczny przy tego rodzaju roślinach. Ponadto opieka nad kwiatami powinna uwzględniać rozsądne podlewanie, to znaczy róże są bardzo wrażliwe na nadmierną ilość wody i przelanie ich może spowodować bardzo szybkie ich zniszczenie. Regularne usuwanie opadłych liści, gałązek czy pędów sprawi, że choroby i szkodniki nie będą przenosić się na inne krzewy. Dobrym rozwiązaniem jest spryskiwanie róż co jakiś czas specjalnymi preparatami, które nie są szkodliwe dla przyrody, a jednocześnie oczyszczają je z nagromadzonych nalotów. Dzięki tym kilku wskazówkom pielęgnacja kwiatów w ogrodzie będzie nieco łatwiejszym zadaniem, a róże będą mogły kwitnąć w pełnej krasie.

  1. Zdrowie

Pyłek pszczeli - właściwości i zastosowanie. Jak go stosować?

Zarówno pyłek pszczeli jak i pierzga mają wiele właściwości zwiększających wytrzymałość organizmu. (fot. iStock)
Zarówno pyłek pszczeli jak i pierzga mają wiele właściwości zwiększających wytrzymałość organizmu. (fot. iStock)
Pyłek pszczeli ma szczególne zastosowanie w okresie zimowym i wczesno wiosennym. Jest naturalnym źródłem cennych witamin i minerałów. Pomaga wzmocnić system immunologiczny poprzez szybkie przyswajanie zawartych w nim składników.

Pyłek pszczeli to potoczna nazwa na pyłek kwiatowy (męskie komórki rozrodcze roślin) zbierany przez pszczoły. Pszczoły zbierają pyłek z pręcików kwiatów (czyli z męskiej części kwiatów), po czym umieszczają go na swoich odnóżach zlepiając niewielką ilością nektaru. Tak przymocowany pyłek zanoszą do ula.

Pszczelarze pozyskują pyłek pszczeli zakładając przy wlocie do ula tzw. poławiacze pyłku. Część pyłku zostawia się wtedy pszczołom do dyspozycji, część zostaje w poławiaczu. Suszony i „przewiany” pyłek (wydmuchuje się z niego drobne zanieczyszczenia) nadaje się już do spożycia. Charakteryzuje się przyjemnym, słodkawym smakiem.

Pyłek pszczeli to jednak nie jedyny produkt, który wykazuje zdrowotne właściwości… Otóż tam, gdzie nie stosuje się poławiaczy pyłku, pszczoły gromadzą pyłek w plastrach, w dużych ilościach. Składając go w komórkach plastra, dodają troszeczkę miodu i enzymów pszczelich, a następnie ubijają całość główkami. Mieszanka pyłkowa, ubita w komórkach plastra, fermentuje przy pomocy bakterii kwasu mlekowego. Tak właśnie powstaje pierzga, która ma już bardziej gorzkawy i kwaskowy posmak.

Pierzga jest wyjątkowym darem natury, choć często zbyt mało znanym i niedocenionym przez ludzi. (fot. iStock) Pierzga jest wyjątkowym darem natury, choć często zbyt mało znanym i niedocenionym przez ludzi. (fot. iStock)

Pyłek pszczeli – właściwości

Zarówno pyłek pszczeli jak i pierzga to całe bogactwo witamin, minerałów, makroelementów, aminokwasów. Dzięki zastosowaniu tych naturalnych produktów bardzo szybko uzupełniamy w organizmie różne niedobory, przez co wzmacniamy odporność i przyspieszamy jego regenerację.

Właściwości lecznicze pyłku pszczelego (szczególnie w formie pierzgi) to m.in. zwiększona wytrzymałość i odporność organizmu, poprawa koncentracji, poprawa wzroku, działanie antydepresyjne, antyalergiczne, odtruwające i przeciwzapalne.

Pyłek pszczeli posiada też właściwości regulujące trawienie i poprawiające metabolizm. Ponadto przyspiesza regenerację wątroby i zmniejsza ryzyko wystąpienia prostaty u mężczyzn. Działa przeciwmiażdżycowo, reguluje poziom cukru we krwi, obniża poziom lipidów we krwi, wpływa na wzrost czerwonych krwinek, zawartość hemoglobiny i żelaza we krwi, wspomaga leczenie nadciśnienia tętniczego.

Warto więc zadać sobie pytanie, dlaczego pyłek pszczeli ma aż tak szerokie zastosowanie? Otóż pamiętajmy, że pyłek pszczeli to są komórki rozrodcze roślin - muszą więc być bogate w substancje odżywcze. Swoje wyjątkowe właściwości pyłek pszczeli zawdzięcza takim składnikom jak: witaminy (A, B1, B2, B6, B12, C, D, E, K, P i PP), pierwiastki (potas, żelazo, selen, magnez, miedź, krzem, chlor, siarkę, mangan), enzymy (inwertazę, katalazę, trypsynę, lipazę, laktazę) oraz aminokwasy (metionina, lizyna, treonina, histydyna, leucyna, izoleucyna, walina, fenyloalanina, tryptofan).

Pierzga z kolei bogatsza jest od pyłku o enzymy pszczele, miód i bakterie kwasu mlekowego, a dzięki procesom fermentacji pierzga jest też lepiej przyswajalna. Dodatkowo bakterie kwasu mlekowego poprawiają nasze trawienie i wspomagają oczyszczanie organizmu z toksyn.

Pyłek pszczeli – jak stosować

Zanim dowiemy się jak stosować pyłek pszczeli, warto poznać podstawowe zasady dotyczące jego przyswajalności. Sam pyłek, bez moczenia, przyswajalny jest przez nasze organizmy zaledwie w kilku procentach, pierzga – w kilkunastu. Natomiast po namoczeniu, zarówno pyłek jak i pierzga są przyswajalne w ponad 90%! Dlatego jeśli chcemy stosować pyłek pszczeli i skorzystać w pełni z jego właściwości, powinniśmy namaczać go przez minimum 4 godziny (zarówno pyłek jak i pierzgę).

Jak stosować pyłek pszczeli, który został już dobrze namoczony? - Należy go spożywać przynajmniej pół godziny przed posiłkiem, na czczo, lub dwie godziny po posiłku. Dawkowanie pyłku lub pierzgi zalecane jest w ilości od 10 do 30 g dziennie (przed namoczeniem) - czyli mniej więcej od 1 do 3 łyżek.

Jeśli chcemy uzyskać widoczne efekty, powinniśmy przyjmować pyłek lub pierzgę przez okres od jednego do dwóch miesięcy.

Konsultacja merytoryczna: Artur Rosłoniec, pszczelarz z 12-letnim doświadczeniem, pasjonat pszczelarstwa. Prowadzi rodzinne gospodarstwo pasieczne Złota Pszczółka na terenie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego.

  1. Kultura

Powrót do dzieciństwa

(Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)
(Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Śpiące zwierzęta, zastygłe kwiaty, jesienne kolory… Ilustracje Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj tworzą klimat pogodnej zadumy i nostalgii.

Po raz pierwszy zobaczyłam je na opakowaniu świeczek urodzinowych od Lary Gessler, ale zdobią też kalendarze ścienne, tapety, pościel, bajki dla dzieci – i zmywalne tatuaże czy osłony na telefon. Ludzie piszą, że odnajdują w jej pracach cząstkę swojego dzieciństwa. Ale też że ich dzieci zasypiają spokojnie, przytulone do sarenki na kołderce.

– Kiedy słyszę, że moja sztuka daje radość innym, to dla mnie największa nagroda – wyznaje artystka. – Nie tworzę z myślą o dorosłych, ale chciałam, by patrząc na moje rysunki, mogli powrócić do dziecka w sobie.

Miłość do natury jest w naszym DNA, podobają nam się jej kształty i wzory, współistniejemy z nią, czujemy się w jej otoczeniu spokojnie i bezpiecznie - mówi Kasia. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj) Miłość do natury jest w naszym DNA, podobają nam się jej kształty i wzory, współistniejemy z nią, czujemy się w jej otoczeniu spokojnie i bezpiecznie - mówi Kasia. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)

Ogrody i Beatrix Potter

Katarzyna Stróżyńska-Goraj od zawsze lubiła malować. Jej mama też ma artystyczną duszę, poszła jednak w innym kierunku – zajęła się projektowaniem dywanów. – W domu dużo czasu poświęcało się pracom manualnym, już jako dziecko tym przesiąkłam – opowiada Kasia. – Złożyłam nawet podanie na ASP, ale ostatecznie zrezygnowałam. Z wykształcenia jest magistrem historii sztuki, a ostatnie lata studiów spędzone na pisaniu pracy magisterskiej na temat angielskich ogrodów przywiodły ją do Wielkiej Brytanii. Razem z mężem mieli okazję tam zamieszkać i zachwycić się XIX-wiecznym realizmem, angielską estetyką, no i ogrodami. – Nigdy nie czułam potrzeby zajmowania się sztuką nowoczesną, fascynowały mnie prace mistrzów renesansu, którzy doskonale znali podstawy rysunku i malarstwa oraz genialnie przedstawiali naturę – mówi. – Sama też najpierw staram się jak najdokładniej przestudiować dane zwierzę czy kwiat, żeby mieć solidne podstawy do stworzenia szkicu.

Szkic pod akwarelę to dla niej rodzaj medytacji – zakłada słuchawki, włącza muzykę, wpada w trans. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj) Szkic pod akwarelę to dla niej rodzaj medytacji – zakłada słuchawki, włącza muzykę, wpada w trans. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)

Jako dziecko zaczytywała się w książkach z dzieciństwa swoich rodziców – do dziś pamięta zwłaszcza rysunki brytyjskiej ilustratorki Beatrix Potter. Nie chciała jednak jej naśladować, ale stworzyć swój własny, rozpoznawalny styl. Przedstawia głównie naturę, zwierzęta, kwiaty, rośliny, drzewa…

– Przypuszczam, że to wynika z miejsca, w którym się wychowałam – tłumaczy. – Z okien mojego domu rodzinnego na Dolnym Śląsku widać las, zawsze mieliśmy mnóstwo zwierząt. To mała wioska, położona w pobliżu gór, mieści się tu byłe sanatorium Wysoka Łąka, razem z otaczającymi ją parkiem i typowymi sanatoryjnymi zabudowaniami. Dom rodziców ma ponad 100 lat, widać to też w jego wnętrzu. Chcielibyśmy tu z mężem osiąść na emeryturze, w spokoju i ciszy. Na razie mieszkamy w Anglii, w pięknej okolicy z dostępem do punktów znajdujących się pod opieką National Trust, organizacji dbającej o zachowanie brytyjskich zabytków i przyrody. Mąż także jest historykiem. Mam szczęście, że lubi podobne klimaty. Nasze córeczki też świetnie się w nich odnajdują. To zamiłowanie staje się zresztą coraz bardziej powszechne. Kasia widzi w tym ludzką potrzebę powrotu do natury. – Brakuje nam bliskiego z nią kontaktu, co przejawia się w dominującej estetyce. Szczególnie jest to zauważalne na Instagramie – ocenia. – Doświadczyliśmy też tego dobitnie podczas lockdownu, kiedy największym powodem do radości był własny ogród i to, że możesz wyjść na dwór, niczym się nie przejmując. Miłość do natury jest w naszym DNA, podobają nam się jej kształty i wzory, współistniejemy z nią, czujemy się w jej otoczeniu spokojnie i bezpiecznie.

Najpierw jest szkic ołówkiem, potem cienkopisem i wykończenie akwarelą. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj) Najpierw jest szkic ołówkiem, potem cienkopisem i wykończenie akwarelą. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)

Na Mysim Ogonku

Kariera Kasi nabrała tempa pięć lat temu. To wtedy założyła konto na Instagramie i zaczęła wrzucać swoje prace. Początkowo wykonywała je głównie na zamówienie – czyli ten sam motyw powielała kilka lub kilkanaście razy. Chciała od tego odejść. Z dwiema koleżankami założyła więc sklep internetowy Mysi Ogonek, na którym zaczęła sprzedawać swoje plakaty. Od tego czasu zapotrzebowanie na jej rysunki stale rośnie. Cztery lata temu zaczęła współpracę z firmą produkującą pościel dla dzieci. Wtedy właśnie na polski rynek zaczął wchodzić trend hand-made. Klienci zaczęli interesować się polskimi markami, które tworzą w małych partiach i rodzinnych fabrykach, a marki – poszukiwać twórców. Na przykład jeszcze kilka lat temu ręcznie malowane tapety o klasycznych wzorach popularne były głównie w Anglii, dziś to trend ogólnoświatowy. Dzięki temu niedawno Kasia stworzyła projekt tapety z kwiatami dla Dekornika.

Rysunki Kasi zdobią kalendarze ścienne, tapety, pościel, bajki dla dzieci – i zmywalne tatuaże czy osłony na telefon. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj) Rysunki Kasi zdobią kalendarze ścienne, tapety, pościel, bajki dla dzieci – i zmywalne tatuaże czy osłony na telefon. (Fot. archiwum prywatne Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj)

Nieodwracalne

Najpierw jest szkic ołówkiem, potem cienkopisem i wykończenie akwarelą. Niekiedy Kasia od razu sięga po akwarelę, pomijając etap cienkopisu. Dopiero potem skanuje rysunek i obrabia go na komputerze, jeśli to ma być wzór na materiał. Nigdy nie stosuje techniki cyfrowej na początku procesu powstawania. – Rysunek cyfrowy nie jest w stanie oddać niuansów kolorystycznych, pociągnięć pędzla, wodnistości rysunku. Kontakt pędzla z wodą i farbą jest bardziej namacalny, dzięki czemu sam proces twórczy staje się wyjątkowy i zbliża mnie do czasów i techniki, które odtwarzam – tłumaczy. – Jeśli się fascynujesz jakąś stylistyką, to interesuje cię też proces jej powstawania. Przede wszystkim jednak Kasia jest zafascynowana nieodwracalnością odręcznego rysunku. – Nie da się tak szybko cofnąć efektów, jak na komputerze. Bierzesz odpowiedzialność za każdy krok – mówi. Sam proces twórczy jest dla niej ukojeniem. Szkic pod akwarelę to dla niej rodzaj medytacji – zakłada słuchawki, włącza muzykę, wpada w trans. Musiała jednak do tego dojrzeć. Kiedyś potrafiła pracować siedem dni w tygodniu. Dziś ważny jest dla niej także odpoczynek i czas dla rodziny. Nie ma już problemu z tym, by odmówić i polecić koleżankę, która świetnie odnajdzie się w podobnej stylistyce. Uważa, że trzeba się wspierać na trudnym rynku ilustratorskim. Poza tym stres, złość, ale też zawiść czy zazdrość wpływają na jakość pracy. Bo emocje przenoszą się na rysunek. – Artysta przekazuje pracy swój stan ducha – mówi Kasia. – Jeśli ilustracja ma dawać innym ukojenie, to trzeba w trakcie jej tworzenia też czuć spokój. 

  1. Styl Życia

Biophilic design - cieszące się popularnością roślinne kompozycje

Biophilic design: roślinne kompozycje dla każdego (fot. materiały ze strony FB)
Biophilic design: roślinne kompozycje dla każdego (fot. materiały ze strony FB)
Zobacz galerię 12 Zdjęć
Ludzie organicznie potrzebują kontaktu naturą, tymczasem w przeludnionych, wybetonowanych miastach coraz bardziej brakuje zielonych przestrzeni. Rozwiązaniem jest roślinny design – wpuszczenie przyrody do mieszkań. Zielone ściany z mchu, lasy zamknięte w słoiku, wiszące ogrody to proste i efektowne ozdoby współczesnych wnętrz.

Zieleń wdziera się do polskich domów i bloków ze zdwojoną energią: pokrywa ściany i sufity, występuje w coraz bardziej wyszukanych formach. Aby zapewnić sobie kontakt z naturą, nie poświęcając zbyt wiele czasu na pielęgnację roślin, warto sięgnąć po sprawdzone rozwiązania. Propozycje Biophilic Studio pozwolą cieszyć się towarzystwem roślin nawet najbardziej zabieganym i zapracowanym.

Alternatywa dla uprawy roślin w doniczkach

Nawet mały element zieleni we wnętrzu pozytywnie wpływa na samopoczucie człowieka, poprawia nastrój, wycisza, jest także uniwersalną ozdobą. Nie każdy może jednak pochwalić się odpowiednimi umiejętnościami potrzebnymi do opieki nad wymagającymi roślinami, innym zwyczajnie brakuje na to czasu. Doskonale rozumie to Anna Piotrowska, założycielka Biophilic Studio – concept store specjalizującego się w tworzeniu oryginalnych ozdób.

Biophilic design mogą być doskonałym prezentem na każdą okazję (fot. materiały ze strony FB) Biophilic design mogą być doskonałym prezentem na każdą okazję (fot. materiały ze strony FB)

Staram się tworzyć projekty z gatunków, które będą pięknie się prezentować i nie wymagać specjalnej opieki. Osoby, które nie mają czasu, by pielęgnować rośliny, mogą skorzystać z rozwiązań, które stanowią doskonałą propozycję właśnie dla zapracowanych i zabieganych…  – wyjaśnia ekspertka.

Las w samym sercu miasta

Biophilic Studio proponuje m.in. lasy w słojach – kompozycje z roślin szczelnie zamknięte w naczyniach o zróżnicowanych kształtach i rozmiarach, które zyskują coraz większą popularność. Sprawdzają się zarówno w domowym zaciszu, jak i w przestrzeniach publicznych. Dobrze wyregulowane przez lata mogą nie wymagać ingerencji człowieka. Własny leśny słój można stworzyć samemu (np. podczas warsztatów). To jednak nie jedyna propozycja ekspertki – znajdują się tu również wiszące zielone kule, rośliny wodne oraz kompozycje zawieszone na kwietnikach wyplatanych ze sznurka.

Nie tylko zieleń cieszy oczy, ale również sama kompozycja (fot. materiały ze strony FB Biophilic design) Nie tylko zieleń cieszy oczy, ale również sama kompozycja (fot. materiały ze strony FB Biophilic design)

Więcej niż trend

Rośliny nie tylko podnoszą wartość estetyczną przestrzeni, ale także doskonale zaspokajają pierwotną potrzebę człowieka polegającą na bliskości z przyrodą (biophilii to w znaczeniu dosłownym miłość do natury). W odpowiedzi na tę silną więź powstał biophilic design – innowacyjny sposób urządzania przestrzeni polegający na wprowadzaniu natury tam, gdzie wcześniej człowiek ją ujarzmił. O koncepcji roślinnego designu, żywych zielonych ozdobach oraz szczegółach dotyczących ich pielęgnacji można przeczytać w książce Anny Piotrowskiej pt. “Zielonym do góry. Nowoczesne pomysły na rośliny we wnętrzu”. Zawarte tam filmy, zdjęcia i instrukcje pomogą w przygotowaniu własnej roślinnej kompozycji.