1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Podaruj bliskim na święta relaks, spokój i chwilę oderwania się od rzeczywistości

Podaruj bliskim na święta relaks, spokój i chwilę oderwania się od rzeczywistości

Elektrownia Powiśle w świątecznym wydaniu. (Fot. materiały partnera)
Elektrownia Powiśle w świątecznym wydaniu. (Fot. materiały partnera)
Zobacz galerię 4 Zdjęć
W industrialnych wnętrzach warszawskiej Elektrowni Powiśle powstało miejsce idealne, by się na moment zatrzymać i zadbać o siebie. W Beauty Hall, czyli wyjątkowym koncepcie skupiającym szereg usług beauty&wellness, znajdziemy spokój, równowagę i odpoczynek, które możemy podarować bliskim w bożonarodzeniowym prezencie. 

W industrialnych wnętrzach warszawskiej Elektrowni Powiśle powstało miejsce, w którym możemy się na moment zatrzymać i zadbać o siebie. W Beauty Hall, czyli wyjątkowym koncepcie skupiającym szereg usług beauty&wellness, znajdziemy spokój, równowagę i odpoczynek, które możemy podarować bliskim w bożonarodzeniowym prezencie. 

Elektrownię Powiśle okrzyknięto jedną z najbardziej udanych rewitalizacji przestrzeni przemysłowych w Europie. Nic dziwnego, powstała tam bowiem niezwykła przestrzeń - handlowa, usługowa, gastronomiczna, eventowa, biurowa, hotelowa i mieszkalna - w której tradycja łączy się z nowoczesnością, a industrialne mury o współczesnym sznycie sprawiają, że przebywanie tam to prawdziwa, estetyczna przyjemność. Przyjemność tym większa teraz, w przedświątecznym czasie. Wnętrza elektrowni wypełniły bowiem delikatne lampki i świąteczne ozdoby, przed wejściem stoi przepiękna choinka. Już sam pobyt tam umili chłodne, grudniowe dni, tym bardziej, że w ofercie znajdziemy wiele usług, które idealnie sprawdzą się jako bożonarodzeniowy prezent.

Elektrownia Powiśle to również miejsce, które nieustannie idzie z duchem czasu. Obok unikalnych butików modowych i biżuteryjnych, targu Plonoteka, gdzie można zaopatrzyć się w świeże owoce i warzywa od lokalnych producentów i świetnych restauracji, powstało wyjątkowe, niespotykane dotąd w naszym kraju miejsce, które skupia usługi beauty&wellness, dostosowane dla kobiet i mężczyzn. Na powierzchni 1500 mkw znajduje się ponad 300 przeróżnych ofert usług, dzięki którym zadbamy zarówno o nasze ciało, jak i tę drugą, duchową stronę piękna. Beauty Hall, czyli strefa piękna, to liczne stoiska kosmetyczne, salony fryzjerskie, barber shop, ale również wydzielona część, w której można skorzystać z masaży, usługi depilacji oraz zabiegów kosmetycznych, wykonywanych tradycyjnymi oraz nieco bardziej nowoczesnymi metodami.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Wszystko po to, by ułatwić znalezienie czasu dla siebie i zadbanie o najważniejszą osobę w naszym życiu - nas samych. Trzeba jedynie dokładnie wsłuchać się w swój organizm, bo tylko wtedy zrozumiemy, czego naprawdę potrzebuje. By nieco ułatwić decyzję, podpowiadamy, że zimą należy pamiętać przede wszystkim o odpowiedniej pielęgnacji twarzy i włosów - takiej, która zapewni najskuteczniejszą ochronę przed niskimi temperaturami. W okresie zimowym nasze włosy i skóra cierpią szczególnie. Suche powietrze i spadek wilgotności sprawiają, że skóra wysusza się, jest popękana i traci swoją najważniejszą, ochronną funkcję. Włosy natomiast są suche, łamliwe, wypadają i elektryzują się. Musimy zapewnić im nawilżenie, pielęgnację i ochronę. I to właśnie znajdziemy w ofercie Beauty Hall - z potężną dawką relaksu w gratisie.

Na jakie zabiegi warto się zdecydować? DNA Clinics oferuje zabieg idealny za zimowy czas - Cryo Facial. Dzięki niemu skóra odzyska naturalne nawilżenie przez zablokowanie utraty wody. Co więcej, zabieg redukuje zaczerwienienia i podrażnienia skóry oraz powoduje mikropeeling. To najlepszy sposób na pozbycie się obrzęków twarzy, ujędrnienie oraz odżywienie.

Z kolei w salonie Let's Beauty możemy zdecydować się na zabieg Glow Like a Star. To autorski wieloetapowy zabieg skomponowany na bazie unikalnych składników zawartych w produktach marki Bogna Skin. Kolejno nakładane po sobie preparaty dostarczają skórze bogactwo roślinnych składników aktywnych, między innymi ekstrakt ze śliwki kakadu - jednego z najbogatszych źródeł naturalnie występujących witaminy C. Przy okazji zabiegu wykonywany jest też masaż twarzy, który nie tylko jest przyjemnością, ale też poprawia jędrność skóry, owal twarzy oraz drobne zmarszczki.

A co dobrego możemy zrobić dla włosów? Duda Hair Design oferuje Pakiet Tokio Inkarami, czyli głęboką kurację ukierunkowaną przede wszystkim na uszkodzenia chemiczne i mechaniczne włosów. Przy użyciu najnowszych technologii odżywia i regeneruje włosy, wnikając w najgłębsze obszary mikro i makrowłókna, dzięki składnikom takim jak B-keratyna, czynnym powierzchniowo aminokwasom i fulerenom. Kuracja opiera się na naturalnych lipidach i aminokwasach analogicznie do składu włosów, dzięki czemu zapewnia optymalną wchłanialność, poprawiając znacznie strukturę i odporność włosów i zapewniając głębokie nawilżenie. A działanie fulerenów zapobiega pękaniu naskórka i utlenianiu się włosów.

Nourishing pełna odbudowa to z kolei odbudowująca kuracja przeznaczona dla bardzo zniszczonych włosów, wymagających głębokiej regeneracji, wzbogacona o fitokeratynę i Blacicic Blond Complex. Pomaga naprawić wiązania keratynowe we włosach i zapewnia ochronę przed łamaniem się włosów. Kuracja przywraca uszkodzonym partiom nowe życie pozostawiając włosy miękkie i odżywione.

Dlaczego warto wybrać ofertę Beauty Hall w Elektrowni Powiśle? To przede wszystkim wygoda, bo tak bogata i wyjątkowa oferta usług zlokalizowana jest pod jednym adresem. Można więc oddać się błogim przyjemnościom bez przemieszczania się, w praktycznie każdych okolicznościach - zarówno gdy chcemy poświęcić cały dzień na relaks, jak i gdzieś pomiędzy zakupami lub podczas przerwy na lunch. Wszystkie usługi są też wykonywane na najwyższym poziomie i spełniają oczekiwania nawet najbardziej wymagających klientów. Strefa piękna jest czynna codziennie - od poniedziałku do soboty w godz. 8:00 – 20:00 oraz we wszystkie niedziele od 10:00 do 19:00. Wizyty można zarezerwować za pomocą strony internetowej oraz aplikacji Booksy lub na miejscu korzystając z pomocy concierge’a, który z chęcią pomoże wybrać najlepsze zabiegi i zarezerwować terminy.

Przed nami święta Bożego Narodzenia, za nami niezwykle ciężki rok - zasłużyliśmy więc na prezent w postaci zadbania o siebie. Można więc z okazji świąt, dla bliskich bądź dla samego siebie, podarować voucher, który umożliwia indywidualny dobór zabiegów beauty&wellness w Beauty Hall. Wystarczy wybrać kwotę vouchera i zamówić go w wersji online lub z dostawą do domu, można też kupić go na miejscu, u cancierge’a.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Święta to czas obdarowywania wszystkim, co najlepsze. Kto z nas nie marzy teraz o chwili spokoju i relaksu? W Beauty Hall z pewnością każdy dostanie to, czego najbardziej potrzebuje zarówno jego ciało, jak i dusza.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Wielkanoc na Podlasiu - powrót do korzeni

Jadalnia to serce Nadbużańskiego Domu. Krzesła „odziedziczone” po szkole, na ścianie stary bijący zegar, oryginalne godło z byłej szkoły, portret gospodarza wyszywany ściegiem krzyżykowym przez lokalną artystkę. A na stole – wielkanocne śniadanie. Gotowe. Można siadać! (Fot. Celestyna Król)
Jadalnia to serce Nadbużańskiego Domu. Krzesła „odziedziczone” po szkole, na ścianie stary bijący zegar, oryginalne godło z byłej szkoły, portret gospodarza wyszywany ściegiem krzyżykowym przez lokalną artystkę. A na stole – wielkanocne śniadanie. Gotowe. Można siadać! (Fot. Celestyna Król)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Nadbużański Dom niedługo będzie obchodzić setne urodziny. Dla drewnianego budynku to moment przełomowy. Jeśli się o niego troskliwie nie zadba, zacznie się sypać. Ten dom miał szczęście. Trafił na Wojtka. A właściwie trafili na siebie nawzajem. Wpadliśmy do nich z wizytą tuż przed Wielkanocą…

Niedaleko, jakieś dziesięć kilometrów stąd, jest wieś Mierzwice – mówi Wojtek Błaszczyk. – 25 lat temu kupiłem tam rodzicom domek letniskowy. Nad Bugiem. Zaczęliśmy tu przyjeżdżać. Potem pojawił się syn, pies, a że domek mały, zaczęło brakować miejsca. Wyczułem w kościach, że dobrze byłoby mieć coś swojego. A ponieważ dobrze się w tej okolicy czułem, rozesłałem wici, może ktoś o czymś słyszał. Mały domek w środku lasu najchętniej. W pewnym momencie znajomy napisał, że gmina Sarnaki organizuje przetarg na sprzedaż dawnej szkoły ludowej. Ani to mały domek, bo prawie 300 metrów, ani w środku lasu, bo we wsi, ale fajne miejsce, urokliwe, obok rezerwatu przyrody. Wsiadłem w samochód, pojechałem obejrzeć. Tyle że z drogi przez gęstwinę drzew nic właściwie nie zobaczyłem. I następnego dnia na przetargu kupiłem kota w worku, czyli mój Nadbużański Dom. Było to 11 lat temu. Po jakimś czasie Wojtek przypomniał sobie, że rodzina taty pochodzi z Kosowa Lackiego, niecałe 60 kilometrów w linii prostej – może dlatego tak dobrze wszyscy się w tym rejonie czują? Lepiej niż w Szczecinie czy w Zakopanem – bo to powrót do korzeni. Na początku był w rozkroku między tym miejscem a Warszawą. Traktował dom nad Bugiem jak daczę. Wpadał na przedłużone weekendy, nic nie przerabiał, nie remontował. Ale stopniowo zaczęło się to zmieniać. Przyjeżdżali znajomi, przekonywali, że to wspaniałe miejsce, że trzeba je inaczej wykorzystać, może agroturystyka? – Zacząłem więc małymi kroczkami tę przestrzeń przekształcać, adaptować – opowiada Wojtek. – Z pomocą miejscowych majstrów, z roku na rok, bez pośpiechu. Najpierw zrobiłem wszystkie drzwi. Potem odmalowałem i odświeżyłem pokoje. Przełomowym momentem była śmierć mojego ojca. Wcześniej rodzice tu przyjeżdżali, pomagali mi, mama uprawiała ogródek, sadziła kwiaty, warzywa. A po śmierci ojca chciałem dać mamie więcej zajęć, aby miała mniej czasu na rozmyślania o stracie. Ona świetnie gotuje. Gotowała zawsze, kiedy byli goście, wszyscy się zachwycali, chwalili, ona się cieszyła. A że zawsze chwalili, to zawsze się cieszyła. Zaczęli przyjeżdżać różni goście, już nie tylko znajomi, ale znajomi znajomych. Zrobił się taki dom gościnny z domową, nieformalną atmosferą. Wojtek zostawiał tu czasem mamę samą z tym całym zamieszaniem. A zawsze jest co robić: nakarmić gości, ogarnąć, posprzątać… Pandemia spowodowała, że rok temu przeniósł się tu właściwie na stałe.

Wielkanoc na Podlasiu - powrót do korzeni Wielkanoc na Podlasiu - powrót do korzeni

Minimalistyczny miszmasz

Pokoje gościnne są trzy. Jeden wielki, z kominkiem, kiedyś była tu świetlica, a rano – przedszkole. Znajomi radzili: podziel to ściankami, będziesz mieć więcej pod wynajem. Ale Wojtek pomyślał, że to zmieni jednak charakter domu, odbierze mu autentyczność i zachowany klimat starej szkoły. Kiedy gmina zabierała rzeczy, Wojtek odkupił, co mógł, za niewielkie pieniądze. Na przykład większość krzeseł to stare krzesła szkolne. Teraz zresztą bardzo modne. Wystrój wnętrza to, jak określa to właściciel, minimalistyczny miszmasz. Są stare kanapy z targu staroci, ale są też kanapy z Ikei. I są takie, które Wojtek wypatrzył w ogłoszeniach. Sporo mebli pochodzi z okolicy. Różnorodnie, ale jednocześnie spójnie. – W Białej Podlaskiej – mówi Wojtek – jest moja ulubiona galeria z antykami, gdzie sprzedają regionalne starocie. Sporo rzeczy tam kupiłem. Kilimy, wyszywane obrusy oraz makatki. Chcę w miarę możliwości mieć oryginalne rzeczy z tego rejonu. W dwóch pokojach są narzutokilimy z Ukrainy, są dwie narzuty od mojej babci spod Kosowa Lackiego, sporo rzeczy zza wschodniej granicy.

Kiedyś szkolna klasa, dziś duży pokój z kominkiem. (Fot. Celestyna Król) Kiedyś szkolna klasa, dziś duży pokój z kominkiem. (Fot. Celestyna Król)

Kiedy dom był już urządzony, Wojtek zastanawiał się, czy jeszcze bardziej nie otworzyć się na gości. – Znajomi powiedzieli mi o serwisie Slowhop – ogłaszają się tam sprawdzone, fajne pensjonaty agroturystyczne. Twierdzili, że mój dom to miejsce, które idealnie wpisuje się w ten klimat. I faktycznie – zgłosiłem się, zaakceptowali mnie od razu.

Główny hol dawnej szkoły. (Fot. Celestyna Król) Główny hol dawnej szkoły. (Fot. Celestyna Król)

Mam dziennie po kilka zapytań o możliwość przyjazdu. Chcę, żeby pobyt tu był doświadczeniem wielowymiarowym. Kiedy ktoś do mnie pisze, staram się dowiedzieć, kim jest, jaki jest, czy będzie pasować do tego miejsca, do innych gości. No i do mnie. Trochę wymusza to przestrzeń, jest specyficzna, ja tych ludzi przyjmuję dosłownie u siebie. Tak naprawdę jesteśmy razem prawie przez cały czas. Struktura funkcjonalności domu jest taka, jaka była w szkole. Goście mieszkają w byłych klasach, reszta pomieszczeń to część wspólna. Muszą to więc być osoby, które potrafią i lubią być z innymi. I nie mają takich oczekiwań, jakie miałyby w pięciogwiazdkowym hotelu. Na ogół jest super, choć raz trafili się goście, którzy nie rozumieli, dlaczego nie ma kiełbasy i disco polo.

Od lewej: Toaletka ze sklepu z antykami w Białej Podlaskiej. Tablica ortograficzna z zasadami pisowni, „spadek” po byłej szkole; Harmonia, prezent od przyjaciela gospodarza; Stary obraz, wyszywany ściegiem krzyżykowym. (fot. Celestyna Król) Od lewej: Toaletka ze sklepu z antykami w Białej Podlaskiej. Tablica ortograficzna z zasadami pisowni, „spadek” po byłej szkole; Harmonia, prezent od przyjaciela gospodarza; Stary obraz, wyszywany ściegiem krzyżykowym. (fot. Celestyna Król)

Regionalne smaki

A kiełbasy nie ma, bo Wojtek od 24 lat nie je mięsa. I taką właśnie wegetariańską kuchnię prowadzi w swoim domu, także dla gości. – Jestem w tym konsekwentny i pewnie to też kolejna zaleta tego miejsca – bo w okolicy wielu takich nie ma – mówi. – Goście mogą zgłaszać swoje potrzeby – czy kuchnia wegańska, czy bez laktozy. Musimy tylko wcześniej o tym wiedzieć. Takie gotowanie to w tym regionie rzadkość, choć to oczywiście kolejny paradoks – kiedyś przecież mięso było kilka razy w roku. Na co dzień, zwłaszcza na wsiach, jedzono jarsko: kasze, ziemniaki, warzywa. Potem ludzie zachłysnęli się „lepszym życiem” i zarzucili starą, tradycyjną kuchnię – dodaje. Wojtek od jakiegoś czasu organizuje w Nadbużańskim Domu kulinarne festiwale – sezonowe i jarskie. Były dwa festiwale szparagów – sąsiedzi mają obok plantację. Był festiwal truskawek, grzybów, ziemniaków. – Przyjeżdżają często szefowie kuchni nie tylko z Polski, lecz także z zagranicy. Siedzimy pod drzewami, mamy menu degustacyjne. A jeśli pada, ustawiamy w holu szkolnym długi stół festiwalowy. Ważną rolę gra wtedy rodzinny duet: wnuczek, czyli syn Wojtka, Donald, z babcią Teresą. Są gotującą festiwalową parą. Tworzą potrawy tradycyjnej polskiej kuchni (wersja wegetariańska) – ale w nowoczesnym, autorskim wydaniu. Donald zresztą jest profesjonalistą, na co dzień pracuje jako kucharz w Berlinie. Ale urlopy i wolne dni spędza w Nadbużańskim Domu, gdzie – rzecz jasna – gotuje. Skąd pomysł na festiwale? Wojtek: – Pomyślałem, że czasem nie chce mi się stać przy kuchni, pojechałbym gdzieś coś zjeść, ale nie ma gdzie. To zrobię festiwal, niech ludzie posmakują, zobaczą, jakie cuda można robić choćby z ziemniaków, czyli z tego, z czego przecież na co dzień korzystają. Chciałem zainspirować innych – i siebie przy okazji.

Wojtek jest też mistrzem w robieniu nalewek. Ciekawych, nietypowych, bo niesłodkich. Goście Nadbużańskiego Domu mają okazję ich spróbować. I bardzo to sobie chwalą. (Fot. Celestyna Król) Wojtek jest też mistrzem w robieniu nalewek. Ciekawych, nietypowych, bo niesłodkich. Goście Nadbużańskiego Domu mają okazję ich spróbować. I bardzo to sobie chwalą. (Fot. Celestyna Król)

Przepisy na wielkanocne przepisy z Nadbużańskiego Domu znajdziecie tutaj:

  1. Kuchnia

Potrawy wielkanocne - przepisy z Nadbużańskiego Domu

Suto zastawiony stół potrawami przygotowanymi przez mieszkańców Nadbużańskiego Domu. (Fot. Celestyna Król)
Suto zastawiony stół potrawami przygotowanymi przez mieszkańców Nadbużańskiego Domu. (Fot. Celestyna Król)
Zobacz galerię 4 Zdjęć
W Nadbużańskim Domu trwają przygotowania do Wielkanocy. Wielopokoleniowe świąteczne gotowanie: pani Teresa gniecie przez praskę ziemniaki na babkę ziemniaczaną, syn Wojtek dekoruje jaja faszerowane, wnuczek Donald przygotowuje boczniaki do żurku według własnej receptury.

Nadbużański żurek z jajkiem i boczniakiem

Zakwas na żurek szklanka żytniej mąki, litr zimnej przegotowanej wody, 3 listki laurowe, 3–4 owoce ziela angielskiego, 1 łyżeczka majeranku, 2 ząbki czosnku

Mąkę i składniki zalać wodą w słoiku, wymieszać dokładnie i odstawić do zakwaszenia na cztery dni.

Żurek

litr zakwasu, 4 jajka, 250 g boczniaków à la boczek (przepis poniżej) włoszczyzna, 2 łyżki śmietany 18%, 1 łyżka majeranku, 3 ząbki czosnku, 2 liście laurowe, 3 owoce ziela angielskiego, 1 łyżeczka soli.

Zalać włoszczyznę 2 litrami osolonej wody i zagotować. Po 40 minutach wyjąć włoszczyznę z wywaru, dodać zakwas, przyprawy i gotować przez 10 minut. Na koniec dodać śmietanę. W międzyczasie ugotować jajka na twardo. Po obraniu pokroić jajka na połówki i dodać do żurku razem z boczniakami.

Boczniak à la boczek

250 g boczniaków, 1 średnia cebula, 2 łyżki oleju rzepakowego, 1 łyżka majeranku, 1 łyżka lubczyku, 1 łyżeczka czerwonej papryki wędzonej, 2 łyżki sosu sojowego, sól, pieprz, opcjonalnie: kilka kropli dymu wędzarniczego w płynie.

Rozgrzać olej na patelni na średnim ogniu. Cebulę pokroić w piórka i wysypać na patelnię. Boczniaki pokroić w plastry i wrzucić na patelnię. Dodać przyprawy i sos sojowy. Zwiększyć ogień i smażyć, aż wyparuje woda z boczniaków. Doprawić solą i pieprzem, włożyć do żurku.

Nadbużańska babka ziemniaczana

2 kg ziemniaków, 4 jajka, 100 g masła, 2 średnie cebule, 1 łyżka stołowa majeranku, sól, pieprz.

Ziemniaki najlepiej przecisnąć przez praskę. (Fot. Celestyna Król) Ziemniaki najlepiej przecisnąć przez praskę. (Fot. Celestyna Król)

Ziemniaki umyć, obrać i ugotować w osolonej wodzie. Potem wystudzić i przecisnąć przez praskę.

Cebule pokroić w drobną kostkę i zeszklić na maśle. Potem ostudzić.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Oddzielić żółtka od białek – najlepiej, jak jajka będą schłodzone. Do przetartych ziemniaków dodać żółtka, zeszkloną cebulę oraz zioła.

W oddzielnym pojemniku ubić białka ze szczyptą soli za pomocą miksera elektrycznego. Aby uchronić białka przed skropleniem, w połowie ubijania należy dodać pół łyżeczki octu lub soku z cytryny.

Delikatnie dodać ubite białka do masy ziemniaczaniej, wszystko połączyć i doprawić solą i pieprzem. Wyłożyć foremkę papierem do pieczenia i delikatnie wlać masę ziemniaczaną. Umieścić foremkę w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni na 45 minut. Potem sprawdzić, czy babka jest gotowa w środku. Jeśli nie, zostawić ją na dodatkowe 15 minut. Na koniec wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i zostawić babkę do wystudzenia. Podawać z duszonym szpinakiem i jajkiem ugotowanym na półmiękko.

Jaja faszerowane chrzanem i kaparami

4 jajka, 1 łyżka chrzanu, 2 łyżki majonezu, sól, czarny pieprz, papryka czerwona słodka, kapary, natka pietruszki.

Ugotowane jaja ostudzić, obrać ze skorupek i przekroić na pół.

Do miseczki wrzucić żółtka jajek i dodać majonez, chrzan, sól i pieprz. Dokładnie wszystko wymieszać do jednolitej, płynnej masy.

Gotowy farsz włożyć do połówek białek. Jajka posypać czerwoną papryką i posiekaną natką pietruszki. Na koniec każde jajko udekorować kaparem.

Jaja faszerowane brokułami z twarogiem kozim

4 jajka, 200 g brokuła, 100 g twarogu koziego, 2 łyżki majonezu, 2 łyżki pestek słonecznika, 1 łyżeczka soli, 1 łyżeczka czarnego pieprzu, szczypta chili.

Jaja ugotować na twardo i ostudzić. Po obraniu ze skorupek przekroić na pół, łyżeczką wyjąć żółtka i przełożyć do miski.

Brokuł ugotować na parze. Przelać zimną wodą, podzielić na różyczki – kilka części zostawić do dekoracji. Resztę brokuła pokroić na małe kawałki i dodać do żółtek.

Pokruszony twaróg kozi włożyć do miski, dodać majonez i przyprawy.

Wszystko zmiksować blenderem na wolnych obrotach, żeby zostawić wyczuwalne cząstki brokuła.

Farszem wypełnić połówki białek, używając rękawa cukierniczego lub łyżeczki. Udekorować kawałkami brokuła i prażonymi pestkami słonecznika.

(Fot. Celestyna Król) (Fot. Celestyna Król)

Jaja faszerowane rzodkiewką i szczypiorkiem

4 jajka, 4 sztuki rzodkiewki, pęczek szczypiorku, 2 łyżki majonezu, sól, pieprz czarny mielony.

Jaja ugotować na twardo i wystudzić. Obrać ze skorupek, przekroić na pół i wyciągnąć żółtka. Te ostatnie włożyć do miski.

Umyte rzodkiewki drobno posiekać i dodać do żółtek – zostawić jednak kilka kawałków rzodkiewek do dekoracji.

Umyty szczypiorek drobno posiekać (zostawić trochę do dekoracji) i dodać do miski.

Dodać majonez, przyprawy do smaku i wszystko dokładnie wymieszać.

Gotowy farsz nałożyć do połówek białek i udekorować kawałkami rzodkiewki i szczypiorku.

Baba drożdżowa z cukrem pudrem i skórkami pomarańczowymi

0,5 kg mąki tortowej, 3 żółtka, pół szklanki cukru, opakowanie cukru waniliowego, 0,5 l mleka, 5 dag drożdży, 3 łyżki oleju słonecznikowego, 1 łyżeczka masła, cukier puder, 1 łyżka karmelizowanych skórek pomarańczy, parę kropel araku i rumu, garść rodzynek.

(Fot. Celestyna Król) (Fot. Celestyna Król)

Żółtka utrzeć z cukrem. Mąkę wsypać do dużej miski. Podgrzać mleko i wlać do miseczki. Dodać do mleka dodatkowe dwie łyżeczki cukru oraz rozkruszone drożdże. Gdy drożdże urosną, dodać mleko do miski z mąką oraz utarte wcześniej żółtka, a także kilka kropel araku i rumu. Powoli wyrabiać ręką ciasto i stopniowo dodawać pozostałą część mleka. Ciasto wyrabiać do momentu, aż będzie odchodzić od ręki. Rozgrzać olej z masłem. Gorący tłuszcz wlać do miski z ciastem i dalej wyrabiać ciasto. Gdy tłuszcz wniknie w ciasto, zostawić całość pod papierem i grubą ścierką, aż ciasto wyrośnie. Mniej więcej po 15 minutach dodać rodzynki i karmelizowane skórki pomarańczy i jeszcze raz ugnieść całe ciasto. Następnie nałożyć ciasto do foremek i odczekać 15 minut, aż podrośnie. Potem umieścić ciasto w średnio rozgrzanym piekarniku (160 stopni) i wypiekać przez 50 minut. Po wyjęciu posypać babę cukrem pudrem, a szczyt ozdobić karmelizowaną skórką pomarańczy.

Nalewka kminkówka

4 łyżki nasion kminku, 1 łyżka miodu gryczanego, 1 litr wódki (zawartość alkoholu: 45% lub więcej).

Nasiona kminku utrzeć w moździerzu lub w młynku. Następnie przesypać do słoja, zalać wódką i dodać miód. Szczelnie zamknąć i postawić w ciepłym miejscu na miesiąc. Codziennie należy potrząsać słojem, żeby zawartość się dobrze rozpuściła. Po tym czasie nalew przefiltrować przez podwójny filtr papierowy, przelać do butelki i odstawić w ciemne, chłodne miejsce. Nalewka będzie najlepsza do spożycia po sześciu miesiącach.

Nalewka pieprzówka

30 ziaren czarnego pieprzu, 15 owoców ziela angielskiego, 1 litr wódki (zawartość alkoholu: 45% lub więcej).

Ziarna pieprzu i ziela angielskiego wsypać do słoja i zalać wódką. Zamknąć szczelnie słój i odstawić w ciepłe miejsce na dwa tygodnie. Codziennie potrząsać słojem. Po dwóch tygodniach zlać nalew przez podwójny filtr papierowy i przelać do butelki. Ziarna najlepiej także umieścić w butelce. Nalewka jest gotowa do spożycia już po tygodniu.

Opowieść o Nadbużańskim Domu i jego mieszkańcach przeczytacie tutaj:

 

  1. Styl Życia

Sposób na odpoczynek - 15 ćwiczeń relaksacyjnych

Regularny odpoczynek jest niezbędny do sprawnego funkcjonowania całego organizmu. (Fot. iStock)
Regularny odpoczynek jest niezbędny do sprawnego funkcjonowania całego organizmu. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Czy każdy potrzebuje odprężenia? Tak. Nie tylko do walki ze zmorą stresu, ale by pogodnie i zdrowo funkcjonować. 

Spokój jest czymś naturalnym i wszyscy powinniśmy wiedzieć, jak go osiągnąć. Kot po polowaniu nie stosuje żadnych ćwiczeń oddechowych, zwija się w kłębek i śpi. Ptak pewnie nie ma pojęcia o wizualizacji, siada sobie na drucie telefonicznym. A człowiek? No cóż, nie zawsze potrafi się odprężyć. Gdyby umiał, pewnie nie czytałbyś teraz tego artykułu.

Oczywiście, relaks to najlepszy sposób na odstresowanie. Z powodu stałego napięcia psychicznego w naszym organizmie wzrasta między innymi poziom adrenaliny i kortyzolu. Jeśli na krótko – super, bo te hormony dodają nam energii, uodporniają na ból, łagodzą poczucie głodu. Jeśli na długo – gorzej, bo układ immunologiczny zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Zapadamy na infekcje, mamy kłopoty z ciśnieniem krwi, zaburzenia apetytu, problemy ze snem... – można by długo wymieniać. Nic przyjemnego. A relaksacja owszem. Dr Charly Cungi i Serge Limousin, autorzy książki „Jak się relaksować, stosując odpowiednią metodę”, podkreślają, że potrzebują jej nie tylko osoby, które przeżywają trudne chwile. Relaksację powinniśmy stosować niejako prewencyjnie.

„Badania procesów neuronowych wykazały, że nasze szare komórki potrzebują regularnego odpoczynku po to, by wyeliminować niepotrzebne informacje oraz stabilnie i precyzyjnie działać” – tłumaczą.

Człowiek zrelaksowany to człowiek pogodny, dociera do swojej istoty życia i duchowości.
Regularny odpoczynek jest więc niezbędny do sprawnego funkcjonowania całego organizmu. Nie ma jednej metody, która podoba się wszystkim. Taniec, jogging, chi kung, a może któryś z niżej wymienionych sposobów? Najlepiej przetestować wszystkie. A potem te, które najbardziej przypadły nam do gustu i najskuteczniej odprężyły, stosować regularnie, pojedynczo lub w dowolnych kombinacjach. Tak więc do dzieła!

Ćwiczenia relaksacyjne - oddechowe

Gdy jesteśmy zdenerwowani, oddychamy szybko, płytko i na ogół tylko górną częścią płuc. Żeby się zrelaksować, trzeba zrobić dokładnie odwrotnie. Spokojny oddech przeponą wpływa na nerw błędny, który z kolei zwalnia pracę serca, tętno i przynosi ukojenie skołatanym nerwom. Większość ćwiczeń można wykonywać z otwartymi lub zamkniętymi oczami, leżąc, siedząc, spacerując, stojąc w poczekalni u lekarza czy przed wejściem na egzamin – wszędzie tam, gdzie jest nam to potrzebne. Uwaga: oddychamy przez nos!

Uspokajanie oddechu

Wyrównujemy wdech i wydech. Przy wdechu liczymy w myślach do czterech, przy wydechu – również. Po kilku–kilkunastu powtórzeniach powoli wydłużamy wydech: przy wdechu nadal liczymy do czterech, podczas wydechu – do sześciu. Staramy się wydłużyć wydech do ośmiu, ale nie na siłę. Tyle, ile jesteśmy w stanie. Po kilku minutach wracamy do naturalnego rytmu.

Oddech brzuszny

Kładziemy rękę na brzuchu i pilnujemy, by podczas wdechu dłoń się unosiła, a podczas wydechu – opadała. Drugi sposób: siadamy lekko zgarbieni na krześle, chwytając dłońmi siedzisko lub kładąc je pod pośladkami po to, żeby podczas oddechu uniemożliwić ramionom wznoszenie się i opadanie. I również staramy się oddychać przeponą.

Wypuszczanie stresu

Podczas wdechu wyobrażamy sobie, że wdychamy energię, siłę, radość. Wydychając, pozbywamy się toksyn, lęku, zmęczenia, napięcia.

Ogrzewanie powietrza

Wdech: czujemy, jak chłodne powietrze przepływa przez nos i gardło do płuc i brzucha. Wydech:  przez nozdrza wypływa ogrzane powietrze.

Ćwiczenia relaksacyjne - rozluźniające mięśnie

W stresie mimowolnie je napinamy. Dlatego relaks polega na ich rozluźnieniu – wszystkich albo chociaż tych najbardziej napiętych.

– Trzeba zaobserwować, w której części ciała zbiera się stres. Niektórzy marszczą czoło, inni napinają ramiona, jeszcze inni czują napięcie na czubku głowy. Tam właśnie kierujemy oddech – radzi Marta Haskins, która prowadzi specjalne sesje relaksacyjnej jogi w swoim warszawskim studiu Samadhi Joga.

To najprostsza metoda, której możemy poświęcić kilka sekund w stresowej sytuacji. Gdy mamy więcej czasu, warto zafundować sobie dłuższą sesję.

Napinanie i rozluźnianie

Koncentrujemy się na kolejnych partiach mięśni i stopniowo je napinamy (niezbyt mocno), a potem rozluźniamy. Obserwujemy w myślach różnice między tymi stanami. Każdą grupę mięśni napinamy i rozluźniamy tylko jeden raz podczas jednej sesji relaksacji. Początkujący mogą robić powtórki.

Istnieją różne teorie dotyczące tego, które mięśnie napinamy i w jakiej kolejności. Można to robić od największych (mięśnie ud, pośladków, brzucha, ramion) do najmniejszych (twarzy, palców rąk), od góry do dołu, czyli od głowy po stopy, lub w odwrotnym kierunku. Albo skupiać się najpierw na tych częściach, w których czujemy wyraźne napięcie (ramiona, nogi) i przechodzić do tych bardziej rozluźnionych. Z czasem nauczymy się to robić bez napinania mięśni – podczas jednego oddechu.

Pełna koncentracja

Jon Kabat Zinn nazywa ją „skanowaniem ciała”. Skupiamy się po kolei na wszystkich jego częściach, przenosząc naszą uwagę z jednej na kolejną i dokładnie obserwując nasze doznania: chłód i ciepło, ciężar, miejsca, gdzie skóra dotyka tkaniny ubrań lub włosy łaskoczą ucho.

Pogłębienie relaksacji

Można to robić na zakończenie sesji relaksacyjnej albo jako samodzielne ćwiczenie: skupiamy się na splocie słonecznym – miejscu na środku klatki piersiowej, poniżej mostka. Czujemy, jak emanuje z niego ciepło.

Ćwiczenia relaksacyjne - uspokajanie myśli 

Obsesyjne myślenie o tym, co nas martwi, to często jeden z najbardziej uciążliwych objawów stresu. Na szczęście można zapanować nad umysłem.

Liczenie

Na przykład: wdech – 1, wydech – 2, wdech – 3. Albo: wdech, wydech – 1, wdech, wydech – 2... i tak dalej. Gdy dojdziemy do dziesięciu, zaczynamy od początku.

Kontemplacja

Uczymy się na pamięć fragmentu wiersza czy tekstu. Przykład? „Silnik czterosuwowy to silnik spalinowy, którego tłok wykonuje cztery ruchy posuwiste w jednym cyklu roboczym”. Ale mogą być też pierwsze wersy „Lokomotywy” czy „Pana Tadeusza”. Powtarzamy je, wsłuchując się w rytm.

Wizualizacja

Wyobrażamy sobie miejsce, w którym chcielibyśmy się znaleźć: plaża, szum fal, promienie słońca ogrzewające skórę... Albo łąka, pachnące kwiaty, śpiewające ptaki... Im więcej szczegółów dodamy do naszej wizji, tym lepiej. Dobrze, jeśli to miejsce jest nam już znane, ale i tu spróbujmy puścić wodze wyobraźni.

Ćwiczenia relaksacyjne - koncentrowanie się na doznaniach zmysłowych

W stresie często odbieramy tylko kilka bodźców. Zamartwiając się kłopotami w pracy, nie dostrzegamy wielu zapachów, dźwięków i obrazów. Te ćwiczenia pomogą nam znów otworzyć się na doznania zmysłowe.

Piękne widoki, miłe dźwięki

Wybieramy ładny przedmiot lub fotografię. Patrzymy… Po jakimś czasie obraz stanie się niewyraźny. W oczach mogą pojawić się łzy. Nie szkodzi. Po kilku minutach można zamknąć oczy i wyobrazić sobie ten przedmiot. Nie będzie już potrzebny, gdy powtórzymy to ćwiczenie kilkakrotnie, bo przywołamy go z pamięci i poczujemy spokój. Podobnie robimy z ulubioną muzyką, płytami relaksacyjnymi: słuchamy, a potem sobie wyobrażamy.

Wahadełko

To metoda często stosowana w hipnozie. Patrzymy na coś, co rytmicznie się porusza. Wahadło zegara, huśtawka, fale. Możemy po prostu patrzeć albo skupić się na ruchu gałek ocznych lub po jakimś czasie zamknąć oczy. I znowu – po kilku treningach samo wspomnienie wprowadzi nas w stan relaksu.

Przyjemne wibracje

Naśladujemy mruczenie kota albo wybieramy mantrę. Można ją mówić na głos lub w myślach. – Najprostsza to „relaks”. Wdech to „re”, wydech po „laks” – podpowiada Marta Haskins. – Albo słowa z sanskrytu: „soham” – wdech „so”, wydech „ham”. Oznaczają „Ja jestem” i można je interpretować na wiele sposobów lub po prostu poddać się wibracjom.

Zoomowanie

Zaczynamy od nasłuchiwania dźwięków najdalszych, potem coraz bliższych: szum samochodów, kroki na korytarzu, szelest tkaniny, bicie własnego serca. Potem znów przechodzimy do coraz dalszych. Inny sposób: oddzielić dźwięki i wsłuchiwać w nie po kolei, a następnie wybrać jeden, niski, jednostajny i na nim się skupić.

Cudowna kąpiel

Wzmacniamy jej relaksujące działanie, zamykając oczy, koncentrując się na dotyku wody na skórze, odczuwaniu ciepła, zapachu olejku do kąpieli.

  1. Styl Życia

Relaks przed snem - jak się wyciszyć i co robić wieczorem?

Przygotowaliśmy garść przyjemności, które pozwolą wam się w pełni zrelaksować przed snem. (Ilustracja: iStock)
Przygotowaliśmy garść przyjemności, które pozwolą wam się w pełni zrelaksować przed snem. (Ilustracja: iStock)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Co robić przed snem? Jak skutecznie wyciszyć się i zrelaksować? Oto kilka sprawdzonych przez naszą redakcję sposobów: gwiazdy świecące przy twoim łóżku, obłędnie pachnące kosmetyki, odrobina magii i medytacja. Postaw na to, co daje ci radość! 

Co robić przed snem? Jak skutecznie wyciszyć się i zrelaksować? Oto kilka sprawdzonych przez naszą redakcję sposobów: gwiazdy świecące przy twoim łóżku, obłędnie pachnące kosmetyki, odrobina magii i medytacja. Postaw na to, co daje ci radość! 

Magia wokół nas

Trylogia "Odcienie magii" to  seria fantasy, która zachwyci nastolatków i dorosłych. Akcja dzieje się w czterech alternatywnych rzeczywistościach: czterech Londynach. W Białym Londynie ludność stoczyła krwawą walkę o magię. W Czerwonym szanuje się umiejętności magiczne i ludzkie życie. W Szarym Londynie - najbliższym naszej rzeczywistości - magii nie ma wcale, a o Czarnym ludzie boją się nawet mówić. A gdyby tak teraz pomyśleć o swoim mieście w czterech kolorach...?

Trylogia 'Odcienie magii': 'Mroczniejszy odcień magii', 'Zgromadzenie cieni' i 'Wyczarowanie światła', Victoria Schwab, wyd. Zysk i S-ka  Trylogia \"Odcienie magii\": \"Mroczniejszy odcień magii\", \"Zgromadzenie cieni\" i \"Wyczarowanie światła\", Victoria Schwab, wyd. Zysk i S-ka 

Na dobry sen

Motyw rozgwieżdżonego nieba to symbol spokojnej nocy. Nie bez powodu znalazł się na serii produktów marki Tchibo, które mają sprzyjać dobremu odpoczynkowi (uważny obserwator może dostrzec w tym wzorze także konstelacje odpowiadające znakom zodiaku). Nam najbardziej do gustu przypadł dyfuzor, który po wlaniu wody i dodaniu kilku kropli olejku eterycznego, rozpyla zapach w postaci mgły, a do tego mieni się w kilku kolorach. Dzięki niemu poczujesz się zrelaksowana jak nigdy wcześniej.

Dyfuzor zapachowy (139,99 zł) i pościel ze wzmocnionej bawełny 155/220 cm (39,99 zł) - do kupienia na www.tchibo.pl.  Dyfuzor zapachowy (139,99 zł) i pościel ze wzmocnionej bawełny 155/220 cm (39,99 zł) - do kupienia na www.tchibo.pl. 

BIO krem

Inspiracją do stworzenia nowej linii biokosmetyków marki Armona były regiony świata stawiające na czyste środowisko i rozwój zielonych technologii. Stąd w składzie ekstrakty z kory czerwonego klonu, mchu islandzkiego, alg błękitnych i grzybów shiitake. Do tego ciekawie pachną i są przyjazne dla ludzi oraz dla środowiska - ich skład jest w 100 proc. wegański.

Kanadyjski biolifting, biokrem wygładzająco-odżywczy na noc, czarny świerk (50 ml/15,62zł). Kanadyjski biolifting, biokrem wygładzająco-odżywczy na noc, czarny świerk (50 ml/15,62zł).

Medytacja na ekranie

Jeśli postanowiłeś sobie, że w 2021 roku nauczysz się medytować, mamy dla ciebie świetny animowany przewodnik. Narratorem jest Andy Puddicombe - były buddyjski mnich i współtwórca aplikacji do medytacji Headspace. Każdy z ośmiu 20-minutowych odcinków przedstawia jedną technikę mindfulness i kończy się wspólną medytacją prowadzoną przez Andy'ego. Relaksacji i skupieniu sprzyjają dodatkowo barwne rysunki.

Animowany przewodnik o medytacji 'Headspace: medytacja' dostępny jest na platformie Netflix.  Animowany przewodnik o medytacji \"Headspace: medytacja\" dostępny jest na platformie Netflix. 

SPA w domu

Aromat kokosa, migdała, kawy lub gorzkiej czekolady, pozostające długo na skórze, ale też unoszące się w domu - to tylko jeden z efektów stosowania kosmetyków z serii Baltic Home SPA Wellness marki Ziaja. Emolienty w połączeniu z olejem migdałowym i płynnym masłem shea tworzą idealną pielęgnacyjną kompozycję, a wegański skład i wyjątkowo przyjemna konsystencja wprawiają w doskonały nastrój.

Ziaja Baltic Home SPA Wellness: żel pod prysznic (500 ml/12,30 zł), dwufazowy płyn myjący do kąpieli (500 ml/15,30 zł), odżywczo-nawilżający krem do ciała (300 ml/19,90 zł). Ziaja Baltic Home SPA Wellness: żel pod prysznic (500 ml/12,30 zł), dwufazowy płyn myjący do kąpieli (500 ml/15,30 zł), odżywczo-nawilżający krem do ciała (300 ml/19,90 zł).

  1. Styl Życia

Jak uzdrawia spacerowanie?

Chodzenie to lek na wiele dolegliwości. (Fot. iStock)
Chodzenie to lek na wiele dolegliwości. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Niby nic. Stawiasz krok za krokiem, a korzyści są nieocenione. Nie tylko dla zdrowia. Podczas spaceru możesz medytować, praktykować uważność, otworzyć się na inspirację.

Dla zdrowia

Spacerowanie sprzyja sprawnemu działaniu układu sercowo-naczyniowego, zapobiega chorobom cywilizacyjnym, wzmacnia stawy, mięśnie i system odpornościowy, poprawia jakość snu, przyspiesza metabolizm i usuwanie toksyn, pomaga dotlenić organizm, zachować mobilność, no i prawidłową wagę.

Są też korzyści dla psychiki. Obniża się poziom stresu, uwalniają hormony szczęścia. Poprawia się koncentracja i myślenie. Następuje odświeżenie umysłu, swoisty reset, a to sprzyja stanom spokoju, otwartości, nowym rozwiązaniom.

By spacerować, nie potrzebujesz sprzętu, trenerów, sali czy specjalnych warunków atmosferycznych. Z nikim nie rywalizujesz. Nie grożą ci kontuzje. Podążasz za ciałem, z łatwością dopasowujesz „trening” do własnego harmonogramu. Warto zadbać o regularność (niektórzy mówią o co najmniej trzech godzinnych spacerach w tygodniu, inni o pięciu półgodzinnych). I o to, by poruszać się dość dynamicznie. Sprawdź – to nic nie kosztuje, a zmiana w samopoczuciu może być znaczna.

Lekarze z Szetlandów w Szkocji mogą (w ramach brytyjskiego programu prozdrowotnego) przepisywać spacery na receptę.

Forma medytacji

Spacery to też znakomity sposób na ćwiczenie uważności. Polecają je nauczyciele mindfulness. „Medytacja w marszu służy odczuwaniu przyjemności chodzenia. Nie dojścia, lecz właśnie chodzenia. Celem jej jest bycie w chwili, świadomość oddechu i marszu, satysfakcja płynąca z każdego postawionego kroku” – tłumaczy Thich Nhat Hanh w książce „Każdy krok niesie pokój”.

Mnich zaleca, by podczas spacerów medytacyjnych odstawić na bok przeszłość i przyszłość. Poruszać się nieco wolniej niż zwykle i koordynować oddech ze stawianymi krokami (jak w ćwiczeniu obok). „Jeśli idąc, czujesz się szczęśliwy, spokojny i wesoły, to znaczy, że praktykujesz właściwie” – zapewnia.

„Bądź świadom kontaktu stóp z ziemią. Chodź tak, jakbyś stopami składał na niej pocałunki” – prosi nauczyciel. Twierdzi, że w ten sposób zasiewamy ziarna radości i pokoju.

Rytuał geniuszy

Aktywności, podczas których poruszamy się w określonym, monotonnym rytmie, takie jak jazda na rowerze czy właśnie chodzenie, sprzyjają kreatywności.

Wiedzieli o tym wybitni pisarze, dla których przemierzanie przestrzeni wiązało się z wytchnieniem i inspiracją. Weźmy Charlesa Dickensa – chodził nie tylko dużo, ale też bardzo szybko. Wiele wskazuje na to, że dziennie pokonywał około 20 kilometrów w dwie i pół godziny! Podczas przechadzek gromadził pomysły do swoich powieści. Virginia Woolf uwielbiała spacerować po Londynie, układając w głowie zdania i historie, a w trudnych chwilach potrafiła stwierdzić: „Muszę pozbyć się tego nastroju za pomocą spaceru po wzgórzach”.

Zwykliśmy mówić, że z problemami trzeba się przespać. Ale możemy je też rozchodzić.