1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Być Koziorożcem - jaki wpływ na naszą osobowość ma to, że urodziliśmy się pod jego znakiem?

Być Koziorożcem - jaki wpływ na naszą osobowość ma to, że urodziliśmy się pod jego znakiem?

Koziorożec należy do czterech znaków kardynalnych, które rozpoczynają nową porę roku, nowy etap. Do tego potrzebna jest zasadniczość oraz fundamentalne podejście do życia. (Ilustracja: iStock)
Koziorożec należy do czterech znaków kardynalnych, które rozpoczynają nową porę roku, nowy etap. Do tego potrzebna jest zasadniczość oraz fundamentalne podejście do życia. (Ilustracja: iStock)
W dniu przesilenia zimowego – 22 grudnia, kiedy nastaje najdłuższa noc w roku i najbardziej mroczny czas, Słońce wchodzi w znak Koziorożca. Jakie dziedzictwo oznacza to dla urodzonych wtedy osób i co czeka je przez najbliższe 12 miesięcy – sprawdza dziennikarka Aleksandra Nowakowska z pomocą astrologa Piotra Gibaszewskiego.

Koziorożec należy do czterech znaków kardynalnych, które rozpoczynają nową porę roku, nowy etap. Do tego potrzebna jest zasadniczość oraz fundamentalne podejście do życia. Patronuje mu planeta Saturn, która ma energię zimnego kamienia, niewzruszonej skały. Mitologiczny Saturn jest związany z rzymskim bogiem rolnictwa i czasu o tym samym imieniu. Dlatego Koziorożec potrafi długo czekać na efekty swoich zasiewów, czyli początkowych działań. Nie jest nastawiony na cele, które osiąga się błyskawicznie i bez trudu. Przeciwnie – osoby ze Słońcem w znaku Koziorożca zazwyczaj są uosobieniem cierpliwości, nie przyspieszają niczego, szanują cykle natury. Mają w sobie moc, żeby zebrać zbiory w odpowiednim czasie i zadowalającej ilości. Jak przypomina astrolog Piotr Gibaszewski, w starożytnym Rzymie na przełomie roku obchodzono saturnalia, cykl radosnych świąt korzystania z plonów.

Koziorożca można więc porównać do rolnika, który nie boi się ciężkiej pracy, a w nagrodę zbiera żniwa. Jego siłą napędową jest poczucie odpowiedzialności oraz dążenie do zakończenia rozpoczętego zadania. „Jeśli powiedziało się A, trzeba w to brnąć” – mawia Koziorożec. Utożsamia się go z bohaterami w typie Atlasa, który na swych barkach podtrzymuje Ziemię. Ciężar odpowiedzialności za innych oraz za rezultaty podjętych działań to dla osób urodzonych w tym znaku chleb powszedni. Są dojrzałe od dziecka, można na nie liczyć.

Człowiek z misją

– Pierwszy cykl Saturna kończy się w wieku około 30 lat, kiedy zaczyna się czas społecznego zaangażowania oraz kariery. W wieku 30 lat Chrystus zaczął nauczać, Mahomet spisał Koran podyktowany przez Archanioła Gabriela, a Budda doświadczył oświecenia – wyjaśnia ekspert. – Koziorożec jest predysponowany do podjęcia odpowiedzialnej misji.

W dzisiejszych czasach to urodzony prezes, zauważa potrzeby innych i potrafi współpracować, jeśli uzna, że jest to efektywne. Bierze pod uwagę dobro ogółu, interes firmy, savoir-vivre, językowe formuły. Źle się czuje, gdy brak konkretów. Piotr Gibaszewski zwraca uwagę, że to znak, który dobrze odnajduje się w strukturach i potrafi je stworzyć. Jego naturalnym środowiskiem jest korporacja, urząd. Lubi instytucje stabilne i o szerokich wpływach, takie jak banki centralne czy prokuratura. Tabele Excela, terminarze, systemy kontroli, rozliczenia, protokoły często stają się jego codziennością. Z dokładnością lasera chirurgicznego przewidzi zyski i rozróżni, co jest wykonalne, a co nie. Precyzja to jego drugie imię. Jest pilny, szczegółowy, uparty. Jednocześnie w zodiaku reprezentuje rodzaj żeński, dlatego bywa niczym opiekuńcza, choć wymagająca i surowa matka: daje wsparcie, jest opoką, doradcą, przewodnikiem.

Archetyp Koziorożca mieści w sobie takie wartości, jak powaga, rozsądek, autorytet. Jeśli do wrodzonej pracowitości dodamy jego spore ambicje, otrzymamy receptę na sukces. Dla Koziorożca jest on wymierny: idzie w parze z prestiżem, wysoką pozycją społeczną, awansem, także władzą pełnioną z pozycji uznanego autorytetu. Narzędziem do wybicia się ponad przeciętność jest dla niego konsekwentne reprezentowanie prawa, zasad, porządku, norm. Po szczeblach drabiny społecznej czy zawodowej pnie się niczym zwinna kozica konsekwentnie zdobywająca szczyt. Dotrze tam, ponieważ ma w swojej naturze skłonność do wyrzeczeń: skubnie suchy listek, źdźbło trawy i niczego więcej nie potrzebuje, żeby przetrwać i dopiąć swego. Po drodze potrafi rezygnować z tego, co nieproduktywne, zbędne. Jest do bólu praktyczny i gospodarny. I jak podkreśla Piotr Gibaszewski, Koziorożcom nie uderza woda sodowa, nie mają tendencji do ułańskiej fantazji i robienia głupot.

Koziorożec ma w sobie coś z ascety, akceptuje prozę życia, nudę, rutynę, brak, ograniczanie się. Spartańskie warunki? Nawet ich nie zauważy. Nie lęka się straty, ponieważ ma świadomość, że czasem wychodzi ona na dobre. Na pewno nie zraża się nią, tylko prze do celu według ustalonej wcześniej strategii. Od Koziorożca można uczyć się pokory: nie narzeka, że remont się przedłuża, bez przewracania oczami przyjmuje mandat, nie piśnie słowa, gdy trzeba podjąć długotrwałe i dyskomfortowe leczenie, nie traci niepotrzebnie energii, tylko robi, co do niego należy. Żyje w przekonaniu, że na wszystko trzeba sobie zapracować i że to, co właściwe, pojawia się w odpowiednim czasie.

Wewnętrzne lęki

Życiowe wybory Koziorożca nie zapewniają mu drogi usłanej różami, a za to sporo stresu. Choć z reguły pozostaje niewzruszony, to w środku drży (chociaż najczęściej tego nie czuje). Można przyjąć, że to najbardziej twardy zewnętrznie i zalękniony wewnętrznie znak zodiaku. Sprawia wrażenie spokojnego, skrytego, stabilnego. I taki jest, jeśli sprawy toczą się zgodnie z planem czy protokołem. Jednak nie czuje się komfortowo, kiedy rzeczywistość funduje mu nagły zwrot akcji; nie odnajduje się w okolicznościach, kiedy trzeba podjąć ryzyko, bo ma w sobie więcej sztywności niż kreatywności. Jest mistrzem w czerpaniu z wiedzy i doświadczenia, które zdobył, odnoszenia się do tego, co już zostało ustalone, ale innowacje mogą go przestraszyć, czasem wręcz nie jest w stanie podjąć decyzji o większej zmianie w życiu, zamknięciu pewnego etapu. Dlatego, zamiast iść naprzód, wraca, wypomina, wyciąga stare. I to jest jego słaby punkt, ponieważ (w tym przypadku, niestety) jest wytrzymały, więc długo może stawiać opór nowemu. Podda się, jeśli pracoholizm i poczucie nadmiernej odpowiedzialności doprowadzą go do wypalenia zawodowego i psychicznego, i w końcu nie wytrzyma mu kręgosłup (Koziorożce mają kruchy układ kostny oraz sztywne stawy).

Kolejną jego słabością jest brak litości i taryfy ulgowej wobec siebie. Obowiązki może wypełniać beznamiętnie, zapominając o relaksie i potrzebie odczuwania radości. – Pracując jako astrolog z Koziorożcami, widzę, że na pewno nie trzeba gonić ich do roboty, raczej uczyć dystansu do niej. Typowy Koziorożec wraca z pracy niemal na czworakach, po 16 godzinach harówki i jest cały zadowolony, że wykonał solidną robotę i nie zmarnował czasu – mówi Piotr Gibaszewski. Ciągła presja sukcesu, strach przed konkurencją, uparte trzymanie się wypróbowanych wzorców doprowadzają go w końcu na skraj wytrzymałości, gdzie czeka go konieczność dotknięcia wewnętrznej pustki. Koziorożec może wtedy rozsypać się na małe kawałeczki. Twarda skała pęka w wielu miejscach. Koziorożec w poczuciu osamotnienia długo psychicznie dochodzi do siebie, bo on na wszystko musi mieć czas.

Na swoim dnie Koziorożec ma okazję wreszcie rozprawić się z wewnętrznym krytykiem. Psychika Koziorożca jest tak skonstruowana, że uwagi krytyka wewnętrznego bierze osobiście, co wpędza go w pułapkę perfekcjonizmu. Bycie niewystarczającym może towarzyszyć mu przez całe życie, niezależnie od tego, że zasiada w zarządzie międzynarodowej firmy, a stan jego konta jest więcej niż zadowalający.

Koziorożec jest materialistą przez wielkie M: poczucie bezpieczeństwa dają mu pieniądze, nieruchomości, lokaty. Bez materii czy bez ustalonych zasad, kiedy trzeba improwizować, ujawnia się jego wewnętrzny brak pewności siebie i zaniżona samoocena. Gdy nie ma wymiernych wyników i oparcia w systemach, zaczyna się gubić. Opoka, którą szanuje się za naturalny autorytet, staje się przemęczonym i udręczonym człowiekiem. I nie zawsze miłym. Może nadejść moment, kiedy tłumione impulsy wezmą górę. Koziorożec wtedy traci klasę, przestając trzymać się zasad. I na jaw wychodzi, że w jego ulubionym kieracie brak indywidualnego podejścia, przestrzeni dla różnorodności i pozwolenia, żeby każdy decydował o sobie. Okazuje się nietowarzyski, niespokojny, gburowaty, nie fair, chytry. Tak obejmuje swój przeciwległy biegun i wtedy jest nie do poznania. Do chwili, kiedy znowu stanie się zachowawczy i posypie sobie głowę popiołem w imię moralności czy innych wytycznych.

Prestiż w relacji

Z równowagi Koziorożca wyprowadza brak określonych granic, dlatego po świecie uczuć porusza się ostrożnie i nieufnie. Otwiera się powoli, z nieśmiałością i ociąganiem, ale gdy już pozna i zaufa, okazuje się towarzyszem wiernym, stałym i godnym zaufania. Oddziela uczucia od działania, ale łączy je z potrzebą bycia w relacji, która w jakiś sposób wnosi do jego życia prestiż. Będzie wierny i oddany, ale nie byle komu.

Dojrzały emocjonalnie Koziorożec w związku potrafi jasno wyznaczać granice, dobrze kontroluje silną zmysłowość i ma poważne podejście do uczuć. Zwykle wyczuwa się jednak od niego zdystansowanie, bliższe są mu zimowe klimaty – izolacja i bezruch – niż porywy emocji. Niekiedy bywa ckliwy, depresyjny, melancholijny. Wypiera delikatność i chęć do zabawy. Lęka się wszystkiego, co figlarne i zbędne. Jeśli Koziorożec odważy się popłynąć z nurtem, skonfrontuje się ze swoim największym lękiem. Wtedy jest szansa, że wreszcie Słońce ukaże się nad horyzontem, bo on odpuści i zacznie cieszyć się życiem na swój wytrwały i odpowiedzialny sposób.

Koziorożec (22 grudnia – 19 stycznia)

  • żywioł: ziemia
  • jakość: kardynalna
  • rodzaj: żeński
  • prajakość: zimna i sucha
  • pora roku: zima
  • archetyp: patriarcha, pustelnik
  • cień: zrzęda
  • pułapka: ciężka harówka i brak radości życia
  • ideał: starotestamentowy patriarcha, król jako pierwszy sługa państwa
  • dewiza: jestem odpowiedzialny
  • korespondencje w organizmie: system kostny
Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Pozytywny flow. Roczny horoskop dla Ryb

W 2021 roku Ryby poczują, że nie muszą już być szarpane jak liść na wietrze. Jowisz sprawi, że odczują pozytywny przypływ i będą mogły powetować sobie straty oraz rozczarowania minionych lat. (Ilustracja: iStock)
W 2021 roku Ryby poczują, że nie muszą już być szarpane jak liść na wietrze. Jowisz sprawi, że odczują pozytywny przypływ i będą mogły powetować sobie straty oraz rozczarowania minionych lat. (Ilustracja: iStock)
Ryby w 2021 roku mogą sobie wiele spraw zaplanować, ale też postawić na działanie. Poczują, że nie muszą już być szarpane jak liść na wietrze. Jowisz sprawi, że odczują pozytywny przypływ i będą mogły powetować sobie straty oraz rozczarowania minionych lat. To stanie się zachętą motywacyjną do roku 2022.

Ryby urodzone między 8 a 15 marca będą w roku 2021 doświadczać koniunkcji swojego patrona Neptuna
, który w ich znaku przebywa już od 2012 roku, przemierzając kolejne dekady. Za jego sprawą mogą jeszcze mocniej (i bardziej dotkliwie) niż zwykle utracić kontakt z rzeczywistością, ale mogą też otworzyć się na mistyczne przeżycia, rozwój duchowy, artystyczną kreatywność. Neptun uruchamia zwykle silne głębokie psychiczne procesy, ale niekoniecznie widoczne w zewnętrznych wydarzeniach. Przemienia od wewnątrz, ale to sprawia, że rodzi się ryzyko zapomnienia o ziemskim wymiarze egzystencji. Tym osobom warto poradzić, by zadbały o prozę życia oraz swoją formę fizyczną.

Do Ryb z początku znaku od połowy maja do końca lipca zawita ich dawny władca Jowisz.
I to jest bardzo dobra wiadomość. Gorący i ekspansywny z natury, pobudzi je do działania, doda wiary we własne siły i wiele ułatwi. Sprawi, że ich konsekwencja, decyzyjność i skuteczność wzrosną. Ponadto Jowisz wyrwie je z melancholii, obdarzając optymizmem, i podaruje okoliczności sprzyjające zabawie. Będą mogły wreszcie czerpać z życia garściami.

Ryby urodzone między 15 a 19 marca
, czyli w końcówce znaku, będą w 2021 roku pod wpływem sekstylu z Plutonem. To harmonijny mocno oddziałujący aspekt, który doda im mocy wewnętrznej (a tej zwykle im brakuje). To może czas, kiedy wreszcie poczują, kim są i czego chcą, a także znajdą w sobie siły, żeby to zrealizować. Pluton obdarzy je charyzmą i skorpionicznym magnetyzmem, by sięgnęły po swoje. Zaczną z sukcesem kreować swoje życie.

Dla wszystkich Ryb
początek roku zapowiada się spokojnie. W marcu i kwietniu czeka je kwadratura Marsa, który wtedy będzie przebywał w znaku Bliźniąt. Może to być czas napięcia, niepotrzebnych konfliktów i straty energii. Ale zaraz potem, w maju – razem z koniunkcją Jowisza – Mars znajdzie się w trygonie do ich Słońca, co wróży bajeczną wiosnę. Wyjątkowo szczęśliwy zwłaszcza dla Ryb z pierwszej dekady zapowiada się maj. Planety dają im szansę na miłość i odreagowanie roku izolacji. Najtrudniejszym momentem w roku będzie sierpień i wrzesień, kiedy Mars utworzy do Słońca Ryb opozycję. Trzeba wówczas będzie liczyć się z najmniej produktywnym czasem i osłabieniem witalności oraz dynamizmu. Końcówka roku: listopad i grudzień – znowu zapowiada się znakomicie, bo Mars w Skorpionie przyniesie Rybom dużo przyjemnych emocji i satysfakcjonującego seksu.

Ryby w 2021 roku mogą sobie wiele spraw zaplanować, ale też postawić na działanie.
Poczują, że nie muszą już być szarpane jak liść na wietrze. Jowisz sprawi, że odczują pozytywny przypływ i będą mogły powetować sobie straty oraz rozczarowania minionych lat. To stanie się zachętą motywacyjną do roku 2022, kiedy Jowisz będzie przemierzał ich znak przez 12 miesięcy. Wtedy dla Ryb zacznie się czas ekspansji i odmiany życia na lepsze.

Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej.

  1. Styl Życia

Zodiakalne Ryby - wolne jak ptaki

Ryby. Często trafiają na mielizny, ale są mistrzyniami odpuszczania, więc to, czego potrzebują, przypływa do nich samo. (Ilustracja: iStock)
Ryby. Często trafiają na mielizny, ale są mistrzyniami odpuszczania, więc to, czego potrzebują, przypływa do nich samo. (Ilustracja: iStock)
Ostatnim miesiącem zimy rządzą zodiakalne Ryby. Często trafiają na mielizny, ale są mistrzyniami odpuszczania, więc to, czego potrzebują, przypływa do nich samo. Dziennikarka Aleksandra Nowakowska wspierana przez astrologa Piotra Gibaszewskiego kreśli ich portret i rokowania na najbliższy rok.

Znakiem Ryb włada Neptun, specjalista od transcendencji, król mórz i oceanów. Jego symbol przywodzi na myśl człowieka wznoszącego ręce ku górze, może też kojarzyć się z aniołem. To dobre skojarzenie – Ryby nie pragną ziemskich uciech, wolą myśleć o niebie i sprawach ducha. Można powiedzieć, że nie należą do tego świata. Rzeczywiście: urodzeni w tym okresie nie są zainteresowani płaceniem rachunków, osiąganiem pozycji społecznej, gromadzeniem dóbr materialnych.

Archetypy i metafory

Carl Gustav Jung pisał, że ryba jako symbol alchemiczny pojawiła się w XI wieku. Przedstawia ona substancję arcanum, czyli tajemną, a na skutek jej przemiany powstaje lapis philosophorum – kamień filozoficzny.

Starogreckie słowo ichthys, oznaczające rybę, jest rozwijane jako: Iesous Christos Theou Hyios Soter – Jezus Chrystus Syn Boży Zbawiciel. Piotr Gibaszewski przypomina, że wśród astrologów od wieków trwa dyskusja na temat horoskopu Chrystusa, który prawdopodobnie nie urodził się 25 grudnia, tylko w marcu, w znaku Ryb. Dla pierwszych chrześcijan, którzy spotykali się potajemnie w rzymskich katakumbach, ryby były znakiem rozpoznawczym. Rysowali na piasku symbol składający się z dwóch półksiężyców.

Jeśli popatrzymy na koło zodiaku jak na metaforę rozwoju człowieka, Ryby są jego ostatnim etapem. Reprezentują wolność od rzeczy, ograniczeń tkwiących w umyśle. Znoszą to, co widzialne – gęstość materii i złudzenie czasu. Życie tu na ziemi to dla osób urodzonych w tym znaku film, iluzja. Są świadome tego, że ludzka egzystencja jest jak żywioł, do którego należą, czyli woda: zmienna, niepodlegająca limitom, bezkształtna. A skoro tak, to nie ma się do czego przywiązywać.

Archetyp Ryb mieści w sobie płynność, absorpcyjność, przyzwalanie. Ma dar rozpuszczania, rozpływania się. Nie honoruje racjonalnych argumentów, logiki, nie wie, co to zapobiegliwość, koncentracja, nie stawia kropki nad „i”. Ryby nie odwołują się do rozumu, są nadwrażliwe, a nawet słabe, ufne w siłę większą niż one same, wsłuchane w podszepty intuicji. Śnią na jawie, lubią być otoczone tajemnicą, magnetyzują subtelnością, są na wskroś romantyczne.

– Osoby, które mają w horoskopie urodzeniowym silny wpływ Ryb, zawsze ciągnie do czegoś więcej, przepełnia je nieodgadniona tęsknota. Może dlatego często bywają melancholijne, a ich spojrzenie jest zamglone – mówi Piotr Gibaszewski. – Tak działa wpływ Neptuna, planety, która nie zajmuje się doczesnością, tylko pyta, po co przyszliśmy na ten świat. Zodiakalnym Rybom bliski jest pogląd ludzi Wschodu, którzy naszą rzeczywistość nazywają „mają”, czyli czymś, czego nie ma, ułudą. A zatem po co się nią przejmować? Tylko to, co w duszy, jest prawdziwe.

Według Junga ryba symbolizuje życie psychiczne. Reprezentuje coś bardzo małego, co jest zanurzone w olbrzymim morzu, przedstawia ludzką jaźń jako treść nieświadomą. To znak, który z całego zodiaku ma najsłabsze ego rozumiane jako świadomość tego, kim się jest i czego się chce. Skąd ma to wiedzieć, skoro mało go to zajmuje? Ryby są w pewnym sensie niewidzialne, jak mgła, wymykają się życiu, robią uniki tak jak ich władca Neptun. A to planeta, którą odkryto nie podczas obserwacji nieba, tylko na skutek matematycznej analizy orbity! – Obliczono, że prawdopodobnie istnieje jakieś ciało niebieskie, które zakłóca orbitę Urana, ale nikt go nie zobaczył. Wpadli na to niezależnie dwaj naukowcy i do końca nie jest wiadomo, kto zrobił to pierwszy – wyjaśnia astrolog.

Ciężar dualizmu

Ryby, podobnie jak Bliźnięta, Waga i Wodnik, należą do znaków podwójnych.

Piotr Gibaszewski podkreśla, że żyjemy w świecie dualnym, taki jest też nasz umysł, jednak u Ryb ten dualizm jest rozwinięty w skrajny sposób. I dodaje, że archetypem literackim Ryb jest rozbity i pełen dylematów Hamlet, a słynne „Być albo nie być” dobrze obrazuje ich rozdarcie wewnętrzne.

Symbolem znaku są dwie ryby, które płyną w dwóch różnych kierunkach. Jedna jest martwa i unosi się z nurtem, druga walczy, płynąc pod prąd. – Osoby spod znaku Ryb żyją, jakby jedną nogą były w niebie, a drugą w piekle. Ich życie wygląda jak amplituda – od uniesień, kontaktu z absolutem po cierpienie, odczuwanie bezsensu życia, depresję – mówi ekspert. – Często błądzą jak wracający z wojny trojańskiej do Itaki Odyseusz, który pływał po morzach przez 10 lat zwodzony przez Posejdona, greckiego boga mórz, odpowiednika rzymskiego Neptuna.

Skuteczne osiąganie celu nie jest atutem Ryb. Ich działania charakteryzuje utrata kontaktu z rzeczywistością, Neptun często prowadzi je na manowce. Namawia do ucieczki od rzeczywistości. Ich zodiakalny archetyp ma silne tendencje do popadania w nałogi. A także psychozy, stany lękowe, nerwice. Zdaniem astrologa pijackie powiedzenie „Rybka lubi pływać” jest w tym kontekście na miejscu.

Ryby nie boją się już niczego, bo przejrzały iluzję mai i przekroczyły ograniczenia umysłu, albo boją się wszystkiego, desperacko pragnąc wyzwolić się z więzienia materii. Nie radzą sobie z życiem, wymykają się w fantazje, narkotyczny trans, artystyczne wizje. Mają tendencje do eskapizmu, a ich wycieczki mogą dążyć do rozwiązania ostatecznego – takiego, które wybrał bohater książki „Cierpienia młodego Wertera” Goethego, najbardziej znanego przedstawiciela niemieckiego romantyzmu. Samobójstwo jest dla nich ulgą. Mają problemy z obrazem siebie, z tożsamością. Dlatego łatwo wtargnąć w ich granice. Potrafią dostosować się, spełnić czyjś sen, niepostrzeżenie dopasowują się do cudzych życzeń. Brakuje im dystansu, umiejętności stanowczego powiedzenia „nie”.

Na marginesie

Zodiakalne ryby reprezentują jakość zmienną w skrajnej postaci, więc w ich życiu rządzi niestałość. Ich wewnętrzny kompas wariuje. (Teorię względności zresztą opracował Einstein, który był zodiakalnymi Rybami). Nie prowadzą usystematyzowanego, higienicznego życia. Potrafią żyć swoją wyśnioną wizją, która istnieje tylko w ich wyobraźni; do czasu, kiedy różowe okulary w końcu się rozbiją.

Często słyszą, że powinny „wziąć się w garść” i wreszcie „się ogarnąć”. Trudno im to zrobić z jednego powodu – im nie zależy, wystarczy im dmuchany materac i miska ryżu, żeby przeżyć dzień. Co będzie jutro? Nad tym się nie zastanawiają. Skąd mają brać motywację do tego, żeby się wysilać? Są wyczerpane samym faktem, że tu są i oddychają.

– Ryby z założenia to wolne ptaki – mówi Piotr Gibaszewski. – Nie pasują do rzeczywistości ludzi produktywnych, dlatego czują się samotne i odcięte od świata. Chętnie się izolują, dobrze im z dala od zgiełku, w komunach, wspólnotach, melinach. Szukają oparcia w wierze, w drugim człowieku, w altruizmie...

Przynależny Rybom 12. dom astrologiczny wskazywał kiedyś na więzienia, klasztory, przytułki dla trędowatych – miejsca położone z dala od miast, zamknięte i wyłączone z nurtu życia. Osoby urodzone pod ich zodiakalym wpłwem często czują się wykluczone, wybierają margines i peryferie, a nie centrum. Szukają ciszy i spokoju, żeby ukoić znękaną duszę.

– Kontestują, ale nie tak jak Wodnik, ich poprzednik w zodiaku, który chce zmieniać rzeczywistość, by wprowadzać nowy porządek – wyjaśnia Piotr Gibaszewski. – On przeciwstawia się zasadom, Ryby w ogóle się nimi nie zajmują. Chrystus nie chciał dokonywać rewolucji, nie interesował się polityką, zalecał oddawać cesarzowi co cesarskie; głosił, że jego królestwo nie jest z tego świata. Ryby pochodzą z alternatywnej rzeczywistości i samym swoim jestestwem negują tę powszechnie panującą.

Ubogie w duchu

Ryby mogłyby nauczyć się obrony swoich granic, przestać tylko dawać, a zacząć brać, popracować nad miłością własną, nauczyć się wyrównywać rachunki, zejść na ziemię. To osoby, które żyją w poczuciu krzywdy, zranienia, bywa, że wchodzą w rolę ofiary, manipulują, kłamią, żeby przetrwać, bo życie je tak przytłacza. Są nim niewypowiedzianie rozczarowane. Kombinują na skróty, kochają bez granic, zatracają się w fuzyjnych relacjach, czują się na tej ziemi żebrakami. Nie grozi im za to perfekcjonizm ani nadmierna kontrola. Nie zauważają szczegółów, więc nie są małostkowe, za to hojne. Są mistrzyniami sztuki odpuszczania. Właśnie Ryby uosabiają najwyższą formę miłości – miłość bezwarunkową.

Chrystus mówił, żeby przebaczać nie 7, ale 77 razy – tłumaczy astrolog Piotr Gibaszewski. – Ryby są świadome, że nie ma sensu się obrażać, bo przyszliśmy na ziemię, żeby odegrać pewien teatr. Wchodzimy w określone role, których nie warto traktować poważnie. Ryby – tak jak nie są przywiązane do przedmiotów, koncepcji, przekonań – tak również do krzywd i do zranień. Wiedzą, że tylko pustkę można czymś zapełnić. Ubogi w buddyzmie to ten, który jest jak czysta kartka. I ten właśnie dozna oświecenia.

Ryby reprezentują ideę urzeczywistniania się, stawania się człowiekiem, istotą czującą siebie i innych. Dlatego właśnie Ryby kończą zodiak rozumiany jako cykl rozwoju. Przed odkryciem Neptuna patronował im Jowisz – planeta bogactwa i obfitości, dlatego twierdzą, że przydarzają się im cuda. Czasem spada manna z nieba, ponieważ niczego nie pragną. Cechująca je prostota i lekkość to recepta na odmianę losu.

– Baśnie i przypowieści pełne są opowieści o głupim Jasiu, który zdobył królestwo i pojął księżniczkę za żonę. Kto pokonał komunę w Polsce? Mędrzec, filozof? Nie, elektryk. W rozwoju osobistym musimy pozbyć się nawyków i schematów, żeby pójść do przodu – puentuje astrolog.

I Ryby to właśnie świetnie potrafią – pozwalają, żeby wiele od nich odchodziło, co przynosi nieoczekiwany efekt uboczny: bezwysiłkowe przyciąganie tego, czego potrzebują. Zgodnie z taoistyczną maksymą wuwei – działaj, nie działając.

Archetypowym Rybom raczej nie powierzylibyśmy funkcji prezesa banku centralnego ani zarządzania infrastrukturą drogową czy przemysłem o dużym znaczeniu strategicznym. Nie znajdziemy wśród nich również wielu polityków czy mężów stanu, one mają inne zadania, na przykład bycie artystą jak Witkacy, nazywany „wariatem z Krupówek”.

Ale Rybom wybaczamy różne dziwactwa, bo dzięki nim choć na chwilę możemy oderwać się od rzeczywistości.

Ryby (20 lutego – 20 marca)

  • żywioł: woda
  • jakość: zmienna
  • rodzaj: żeński
  • prajakość: zimna i wilgotna
  • pora roku: czas postu
  • archetyp: wizjoner, samarytanin
  • cień: nałogowiec, oszust
  • pułapka: mylenie spirytualizmu ze spirytualiami
  • ideał: przewodnicy duchowi, artyści
  • dewiza: przeczuwam, kocham
  • korespondencje w organizmie: stopy
Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej.

  1. Styl Życia

Wodnik - buntownik z urodzenia

Archetyp Wodnika to wieczny uciekinier: od bliskości, codzienności, zobowiązań. (Ilustracja: iStock)
Archetyp Wodnika to wieczny uciekinier: od bliskości, codzienności, zobowiązań. (Ilustracja: iStock)
Urodzonym od 20 stycznia do 18 lutego patronuje zodiakalny Wodnik. Jego archetyp to wieczny uciekinier: od bliskości, codzienności, zobowiązań... Światło na jego osobowość i najbliższą przyszłość rzuca dziennikarka Aleksandra Nowakowska we współpracy z astrologiem Piotrem Gibaszewskim.

Władcą Wodnika jest Uran. Jeśli przyjrzymy się symbolowi tej planety, zobaczymy człowieka, który stoi na głowie. Jego perspektywa jest więc inna niż tych, którzy stoją na nogach, czyli większości. Wodnik wygrałby konkurs na dystansowanie się od mas i trud włożony w to, żeby być oryginalnym. Nie podąża za trendami czy tłumem, ma alergię na powszechnie obowiązujące zasady.

Archetypowy Wodnik jest gwałtownym zuchwalcem, po jego przejściu nie pozostaje nic ze starego porządku. – Nie bez powodu niemiecki astronom William Herschel odkrył Urana, kiedy we Francji szalała krwawa rewolucja, a w Anglii  ta przemysłowa zmieniała świat – mówi astrolog Piotr Gibaszewski. I tak zaczęła się epoka oświecenia.

Jak się okazuje, ta planeta porusza się zupełnie inaczej niż pozostałe, których ruch można porównać do przechylonego bączka na płaszczyźnie Układu Słonecznego – Uran obraca się tak, jakby leżał „na boku”. To dlatego – jak wyjaśnia ekspert – dla Wodników naturalna jest poza ekscentryzmu. Żyją według głównej maksymy podręczników marketingu: wyróżnij się albo zgiń.

Mariaż nauki z nirwaną

Poprzednik Wodnika na kole zodiaku – Koziorożec – trudził się, by stworzyć struktury i jasne wytyczne, i tam, gdzie z mozołem wyznaczył linię – Wodnik robi wyłom. Łamie konwenanse w imię równości i braterstwa, odcina się od przeszłości. Wyprzedza swoje czasy, dlatego nie zawsze jest rozumiany przez ogół. Razem z Bliźniętami i Wagą należy do żywiołu powietrza, jego domeną jest myślenie.

Dzięki swojemu patronowi Uranowi łączy się z wyższą świadomością. Przynosi nagłe wglądy, otwiera trzecie oko, żyje w swojej wizji. Oddalenie od zwykłej egzystencji daje mu dostęp do ponadczasowej wyższej wiedzy. Pragnie dotknąć nadświadomości, od nowa zbudować pojęcie człowieka, Boga, świata. Bo to, co już istnieje, jego nie interesuje. Piotr Gibaszewski uważa, że Wodnik łączy oświecenie rozumiane na sposób zachodni (czyli jako otwarcie się na proces umysłowy – rozum, wiedzę, naukę), ze spojrzeniem wschodnim (z osiągnięciem stanu nirwany, spotkania się z siłą wyższą). W archetypie Wodnika następuje synteza ludzkiej wiedzy z duchowością, nie ma już podziału między wiarą a racjonalizmem. Wodnik znosi granice, kojarzy się z lotami balonem czy z wzbijającymi się coraz wyżej i wyżej latawcami oraz szybowcami. Zawsze bliski jest mu postęp i nowoczesność, które są dla niego pomostem do ulubionej przyszłości.

Wszystkie znane Wodniki wybiegały poza swoją epokę. Należeli do nich Thomas A. Edison i Nikola Tesla, dwaj rywalizujący ze sobą wynalazcy geniusze, Abraham Lincoln głoszący idee wolności czy Juliusz Verne, w XIX wieku piszący książki o technologiach, o których nikt wtedy nie miał pojęcia.

Elektryczny impuls

Wodnik nie chce być uwięziony w materii ani w ograniczeniach umysłu. Uczy je przekraczać. Energia Urana jest szokująca, on jest jak wstrząs, silny dreszcz, eureka. Planeta ta związana jest z układem nerwowym i elektrycznością. Jej symbolem jest błyskawica, która obecnie, u progu Ery Wodnika, zyskuje na popularności i jest znakiem buntu. Rebelia przeciwko tradycjom, normom społecznym czy stereotypom jest bliska Uranowi i reprezentowana przez różnych artystów na przestrzeni wieków, na przykład Andrzeja Bursę, Marka Hłaskę, Rafała Wojaczka, Edwarda Stachurę – nazywanych kaskaderami literatury. Twórców i buntowników wodnikowego typu cechuje indywidualizm, subiektywizm, a także destrukcja.

– W PRL-u w pociągach były tabliczki z napisem „Nie wychylać się” – przypomina astrolog. Czy Wodnik by się temu podporządkował? Nie, ponieważ nie jest konformistą. Chociaż większość ludzi – jak pisał psycholog Elliot Aronson – jest konformistami.

Raj na ziemi

Wodnik zawsze chce być w awangardzie, na czele zmian, ale zmian dla dobra ludzi. Reprezentuje humanitaryzm. Mitologicznym Wodnikiem był przecież Prometeusz, który ukradł bogom ogień i podarował go śmiertelnikom.

Wodnik szuka świadomości, uniwersalnej duchowości, ale nie doktryn i religii. Reprezentanci tego znaku chcą, żeby panował pokój, by na ziemi był raj, najlepiej globalna wioska – bez granic ani narodów. – Wodnikowa jest kultura science fiction, na przykład „Star Trek” ze swoim międzygalaktycznym porozumieniem oraz kooperacją wszystkich ras – mówi Piotr Gibaszewski. Wodnik ze swojej natury jest obiektywny i tolerancyjny, nie ma uprzedzeń. Jest androgeniczny. Ekspert przewiduje, że w Erze Wodnika będą się zacierać różnice płciowe. Dusza nie ma płci – uważa Wodnik – podobnie jak diabeł i anioł.

Samotny kowboj

Wodnikowi przypisany jest jedenasty dom astrologiczny – dom przyszłościowych wizji, przyjaciół i nieformalnych grup. Ten znak zodiaku lubi mieć swoje plemię – ludzi podobnych do niego, bo wyznających podobne idee, ale nie wiąże się z nimi na długo. Raczej jest samotnikiem.

Piotr Gibaszewski widzi w tym podobieństwo do bohaterów westernów, którzy nagle pojawiają się w miasteczku, uwalniają je od bandytów i w końcowej scenie filmu odjeżdżają na koniu samotnie w dal. Wodnik jest jak wilk, który odłącza się od stada na swoje samotne ryzykowne wędrówki. Jest urodzonym zwiadowcą, który naraża się na niebezpieczeństwo i przygody. Pomyliłby się jednak ten, kto posądziłby go o romantyzm. Dla niego jest on zakłóceniem umysłowym i niczym więcej. Wodnik w związkach w klasycznym rozumieniu prędzej czy później poczuje się klaustrofobicznie, podobnie jak w pracy na etacie. Do relacji może zachęcić przyjaźń lub wspólna pasja, ale i tak pozostawia sobie jakąś otwartą furtkę.

Zimny egoizm

Pogoń za własną przestrzenią sprawia, że życie Wodnika jest stanem permanentnej ucieczki – od ziemi, od człowieka, jego uczuciowej natury... Wodnik nie jest „za” ani „przeciw”. Nie schwytasz go, bo jest na górze. Macha nogami, siedząc na chmurze i co mu zrobisz? Bujanie w obłokach chroni przed prozą życia, ale również przed cudami codzienności. A to na tym poziomie wydarza się miłość. Wodnik nie ma dobrego PR, jeśli chodzi o poruszanie się w sferze uczuć. Jak żaden znak potrafi schłodzić obojętnością i brakiem zaangażowania.

Uran, jego władca, ma najzimniejszą atmosferę planetarną w Układzie Słonecznym, minimalna temperatura wynosi tam −224°C. Słońce w znaku naszego humanitarnego Wodnika jest na wygnaniu i ta pozycja naznacza egoizmem.

Psychologia na przykład to dla niego pewnego rodzaju wiedza, proces informacyjny. Wodnik jest na wskroś teoretyczny, wyabstrahowany, bezkrwisty.

– Paradoksalne jest to, że Wodnik, który stanowi uosobienie zmiany, razem z Lwem, Skorpionem i Bykiem, reprezentuje jakość stałą – mówi Piotr Gibaszewski. – Dlatego jest znakiem cholernie upartym. Może mieć dwie twarze:  liberalną, ale także szalenie konserwatywną. W imię idei ludzie mogą robić straszne i głupie rzeczy. Rewolucje bywają krwawe, a Wodnik bezwzględny. Walcząc o postęp i dobro dla świata, może nie zauważyć, że obok ktoś bliski cierpi.

Trauma izolacji

Typowy przedstawiciel tego znaku nie musi chodzić na warsztaty z asertywności, bo z tym akurat się urodził. Jego problem zwykle leży zupełnie gdzie indziej, bo archetyp Wodnika niesie traumę izolacji. Najwyższą wartość ma dla niego wolność, w związku z tym konieczność podporządkowania jest dla niego niemal równoznaczna z brakiem tlenu. To ma jednak swoją cenę i kiedy w pewnym momencie wreszcie odważy się spojrzeć w głąb siebie i coś poczuć, odkryje pustkę spowodowaną brakiem przynależności i zorientuje się, że lęka się bliskości i odpowiedzialności.

Wodnik się nie angażuje, bo tylko jako wolny od zbędnych poruszeń serca jest całkowicie ponad. To jego cel, ale zarazem i zguba, ponieważ uczuciowa banicja go ostatecznie osłabia.

Kiedy wreszcie odkryje, że bliskość nie jest zamachem na jego wolność – ma szansę zacząć angażować się w relacje tak, jak w swoje postępowe idee. Rozwojowa będzie dla niego postawa słonecznego Lwa, który znajduje się na kole zodiaku dokładnie naprzeciwko Wodnika. Wspaniałomyślność, serce na dłoni, hojność – to jego lekcje do odrobienia od antagonisty. Podobnie jak wpisanie się na listę obecności.

Wodnik (20 stycznia – 18 lutego)

  • żywioł: powietrze
  • jakość: stała
  • rodzaj: męski
  • prajakość: ciepły i wilgotny
  • pora roku: zima
  • archetyp: Prometeusz
  • cień: dziwak, samotnik
  • pułapka: ciągła konieczność bycia kimś wyjątkowym
  • ideał: wielcy humaniści, filozofowie, reformatorzy
  • dewiza: wiem, że nic nie wiem
  • korespondencje w organizmie: podudzie, trzustka
Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej.

  1. Styl Życia

Jazda bez trzymanki. Horoskop roczny dla Wodnika

2021 będzie to rok na długo zapamiętany przez Wodników. W niedalekiej przyszłości uznają, że był to czas postępu i rozwoju. (Ilustracja: iStock)
2021 będzie to rok na długo zapamiętany przez Wodników. W niedalekiej przyszłości uznają, że był to czas postępu i rozwoju. (Ilustracja: iStock)
Rok 2021 przyniesie Wodnikom generalne życiowe porządki, wiele nowych możliwości a także nieoczekiwane zwroty akcji. Stanie się to za sprawą tranzytów Saturna, Jowisza, które będą wędrować przez znak Wodnika i Urana w Byku.

Pierwsze miesiące roku 2021 będą dla Wodników, zwłaszcza tych z początku znaku i pierwszej dekady, szalenie spektakularne. Czego mogą się spodziewać? Kija i marchewki.
Saturn będzie tym pierwszym i zmusi Wodniki do diametralnej przebudowy życia oraz wniesie reformatorskiego ducha do ich codzienności. Będą one zatem miały dużo roboty – co oznacza nie tylko mnóstwo zajęć i twórczego chaosu, ale także sposobność do wyznaczania nowych celów i wpadania na niebanalne pomysły. Na to akurat Wodniki nie powinny narzekać. Dobrze bowiem odnajdą się w rzeczywistości, w której pojawiać się będą innowacyjne idee, a taki właśnie zapowiada się 2021 rok. Wodnikowe, czyli otwarte i postępowe umysły będą miały pole do popisu i tylko na tym skorzystają. Warto jednak mieć świadomość, że Saturn nie pozwoli im za bardzo bujać w obłokach czy zadowolić się powierzchownymi rozwiązaniami. Nie będzie chodziło o odmalowanie mieszkania, raczej generalny remont od fundamentów, przedstawiając to metaforycznie. Wędrówka Saturna przez Słońce to zawsze konieczność podjęcia sporego wysiłku, życiowych porządków i konfrontacji ze sprawami, które wcześniej zamiotło się pod dywan. Jeśli chodzi o zdrowie i witalność, nie jest to najszczęśliwszy tranzyt, dlatego lepiej zadbać o formę fizyczną. Saturn – nie ma się co oszukiwać – przynosi też różnego rodzaju kryzysy, ale od nas zależy, jak na nie zareagujemy.

Obiecaną marchewką będzie natomiast Jowisz, który ma naturę ekspansywną, rozwojową, uruchamiającą dobre wydarzenia.
I to zmienia optykę – gdyby sam Saturn wędrował przez Słońce Wodników, byłby to znojny, męczący i niekoniecznie miły rok. Przy Jowiszu natomiast mogą liczyć na pewne ułatwienia i więcej dróg, którymi można podążyć. To będzie dynamiczny, spektakularny czas. Tranzyty zadziałają motywująco i inspirująco. Jowisz z Saturnem uruchomią w umysłach Wodników kreatywne procesy. Nadchodzi ich czas, Wodniki będą mogły powiedzieć: „Nareszcie moje pomysły ujrzały światło dzienne. Mogę wreszcie je wdrożyć, bo ludzie są gotowi, żeby je przyjąć”. Po kryzysie, który świat przeszedł w 2020 roku, wszelkie eksperymenty znajdą się na fali. Nastanie czas zaskakujących odkryć, które Wodniki uwielbiają. Wielu urodzonych w pierwszej dekadzie będzie mogło zaliczyć ten rok do wyjątkowo dobrych.

Urodzeni w znaku Wodnika w drugiej i trzeciej dekadzie doświadczą wpływu Jowisza bez Saturna, co oznacza czas dobrobytu i szczęśliwych okazji od losu.
Jednak za sprawą kwadratury Urana piłki od Wszechświata mogą być podkręcone. Uran, niebiański rewolucjonista, przebywa w Byku i tworzy kwadraturę do Wodnika. Jest to aspekt wymagający, bo napięciowy. Wodniki z końca pierwszej i początku drugiej dekady pod koniec zimy poczują z jednej strony koniunkcję Saturna, a z drugiej kwadraturę Urana, i to już takie miłe nie będzie. To może być trudny rok, który zmusi Wodniki do wyjścia ze strefy komfortu, czyli da niepowtarzalną okazję do rozwoju. Wiadomo, że rozwijamy się, kiedy wychodzimy poza to, co znamy, lubimy i co daje nam złudne poczucie bezpieczeństwa. Często dopiero zmuszeni przez okoliczności zewnętrzne opuszczamy dotychczasowy rewir, by porzucić stare schematy. Wodniki w 2021 roku nie będą miały innego wyjścia, jak zacząć nowy etap w życiu.

Dla Wodników wszystkich trzech dekad styczeń i luty mogą nie być proste, bo do Urana w Byku dołączy Mars. Sprawy nabiorą tempa, ale niekoniecznie w zgodzie z oczekiwaniami.
Potem w marcu i w kwietniu Mars wejdzie do Bliźniąt i działając trygonem, pomoże zawrócić życiu na właściwe tory, zwłaszcza że będzie pomagał mu Jowisz. Ten duet przyniesie sporo akcji i możliwości wyboru. Wodniki z pierwszej i drugiej dekady mają w tym czasie bajkę, zapowiada się naprawdę przyjemna wiosna ze szczęśliwymi splotami wydarzeń. Wodniki odżyją, odreagują i zaszaleją. Potem przychodzi maj – neutralny i spokojny, a następnie słabszy czas – czerwiec i lipiec – kiedy Mars znajdzie się w opozycyjnym Lwie. Wiele osób spod znaku Wodnika, zwłaszcza z końca pierwszej i początku drugiej dekady, poczuje zmęczenie, a nawet frustrację, bo Mars z Saturnem przyniosą utrudnienia i opóźnienia. Sierpień będzie w miarę spokojny, a we wrześniu Mars w Wadze oraz Jowisz na nowo rozpalą energię do działania. Już od końca wakacji zrobi się przyjemnie i fiesta potrwa do października. Ostatnie dwa miesiące roku 2021 zapowiadają się znowu trochę gorzej, ponieważ razem z kwadraturą Marsa wrócą problemy podobne do tych z początku roku.

Reasumując: będzie to rok na długo zapamiętany przez Wodników. W niedalekiej przyszłości uznają, że był to czas postępu i rozwoju.
Wodniki w 2022 rok wejdą z poczuciem, że wreszcie miały wiele do powiedzenia i pokazania, a w przełomowych wydarzeniach zagrały pierwsze skrzypce. Rada na koniec: Wodniki, uważajcie na wrodzoną brawurę i pozostańcie w kontakcie z rzeczywistością. Jeśli będziecie działać konkretnie, praktycznie i planowo, odkryjecie w sobie inspirującą siłę do wielkich życiowych zmian.

Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej.

  1. Styl Życia

Horoskop na luty astrolożki Penny Thornton

Horoskop na luty astrolożki Penny Thornton (Fot .iStock)
Horoskop na luty astrolożki Penny Thornton (Fot .iStock)
Zobacz galerię 18 Zdjęć
Horoskop na luty przygotowała dla naszych czytelniczek i czytelników jak zwykle Penny Thornton astrolożka, autorka książek, wykładowczyni. Jej klientką była księżna Diana.

Penny Thornton od ponad 40 lat zgłębia nauki astrologiczne, koncentrując się na takich tematach jak odżywianie (pod kątem 12 znaków zodiaku), związki czy praca.

Sprawdził Wam się horoskop styczniowy? Sprawdźcie!