1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Artykuły wymyślonej potrzeby - konsumpcjonizm w Polsce. Rozmowa z autorem "Książki o śmieciach"

Artykuły wymyślonej potrzeby - konsumpcjonizm w Polsce. Rozmowa z autorem "Książki o śmieciach"

W
W "Książce o śmieciach" Stanisław Łubieński demaskuje nasz konsumpcyjny styl życia(Fot. Albert Zawada)
Zobacz galerię 3 Zdjęć
Nie da się nie śmiecić, właściwie każdy aspekt ludzkiej egzystencji ma związek z zanieczyszczaniem planety. Stanisław Łubieński, autor „Książki o śmieciach”, wierzy jednak, że konsumpcyjny styl życia można ograniczać, i podpowiada, co zrobić, żeby zapobiegać bezsensownemu produkowaniu odpadków.

W kryminałach bardzo często detektyw przeszukuje śmieci, żeby dowiedzieć się czegoś o podejrzanym. Co o nas mówią nasze śmieci? Że wszyscy jesteśmy do siebie bardzo podobni. Może jedni głosują na Krzysztofa Bosaka, a inni na Roberta Biedronia, ale nasze śmieci w żaden sposób nas nie wyróżniają i nie są szczególnie ciekawe. Niemal wszyscy kupujemy to samo, mamy podobny tryb życia. W czasie pisania swojej książki natknąłem się na informację o tym, jak francuscy fotografowie Bruno Mouron i Pascal Rostain robili zdjęcia śmieci różnych znanych osób dla pisma „Paris Match”, najpierw we Francji, a potem w Hollywood. Strasznie się zapaliłem, pomyślałem sobie, ale to będzie ciekawe, to wgląd w życie sław, które są przecież trochę jakby bogami. Okazały się dosyć zwykłe, taki Nicholson wyrzuca dużo listów i kopert, po jego odpadkach widać, że podjada sobie czipsy Fritos, popija je piwem Corona, używa płynu zmiękczającego Downy.

Konsumpcjonizm opanował świat. Wszyscy ulegamy konsumpcyjnemu stylowi życia? Kupujesz sobie nowe rzeczy, nowe ubrania, dużo podróżujesz, konsumujesz. To współczesna wizja bycia szczęśliwym człowiekiem i jeśli jej nie przyjmiesz, masz poczucie braku. Wrażenie, że czegoś nie mamy albo że to, co mamy, nam nie wystarczy – nie odstępuje nas na krok. To skutek funkcjonowania w gospodarce opartej na mrzonce nieustannego wzrostu, gromadzeniu dóbr i iluzji, że wszystkim będzie coraz lepiej. Z drugiej strony – definicja śmiecia jest nieskończenie rozszerzalna, właściwie na każdy aspekt naszego życia możemy spojrzeć przez pryzmat tego, że wiąże się on z wytwarzaniem śmieci, czy to będzie pompowany przez elektrownie dwutlenek węgla, czy to będą śmieci komunalne. Nie da się nie śmiecić.

Skąd się wziął pomysł na taki temat książki? Kiedy pisałem felietony o śmieciach do „Dwutygodnika”, nie byłem jeszcze pewien, czy to jest temat na książkę. I wtedy przydarzyła mi się historia z plastikową kulką, którą prawie zjadłem w restauracji we Włoszech. Znalazłem ją w morskiej rybie. Jadłem tę rybę i nagle poczułem, że gryzę coś, co nie jest ani ością, ani rybim mięsem. Trudno o bardziej druzgocący dowód na skalę zanieczyszczenia mórz.

Być może w restauracji La Cambusa na wyspie Lipari codziennie ktoś zjada plastikowe kulki, ale mnie się to przydarzyło pierwszy raz. Pomyślałem, trochę z przymrużeniem oka, że ten temat to może być moje przeznaczenie. Kulkę zabrałem ze sobą do domu i poszedłem z nią do dr Agnieszki Dąbrowskiej z Wydziału Chemii UW, badającej plastikowe odpady w środowisku morskim. Poddaliśmy ją tzw. badaniu spektrograficznemu, okazało się, że trudno powiedzieć ze stuprocentową pewnością, z czego jest zrobiona. Mówimy plastik, ale plastików są tysiące, zawierają składniki wymieszane w różnych proporcjach i domieszki, które zmieniają ich właściwości.

materiały prasowe materiały prasowe

To właśnie plastik jest jednym z głównych bohaterów twojej „Książki o śmieciach”. Wśród współczesnych lęków dotyczących zanieczyszczenia środowiska wysoką pozycję zajmuje strach przed mikroplastikiem, tym, że jest w nas. Zwykłe pranie polarowej kurtki skutkuje zanieczyszczeniem wody tysiącami mikrocząsteczek plastiku, które spłyną do morza. Oczywiście, można popaść w paranoję, że plastik jest wszędzie, że spada w śniegu i jest w wodach podziemnych, i w miodzie, i w soli, nawet w naszych organizmach, ale niewiele z tym możemy zrobić. To już się dzieje i jest nie do zatrzymania. Od plastiku już nie uciekniemy, nasz świat jest od niego uzależniony, część postępu zawdzięczamy tworzywom. Prawdziwym absurdem jest to, że rzeczy jednorazowe, których używamy przez chwilę, robione są z niezniszczalnego materiału. Szał jednorazówek jest efektem rozrostu przemysłu tworzyw sztucznych, produkuje się je szybko i tanio, są łatwo dostępne, ale to one tworzą główną masę plastikowych śmieci, np. na plażach czy w lasach.

Rewersem mikrocząsteczek jest Wielka Pacyficzna Plama Śmieci. O niej się dużo mówi, bo jest największa, jej powierzchnia to 1,5 mln km kw. Ale podobnych plam jest na oceanach przynajmniej pięć. Mówi się już nawet o Plastisferze, kontynencie z plastiku. Wizja tych skupisk, gdzie spotykają się prądy morskie, nie napawa optymizmem. Rocznie trafia do oceanu 8 mln ton plastiku. Tworzywa wydzielają różne toksyczne substancje. Jeden z raportów mówi, że wkrótce masa plastiku będzie większa niż masa pływających w oceanie ryb.

Nie potrafimy dojść do prostego dosyć wniosku, że świat, w którym żyjemy, nawet jeśli podzielony na kraje i kontynenty, to jedna całość. Widać to najlepiej właśnie na przykładzie oceanu. To jest jeden zbiornik podzielony dla ludzkiej wygody różnymi nazwami, ale jak wrzucę piłkę na plaży w Japonii, to ona za jakiś czas może wypłynąć u brzegów Kalifornii albo Alaski. Nie myślimy o tym, że to, co dotyka inną część świata, w pewnym sensie dotyka też nas. W tym sensie rzadko czujemy solidarność z ludźmi doświadczonymi kataklizmami w innych częściach świata. Przejmuje nas powódź na Podkarpaciu, a nie mamy pojęcia, że to samo, tylko na gigantyczną skalę, dzieje się w północnowschodnich Indiach. Klimat zmienia się na całym świecie, ale przyjmuje to różne formy.

Czy w czasie poszukiwań informacji do książki zdarzyły ci się jakieś niespodziewane odkrycia? Nie zapomnę, jak poznałem doktora Krzysztofa Kolendę, wrocławskiego herpetologa badającego wpływ śmieci na przyrodę. Przyglądaliśmy się razem odpadkom, które zbieraliśmy w lesie we Wrocławiu. W butelkach i puszkach były tysiące trupów leśnych owadów.

To uderzające, że głupia butelka czy puszka po pepsi porzucone w lesie zamieniają się w cmentarzyska. Utkwiła mi w pamięci historia o żukach, które ukochały sobie brązowe butelki po napoju. Butelki przypominały im partnerki, działały na nie jak superstymulanty. Samce pozostawały obojętne na wdzięki prawdziwych samic, wybierały butelki, próbowały z nimi kopulować, a ich zaloty kończyły się śmiercią w pułapce. Smażyły się na tych butelkach. Ich chutliwość była zagrożeniem dla gatunku. Rozwiązanie było bardzo proste, wystarczyło zmienić kolor butelek, żeby pobudliwe żuki straciły nimi zainteresowanie. Równie proste jest rozwiązanie w wypadku leśnych śmieciowych pułapek. Wystarczy nie śmiecić. Tak, wiem, to się wydaje nierealne, ale zadziwiające jest, jak olbrzymie konsekwencje dla lasu mają te odpadki. Porzucone butelki zamienią się w masowe groby żyjących w nim owadów, małych gryzoni i płazów. Zwierząt niepozornych, ale często kluczowych dla zachowania zdrowia tego ekosystemu.

Twoja książka uświadamia, że metki „eko” czasem wprowadzają w błąd. Kiedy zagłębiamy się w badania, okazuje się, że robienie zakupów w taki sposób, żeby oszczędzać planetę, jest jak szukanie drogi w labiryncie. Bardzo mnie bawią zabiegi pewnej dużej firmy sprzedającej wodę mineralną w plastikowych butelkach. Wymyśla ciągle nowe ekologiczne akcje, które mają pokazać, jak to bardzo troszczy się o planetę: sadzi las z leśnikami albo przekonuje, że lepsza jest woda w plastiku niż woda w szkle. Trzeba się bardzo nagimnastykować, żeby przedstawić się jako zbawca planety i jednocześnie zajmować się produkcją plastikowych butelek. Był też szampon, który się reklamował tym, że ma opakowanie w 30 proc. zrobione z recyklatu. To nie jest wielkie osiągnięcie, bo te butelki można byłoby zrobić w stu procentach z przetworzonego materiału. Wszyscy próbują się tanim kosztem podłączyć do tych ekotrendów. Naprawdę ekologiczna byłaby seria w butelkach, które można ponownie napełniać.

(Fot. Studio Fru) (Fot. Studio Fru)

Kupujemy bambusowe przedmioty, sądząc, że są ekologiczne, a one często są klejone syntetycznymi żywicami, z których uwalniają się niebezpieczne substancje. Pułapek jest wiele. Niestety, nie można już być ufnym. Dobrze weryfikować różne podejrzane doniesienia, wszyscy czasem padamy ofiarą fake newsów. Folia biodegradowalna, w naszym przekonaniu nieszkodliwa dla środowiska, rozkłada się na przykład tylko i wyłącznie w specjalnych instalacjach, więc jeśli wrzucimy ją do śmieci zmieszanych, to nie łudźmy się, że ona się rozłoży. Ale o tym niech mówią ludzie, którzy od lat drążą ten temat. Jest na przykład Julia Wizowska, która ma blog Na Nowo Śmieci, napisała też książkę. Jeździ po kompostowniach, wysypiskach, sortowniach i dowiaduje się, jak to działa.

Mam wrażenie, że o inicjatywach takich, jak: trash challenge, czyli spontaniczne zbiórki śmieci, którym obowiązkowo towarzyszy selfie, albo plogging, połączenie zbierania odpadków i poczciwego joggingu, czy praktyki zero waste – piszesz z lekkim przekąsem. Na początku mój stosunek do takich inicjatyw był rzeczywiście trochę ironiczny. Wydawało mi się, że to taki festiwal próżności, że te śmieci zbiera się dla zdjęcia. Może nie rozumiałem jeszcze, że takie akcje mogą mieć skalę masową właśnie dzięki mediom społecznościowym. Zbieranie śmieci jest bardzo niewdzięczne i każdy, kto to robi w wolnym czasie, jest bohaterem. W Polsce to, niestety, bardzo rzadkie, żeby przejmować się dobrem wspólnym, ale także przyszłością miejsca, w którym się żyje. W każdym lasku, w każdym rowie przydrożnym można znaleźć sterty śmieci.

Kibicuję wszystkim ruchom zmierzającym do ograniczenia ilości opakowań czy modyfikowania ich tak, by dawały się łatwo przetworzyć. Żeby zaszły jakieś realne zmiany, potrzebna jest masa krytyczna. Możemy sobie indywidualnie tupać na różne rzeczy, ale to, niestety, mało kogo obchodzi. Dopiero kiedy tupnie masa, zostanie to dostrzeżone przez wytwórców, producentów. Ale problemu zanieczyszczenia nie da się załatwić dobrą wolą producentów i zaangażowaniem konsumentów. Tutaj potrzebne są trudne, odważne regulacje prawne, żeby zapobiegać bezkarnemu, bezsensownemu produkowaniu śmieci. Czy nam się to podoba, czy nie, temat ochrony środowiska jest dziś najważniejszy i będziemy to odczuwać coraz boleśniej.

Dlaczego odpowiedzialność producentów za produkcję odpadów jest taka ważna? Za granicą jest tak, że to producenci w większej mierze odpowiadają za finansowanie zbiórki wyprodukowanych materiałów, które powinny trafiać do recyklingu. Dzięki temu cały ten biznes, ten obieg zamknięty, staje się bardziej opłacalny, więc wszyscy się bardziej starają i efektywność zbierania, ale i przetwarzania jest dużo większa. W Czechach za wytworzenie tony odpadów plastiku producent musi wpłacić do systemu 206 euro, w Polsce – około 0,6 euro. Te opłaty muszą być wyższe. Poza tym uważam, że powinno się wprowadzić na przykład obowiązek stosowania recyklatu w nowych opakowaniach. Musi istnieć jakiś bodziec do ponownego wykorzystania materiałów.

W tym momencie recykling nie wydaje się szczególnie opłacalny. Spadły ceny ropy, więc produkcja plastiku stała się jeszcze tańsza. W czasach pandemii zamknęło się wiele zakładów recyklingu (znam przykłady z Francji) w obawie przed plagą zachorowań u pracowników. Do tego doszedł pandemiczny kryzys, kiedy to baliśmy się, że wszystko będzie przenosić wirusa, więc nastąpił powrót do jednorazówek. Rękawiczki i maseczki zużywane są w hurtowych ilościach. Producenci tworzyw rozgrywają nieprawdziwy argument, że tylko jednorazowe rzeczy są bezpieczne. Sprawa wygląda jednak tak, że nie stać nas już na jednorazowość. Od 50 lat żyjemy na kredyt Ziemi, nasza eksploatacja przekracza możliwości naturalnego odnawiania zasobów planety.

Uważasz, że jedna z najważniejszych umiejętności współczesnego człowieka to nauczyć się odmawiać, także sobie. Ty nie masz z tym problemu? Mnie jest o tyle łatwiej, że nigdy specjalnie dużo nie potrzebowałem. Moją partnerkę denerwuje, że potrafię nosić te same ubrania przez wiele lat i nie odczuwam w ogóle potrzeby wyglądania jak poważny pisarz w średnim wieku. Mięsa nie jem przede wszystkim ze względów moralnych. Jest mi lżej na sercu, że się nie przykładam do czegoś, co jest strasznie złe i głęboko mnie niepokoi. Niestety, jeżdżę samochodem, ale w mieście wybieram rower. Nie mam potrzeby dalekich, egzotycznych podróży, bo nigdy nie znudzi mi się Polska. A jeśli już raz na jakiś czas wybiorę się gdzieś dalej, to też, wydaje mi się, nie będzie wielki dramat. Nie mówię, że wszyscy mamy się stać świętymi, mieszkać w eremie i żywić mchem. Jest taka bardzo trafna myśl, którą napisała jedna z zerowaste’owych kucharek Anne-Marie Bonneau:

„Nie potrzebujemy kilku osób, które robią stuprocentowy zero waste, tylko milionów, które robią to w sposób niedoskonały”.
Chodzi o to, żeby ludzie zadali sobie czasem pytanie, czy muszą mieć nowe, czy mogą kupić używane. Albo czy w ogóle nie wymyślają sobie jakichś fikcyjnych potrzeb.

Stanisław Łubieński rocznik 1983; pisarz i publicysta, przyrodnik amator, ptasiarz, autor „12 srok za ogon” nominowany do Paszportu „Polityki” i do Nike. Właśnie ukazała się jego „Książka o śmieciach”.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

(Nie) utonąć w konsumpcji. Czy można wyćwiczyć samokontrolę?

Badania naukowe pokazały, że systematyczne ćwiczenia fizyczne prowadzą do powiększenia zasobów samokontroli, zwiększenia sił reakcji wykorzystywanych w samokontroli i rozwijaniu zdolności do pokonywania zmęczenia. (Fot. iStock)
Badania naukowe pokazały, że systematyczne ćwiczenia fizyczne prowadzą do powiększenia zasobów samokontroli, zwiększenia sił reakcji wykorzystywanych w samokontroli i rozwijaniu zdolności do pokonywania zmęczenia. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
O źródłach niepohamowanej konsumpcji, jej wpływie na psychikę człowieka oraz o tym, jak pracować nad samokontrolą, pisze dr Jacek Buczny, psycholog.

„Kolekcjonuj i konsumuj” to współczesna odpowiedź kultury zachodniej na pytanie o szczęście. Satysfakcjonujące życie utożsamiane jest z szeroko pojętą konsumpcją, ta zaś stanowi fundament współczesnej „hedonomii” – gospodarki działającej tak, aby klientowi było przyjemnie tu i to jak najszybciej. Niepohamowana konsumpcja jednak ma służyć psychicznej i behawioralnej ucieczce od rzeczywistości i jest jednym z przejawów społecznego kryzysu umiejętności kontrolowania własnego zachowania. Utrata samokontroli nie tylko nie służy konsumentom, ale także i tym, którzy dostarczają towary i usługi do skonsumowania.

Samokontrola w cenie

Kontrolowanie własnego zachowania jest kluczową umiejętnością, umożliwiającą człowiekowi utrzymywanie wybranego kursu. W psychologii istnieje kilka koncepcji samokontroli. Jedną z nich jest zasobowy model samokontroli. Jego podstawą jest założenie, że samokontrola  tak jak inne czynności  wykorzystuje ograniczoną pulę zasobów energetycznych. „Pobór mocy"  czyli to, ile tych zasobów zostaje zużyte, zależy od rodzaju wykonywanych czynności.

Zachowania wymagające hamowania niepożądanych reakcji, wymagają szczególnie dużej puli zasobów samokontroli. Przykładowo, powstrzymywanie zgubnych nawyków eksploatuje zasoby znacznie silniej niż rozwiązywanie trudnych zadań matematycznych  co na własnej skórze odczuł chyba każdy, kto np. rzucał palenie.

Obok hamowania istotnym składnikiem samokontroli jest cel, który wyznacza kierunek zachowania. Samokontrola nasila się wtedy, gdy w czasie dążenia do celu pojawiają się czynniki zmniejszające szansę jego osiągnięcia. Jednym z takich czynników są impulsy. Samokontrola służy albo do radzenia sobie ze skutkami ich pojawienia się (opanowania ochoty na coś słodkiego) albo do zmniejszenia szansy ich wystąpienia w przyszłości (nie kupowania słodyczy na zapas). Wyczerpanie zasobów samokontroli zwiększa zarówno prawdopodobieństwo pojawienia się impulsów (chęci na papierosa), jak i zmniejsza skuteczność opanowania skutków ich pojawienia się (poddajemy się i zapalamy).

Samokontrolę można traktować też jako cechę jednostki, która stanowi miarę wyjściową puli zasobów do wykorzystania w zadaniu albo radzeniu sobie z konsekwencjami impulsów. Silniejsza samokontrola może sprzyjać także lepszej kontroli impulsów i utrzymywaniu działania nakierowanego na cel. Szczególnym przypadkiem samokontroli jest odraczanie nagród. O osobach, które potrafią długo czekać na nagrodę, nie poddając się pokusom mówimy, że mają bardzo silną wolę. Badania zaś wskazują, że tak rozumiana silna wola leży u podstaw życiowych sukcesów  także tych finansowych.

Konsumpcjonizm zużywa samokontrolę

Współczesny świat daje człowiekowi wiele potencjalnych kierunków rozwoju, ale jednocześnie stawia przed nim liczne pokusy, co powoduje drenaż naszych zasobów samokontroli. Wynika to zarówno z motywacji i potrzeb konsumentów (hedonizm), jak i działań firm oraz agencji marketingowych, ukierunkowanych na zysk. Za pomocą różnych chwytów stwarzają one liczne pokusy, wymuszając impulsywne zachowania klientów oraz osłabiają racjonalność decyzji konsumenckich.

Każdy rodzaj decyzji konsumenckich wymaga samokontroli, a zasoby samokontroli zużywają się, gdy człowiek musi wybierać spośród wielu obiektów ten jedyny, który najlepiej zaspokaja jego potrzeby. Wyczerpywaniu zasobów towarzyszą większa uległość względem pokus i częstsze zachowania impulsywne. Skutkiem tego może być m.in. zmniejszenie racjonalności kolejnych decyzji konsumenckich, wydawanie pieniędzy ponad dopuszczalny lub założony limit. Oznacza to, że szereg decyzji prowadzi do osłabienia zdolności do hamowania procesów albo reakcji, służących regulowaniu działania impulsów. Paradoksalnie, im więcej obiektów, czyli im większa „wolność konsumencka”, tym większa szansa na popełnienia nieracjonalnych decyzji. Sama więc czynność dokonywania konsumenckich wyborów upośledza naszą zdolność do samokontroli.

Zawiedzione nadzieje

Z braków samokontroli wynikają także błędy w ocenianiu i przewidywaniu zadowolenia, które przyniosą nam różne konsumenckie wybory, co często skutkuje złymi decyzjami. Po pierwsze, nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że do przyjemności przystosowujemy się bardzo szybko. Wynika to zarówno z działania mózgu (taka sama przyjemność z czasem przestaje nas pobudzać), jak i uwagi (obiekty pozytywne stają się mniej istotne niż obiekty zagrażające). Często przewidujemy, że zdarzenie odległe w czasie może dostarczyć nam wiele przyjemności, ale gdy już uczestniczymy w tym zdarzeniu, to przyjemność nie jest taka jak oczekiwaliśmy, a w jej miejsce pojawia się niezadowolenie. Towarzyszy temu złudzenie, że „większe jest lepsze”. Na przykład, możemy zakładać, że większe mieszkania na obrzeżach miasta jest lepszym rozwiązaniem niż małe mieszkanie w centrum. Badania naukowe pokazały, że ludzie bardzo szybko przystosowują się do większej przestrzeni w domu, ale nie są w stanie przystosować się uciążliwych dojazdów do pracy, więc w dłuższej perspektywie mieszkanie w centrum jest o wiele lepsze dla tych, którzy pracują w tej części miast.

Często wydaje nam się także, że dokonywanie wyborów spośród wielu różnych opcji spowoduje, że wybrany produkt będzie dostarczał nam najwięcej przyjemności, bo porównując wiele opcji naraz jesteśmy w stanie dokonać bardziej racjonalnej decyzji, niż wybierając z mniejszej puli. Badania pokazały, że efekt jest odwrotny – przyjemność wynikająca z mniej skomplikowanej decyzji jest większa. Do tego dochodzi znana zasada, że „głodny kupuje więcej”. Długotrwała sytuacja braku zaspokojenia jakiejś potrzeby może skutkować nieracjonalnymi zachowaniami w różnych sferach. Gdy jesteśmy głodni jesteśmy bardziej narażeni na kupienie niepotrzebnych produktów, bo zakupy mogą na chwilę zastępować przyjemność związaną z zaspokajaniem głodu. I wreszcie, często zbyt mocno koncentrujemy się na zdobywaniu środków do realizacji celu, zamiast na osiąganiu samego celu. Dobrym przykładem są tutaj pieniądze. Ludzie koncentrują się na ich zarabianiu, uznając często, że jest to najlepsza droga do maksymalizacji przyjemności wynikających z ich wydawania. Okazuje się jednak, że nadmierna koncentracja na dobrach materialnych i zarabianiu wcale nie powiększa dobrostanu tak, jak tego ludzie oczekują, a to rodzi niezadowolenie.

Skutki utraty samokontroli

Jednym z negatywnych społecznych przykładów braku samokontroli jest skłonność do impulsywnego kupowania. Zdaniem naukowców Basa Verplankena i Ayana Sato, sprzedawcy oraz producenci reklam ukształtowali impulsywnego konsumenta, którego zachowania na rynku konsumenckim przynoszą korzyści jedynie w perspektywie krótkoterminowej (poprawa nastroju, zaspokojenie potrzeb posiadania i prestiżu). Konsumpcja może służyć poprawianiu dobrostanu psychicznego poprzez redukowanie negatywnego nastroju, ale kupowanie może być także źródłem wyższej samooceny i satysfakcji z siebie. Jednocześnie badania pokazują, że osoby chętniej i częściej korzystające z dóbr konsumpcyjnych, w porównaniu z osobami nie przejawiającymi takich tendencji, są mniej szczęśliwe.

Okazuje się zatem, że choć liczne badania naukowe pokazują, że zachowania konsumenckie, np. jedzenie, picie, kupowanie, stają się sposobem na radzenie sobie z trudnościami wynikającymi ze spraw codziennych, to ucieczka w konsumpcję i brak samokontroli nie czynią ludzi szczęśliwymi. Paradoksalnie, w ujęciu długoterminowym, większa samokontrola służy i pojedynczym konsumentom, i tym, którzy do konsumowania nas namawiają. Bardziej racjonalny i lepiej kontrolujący się klient jest także lepszym kupującym, bo jest w stanie utrzymać konsumpcję na odpowiednim poziomie, gdyż nie popada w długi, których później spłacić nie może. Nadmierne obciążenie długami powoduje silny stres, osłabienie odporności i liczne choroby, na przykład układu krążenia.

Odzyskać kontrolę

Czy istnieją sposoby łagodzenia tych niekorzystnych zjawisk społecznych i rozluźnienia pętli „hedonomii”, która zaciska się na naszych szyjach? Na szczęście samokontrolę można wytrenować. Badania naukowe pokazały, że systematyczne ćwiczenia fizyczne prowadzą do powiększenia zasobów samokontroli, zwiększenia sił reakcji wykorzystywanych w samokontroli i rozwijaniu zdolności do pokonywania zmęczenia. W innych badaniach pokazano, że porzucenie jednego nałogu za pomocą treningu samokontroli zwiększa prawdopodobieństwo pozbycia się innego uciążliwego nawyku. Wykazano także, że systematyczna kontrola i utrzymywanie właściwej postawy własnego ciała powodowało, że osoby te były bardziej wydolne w pokonywaniu kolejnych zadań. Uczestnicy tych badań za każdym razem wykonywali tylko jeden rodzaj ćwiczenia, bowiem zaangażowanie zbyt dużej samokontroli poprzez wykonywanie wielu działań jednocześnie osłabia skuteczności treningu.

Dzisiaj nawet instytucje ze świata finansów interesują się tym, jak zwiększać samokontrolę, gdyż dostrzegają, że w perspektywie długoterminowej klient racjonalny jest lepszy niż klient impulsywny i nadmiernie zadłużony. Liczne przykłady z krajów objętych kryzysem gospodarczym wskazują, że częściowo powodem tych niekorzystnych zmian gospodarczych były zarówno decyzje polityczne, bowiem wzrost konsumpcji napędza gospodarkę, oraz decyzje konsumentów, wynikające z chęci posiadania czy też podwyższania jakości życia. Wiąże się to oczywiście z wydawaniem coraz to większych sum pieniędzy na różne, czasem zbyt luksusowe i niepotrzebne dobra. Poznanie mechanizmów samokontroli zachowań impulsywnych może prowadzić do lepszego zrozumienia bardzo poważnych problemów społecznych, takich jak nadmierne zadłużanie się, ale też otyłość, czy niezdrowy tryb życia. Jednym ze sposobów wspomagania samokontroli może być minimalistyczny styl życia (na przykład slow life), który sprowadza się między innymi do tego, że ludzie ograniczają liczbę pokus i decyzji trywialnych, oczyszczając własną przestrzeń życiową z przejawów konsumpcjonizmu.

Społeczna edukacja pod tym względem jest bardzo ważna, bo w świecie obfitości łatwo utonąć zanim dopłynie się do wybranego celu. Na problem utraty samokontroli narażeni są młodzi ludzie, u których zdolności do odraczania przyjemności i powstrzymywania się rozwija się później niż wrażliwość na nagrody i czerpanie przyjemności ze frywolnej konsumpcji.

*Przygotowanie tego tekstu było finansowane w ramach projektu „Zwiększanie samokontroli i racjonalności w zachowaniach konsumenckich” kierowanym przez dr Jacka Bucznego. Fundatorem jest Bank Zachodni WBK i Santander Universidades. Dziękuję dr Aleksandrze Cisłak za ogromną pomoc w przygotowaniu tego tekstu.

  1. Styl Życia

"From Zero to Planet Hero" - wyzwanie WWF dla wspólnego ratowania planety

fot. iStock
fot. iStock
Zobacz galerię 3 Zdjęć
Zmiany klimatyczne, degradacja gleby, duże zanieczyszczenie powietrza, marnotrawstwo żywności, zanik bioróżnorodności - to tylko kilka najważniejszych zagrożeń wymienionych w jednym z ostatnich raportów ONZ na temat stanu naszej planety. Wyzwaniem dla nas wszystkich jest żyć tak, by przyczynić się do zmiany sytuacji na Ziemi.

Większość z nas, zdając sobie sprawę z ogromu zniszczeń, jakich dokonuje każdego dnia ludzkość w stosunku do środowiska zadaje sobie pytanie "czy jeden człowiek może coś zmienić?". A nawet jeśli może, to w jaki sposób może to zrobić dysponując niewielkimi środkami i możliwościami?

Z pomocą przychodzi nam organizacja WWF, która od lat walczy o środowisko naturalne, zagrożone gatunki i przeciwdziała zmianom klimatu. Najnowszy challenge, do którego zachęca nas organizacja to akcja "From Zero to Planet Hero". WWF zachęca do tego, aby wziąć udział w trwającym 5 tygodni wyzwaniu polegającym na robieniu rzeczy dobrych dla planety.

fot. iStock fot. iStock

Aby wziąć udział w akcji należy wybrać obszar, który najbardziej nas interesuje tj. klimat, oceany, żywność, lasy, dziką przyrodę i świeżą wodę, podać swojego maila i... czekać na wskazówki. W ciągu 5 tygodni na twój adres mailowy będą przychodzić proste wskazówki, które dotyczą bardziej zrównoważonego życia.

W zależności od tego, jaką dziedzinę ochrony wybraliśmy, otrzymamy odpowiednie wskazówki do tego, jak dalej postępować. Przykładowo, jeśli wybraliśmy "ochronę klimatu" w pierwszej wiadomości otrzymamy informację z zadaniami na pierwszy tydzień:

  • Zamiast kupować nowe rzeczy, zastanów się, czy nie możesz użyć ponownie i wykorzystać starych.
  • Prawdopodobnie znasz już koncepcję recyklingu, ale warto poznać też tzw. upcykling. Jest to proces ponownego wykorzystania bądź przetworzenia starych produktów w taki sposób, aby stworzyć produkt o wyższej jakości lub wartości niż oryginał.
  • Dlaczego recykling i upcykling pomagają przeciwdziałać zmianom klimatycznym? Tekstylia i tkaniny wymagają dużo zasobów i energii, aby je stworzyć, nie wspominając o emisji dwutlenku węgla jako produktu ubocznego w procesie produkcji i dystrybucji. Dzięki recyklingowi i upcyklingowi pomagasz oszczędzać cenne zasoby naturalne i redukować emisję dwutlenku węgla!
  • Możesz też pójść o krok dalej i zrobić zakupy w sklepach z artykułami oszczędnościowymi/z drugiej ręki. Będziesz zaskoczony, ile perfekcyjnie użytecznych przedmiotów znajdziesz za ułamek ceny. Oszczędzaj pieniądze, ratuj naszą planetę
fot. iStock fot. iStock

Jeśli natomiast zdecydujesz się na ochronę lasów otrzymasz m.in. informacje o tym, aby przerzucić się na e-rachunki, korzystać z on-line wersji dokumentów oraz zacząć czytać ebooki zamiast zwykłych książek.

"Każde działanie się sumuje, niezależnie od tego, gdzie jesteś - i Ty możesz przejść od zera do planetarnego bohatera już dziś!" - nawołuje hasło WWF.

  1. Styl Życia

Eko ciekawostki na 2021

Jak podaje serwis F5: Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Augsburgu w Niemczech i opublikowane w czasopiśmie naukowym „Nature Communications” wykazało, że gdyby obliczyć wpływ hodowli zwierząt na środowisko, ceny mięsa wzrosłyby aż o 146 proc., a produktów mlecznych o 91 proc. (fot. iStock)
Jak podaje serwis F5: Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Augsburgu w Niemczech i opublikowane w czasopiśmie naukowym „Nature Communications” wykazało, że gdyby obliczyć wpływ hodowli zwierząt na środowisko, ceny mięsa wzrosłyby aż o 146 proc., a produktów mlecznych o 91 proc. (fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Kierunek jaki należy przyjąć jest dość jasny: mniej plastiku, więcej produktów biodegradowalnych. A ponadto? Mniej emisji gazów cieplarnianych - a tym samym mniej mięsa z hodowli przemysłowej, która znacznie przyczynia się do negatywnych zmian klimatu. Jakie inicjatywy wpisują się w ekologiczne trendy?

Kierunek, jaki należy przyjąć, jest dość jasny: mniej plastiku, więcej produktów biodegradowalnych. A ponadto? Mniej emisji gazów cieplarnianych - a tym samym mniej mięsa z hodowli przemysłowej, która znacznie przyczynia się do negatywnych zmian klimatu. Jakie inicjatywy wpisują się w ekologiczne trendy?

Fabryka „mięsa” roślinnego w Wielkiej Brytanii

W Lincolnshire ma zostać otwarta w nowym roku wegańska fabryka „mięsa” Plant & Bean. Szefowie fabryki zapowiedzieli, że będzie to największy „mięsny” zakład produkcyjny w Europie. Twierdzą, że 65-hektarowy zakład w Bostonie pomoże zaspokoić rosnący popyt na produkty roślinne. Jak podkreślił Edwin Bark, dyrektor generalny Plant & Bean: „Czy nam się to podoba, czy nie, zmiana związana z jedzeniem mniejszej ilości mięsa [zwierzęcego] jest zmianą, o której każdy musi pomyśleć, aby pomóc ocalić planetę (…) Nie możemy dalej stosować tej samej diety, którą stosujemy obecnie, za 20 czy 30 lat od teraz” (źródło: BBC News).

Dodatkowym atutem fabryki będzie to, że jej otwarcie stworzy do 500 miejsc pracy.

Aby obniżyć koszty składników, zwiększyć jakość produktów i poprawić smak, wygląd oraz teksturę, firma ściśle współpracuje z technologami żywności.

Podstawowym surowcem do produkcji roślinnego mięsa ma być soja niemodyfikowana genetycznie, groch i fasola. (fot. screen ze strony plantandbean.com) Podstawowym surowcem do produkcji roślinnego mięsa ma być soja niemodyfikowana genetycznie, groch i fasola. (fot. screen ze strony plantandbean.com)

 

O tym, jak bardzo mięso roślinne zyskuje na popularności, świadczy chociażby fakt, że w tegorocznej akcji Veganaury udział zadeklarowało aż 500 tys. osób (to rekordowa liczba; 50% więcej niż dwa lata temu). Kampania Veganuary, promująca roślinne jedzenie, zapoczątkowana została w 2014 roku przez brytyjską organizację pozarządową o tej samej nazwie. Obecnie akcja objęła swoim zasięgiem cały świat. Osoby, które biorą udział w Veganaury i decyduję się jeść przez miesiąc tylko produkty roślinne, podają najczęściej takie powody jak chęć zmniejszenia cierpienia zwierząt, zmniejszenia szkód dla środowiska spowodowanych produkcją żywności, czy chęć poprawy zdrowia. Akcję, szczególnie w Wielkiej Brytanii, promują reklamy telewizyjne i radiowe, a także liczne supermarkety.

Mięso hodowane w laboratorium do kupienia w Singapurze

Dla tych, którzy nie mogą lub nie potrafią zrezygnować z jedzenia mięsa, powoli staje się dostępne inne rozwiązanie: mięso z hodowli komórkowej. Singapur to pierwszy kraj, w którym będzie można kupić mięso hodowane in-vitro. Chociaż na świecie działa już wiele startup’ów związanych z wytwarzaniem tzw. „lab grown meat”, a nawet pojawiają się już restauracje serwujące „czyste mięso”, Singapur jako pierwszy kraj na świecie wydał zgodę na jego sprzedaż. Amerykański Eat Just z San Francisco wprowadzi na singapurski rynek nuggetsy wyhodowane w laboratorium z komórek żywego kurczaka. Mają one kosztować tyle, co wysokiej mięso drobiowe. Szef Eat Just nazwał to „jednym z najważniejszych kamieni milowych w przemyśle spożywczym” i ma nadzieję, że teraz pójdą w ich ślady inne kraje. Jednak stoi przed nimi jeszcze wiele wyzwań. Produkcja mięsa laboratoryjnego jest znacznie droższa niż roślinnego. Trzeba też przekonać do tego produktu wielu konsumentów.

Unia Europejska z ograniczoną ilością tworzyw sztucznych

Z początkiem 2021 r. weszły w życie nowe przepisy unijne. Zakazano wprowadzania do obrotu 10 plastikowych produktów jednorazowego użytku: patyczków higienicznych, sztućców (widelce, noże, łyżki, pałeczki), talerzy, słomek, mieszadełek do napojów, patyczków do balonów, pojemników do żywności i styropianowych kubeczków. Jak podaje WWF: „Produkty te są na tyle problematyczne, że nawet ich selektywna zbiórka nie pomaga w ograniczeniu ich ilości. Wiele z nich w ogóle nie trafia na składowiska, zanieczyszczają ekosystem i są prawdziwym zabójcą oceanicznej faunyWedług Komisji Europejskiej ponad 80% odpadów w morzach stanowią tworzywa sztuczne. Produkty objęte nowymi przepisami stanowią 70% wszystkich odpadów morskich… Najlepsze dostępne dane mówią że dziś w oceanie mamy ponad 150 milionów ton plastiku, a rocznie przez plastikowe odpady traci życie sto milionów ssaków morskich”.

Czas na opróżnianie magazynów z plastikowych pozostałości skończy się 3 lipca 2021 r. Do tego czasu, niestety, jeszcze możemy otrzymać jedzenie na plastikowym talerzu.

Od 1 stycznia obowiązuje też podatek od plastiku w wysokości 0.80 euro - od każdego kilograma tworzywa, którego nie poddano przetworzeniu, państwo członkowskie będzie musiało zapłacić 80 eurocentów podatku. Kolejne przepisy, wymuszające m.in. 77% zbiórki i recyklingu plastikowych butelek, mają wejść w życie w 2025 roku.

Firmy same dążą do zmiany

Wiele koncernów szuka obecnie proekologicznych rozwiązań, aby uzyskać opakowania, które będą w pełni nadawały do recyklingu lub staną się biodegradowalne. Dobrym przykładem może być tutaj Kraft Heinz Co, która chce prowadzić gospodarkę o obiegu zamkniętym. Zamierza w związku z tym „przejść” na jednomateriałowe PET. W Europie butelki Heinz Tomato Ketchup będą wkrótce wytwarzane z jednego rodzaju plastiku (możliwe, że już w 2021), aby można je było poddać recyklingowi w celu uzyskania PET o jakości spożywczej. Będą więc nadawały się do tego, żeby służyć po procesie recyklingu, jako nowe opakowania do żywności.

Zaangażowanie w to, żeby wyprodukować w pełni „obiegową” butelkę keczupu jest jednym z ostatnich celów firmy w obszarze zrównoważonego rozwoju opakowań.

Ekologiczne wybory w sferze seksualnej?

Nawet tutaj zawitała moda na ekologiczne rozwiązania. Dlatego warto wspomnieć na koniec o łódzkiej inicjatywie. W końcu sex-shop z ekologicznymi produktami to w Polsce zupełna nowość. Jak zaznacza na swoim fanpage’u Elwira Ruta, pomysłodawczyni: „Sex Shop Tango w Łodzi to pierwsza w Polsce ekologiczna drogeria erotyczna. Zaś proces sprzedaży popierany jest tu wiedzą psychologiczną”. W sex-shopie Tango można zaopatrzyć się w biodegradowalne akcesoria (wibratory, które nadają się do recyklingu, bieliznę z ekologicznej skóry, drewniane dildo, czy naturalne olejki do masażu) i, wbrew pozorom, jest w czym wybierać.

  1. Moda i uroda

Moda zrównoważona kontra kryzys klimatyczny. Jak kupować mądrze?

Najnowsza kolekcja marki Levi's® składa się z materiałów wyprodukowanych z włókien konopi, a także pochodzących z recyklingu i wyprodukowanych w sposób zrównoważony. (Fot. materiały partnera)
Najnowsza kolekcja marki Levi's® składa się z materiałów wyprodukowanych z włókien konopi, a także pochodzących z recyklingu i wyprodukowanych w sposób zrównoważony. (Fot. materiały partnera)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Śmiało możemy stwierdzić, że wkraczamy w erę świadomości ekologicznej. By nadeszła ona w pełni, potrzebujemy zmiany podejścia w wielu istotnych kwestiach, zarówno ze strony jednostek, jak i największych przedsiębiorstw. Moda to dla nas codzienność, dlatego bardzo ważne jest, by kupować świadomie, troszcząc się o naszą planetę. Co więc tak naprawdę znaczy sustainable fashion?

Sustainable fashion, czyli moda zrównoważona lub moda ekologiczna, to zjawisko, które można nazwać trendem współczesnego świata. I choć już samo słowo "trend" kojarzy się z czymś przemijalnym i modnym tylko chwilowo, w tym przypadku wydaje się być zupełnie inaczej. Z roku na rok bowiem moda ekologiczna rośnie w siłę. Urosła wręcz do rangi pewnego silnego nurtu, a nawet współczesnej filozofii desigu.

Na czym więc w praktyce polega moda zrównoważona? Najprościej mówiąc, na świadomym podejściu do tego, co nosimy. Należy jednak pamiętać, że przybiera ona wiele form, a do jej osiągnięcia potrzebne są działania dwóch stron - firm odzieżowych i nas, klientów. Chodzi o produkcję odzieży, obuwia i akcesoriów w sposób zrównoważony pod względem ekologicznym i społeczno-gospodarczym, ale także na bardziej zrównoważonych wzorcach konsumpcji i użytkowania, które wymagają zmian indywidualnych postaw i zachowań. Oznacza to więc ciągłą pracę nad poprawą wszystkich etapów cyklu życia produktu, począwszy od projektowania, produkcji surowców, transportu, przechowywania, marketingu i sprzedaży końcowej, a skończywszy na użytkowaniu, ponownym użyciu, naprawie, przetwarzaniu i recyklingu produktu oraz jego komponentów. I choć brzmi to skomplikowanie, w rzeczywistości nie do końca takie jest. Wiele bowiem zależy od naszych najprostszych, codziennych wyborów, które mają ogromną wartość - polepszają żywot naszej planety.

Moda na ekologię i zrównoważony rozwój

Dbałość o środowisko i zrównoważona moda mają swój początek tam, gdzie zaczyna się prawdziwa świadomość tego, co kupujemy. Owa świadomość jest kluczowa. Bo jeśli podchodzimy do zakupu ubrań rozsądnie i uważnie oraz zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze zakupowe wybory pomagają planecie, na której żyjemy - kupujemy zupełnie inaczej. Co to oznacza w praktyce? Między innymi ograniczenie ilości kupowanych ubrań, wybieranie naturalnych lub pochodzących z recyklingu tkanin, decydowanie się na materiały, przy produkcji których ogranicza się zużywanie wody, kupowanie ubrań "z drugiej ręki", a także edukowanie się w zakresie ekologii, nie tylko w kontekście mody. Takie działania nie wymagają wielkiego wysiłku, a dzięki ich wdrożeniu w nasze życie z dumą możemy nazywać siebie świadomymi konsumentami. Planeta z czasem nam za to podziękuje.

Jednak odpowiedzialność za nasze środowisko nie leży tylko po naszej stronie. Działania jednostek sią bardzo ważne, ale największy krok w kierunku zrównoważonej mody należy do wszelkich firm z branży odzieżowej. To one w ogromnym stopniu wpływają na swoich konsumentów i, by odpowiednio zadbać o naszą planetę, muszą zaszczepić w swoich klientach właśnie trend sustainable fashion, według którego jedyną słuszną modą w dzisiejszych czasach jest ta, na którą składa się ekologia i zrównoważony rozwój. Z roku na rok coraz więcej marek pokazuje, że w temacie ochrony środowiska moda może zdziałać dużo więcej, niż moglibyśmy się spodziewać.

Przede wszystkim marki zmieniają swoje praktyki i strategie produkcyjne, dystrybucyjne i marketingowe tak, by były jak najbardziej zrównoważone. Wprowadzają rozwiązania, które są zgodne z normami ochrony środowiska, a jednocześnie przyczyniają się do zwiększenia świadomości ekologicznej klientów. Takie działania to na przykład tworzenie kolekcji ubrań pochodzących z recyklingu, ograniczanie ilości ubrań w danej kolekcji, zmniejszanie użycia chemikaliów, ograniczanie zużycia wody przy produkcji oraz kampanie promujące ekologiczną modę.

Ubrania z konopi

Coraz więcej przedsiębiorstw odzieżowych decyduje się na produkowanie ekologicznych zamienników najpopularniejszego materiału, z którego tworzone są ubrania - bawełny. Dlaczego bawełna, która przecież jest włóknem naturalnym, powinna mieć swoją ekologiczną alternatywę? Otóż proces wytwarzania przędzy bawełnianej jest wieloetapowy i jednocześnie bardzo szkodliwy dla środowiska. Bawełna musi być oczyszczana, wybielana, farbowana, a do tego zużywa się olbrzymie ilości wody, nawet do  30 tys. litrów wody na 1 kg bawełny. Co więcej, do uprawy bawełny używane są pestycydy (20 tys. ludzi rocznie umiera w wyniku zatrucia pestycydami), a przemysł tekstylny wypuszcza do wody tysiące ton farby.

Na ten problem firma Levi's® zwróciła uwagę już w 2011 roku. Wprowadziła wtedy innowacyjne technologie o nazwie Levi's® Water<Less, które polegają na tym, że zamiast prania jeansów z użyciem płynu do płukania tkanin, materiał poddawany jest działaniu nakrętek od butelek i piłeczek golfowych, całkowicie eliminując konieczność wykorzystania wody. Dzięki temu w procesie wykańczania ubrań Levi's® zaoszczędził już ponad 3,5 miliarda litrów wody (to tyle, ile wystarczyłoby do wypełnienia 12 basenów olimpijskich!), a kolejne 5 miliardów zostało poddane recyklingowi. Do 2021 roku firma planuje stosować techniki Water<Less w przypadku co najmniej 80 proc. dżinsów. Co więcej, technologia ta nie jest zastrzeżona, co oznacza, że Levi's® chętnie dzieli się nią ze swoimi konkurentami, by pokazać im odpowiedzialne i pomysłowe metody wykańczania dżinsów, które dają porównywalne wyniki.

Jednym z najbardziej innowacyjnych materiałów, który świetnie sprawdza się jako zamiennik bawełny, a jego produkcja odbywa się w sposób zrównoważony, jest materiał konopny. Dlaczego konopie? Bo w porównaniu z bawełną rosną znacznie szybciej, ich uprawa wymaga o wiele mniej wody i pestycydów oraz pozostawiają po sobie czystsze i zdrowsze gleby. Materiał konopny jako pierwsza do swojej kolekcji wprowadziła firma Levi's®, w której to praktyki zrównoważonego rozwoju i produkowanie zgodnie z potrzebami naszej planety stosowane są od lat.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Ubrania z włókien konopi pod metką Levi's® pochodzą z upraw nawadnianych wodą deszczową, co jeszcze bardziej redukuje zużycie wody. Następnie konopie poddawane są procesom, które likwidują szorstkość i upodabniają je do bawełny w takim stopniu, że w dotyku i wyglądzie odróżnienie ich od bawełny jest praktycznie niemożliwe. Tak powstaje materiał Cottonized Hemp, który po raz pierwszy pojawił się w kolekcji Levi’s® Wellthread, promującej innowacyjne materiały. Teraz materiał Cottonized Hemp został wykorzystany w głównej kolekcji marki.

Najbardziej zrównoważona kolekcja w historii

Słowo "zrównoważony" w branży odzieżowej często oznacza po prostu lepszy wybór, czyli właśnie pozyskiwanie bardziej zrównoważonych materiałów, a co za tym idzie znajdowanie sposobów na mniejsze zużycie wody, tworzenie ubrań przyjaznych środowisku, wdrażanie praktyk związanych z recyklingiem, a także tworzenie ubrań dobrej jakości, które służą nam przez lata. Te przeróżne formy dbałości o środowisko w firmie Levi's® nie są obce, a ich doskonałym przykładem jest najnowsza kolekcja na sezon jesienno-zimowy 2020, która jest najbardziej zrównoważoną kolekcją w historii marki.

Co świadczy o jej zrównoważeniu? Przede wszystkim fakt, że prawie każdy element kolekcji tego sezonu to krok w kierunku zrównoważonego rozwoju. Oprócz tkaniny z włókien konopnych Cottonized Hemp, Levi's® postawił się na szereg nowych tkanin, które zostały nazwane Sustainably Soft. Tkaniny te zawierają miękkie włókna, które w sposób zrównoważony zostały pozyskane z drzew. Wykorzystanie włókien pozyskanych z hodowli regeneracyjnych wspiera ochronę starych lasów, które są istotne dla naszego ekosystemu. Powstałe w ten sposób Tencel, Lyocell i EcoVero będzie można znaleźć w wybranych kurtkach Trucker, plecionych koszulach i sukienkach.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Levi's® do nowej kolekcji wprowadził także materiały pochodzące z recyklingu. W kurtkach i puchówkach zostały wykorzystane materiały Thermore, czyli w 50 proc. powtórnie przetworzony poliester wykorzystywany do termicznych podszewek oraz Thermore EcoDown - włókno, które w 100 proc pochodzi z recyklingu i jest wykonane z butelek PET. Z kolei materiał Repreve, który również jest formą poliestru wytworzonego z plastikowych butelek, będziemy mogli znaleźć w kurtkach Sherpa Trucker, polarach i szerokiej gamie plecaków.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Zrównoważony rozwój zmierza ku temu, by stać się czymś znacznie większym, niż tylko chwytliwą frazą. Nasze jednostkowe podejście do ekologii się zmienia, a największe firmy prężnie działają w kierunku ochrony środowiska, bo dobro naszej planety nie jest już dla nas czymś obojętnym. Odpowiedzialność leży po obu stronach, a od nas zależy czy będziemy kupować produkowane masowo, tanie ubrania, czy zaczniemy zwracać uwagę na sposób, w jaki odzież została wytworzona. Nasze jednostkowe decyzje w ogromnym stopniu wpływają na postanowienia największych firm, które to mogą zdziałać wiele dobra dla naszej planety. Zacznijmy więc wybierać mądrze.

  1. Styl Życia

Biodegradowalne wynalazki i jadalne opakowania

Startupy, których celem jest zero waste, a także ochrona środowiska przed zanieczyszczeniem, z pewnością zasługują na wsparcie i uwagę. Na zdjęciu jeden z nich: Notpla, czyli „not plastic” (fot. profil FB Notpla).
Startupy, których celem jest zero waste, a także ochrona środowiska przed zanieczyszczeniem, z pewnością zasługują na wsparcie i uwagę. Na zdjęciu jeden z nich: Notpla, czyli „not plastic” (fot. profil FB Notpla).
Zobacz galerię 3 Zdjęć
Biotechnologia to przyszłość. Specjaliści z tej dziedziny, a także chemicy, biofizycy będą mieli w najbliższych dekadach pełne ręce roboty. Dlatego rzetelna wiedza, pomysłowość i chęć ochrony planety, na której żyjemy – to główne wyznaczniki ich dalszej pracy.

W 2021 roku przyjdzie nam się wreszcie pożegnać z jednorazowymi „plastikami”. Zgodnie z uchwalonymi przepisami unijnymi plastikowe talerzyki, kubeczki, słomki czy patyczki wyjdą z obiegu i przestaną być produkowane. Trzeba będzie je zastąpić albo papierowymi i drewnianymi jednorazówkami, albo opracować nowe tworzywa biodegradowalne. Wyzwaniem będzie poza tym „strawienie” zalegającego na planecie plastiku. To dopiero początki coraz większych zmian, do których zmusza nas sytuacja klimatyczna, energetyczna, czy ekonomiczna na świecie. Tony produkowanych opakowań z tworzyw sztucznych i chęć zastąpienia ich naturalnymi, biodegradowalnymi produktami to poważne przedsięwzięcie dla wielu firm. Ekologicznych rozwiązań poszukują m.in. liczne koncerny.

Nad czym pracują różni naukowcy na świecie, aby zminimalizować szkody związane z zanieczyszczeniem środowiska? Oto kilka ciekawostek:

Papierowa butelka coca-coli

Kilka dni temu koncern coca-cola zaprezentował prototyp papierowej butelki. PlantBottle to butelka, która w 30% wytworzona jest z surowców pochodzenia roślinnego, a w 100% nadaje się do recyklingu. Jednym z ostatnich przedsięwzięć koncernu Coca-Cola jest dołączenie do grona firm (m.in. Carlsberg, L’Oreal, Absolut ) współpracujących z Paboco (Paper Bottle Comapny) - wynalazcą i producentem papierowych butelek.

Paboco to duński start up, który prace nad innowacyjną papierową butelką, rozpoczął w 2015 roku. Ambicją Paboco jest stworzenie pierwszej w swoim rodzaju w pełni biodegradowalnej i nadającej się do recyklingu butelki papierowej, którą można wykorzystać jako opakowanie do napojów czy produktów kosmetycznych.

Cechą charakterystyczną papieru jest m.in. jego elastyczność i wytrzymałość, dlatego papierową butelkę będzie można wykorzystać zarówno do napojów gazowanych i niegazowanych.

Technologia wytwarzania papierowych butelek jest jeszcze na wczesnym etapie rozwoju. Z pewnością będą wprowadzane jeszcze ulepszenia zarówno w samym projekcie, jak i materiałach. Jednym z najważniejszych wyzwań jest dostosowanie wszystkich parametrów do produkcji na dużą skalę.

https://www.youtube.com/watch?v=3xmZQFL-Wmk

W 2018 roku Coca-Cola ogłosiła globalną inicjatywę „Świata Bez Odpadów”, w ramach której do 2030 chce pomóc zebrać i poddać recyklingowi ekwiwalent wszystkich butelek i puszek trafiających do konsumenta. Chce także, aby do 2030 r. co najmniej 50% składu opakowań stanowiły surowce wtórne. Koncern  zobowiązał się również, że do 2025 roku wszystkie jego opakowania na całym świecie w 100% będą nadawać się do recyklingu.

Notpla – jadalne woreczki z wodą lub sokiem

Pierwsze skojarzenie? – Barwione napoje sprzedawane w czasach PRL-u w foliowych torebeczkach. Wystarczyło przekłuć słomką i gotowe. Różnica w stosunku do produktów zrobionych z Notpla jest jednak taka, że woreczek Notpla można zjeść... i nie zaszkodzi!

Co może być doskonałą alternatywą dla tradycyjnych plastikowych pojemników?  -  Otóż wynalezione parę lat temu Ooho to biodegradowalne, elastyczne opakowania do napojów i sosów wykonane z galaretowatej membrany. Materiał Notpla to połączenie wodorostów i roślin. Na to innowacyjne rozwiązanie wpadli Rodrigo Garcia Gonzalez, Pierre Paslier i Guillaume Couche. Pomysł przyniósł autorom m.in. nagrodę Lexus Design Award. Woda czy soki w jadalnych butelkach są chronione przez trwały materiał wykonany z alg brunatnic i chlorku wapnia. Łatwo go przegryźć i zaspokoić pragnienie. Sam woreczek, chociaż jadalny, nie posiada większych walorów smakowych. Nie musimy jednak konsumować jadalnej powłoki – i tak rozłoży się w ciągu 4-6 tygodni!

Produkt został zresztą sprawdzony przy okazji różnych imprez biegowych czy festiwali. Może być też doskonałą alternatywą dla plastikowych pojemniczków napełnianych sosami w daniach Take-away. Dla potrzeb tego przemysłu, twórcy Notpla zaprojektowali również powłokę do papierowych pojemników, w które pakowane jest jedzenie na wynos. Chociaż o pierwszych Ooho (algowe torebeczki napełniane tylko wodą) można było usłyszeć nawet parę lat temu, produkowana w Londynie Notpla „nabiera rozpędu”.

https://www.youtube.com/watch?v=0Ndzo-W8Jtc

Zespół pracuje nad kolejnymi rozwiązaniami, takimi jak folie termozgrzewalne do pakowania, siatki na warzywa i owoce, czy saszetki na śruby, gwoździe i inne drobne elementy (dodawane w foliowych torebeczkach do kupowanych mebli i różnych akcesoriów).

„Serowy” plastik

Projekt BIOCOSÌ narodził się w regionie Apulia. To przełomowe rozwiązanie umożliwia odzyskiwanie odpadów mlecznych, poprzez przekształcenie ich w zasoby, z których pozyskuje się biotworzywa.

We Włoszech (kraj parmezanu, mozzarelli, czy ricotty) ze względu na powszechną obecność mleczarni i dużą produkcję, ścieki wytwarzane przez sektor mleczarski są jednym z głównych problemów przemysłu rolnego. Ścieki te są trudne do utylizacji ze względu na wysoki ładunek zanieczyszczeń. Według szacunków ISTAT i APAT we Włoszech, podobnie jak w innych krajach o znaczącej tradycji mleczarskiej, ilość serwatki produkowanej każdego roku jest bardzo wysoka i wynosi 8 × 106 ton na rok.

Jednak te ścieki, odpowiednio oczyszczone, mogą stać się w perspektywie źródłem bogactwa dla gospodarki o obiegu zamkniętym. Celem projektu "Biocosi" było rozwiązanie problemu ścieków w sektorze mleczarskim, które nie są już postrzegane jako odpady, ale jako surowiec do produkcji bioplastiku, w 100% biodegradowalnego i biokompatybilnego. Uzyskane w opracowanej technologii produkty nadają się do wytworzenia sztywnych opakowań do użytku spożywczego i mogą być używane w tym samym łańcuchu dostaw. Zainspirowany zasadami gospodarki o obiegu zamkniętym "Biocosi" pozwala na całkowite zredukowanie zanieczyszczeń w sektorze mleczarskim i ich przekształcenie w ramach idei zero waste. To, co jest ciekawe przy tym projekcie to ilość zaangażowanych instytucji. Partnerami projektu byli ENEA, Uniwersytet w Bari oraz firmy EggPlant, CSQA, RL Engineering, Caseificio Colli Pugliesi, Compost Natura i Microtronic Public Research Laboratories Network, koordynowane przez Instytut Fotoniki i Nanotechnologii Cnr.

Innowacyjne technologie i procesy produkcji w 100% biodegradowalnych i kompostowalnych opakowań (fot. materiały prasowe) Innowacyjne technologie i procesy produkcji w 100% biodegradowalnych i kompostowalnych opakowań (fot. materiały prasowe)

Opracowana technologia, w całości wyprodukowana w Apulii, wykorzystuje dwa podstawowe procesy: odzyskiwanie i przetwarzanie składników organicznych (białka serwatki i laktozy) z odpadów mlecznych w celu uzyskania wysokowydajnych sztywnych opakowań (butelki na mleko, czy taca na nabiał).

Kosmetyki w biodegradowalnych opakowaniach od polskiej marki

Lovish jako pierwsza firma w Polsce i jedna z nielicznych na świecie wprowadziła w pełni ekologiczne produkty kosmetyczne. W ich misję wpisana jest idea eco inside & outsider. Dlatego ekologiczny jest nie tylko skład kosmetyków. Również opakowania  kremów i scrubów do ciała wykonane są z materiałów biodegradowalnych pochodzenia roślinnego (są kompostowalne przemysłowo - przy udziale mikroorganizmów rozkładają się do wody, dwutlenku węgla i biomasy). Ten autorski projekt marki chroniony jest prawem patentowym.

Pozostałe produkty Lovish także mają ekologiczne opakowania –  wykonane są ze szkła i papieru.

W celu ograniczenia ilości produkowanych odpadów opakowania zaprojektowane są w taki sposób, aby posiadały wymienny wkład (refill), którym samodzielnie uzupełni się opakowanie bazowe.

Te roślinne kosmetyki nie zawierają syntetycznych środków zapachowych. Etykiety produktów są wykonane z papieru i zawierają atramenty wodne. (fot. materiały prasowe) Te roślinne kosmetyki nie zawierają syntetycznych środków zapachowych. Etykiety produktów są wykonane z papieru i zawierają atramenty wodne. (fot. materiały prasowe)

Jak pisze na swojej stronie Ewelina Niedzielska – chemiczka i twórczyni marki Lovish:

„Kosmetyki przygotowywane są przeze mnie z pasji i miłości do natury. Ideą marki było stworzenie w pełni naturalnego produktu: naturalne składniki i opakowania. Praca w laboratorium i tworzenie nowych receptur daje mi dużo radości i satysfakcji. Doświadczenie i wiedza laboratoryjna pozwala mi na dobieranie odpowiednich składników i procesów, tak aby stworzyć kosmetyki roślinne o wysokiej jakości i skuteczności działania.”