1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Praca i partnerstwo – jak sobie radzić, gdy oboje pracujemy z domu? Co pokazują badania?

Praca i partnerstwo – jak sobie radzić, gdy oboje pracujemy z domu? Co pokazują badania?

Wspólna praca pod jednym dachem wymaga nowych rozwiązań. (fot. iStock)
Wspólna praca pod jednym dachem wymaga nowych rozwiązań. (fot. iStock)
Kwarantanna, społeczny dystans, praca zdalna – nowa, zwykle dość trudna rzeczywistość dla większości z nas to skutek epidemii Covid-19. Jedyne, co nam pozostaje, to najczęściej przebywanie w towarzystwie najbliższej rodziny, partnera i domowników. Nigdy wcześniej nie byliśmy zmuszeni do tak intensywnego łączenia pracy z życiem rodzinnym. Dla wielu par to prawdziwe wyzwanie, aby na niewielkiej wspólnej przestrzeni połączyć swoje życia zawodowe z rodzinnymi i domowymi obowiązkami.

Niegdyś praca zdalna traktowana była jako benefit. Jednak, upragnione przez niektórych, przeniesienie życia zawodowego do domu może obfitować w wiele negatywnych skutków. Trudności z rozdzieleniem domowych i zawodowych czynności, które się obecnie pojawiają nie dotyczą nas indywidualnie (chyba, że mówimy o singlach). Przekładają się one coraz bardziej na nasz związek i rodzinę.

Jak w czasie pandemii radzą sobie pary w Polsce? Jak zareagowały na nagłą konieczność pracy zdalnej? Jak radzić sobie skutecznie z tymi nowymi wyzwaniami? – Zjawisku przyjrzał się dokładniej zespół badaczek z Uniwersytetu SWPS. Pierwszą część badań zrealizowano w ramach projektu „Pary w pandemii: radzenie sobie z konfliktami praca-dom i dom-praca w warunkach dystansu społecznego.”

- Okazało się, że z tą nagłą i wymuszoną pracą zdalną wiąże się cały wachlarz psychospołecznych konsekwencji. Z jednej strony badani podkreślali jej korzystne aspekty, jak oszczędzanie czasu związanego z dojazdami do firmy, poczucie mniejszego pośpiechu w ciągu dnia, czy pogłębienie relacji z partnerem lub partnerką. Z drugiej strony okazało się, że praca w firmie ma też sporo korzyści. Naszym rozmówcom brakowało codziennych rytuałów (jak ubieranie i malowanie się do pracy), czy kontaktów „na żywo” ze współpracownikami. Częstym problemem było poczucie ciągłego bycia w pracy i trudności w „odłączeniu się” od niej – podsumowuje dr Anna Studzińska.

Nigdy nie wychodzę z pracy… Konflikty praca-dom

Czego możemy się spodziewać przy połączeniu tych dwóch różnych światów? Otóż, jak zaznaczają autorzy badania „połączenie strefy zawodowej i domowej może prowadzić do pojawienia się lub nasilenia dwóch konfliktów: praca-dom i dom-praca.
  1. Konflikt praca-dom zachodzi, gdy wymagania i napięcia związane z pracą oddziałują na zdolność pracownika do wywiązywania się z obowiązków rodzinnych.
  2. Natomiast konflikt dom-praca odzwierciedla sytuację, w której wymagania związane z życiem rodzinnym ograniczają możliwość wykonywania obowiązków zawodowych.”
W obecnej sytuacji epidemicznej oba te konflikty zwykle się przenikają i jedno zadanie odbywa się kosztem innego. W sytuacji, gdy do obowiązków domowych dodamy jeszcze opiekę nad dziećmi, siłą rzeczy przeważał będzie konflikt dom-praca. W tej grupie badanych stosowanie różnych strategii wymaga albo dużej elastyczności, albo jest zwyczajnie niemożliwe. Rodzice, zamiast zajmować się planowaniem czasu i przestrzeni, po prostu reagują na sytuację na bieżąco.

Z kolei wiele par, nie obarczonych opieką nad dziećmi, wypracowało sobie konkretne modele działania. Ekspertki wskazały tutaj na dwie strategie radzenia sobie z konfliktem między pracą a domem: separacja oraz integracja. W pierwszej grupie badani wyznaczali ostre granice między pracą a domem, co dotyczyło zarówno fizycznego oddzielenia przestrzeni (zaadoptowanie nowej przestrzeni z przeznaczeniem na biuro) jak i psychologicznego rozdzielenia tych obszarów (przykłady? – wyznaczenie stałych godzin pracy i nieprzekraczanie wyznaczonego czasu, czy nawet nierozmawianie na tematy służbowe po zakończeniu służbowych obowiązków). Tymczasem w drugiej grupie, tak zwanych integratorów, oba światy dość płynnie przeplatały się ze sobą. Nie tylko nie przeszkadzał im taki stan rzeczy. Integratorzy doceniali nawet, że mogą planować działania zawodowe w czasie wykonywania obowiązków domowych (np. w trakcie sprzątania, gotowania) lub zrobić sobie przerwę w pracy kiedy tego potrzebują i poświęcić ją na chwilę odpoczynku.

- Wymagania, z którymi musimy radzić sobie na co dzień – zarówno te zawodowe, jak i związane z obowiązkami domowymi – wymagają od nas wysiłku, dlatego wyczerpują nas fizycznie i psychicznie. Wypracowane przez pary strategie to sposoby na redukowanie obciążeń, zarówno wprost, przez zmniejszanie ich natężenia, jak i pośrednio – poprzez dostarczenie zasobów do lepszego radzenia sobie z nimi – tłumaczy dr Ewelina Smoktunowicz.

Jak wygląda domowa „pandemiczna” regeneracja?

Część strategii, które wypracowało sobie wiele par, dotyczyło tego, w jaki sposób skutecznie odpoczywać i regenerować siły. Jak wymieniają psycholożki „sport, kontakt z naturą (gdy pozwalały na to obostrzenia epidemiologiczne) czy hobby były sposobem na relaks, ale również odreagowaniem niepewności wywołanych zmieniającą się rzeczywistością. Podobną funkcję spełniało poszukiwanie wsparcia bliskich lub specjalistów, a także pogłębianie i rozwijanie relacji z partnerem lub partnerką. Częstą praktyką było także redukowanie nadmiaru obowiązków, np.: poprzez robienie zakupów przez Internet, ograniczanie liczby spotkań czy nawet zmniejszenie wymiaru etatu.”

- Kobiety są bardziej obciążone zadaniami w domu niż mężczyźni. Dodatkowo rola pracy w ich życiu jest postrzegana jako mniej centralna. W naszym kolejnym badaniu przyjrzymy się temu, w jaki sposób strategie podziału obowiązków pomagają parom w radzeniu sobie z konfliktami ról, gdy obie osoby pracują z domu. (…) – przewiduje dr Marta Roczniewska.

Źródło: mat. pras. SWPS. na podstawie badań zrealizowanych, w ramach projektu „Pary w pandemii: radzenie sobie z konfliktami praca-dom i dom-praca w warunkach dystansu społecznego. Intensywne badanie podłużne w diadach”, przez dr Martę Roczniewską, dr Ewelinę Smoktunowicz, Ewę Makowską-Tlomak  z Uniwersytetu SWPS oraz dr Annę Studzińską z Akademii Ekonomiczno-Humanistycznej w Warszawie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Dodaj swojej pracy elegancji

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Dzięki dobrej technologii świat i ludzi możesz mieć zawsze blisko siebie. Dobry laptop zmniejsza dystans społeczny jak żadne inne urządzenie.

Częściej pracujesz z domu? Cieszysz się z tego, czy może izolacja nie leży w twojej naturze i wolałaś wychodzić do biura? Niezależnie od tego, do której grupy należysz, pora wykorzystać tę sytuację na swoją korzyść – pracować, uczyć się i spędzać czas najlepiej, jak to tylko możliwe. Elegancko wykończony, efektowny, a jednocześnie minimalistyczny. HP Spectre x360 w nowej 14-calowej wersji to laptop, który pomoże ci rozwijać wszystkie twoje pasje, a nawet odkryć kolejne. Jest ultramobilny i choć wygląda stylowo jak puderniczka od Toma Forda, kryje w sobie niezwykle wydajny procesor.

Wbrew wcześniejszym obawom, wiele firm zauważyło znaczny wzrost wydajności swoich pracowników w systemie pracy zdalnej. Eksperci uważają, że ten styl pracy może już po prostu zostać z nami, nawet gdy minie zagrożenie związane z pandemią. To dobry moment, żeby zainwestować w jakość swojego życia i pracy, wybierając laptopa, który spełni wszystkie twoje potrzeby.

Ćwiczysz? Ten laptop będzie ćwiczyć razem z tobą

Praca w domu nie musi oznaczać rezygnacji z ulubionego treningu. Podnieś się z czułych objęć kanapy i dołącz do treningu jogi czy pilatesu on-line. Z HP Spectre x360 to wyjątkowo łatwe dzięki dużemu ekranowi dotykowemu. Specjalne szkło z powłoką antyrefleksyjną redukuje odbicia i zwiększa kontrast. Dzięki takiej technologii możesz ćwiczyć o poranku, w jasnym pomieszczeniu czy na tarasie. Obraz na ekranie pozostanie wyraźny i kontrastowy. Aby jeszcze wygodniej śledzić ruchy trenera, możesz wykorzystać konstrukcję 360, czyli możliwość zmiany laptopa w tablet czy ustawienia go w pozycji przypominającej namiot. HP Spectre jest jak wygimnastykowany jogin, nie ma dla niego rzeczy niemożliwych.

Na rynku dostępne są 3 warianty kolorystyczne: srebrny, czarno-złoty oraz niebiesko-morski (oryginalna nazwa tego ostatniego to poseidon blue, na rynku jedynie 500 egz.). Na rynku dostępne są 3 warianty kolorystyczne: srebrny, czarno-złoty oraz niebiesko-morski (oryginalna nazwa tego ostatniego to poseidon blue, na rynku jedynie 500 egz.).

Zadbaj o bezpieczeństwo i rozrywkę

Nic tak nie poprawia nastroju jak ulubiona melodia. W przerwach od pracy możesz wypełnić dom muzyką, a nawet zorganizować solową imprezę taneczną. Nie martw się o hakerów-podglądaczy, możesz nacisnąć konkretny przycisk na klawiaturze i kamera zostaje ukryta pod specjalną przesłoną (równie łatwo wyłączysz mikrofon). Głośniki laptopa dostrojone przez ekspertów Bang & Olufsen, pozwolą ci cieszyć się dźwiękiem bardzo dobrej jakości.

Rysik zastąpi długopis

Na działce, w parku, przy kuchennym stole, czy nawet (nikomu nie zdradzimy) w łóżku. HP Spectre x360 jest zgrabny i lekki. Gdy zmienisz go w tablet na ekranie możesz pracować rysikiem. Takie cyfrowe pióro pozwala szkicować, pisać, czy po prostu wygodnie nawigować strony. Może zechcesz rozwijać porzucone kiedyś pasje i ściągniesz darmową aplikacje Adobe Fresco do malowania i rysowania, która oferuje tysiące pędzli i innych narzędzi. Wszechstronny port ThunderboltTM 4 zapewnia zasilanie i pozwala szybko i bez problemów podłączyć komputer do urządzeń takich jak aparaty cyfrowe lub dwa monitory 4K. Nie musisz się martwić poszukiwaniem specjalnych przelotek i kabli. Akumulator jest tak wytrzymały, że może pracować nieustannie 11,5 godziny. Brak baterii nie przerwie ci maratonu wideokonferencji. Automatyczna regulacja poziomu zasilania zapobiega przegrzaniu i wyczerpaniu akumulatora. Nie lubisz, gdy ktoś zagląda ci przez ramię i patrzy, co robisz? Laptop jest uzbrojony w funkcję ochrony prywatności Sure View Reflect. Możesz ją włączyć jednym przyciskiem. Idealna broń na ciekawskie spojrzenia.

HP Spectre x360 to wielowymiarowość i wygoda. HP Spectre x360 to wielowymiarowość i wygoda.

Czas na relaks

Możesz pracować cały dzień, ale baterii wystarczy jeszcze na odcinek ulubionego serialu. W weekend możesz nawet obejrzeć cały sezon za jednym podejściem, bez nakładania na twarz kremu z filtrem chroniącym przed Blue light. HP Spectre jest jak domowe kino. Wyświetlacz 3K2K OLED sprawia, że barwy są wyraziste i intensywne, a przy tym przyjazne dla oczy, bo ekran ma certyfikat Eyesafe potwierdzający redukcję niebieskiego światła, co jest korzystne dla oczu (i cery). Ten sprytny laptop ma też największy obecnie na rynku aktywny obszar wyświetlenia (tzn. ile contentu możesz zobaczyć na ekranie) dzięki bardzo cienkiej ramce monitora.

Technologiczny obiekt pożądania

Mówi się, że HP Spectre x360 14 to kobiecy laptop. Nieduży, niesamowicie elegancki, dopracowany w każdym szczególe, wygląda jak oszlifowany cenny kamień. Gdy już zabierzesz go z domu, przyciąga zarówno kobiece, jak i męskie spojrzenia. Najnowsza, czternastocalowa wersja laptopa jest dostępna na rynku w 3 wariantach kolorystycznych: srebrnym, czarno złotym oraz niebieskim/morskim. Oryginalna nazwa najlepiej oddaje ten odcień – Poseidon blue. Jeśli lubisz mieć naprawdę wyjątkowe przedmioty, warto się przyjrzeć tym laptopom.

  1. Styl Życia

Nie jestem macho... Czy zawsze jesteśmy za równouprawnieniem?

Nie jestem macho. Czy kobiety mi wybaczą? - Archetypy związane z płcią, mimo dążenia do równości, są w nas mocno zakorzenione. (fot. iStock)
Nie jestem macho. Czy kobiety mi wybaczą? - Archetypy związane z płcią, mimo dążenia do równości, są w nas mocno zakorzenione. (fot. iStock)
Anna, 48 lat, elegancka, zadbana, na pierwszy rzut oka widać, że to kobieta sukcesu. I rzeczywiście. Od wielu lat zajmuje coraz wyższe stanowiska w korporacji. Uwielbia swoją pracę, nie wyobraża sobie bez niej życia. Oprócz tego ma dom, kochającego męża, z którym rok temu obchodziła srebrne gody, oraz dwoje dorosłych już dzieci. Zadowolona, pewna siebie, spełniona. A jednak coś ją dręczy.

– Myślę o rozwodzie – wyznaje w końcu, choć jeszcze chwilę wcześniej kreśliła ciepły obraz swojego małżeństwa. Rzecz w tym, że jej mąż od roku nie ma pracy. – Twierdzi, że szuka, ale wszystko, co znajdzie, jest poniżej jego aspiracji. Ja uważam, że nie powinien wybrzydzać. Niech by poszedł choćby do pracy fizycznej. Ale on siedzi w domu.

– I co robi? – pytam, podejrzewając depresję.

– Pierze, gotuje, sprząta, prasuje, czyta, słucha muzyki, uprawia ogródek. To on zawsze zajmował się domem i dziećmi. Ale dzieci są już dorosłe i nie potrzebują opieki.

– A dobrze się nimi zajmował?

– Doskonale. Mogłam spokojnie pracować. Dla niego praca nie była tak ważna jak dla mnie. Naprawdę lubi sprzątać i czekać na mnie z obiadem.

– To świetnie się państwo dobrali.

– Ale przecież mężczyzna powinien pracować, a nie siedzieć w domu.

Tyle się mówi o nieodpłatnej pracy kobiet, że to jak drugi etat, że powinna być opłacana, a my same nie traktujemy jej jak pracy. Oburzamy się na określenie „siedzieć w domu”, bo co to za robota przy dwójce dzieci, ale gładko przechodzi nam ono przez usta, gdy „siedzi” ktoś inny, a nie my.

– Czy mąż powinien pracować ze względów finansowych? – pytam.

– Nie, nie ma takiej potrzeby. Zarabiam dużo, wystarczy na nas dwoje.

Przez kilka lat pracował. Potem na świat przyszły dzieci. Później znów znalazł pracę, ale po kilku miesiącach firma, która go zatrudniała, splajtowała. Założył więc własną, wspólnik go jednak oszukał i został z długami. Ponownie znalazł pracę, ale jak tylko spłacił długi, rzucił ją. Podobno nie odpowiadała mu atmosfera. Potem zatrudniał się jeszcze kilka razy, miał coraz krótsze przebiegi, w każdej firmie coś było nie tak, rezygnował.

– Ma 52 lata i niezbyt zachęcające CV, co chwila przerwy. Właściwie nie dziwię się, że nie może znaleźć nic dobrego. Ale niech znajdzie cokolwiek – mówi Anna.

– Przecież już kilka razy to zrobił, tyle że rzucił – przypominam.

– On nie umie przystosować się, nie umie być ani podwładnym, ani szefem.

– Ale świetnie sprawdza się w domu?

– Wszystko potrafi zrobić. Kobiety narzekają, że wszystko na ich głowie, a ja mogę spokojnie pracować.

Więc skąd te myśli o rozwodzie? Ano stąd, że wszyscy wokół twierdzą, że Anna daje się wykorzystywać. Koleżanki w pracy żartują, że mniej by ją kosztowało, gdyby wzięła Ukrainkę do prowadzenia domu i kochanka. „Jak tam twój Ludwiczek?” – pytają lekceważąco. Mama Ani wciąż się martwi, że córka tak ciężko pracuje, żeby utrzymać męża darmozjada. Ejże, darmozjada?!

Domagamy się równości i partnerstwa, ale co innego kobieta, a co innego mężczyzna. O kobiecie w tej samej sytuacji co ów „darmozjad” mówimy zwykle, że poświęciła się dla męża i dzieci. To wyłącznie kobiecy przywilej, z którego co niektóre potrafią korzystać.

Beata, lat 56. Kiedy trzydzieści lat temu poznała przyszłego męża, od razu wiedziała, że zostanie jego żoną. Nie, nie zakochała się od pierwszego wejrzenia. To on zakochał się w niej bez pamięci. Był wykształcony, zaradny, obrotny, uznała, że przy nim nie zginie. Ona była delikatna, nieśmiała, nie chciała sama mierzyć się z życiem. I przez wiele lat wszystko grało. Beata nie pracowała zawodowo, on zapewniał jej wygodne życie.

Na świecie pojawiły się dzieci, był wspaniałym ojcem. To on je kąpał, opowiadał bajki na dobranoc, Beata wieczorami była zbyt zmęczona. On robił zakupy, a w dodatku obsypywał ją kwiatami.

– Nie kochałam go, ale wiedziałam, że zawsze mogę na niego liczyć. Byliśmy dobrym małżeństwem, bardzo o mnie dbał – wspomina.

I nagle się zepsuł. Zaburzenia psychiczne, trafił do szpitala. Beata została sama z trójką dzieci. Była przerażona. Wpadła w depresję. Dziećmi na szczęście zajęła się jej siostra.

Mąż w końcu wrócił do domu, ale odmieniony. Stwierdził, że jej nie kocha, że to wszystko jej wina, że nie będzie więcej pracować. Nie pomogły prośby ani groźby. Przeszedł na rentę i siedzi w domu.

Beata nie może na niego patrzeć. Strasznie ją zawiódł. Gdyby nie jej rodzina, nie miałaby z czego żyć. A miał być opoką. Wzięła rozwód. Z jego winy. Ale co z tego, skoro nie może go wyeksmitować z mieszkania? Gdyby jej się to udało, może jeszcze ułożyłaby sobie życie…

Beata to kobieta w pewnym wieku. Idea partnerstwa nigdy nie była jej bliska. Co innego Eliza, lat 26, inne pokolenie. Atrakcyjna, świetnie wykształcona, stawia na karierę zawodową, ale jest już kobietą po przejściach, o których szybko chciałaby zapomnieć. Nieudane małżeństwo, szybki rozwód z jej inicjatywy. Na szczęście nie mieli dzieci.

Zaciągnęli jednak wspólny kredyt na mieszkanie. Po rozwodzie ona w nim pozostała, bo bardzo je lubi. On powrócił do swojego przedślubnego, lecz dalej spłaca połowę kredytu. Teraz chciałby sprzedać mieszkanie i oddać dług bankowi, ale Eliza się na to nie zgadza. Nadal chce tam mieszkać, a on bez jej zgody nic nie może zrobić.

Kiedy pytam, czy nie boi się, że przestanie płacić, odpowiada: – To komornik wejdzie mu na pensję. Połowa kredytu jest na niego. Ja jego części nie zamierzam płacić.

Nie znam się na tych przepisach, ale faktem jest, że on płaci, a ona mieszka i ani myśli z tego rezygnować.

– Jestem kobietą, byłam jego żoną, nie zamierzam wyjść z małżeństwa tak jak weszłam – Eliza nie ma żadnych wątpliwości.

A ja mam coraz więcej. Chyba nie tylko mężczyźni nie dojrzeli do partnerstwa.

  1. Psychologia

"O co" rozpadają się współczesne związki?

Współczesne czasy narzucają ludziom dużo ról – mają być rodzicami, odnosić sukcesy zawodowe, finansowe, mieć pasje, rozwijać się duchowo. To ogromna presja, która rodzi frustrację i niespełnienie. Także w związkach. (Fot. iStock)
Współczesne czasy narzucają ludziom dużo ról – mają być rodzicami, odnosić sukcesy zawodowe, finansowe, mieć pasje, rozwijać się duchowo. To ogromna presja, która rodzi frustrację i niespełnienie. Także w związkach. (Fot. iStock)
"O co" rozpadają się współczesne związki? Czego potrzeba, by nie podzielić losu rozbitków? Rozmowa z psychoterapeutką Agnieszką Kramm.

Czy dzisiaj trudniej budować związek?
Niewątpliwie mamy do czynienia z powszechnym kryzysem relacji. Współczesne czasy narzucają ludziom dużo ról – mają być rodzicami, odnosić sukcesy zawodowe, finansowe, mieć pasje, rozwijać się duchowo. To ogromna presja, która rodzi frustrację i niespełnienie. Także w związkach. I to jest wyzwanie dla obydwu płci.

Niezależnie od różnic między nimi?
Owszem, może dochodzić do nieporozumień, zwłaszcza w sferze komunikacji. Mężczyźni i kobiety inaczej nazywają pewne rzeczy, inaczej też na nie reagują. Dlatego naszym podstawowym, codziennym rytuałem powinna być przestrzeń wygospodarowana dla siebie nawzajem. Mam wrażenie, że w dzisiejszej rzeczywistości o to się właśnie rozbijamy. O brak czasu, brak możliwości codziennego spotkania chociażby na pół godziny, kiedy ty słuchasz mnie, a ja słucham ciebie. Tylko wtedy dowiemy się o sobie czegoś nawzajem, nauczymy się porozumiewać.

Niektórzy mogą zrozumieć to „bycie razem” jako kolejny punkt do wciągnięcia na listę zadań. Wtedy nie będzie to prawdziwe bycie razem. Tu bardziej chodzi o znalezienie wspólnego elementu, czegoś, co obojgu nam daje radość, przyjemność, poczucie kontaktu. Dla jednych mogą to być wspólne wyprawy na rowerze, dla innych kolacje przy świecach w drogich restauracjach, dla jeszcze innych zajmowanie się domem. Chodzi o poczucie, że wspólnie coś tworzymy, przeżywamy. I że to nas łączy.

To recepta na trwałość i niezmienność uczuć?
Tak jak my cały czas się zmieniamy, tak samo musi zmieniać się nasza relacja. Tego się jednak boimy. To niesamowite, ale nigdy z samym sobą tak się nie skonfrontujemy, jak w bliskiej relacji. Tu wychodzą wszystkie nasze niepokoje, projekcje, odzywają się lęki, jeszcze z dzieciństwa. To właśnie dziecko w nas boi się i myśli: „Kiedyś razem chodziliśmy do kina, a teraz on już nie chce, woli grać z kimś innym w tenisa. Już mnie nie kocha”. Tymczasem związek jest nieustającym zaproszeniem do przemiany, ale i dbaniem o to, by nadal istniała w nim część wspólna.

Czyli u podstawy budowania bliskości leży umiejętność otwierania się na drugą osobę. Taką, jaka ona jest. Bez iluzji.
Tak, ale mamy z tym pewien problem. W długotrwałych związkach przestajemy bowiem odbierać partnera takim, jaki jest obecnie. Zamiast tego przywiązujemy się do jego wizerunku w naszej głowie albo do tego, jaki był kilka lat temu. To uniemożliwia nam prawdziwy kontakt, a bez niego nie otworzymy się na druga osobę. W relacjach dotykamy najbardziej delikatnych obszarów naszego „ja”. Zwykle mamy tendencję, żeby ukrywać to, co w nas miękkie, wrażliwe, bezradne. Tymczasem tu tkwi nasza największa siła: siła uczuć. Zamknięci na nie jesteśmy pozornie bezpieczni, ale nie kochamy wtedy naprawdę, a związek nie przynosi spełnienia. Warto przełamać lęk przed odsłonięciem się, bo to może uzdrowić nasze relacje. Kiedy powiemy otwarcie: „Czuję, że mnie zaniedbujesz. Martwię się, że już mnie nie kochasz”, możemy usłyszeć w zamian: „Nadal mi na tobie zależy, nie masz powodów do obaw”. Wtedy komunikacja między nami będzie płynęła prosto z serca. To trudna, ale jedyna droga.

Czasochłonna?
Być może, ale nie jest to czas stracony. Musimy dbać o sferę „my”, bo bez niej nie ma relacji. Parom, które do mnie przychodzą, zadaję ćwiczenie, które wydaje się proste i banalne, ale prawie nikomu nie udaje się go wykonać. Polega ono na tym, żeby raz na tydzień przez godzinę rozmawiać ze sobą w ten sposób, że najpierw przez 10 minut jedna osoba mówi, a druga tylko słucha. Czyli nie krytykuje, nie ocenia, nie komentuje, nie radzi. I tak na przemian. To wszystko. Ćwiczenie może o połowę skrócić czas psychoterapii, ale ludzie nie są w stanie go wykonać.

Dlaczego?
Bo nie mają czasu, bo zapominają, bo są tak potwornie zmęczeni… A na najgłębszym poziomie – bo boją się, że nie będą w stanie się porozumieć.

Jak walczyć z tym lękiem?
Może zabrzmi to dziwnie, ale musimy go zaprosić, przyjąć całym sobą. Zapytać siebie: „Czego się boję? Że on mnie wyśmieje, powie, że to jest głupie, czy że nie odpowie tym samym?”. A potem powiedzieć  partnerowi: „Strasznie się boję, że mnie nie zrozumiesz. Że już ci się nie podobam”. Gdy akceptujemy siebie w całości, jesteśmy w stanie mówić otwarcie o naszych uczuciach. Praca nad związkiem to zajęcie pełnoetatowe, ale też o wiele bardziej proste niż nam się wydaje. Wystarczy tak niewiele: wysłuchać siebie, partnera, nazwać wzajemne lęki oraz potrzeby i otwarcie o nich komunikować.

  1. Styl Życia

Nastaw się na sukces z nową serią laptopów MSI Summit

Seria supernowoczesnych laptopów MSI Summit to świetne rozwiązanie dla wysoko wydajnych użytkowników, którzy zdeterminowani są, aby odnieść sukces. (Fot. materiały prasowe)
Seria supernowoczesnych laptopów MSI Summit to świetne rozwiązanie dla wysoko wydajnych użytkowników, którzy zdeterminowani są, aby odnieść sukces. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Wraz ze wzrostem popularności pracy zdalnej, rośnie zapotrzebowanie na lekkie i wydajne laptopy przenośne. Odpowiedzią na te potrzeby jest nowa seria MSI Summit, która oferuje szereg innowacyjnych urządzeń idealnych do pracy w dowolnym miejscu. 

Mobilny styl pracy to w dzisiejszych czasach podstawa. Aby sprostać współczesnym wymaganiom biznesowym potrzebny jest jednak dobry sprzęt. Najpotężniejsze laptopy do pracy zdalnej w branży oferuje firma MSI. Ich produkty cieszą się uznaniem użytkowników nie tylko ze względu na innowacyjne funkcje, ale też niebywałą wydajność oraz nienaganny design. Nowa seria konwertowalnych laptopów MSI Summit to najlepsze rozwiązanie zwiększające efektywność biznesową.

Laptopy Summit E13 Flip Evo i Summit E16 Flip oraz kompatybilne z nimi gadżety - pióro MSI Pen i stacja dokująca USB-C Gen 2 są ważnym krokiem ku przyszłości. To idealnie opracowane urządzenia klasy premium przeznaczone dla elity biznesu - profesjonalistów, którzy zdeterminowani są, aby odnieść sukces oraz wysoko wydajnych użytkowników poszukujących urządzeń o mocy roboczej, która poradzi sobie z najbardziej wymagającymi problemami i zadaniami. Sprostać temu może tylko seria MSI Summit, z którą praca jest wszechstronna, elastyczna i mobilna. Urządzenia te z powodzeniem zaspokoją jednak potrzeby nie tylko biznesowej elity, ale też codziennych użytkowników, którzy będą mogli usprawnić swoją pracę dzięki możliwości konfiguracji rozmaitych funkcji. Dzięki obrotowemu ekranowi to także świetne rozwiązanie dla tych, którzy chcą korzystać z funkcji laptopa jak i tabletu.

Obrotowy ekran laptopów MSI Summit pozwala korzystać z nich tak jak z tabletu. (Fot. materiały prasowe) Obrotowy ekran laptopów MSI Summit pozwala korzystać z nich tak jak z tabletu. (Fot. materiały prasowe)

Produkty MSI Summit spełniają również najwyższe standardy estetyczne – zaprojektowane zostały bowiem zgodnie z prawem “złotego podziału”, co oznacza, że ich konstrukcja dąży do zachowania idealnych proporcji oraz zoptymalizowania współczynników w celu zapewnienia użytkownikowi idealnych wrażeń.

Estetyczne wzornictwo i wysoka efektywność pracy

Wyróżniony nagrodą za innowacje na targach CES 2021 Summit E13 Flip Evo to lekki i wszechstronny laptop biznesowy 2w1, który zaspokoi wszelkie potrzeby użytkowników, nawet tych najbardziej wymagających. Utrzymany w nienagannej estetyce sprzęt zachwyca już samym wyglądem, co na wstępie wzbudza ogromne zaufanie klientów. Można śmiało powiedzieć, że to prawdziwe technologiczne arcydzieło. Precyzję wykonania widać bowiem w każdym calu. Logo, lśniąca obudowa z ergonomicznym zawiasem 360 stopni, wyświetlacz w proporcjach 16:10 - wszystkie te elementy zostały starannie zaprojektowane zgodnie z zasadą „złotego podziału”. Elegancji dodają natomiast połyskujące opływowe krawędzie.

Pokrywa w kolorze Ink-Black lub Pure-White z lśniącymi, opływowymi krawędziami i szczotkowanym grawerunkiem wzbudza zaufanie użytkowników. (Fot. materiały prasowe) Pokrywa w kolorze Ink-Black lub Pure-White z lśniącymi, opływowymi krawędziami i szczotkowanym grawerunkiem wzbudza zaufanie użytkowników. (Fot. materiały prasowe)

Laptop wyposażony jest w 13-calowy ekran, najnowszy procesor oraz grafikę zapewniającą najlepsze działanie oraz do 10% wyższą wydajność w porównaniu z laptopami tego samego poziomu. Sprzęt oferuje również do 20 godzin pracy na baterii, zapewniając optymalną mobilność bez jakichkolwiek kompromisów. Ponadto jest to pierwszy laptop wyposażony w najnowszą technologię Wi-Fi 6E, która daje oszałamiającą prędkość Internetu przy jednoczesnym zachowaniu płynności i stabilności sieci, nawet w przypadku udostępniania jej wielu użytkownikom. To jednak nie koniec jego wyjątkowych możliwości. W biznesie ogromnie ważny jest czas, dlatego Summit E13 Flip Evo oferuje też wiele rozwiązań zwiększających produktywność, takich jak szybkie ładowanie i przesyłanie danych. Wyższą wydajność zapewniają również dysk SSD PCIe Gen4, który skutecznie usprawnia codzienną pracę oraz gwarantuje lepszą niezawodność i integralność sygnału.

Oprócz tego, użytkownicy mogą mieć pewność, że poufne dane przechowywane na urządzeniu będą dokładnie chronione. Odpowiadają za to sprawdzone zabezpieczenia klasy korporacyjnej. Laptop przystosowany jest także do bezpiecznego prowadzenia wysokiej jakości połączeń wideo - kamera internetowa zapewnia potrójną ochronę dzięki lampce kontrolnej, klawiszowi włączania-wyłączania oraz funkcjonalnemu przełącznikowi z boku laptopa. Przydatne są również funkcje redukujące hałas, które pomogą stworzyć niezakłócone i profesjonalne środowisko pracy oraz spotkań.

Laptopy z serii MSI Summit zachwycają wyjątkowymi możliwościami - sprawiają, że praca staje się bardziej wszechstronna, wydajna i mobilna. (Fot. materiały prasowe) Laptopy z serii MSI Summit zachwycają wyjątkowymi możliwościami - sprawiają, że praca staje się bardziej wszechstronna, wydajna i mobilna. (Fot. materiały prasowe)

Urządzenie dostępne jest również w większej wersji. Niezwykle wydajny Summit E16 Flip to jak dotąd najcieńszy 16-calowy konwertowalny laptop 2w1 na rynku. Posiada on wszystkie funkcje Summit E13 Flip Evo, a także najnowszą grafikę umożliwiającą obsługę ciężkich prac obliczeniowych. Na uwagę zasługuje również ekskluzywna konstrukcja termiczna oraz nowoczesny design, który zdecydowanie wyróżnia się na tle innych laptopów biznesowych dostępnych na rynku.

Seria oferuje również kompatybilne z laptopami Summit gadżety. Minimalistyczne pióro MSI Pen o szerokim zastosowaniu to najlepszy towarzysz profesjonalistów. Z pewnością spodoba się również tym, którzy oczekują maksymalnej produktywności oraz swobodnego wyrażania swoich pomysłów. Doceniony na targach CES rysik pełni też funkcję pilota do prezentacji, którego można używać w dowolnym miejscu i czasie. To jednak nie koniec jego zalet. MSI Pen zapewnia stabilne połączenie, czułość przy nacisku oraz pozwala dostosować rozmaite funkcje. Elegancka metalowa konstrukcja o idealnych proporcjach przywołuje na myśl wieczne pióro, co sprawia, że korzystanie z niego staje się jeszcze przyjemniejsze. Praktycznym gadżetem jest również stacja dokująca MSI USB-C Gen 2, dzięki której można łatwo i szybko rozszerzyć swoje środowisko pracy. Wystarczy podłączyć do niej zarówno dodatkowe wyświetlacze i urządzenia poprzez wejścia USB. Stacja pozwala na podpięcie aż 3 ekranów oraz 5 innych narzędzi, zapewniając komfort odbioru obrazu 4K oraz najlepszej jakości transmisję danych.

Pióro MSI Pen łączy w sobie funkcje rysika i pilota do prezentacji. (Fot. materiały prasowe) Pióro MSI Pen łączy w sobie funkcje rysika i pilota do prezentacji. (Fot. materiały prasowe)

Stacja dokująca MSI USB-C Gen 2 pozwala w łatwy sposób rozszerzyć swoje środowisko pracy. (Fot. materiały prasowe) Stacja dokująca MSI USB-C Gen 2 pozwala w łatwy sposób rozszerzyć swoje środowisko pracy. (Fot. materiały prasowe)

Produkty z serii MSI Summit to najlepsi towarzysze ludzi biznesu i profesjonalistów. Maksymalna wydajność, nowoczesne funkcje i perfekcyjne wzornictwo zapewniają komfort pracy i sprawiają, że staje się ona łatwa, lekka i przyjemna. Gwarantujemy, że z takim sprzętem sukces jest na wyciągnięcie ręki.

  1. Psychologia

Jak pomóc dzieciom uczyć się w czasie pandemii?

Doświadczenie rodziców w pracy online może się teraz przydać dzieciom. (Fot. iStock)
Doświadczenie rodziców w pracy online może się teraz przydać dzieciom. (Fot. iStock)
Szkoła on-line oznacza nie tylko problemy z realizacją programu, ale i zakłócenie rozwoju społecznego oraz nauki samodzielności dzieci. Jak można im pomóc? Na pytania Ewy Nowak odpowiada psycholożka Ewa Narkiewicz-Nejno.

Dzieci nie tracą lekcji, ale przecież szkoła to nie tylko nauka. Co tracą uczniowie, zwłaszcza najmłodsi, na tym, że edukacja przenosi się do Internetu?
W szkole dzieci uczą się życia. Przede wszystkim się bawią, zdobywają wiedzę społeczną i rozwijają umiejętności niezbędne w dorosłym życiu. Człowiek to istota stadna – musi się nauczyć funkcjonowania w społeczeństwie, czyli wśród koleżanek i kolegów.

Czy rodzice mogą w jakiś sposób ukształtować ten obraz, na przykład opowiadając o swoich doświadczeniach szkolnych czy nawet bawiąc się z małymi dziećmi w szkołę?
Opowiadanie o szkolnych czasach rodziców przede wszystkim na pewno buduje więź, więc rodzic będzie w przyszłości wyczulony na kłopoty, a to już dużo.

Co możemy zrobić, żeby dzieci podczas zdalnych lekcji nie oglądały filmików i nie grały z kolegami w gry na telefonie?
Dzieci będą to robić, bo kto z nas na dwudniowej konferencji nie odpisywał rodzinie na wiadomości lub nie szukał butów w sieci? Ale zwracajmy uwagę, że takie zachowanie jest niegrzeczne wobec nauczyciela i że traci się w ten sposób czas, bo nie skorzysta się z lekcji.

Do jakiego stopnia rodzice powinni pomagać dzieciom w nauce? Niektórzy wręcz odrabiają za nie lekcje...
Dziecko samo powinno być odpowiedzialne za swoje sprawy, w tym za odrabianie lekcji. Praca domowa ma służyć rozwijaniu jego samodzielności i poczucia odpowiedzialności. Jednak gdy dziecko ma wyraźny zespół wypalenia: jest zmęczone, znudzone, zblazowane – pomóżmy mu, np. uatrakcyjniając polecenia. Zamieńmy typowe zadanie z treścią z matematyki na historię Supermana, a czytanie podręcznika do historii na wspólne obejrzenie filmu dokumentalnego.

Czy są inne zagrożenia wynikające z pandemii, o których rodzice powinni pamięta?
Oczywiście. W Polsce dzieci z uboższych rodzin miały zapewniony w szkole co najmniej jeden ciepły posiłek, który teraz straciły. Zaczniemy mieć problem z realnym niedożywieniem dzieci, co wpłynie na ich rozwój fizyczny. Inny problem to taki, że wiele dzieci już zostało wykluczonych z powodu braku wystarczającej liczby komputerów w domu albo wręcz Internetu. Rozejrzyjmy się, czy kolega córki lub syna, który wcześniej często u nas przesiadywał, ma się dobrze, czy nie jest uwięziony z uzależnionym tatą w mieszkaniu. W czasie pandemii tym bardziej pamiętajmy nie tylko o swoich dzieciach.

Ewa Narkiewicz-Nejno, psycholog kliniczny, jej program „Zrób coś z tym dzieckiem” od kwietnia na antenie TVN Style.