1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Wszystko wymyślone

Wszystko wymyślone

Marzena Todorowska-Kieć jest właścielką concept storu Made for home. (Fot. Made for home)
Marzena Todorowska-Kieć jest właścielką concept storu Made for home. (Fot. Made for home)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Są tu motywy roślinne, ale przede wszystkim są dowcip, lekkość i kolor. – Potrzebujemy odrobiny dystansu, by nie traktować życia zbyt serio. W domu chcę czuć radość bycia w nim– mówi Marzena Todorowska-Kieć, która wspólnie z mężem Kacprem prowadzi concept store Made For Home.

Porównywano już to mieszkanie do różnych miejsc, pewnie dlatego, że odstaje od polskich standardów czy inspiracji czerpanych choćby z wielkich dyskontów meblowych, których osobiście nie uznaję i nie szanuję z powodu kopiowania. Kiedy człowiek zaczyna tworzyć i sprzedawać swoje projekty, nabiera ogromnego szacunku do praw autorskich i tego, co inni wytwarzają. Mam też awersję do płyty meblowej, której pełno w takich sklepach – usuwaliśmy ją z naszego domu uparcie i skutecznie.

Stolik z niedźwiadkiem od Kare Design wzbudza mieszane reakcje. – Niektórzy widzą w nich symbol poddaństwa zwierząt wobec człowieka, ja widzę dystans i poczucie humoru – mówi Marzena. (Fot. Made for home) Stolik z niedźwiadkiem od Kare Design wzbudza mieszane reakcje. – Niektórzy widzą w nich symbol poddaństwa zwierząt wobec człowieka, ja widzę dystans i poczucie humoru – mówi Marzena. (Fot. Made for home)

Często słyszę, że nasze wnętrze jest utrzymane w stylu „babcinym”. „O, masz okno takie, jak miała moja babcia, i kanapę taką samą, i dużo kwiatów”. Albo że jest „takie artystyczne”. Co jeszcze, Kacper, było?

Kacper: Eklektyzm.

Marzena: Właśnie. Ty porównałaś je do mieszkania bohaterki filmu „Amelia”. A ja chyba nie chciałabym go w żaden sposób określać. Ono jest moje, nasze. Po prostu.

Nowe życie mebli

Większość rzeczy, które pokazuję na zdjęciach na Instagramie, sami produkujemy. Zaczyna się od tego, że ja coś chcę mieć w domu, opowiadam o tym Kacprowi, on robi wstępny projekt, a potem wrzucamy to na stronę i okazuje się hitem. Kacper jest ilustratorem, ja wolę robić zdjęcia, urządzać i wymyślać projekty, które potem Kacper dla mnie realizuje. Zawsze nas fascynowały duńskie marki typu Bloomingville czy House Doctor, czyli idea, zgodnie z którą tworzysz coś dla siebie i pod siebie, a jeśli to się spodoba innym, to świetnie.

Jakiś czas temu do grafik i tapet, które już mieliśmy w ofercie na stronie, doszły sklejka i produkty z drewna. Bardzo chciałam, by nasze kwiaty miały fajne stojaki – nie metalowe, nie plastikowe, tylko wykonane z naturalnego materiału. Kupiliśmy więc maszynę do cięcia w drewnie i zaczęliśmy sami uczyć się jej obsługi. Potem zaczęliśmy robić z niego wieszaki, wazony, ozdoby. Cieszę się, że przekonałam do tego ludzi; że sklejka nie kojarzy się im już z tandetą. Ona jest idealna do drobnych dekoracji, ale już mebli ze sklejki bym nie chciała. Jak meble, to przedwojenne. Lubię je wyszukiwać, choć staje się to coraz trudniejsze. W tej kwestii jestem bardzo zasadnicza, nie uznaję na przykład tych z lat 50. czy 60. – nie przedstawiają dla mnie żadnej wartości. Zdecydowanie wolę początek XX wieku.

Drewniana sklejka i przykład na to, co można z niej zrobić. (Fot. Made for home) Drewniana sklejka i przykład na to, co można z niej zrobić. (Fot. Made for home)

Mieszkamy na Dolnym Śląsku, który jest magiczną krainą, pełną poniemieckich rzeczy, a i same Niemcy są blisko. Lubię ich styl urządzania mieszkań, antykwariaty czy targi ze starociami. Gorąco polecam książkę „Poniemieckie” Karoliny Kuszyk. Pokazuje, że Ślązacy są niesamowicie powiązani z Niemcami, głównie trudną historią. Oczywiście są tacy, którzy chcieliby niszczyć wszystko, co poniemieckie, a są i tacy jak ja, którzy chcą to uratować, bo przedstawia dla nich ogromną wartość, głównie ze względu na doskonałą jakość wykonania, która nam, Polakom, jest nadal, niestety, daleka.

Kącik z czaplami, bocianami i żyrafą to miejsce, gdzie cała rodzina siada razem i gra w planszówki. Schody prowadzą na górę, do pokoi Marzeny, Kacpra i ich syna Filipa. (Fot. Made for home) Kącik z czaplami, bocianami i żyrafą to miejsce, gdzie cała rodzina siada razem i gra w planszówki. Schody prowadzą na górę, do pokoi Marzeny, Kacpra i ich syna Filipa. (Fot. Made for home)

Mniej bodźców

Gdzie właściwie znajduje się nasz dom? Jest Wrocław, obok jest Wałbrzych, a my mieszkamy tuż za... Jakby to wytłumaczyć… Kacper?

Kacper: Najlepiej powiedzieć: Sudety. Ja jestem tu dosyć nowy, dopiero 15 lat temu przeprowadziłem się z Wrocławia do starego domu dziadków Marzeny.

Marzena: Zawsze chciałam tu mieszkać. Chyba ze względu na przyrodę, która wręcz wchodzi do środka. A na pewno do naszego weszła...

Kacper: Kiedyś ciągnęło nas do dużych miast, ale zrozumieliśmy, że nie bylibyśmy wtedy tak twórczo płodni. Tam człowiek jest stale bombardowany bodźcami, co sprawia, że nie jest już w stanie zbyt wiele dać od siebie. Odkąd mieszkamy w małym miasteczku, gdzie sklepów jest niewiele i czasem doskwiera nuda, wpadamy na o wiele więcej pomysłów. Ale pracownię mamy w osobnym budynku, dzięki temu nasz syn widzi nas w domu tylko jako rodziców.

Przyroda jest silnie w mieszkaniu. (Fot. Made for home) Przyroda jest silnie w mieszkaniu. (Fot. Made for home)

Odwagi!

Marzena: Nasze wnętrze zmienia się wtedy, kiedy my się zmieniamy. Gdy czegoś nowego się nauczymy albo czymś zafascynujemy, to czujemy, że w naszym wnętrzu też powinna nastąpić zmiana. Żeby znaleźć swój styl, trzeba eksperymentować. My próbowaliśmy już chyba wszystkiego. Było więcej kolorów, były też białe podłogi, ostatecznie doszłam do wniosku, że najbardziej odpowiadają mi białe ściany, plus tapety, a do tego dodatki. Kiedyś dobrze się czułam we wnętrzu „z przepychem”, teraz wolę mieć kilka rzeczy, ale za to solidnych i dobrej jakości.

Przyroda jest silnie obecna na zewnątrz i w środku mieszkania (także we wzorze tapety). (Fot. Made for home) Przyroda jest silnie obecna na zewnątrz i w środku mieszkania (także we wzorze tapety). (Fot. Made for home)

Chciałabym zainspirować innych do tego, by byli bardziej odważni we wnętrzach, by nie bali się szukać, zmieniać zdania, nawet szaleć. Myślę, że w tym domu osiągnęliśmy już wszystko. I jeśli wymyślimy coś nowego, to zrealizujemy to już w kolejnym, najchętniej starym i położonym na odludziu, pod lasem.

Kacper: Może wtedy wreszcie będziemy mieć hutę szkła, żeby móc tworzyć szklane fiolki czy wazony, które są elementem naszych projektów. Jak na razie jesteśmy w tej kwestii skazani na łaskę i niełaskę hut, które wyprzedają końcówki kolekcji.

Marzena: Ale umówmy się, jak sobie coś wymyślimy, to na pewno to zrobimy. Nauczyłam się jednego: dla wyobraźni nie ma ograniczeń. Wiem, że jeśli czegoś pragnę, to znajdę sposób, by powołać to do życia.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Jakie rośliny warto mieć w mieszkaniu?

Skrzydłokwiat (Spathiphyllum) – usuwa benzen, aceton. (fot. iStock)
Skrzydłokwiat (Spathiphyllum) – usuwa benzen, aceton. (fot. iStock)
Zobacz galerię 15 Zdjęć
Do domu warto zakupić kwiaty doniczkowe, które potrafią oczyszczać powietrze. Kwiaty produkują tlen, jonizują powietrze, pozytywnie wpływają na pole elektromagnetyczne człowieka. Niektóre z nich usuwają smog, inne – wydzieliny pobudowlane, a jeszcze kolejne – codzienne zanieczyszczenia.

Jakie kwiaty i rośliny będą korzystnie wpływały na nasze zdrowie? Sprawdź w galerii, które z nich poleca Iwona Wierzbicka, autorka książki „Jak wzmocnić odporność”. Każda z wymienionych roślin pomaga w usuwaniu z powietrza toksycznych substancji. I chociaż niektóre kojarzą nam się tylko z roślinami ogrodowymi, jak np. begonia czy chryzantema, będziemy mieć dużą korzyść dla zdrowia trzymając je w domu.

  1. Styl Życia

Najlepsze polskie wzornictwo – plebiscyt Must have 2021 rozstrzygnięty

W plebiscycie must have organizowanym przez Łódź Design Festival nagrodzono ponad 70 projektów. Jednym z nich jest projekt Aleksandry Kujawskiej - Zabawki, seria rzeźb wykonanych ręcznie, techniką hutniczą. Przyciski do myśli.(Fot. materiały Prasowe ŁDF)
W plebiscycie must have organizowanym przez Łódź Design Festival nagrodzono ponad 70 projektów. Jednym z nich jest projekt Aleksandry Kujawskiej - Zabawki, seria rzeźb wykonanych ręcznie, techniką hutniczą. Przyciski do myśli.(Fot. materiały Prasowe ŁDF)
Must have to plebiscyt w ramach Łódź Design Festival, wyróżniający najlepsze projekty polskich projektantów i producentów. Organizowany jest już po raz jedenasty. W tym roku spośród ponad 300 zgłoszeń nagrodzono 75 projektów. Zobaczcie te, które nam spodobały się najbardziej.

  1. Styl Życia

Inteligentne światło, które nada życiu barw

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Chociaż pogoda potrafi być wiosną kapryśna, nie ma wątpliwości, że budząca się do życia natura zachęca do działania. Skoro nie zawsze możemy liczyć na słoneczną aurę na zewnątrz, warto poszukać rozwiązania, które pomoże ją stworzyć w naszych domach. Kolory zamknięte w inteligentnej lampie Philips Hue Iris są na wyciągnięcie ręki – kiedy tylko potrzebujesz pomogą imitować światło słoneczne. Co więcej – oferują całą serię barw i odcieni.

Odkryj swoją przestrzeń na nowo

Szeroka paleta białego światła pozwoli uzyskać właściwy nastrój zarówno do pracy, zabawy jak i relaksu, niezależnie od pory dnia. Decydując się na inteligentne oświetlenie Philips Hue każdy dzień możesz rozpocząć przy chłodnych, rześkich barwach. Imitujące wschód słońca coraz jaśniejsze światło pomoże naładować baterie niczym poranna, mocna kawa i zapewni energię nawet w pochmurne dni. A po pracy? Jednym kliknięciem przemienisz swój salon z domowego biura w prawdziwą oazę relaksu – ulubiona książka, aromatyczna chai tea latte i dopełniająca doznania bursztynowa barwa światła brzmią magicznie, czyż nie? Natomiast przed snem łagodne dla oczu złote odcienie pomogą Ci odprężyć się przed ucieczką w krainę nocnych marzeń. Możesz też z łatwością sprawić by światło samo podążało drogą słońca w trakcie dnia i zmieniało barwę od chłodnego do ciepłego – imitując wędrówkę słońca po niebie.

Inteligentne światło, które nada życiu barwInteligentne światło, które nada życiu barw
Inteligentne światło, które nada życiu barwInteligentne światło, które nada życiu barw

Jednak dobranie oświetlenia do codziennych zadań to nie wszystkie możliwości stylowej lampy Iris i całego inteligentnego oświetlenia Philips Hue. 16 milionów kolorowego światła pozwoli na stworzenie nastroju niezależnie od okazji. Energetyczna czerwień dodająca sił do porannego treningu? Relaksujące pudrowo różowe tony idealne do medytacji? Czy mieniące się blaskiem świec miodowo-szafranowe barwy, rozgrzewające atmosferę podczas romantycznej kolacji? Wybór należy do Ciebie – w dekorowaniu domu światłem jedyną granicą jest już tylko wyobraźnia. Decydując się na więcej niż jedno źródło światła możesz stworzyć wyjątkowe aranżacje świetlne, zmieniając swój dom w prawdziwą, magiczną krainę.

Inteligentne światło, które nada życiu barwInteligentne światło, które nada życiu barw
Możliwość sterowania przez aplikację pozwala nie tylko łatwo włączać i wyłączać lampę z poziomu telefonu, ale również dostosowywać temperaturę barwową czy natężenie. Do dyspozycji użytkownika są też różne sceny oświetleniowe, zaprojektowane z myślą o czynnościach takich jak praca, czytanie czy relaks. Możliwości jest mnóstwo, bo system oferuje 16 milionów kolorów światła i aż 50 tysięcy odcieni światła białego. Każdy znajdzie wśród nich te ulubione. Możliwość sterowania przez aplikację pozwala nie tylko łatwo włączać i wyłączać lampę z poziomu telefonu, ale również dostosowywać temperaturę barwową czy natężenie. Do dyspozycji użytkownika są też różne sceny oświetleniowe, zaprojektowane z myślą o czynnościach takich jak praca, czytanie czy relaks. Możliwości jest mnóstwo, bo system oferuje 16 milionów kolorów światła i aż 50 tysięcy odcieni światła białego. Każdy znajdzie wśród nich te ulubione.

Piękna i inteligentna

Philips Hue to coś więcej niż oświetlenie, to część wystroju domu. Najnowsza lampa Philips Hue Iris o unikalnym designie delikatnie obmywa ściany kolorem, subtelnie podświetlając otoczenie. Miękkie światło wydobywające się z tyłu lampy nadaje jej jeszcze bardziej wyjątkowego wyglądu, a nowoczesny projekt sprawia, że zachwyca nawet, gdy jest wyłączona. Teraz ten kultowy model oferowany jest w czterech metalicznych odcieniach: miedzianym, różowym, srebrnym oraz złotym. Ekskluzywna odsłona lampy stanowi idealne uzupełnienie niemal wszystkich wnętrz, a bogactwo barw pozwoli na nowo zdefiniować nastrój każdego pomieszczenia nawet najbardziej wybrednemu amatorowi aranżacji wnętrz.

Elegancki design sprawia, że lampa Philips Hue Iris w limitowanej edycji to coś więcej niż  inteligentna lampa. To prawdziwe dzieło sztuki wzornictwa. Elegancki design sprawia, że lampa Philips Hue Iris w limitowanej edycji to coś więcej niż  inteligentna lampa. To prawdziwe dzieło sztuki wzornictwa.
  1. Styl Życia

Wielkanoc na Podlasiu - powrót do korzeni

Jadalnia to serce Nadbużańskiego Domu. Krzesła „odziedziczone” po szkole, na ścianie stary bijący zegar, oryginalne godło z byłej szkoły, portret gospodarza wyszywany ściegiem krzyżykowym przez lokalną artystkę. A na stole – wielkanocne śniadanie. Gotowe. Można siadać! (Fot. Celestyna Król)
Jadalnia to serce Nadbużańskiego Domu. Krzesła „odziedziczone” po szkole, na ścianie stary bijący zegar, oryginalne godło z byłej szkoły, portret gospodarza wyszywany ściegiem krzyżykowym przez lokalną artystkę. A na stole – wielkanocne śniadanie. Gotowe. Można siadać! (Fot. Celestyna Król)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Nadbużański Dom niedługo będzie obchodzić setne urodziny. Dla drewnianego budynku to moment przełomowy. Jeśli się o niego troskliwie nie zadba, zacznie się sypać. Ten dom miał szczęście. Trafił na Wojtka. A właściwie trafili na siebie nawzajem. Wpadliśmy do nich z wizytą tuż przed Wielkanocą…

Niedaleko, jakieś dziesięć kilometrów stąd, jest wieś Mierzwice – mówi Wojtek Błaszczyk. – 25 lat temu kupiłem tam rodzicom domek letniskowy. Nad Bugiem. Zaczęliśmy tu przyjeżdżać. Potem pojawił się syn, pies, a że domek mały, zaczęło brakować miejsca. Wyczułem w kościach, że dobrze byłoby mieć coś swojego. A ponieważ dobrze się w tej okolicy czułem, rozesłałem wici, może ktoś o czymś słyszał. Mały domek w środku lasu najchętniej. W pewnym momencie znajomy napisał, że gmina Sarnaki organizuje przetarg na sprzedaż dawnej szkoły ludowej. Ani to mały domek, bo prawie 300 metrów, ani w środku lasu, bo we wsi, ale fajne miejsce, urokliwe, obok rezerwatu przyrody. Wsiadłem w samochód, pojechałem obejrzeć. Tyle że z drogi przez gęstwinę drzew nic właściwie nie zobaczyłem. I następnego dnia na przetargu kupiłem kota w worku, czyli mój Nadbużański Dom. Było to 11 lat temu. Po jakimś czasie Wojtek przypomniał sobie, że rodzina taty pochodzi z Kosowa Lackiego, niecałe 60 kilometrów w linii prostej – może dlatego tak dobrze wszyscy się w tym rejonie czują? Lepiej niż w Szczecinie czy w Zakopanem – bo to powrót do korzeni. Na początku był w rozkroku między tym miejscem a Warszawą. Traktował dom nad Bugiem jak daczę. Wpadał na przedłużone weekendy, nic nie przerabiał, nie remontował. Ale stopniowo zaczęło się to zmieniać. Przyjeżdżali znajomi, przekonywali, że to wspaniałe miejsce, że trzeba je inaczej wykorzystać, może agroturystyka? – Zacząłem więc małymi kroczkami tę przestrzeń przekształcać, adaptować – opowiada Wojtek. – Z pomocą miejscowych majstrów, z roku na rok, bez pośpiechu. Najpierw zrobiłem wszystkie drzwi. Potem odmalowałem i odświeżyłem pokoje. Przełomowym momentem była śmierć mojego ojca. Wcześniej rodzice tu przyjeżdżali, pomagali mi, mama uprawiała ogródek, sadziła kwiaty, warzywa. A po śmierci ojca chciałem dać mamie więcej zajęć, aby miała mniej czasu na rozmyślania o stracie. Ona świetnie gotuje. Gotowała zawsze, kiedy byli goście, wszyscy się zachwycali, chwalili, ona się cieszyła. A że zawsze chwalili, to zawsze się cieszyła. Zaczęli przyjeżdżać różni goście, już nie tylko znajomi, ale znajomi znajomych. Zrobił się taki dom gościnny z domową, nieformalną atmosferą. Wojtek zostawiał tu czasem mamę samą z tym całym zamieszaniem. A zawsze jest co robić: nakarmić gości, ogarnąć, posprzątać… Pandemia spowodowała, że rok temu przeniósł się tu właściwie na stałe.

Wielkanoc na Podlasiu - powrót do korzeni Wielkanoc na Podlasiu - powrót do korzeni

Minimalistyczny miszmasz

Pokoje gościnne są trzy. Jeden wielki, z kominkiem, kiedyś była tu świetlica, a rano – przedszkole. Znajomi radzili: podziel to ściankami, będziesz mieć więcej pod wynajem. Ale Wojtek pomyślał, że to zmieni jednak charakter domu, odbierze mu autentyczność i zachowany klimat starej szkoły. Kiedy gmina zabierała rzeczy, Wojtek odkupił, co mógł, za niewielkie pieniądze. Na przykład większość krzeseł to stare krzesła szkolne. Teraz zresztą bardzo modne. Wystrój wnętrza to, jak określa to właściciel, minimalistyczny miszmasz. Są stare kanapy z targu staroci, ale są też kanapy z Ikei. I są takie, które Wojtek wypatrzył w ogłoszeniach. Sporo mebli pochodzi z okolicy. Różnorodnie, ale jednocześnie spójnie. – W Białej Podlaskiej – mówi Wojtek – jest moja ulubiona galeria z antykami, gdzie sprzedają regionalne starocie. Sporo rzeczy tam kupiłem. Kilimy, wyszywane obrusy oraz makatki. Chcę w miarę możliwości mieć oryginalne rzeczy z tego rejonu. W dwóch pokojach są narzutokilimy z Ukrainy, są dwie narzuty od mojej babci spod Kosowa Lackiego, sporo rzeczy zza wschodniej granicy.

Kiedyś szkolna klasa, dziś duży pokój z kominkiem. (Fot. Celestyna Król) Kiedyś szkolna klasa, dziś duży pokój z kominkiem. (Fot. Celestyna Król)

Kiedy dom był już urządzony, Wojtek zastanawiał się, czy jeszcze bardziej nie otworzyć się na gości. – Znajomi powiedzieli mi o serwisie Slowhop – ogłaszają się tam sprawdzone, fajne pensjonaty agroturystyczne. Twierdzili, że mój dom to miejsce, które idealnie wpisuje się w ten klimat. I faktycznie – zgłosiłem się, zaakceptowali mnie od razu.

Główny hol dawnej szkoły. (Fot. Celestyna Król) Główny hol dawnej szkoły. (Fot. Celestyna Król)

Mam dziennie po kilka zapytań o możliwość przyjazdu. Chcę, żeby pobyt tu był doświadczeniem wielowymiarowym. Kiedy ktoś do mnie pisze, staram się dowiedzieć, kim jest, jaki jest, czy będzie pasować do tego miejsca, do innych gości. No i do mnie. Trochę wymusza to przestrzeń, jest specyficzna, ja tych ludzi przyjmuję dosłownie u siebie. Tak naprawdę jesteśmy razem prawie przez cały czas. Struktura funkcjonalności domu jest taka, jaka była w szkole. Goście mieszkają w byłych klasach, reszta pomieszczeń to część wspólna. Muszą to więc być osoby, które potrafią i lubią być z innymi. I nie mają takich oczekiwań, jakie miałyby w pięciogwiazdkowym hotelu. Na ogół jest super, choć raz trafili się goście, którzy nie rozumieli, dlaczego nie ma kiełbasy i disco polo.

Od lewej: Toaletka ze sklepu z antykami w Białej Podlaskiej. Tablica ortograficzna z zasadami pisowni, „spadek” po byłej szkole; Harmonia, prezent od przyjaciela gospodarza; Stary obraz, wyszywany ściegiem krzyżykowym. (fot. Celestyna Król) Od lewej: Toaletka ze sklepu z antykami w Białej Podlaskiej. Tablica ortograficzna z zasadami pisowni, „spadek” po byłej szkole; Harmonia, prezent od przyjaciela gospodarza; Stary obraz, wyszywany ściegiem krzyżykowym. (fot. Celestyna Król)

Regionalne smaki

A kiełbasy nie ma, bo Wojtek od 24 lat nie je mięsa. I taką właśnie wegetariańską kuchnię prowadzi w swoim domu, także dla gości. – Jestem w tym konsekwentny i pewnie to też kolejna zaleta tego miejsca – bo w okolicy wielu takich nie ma – mówi. – Goście mogą zgłaszać swoje potrzeby – czy kuchnia wegańska, czy bez laktozy. Musimy tylko wcześniej o tym wiedzieć. Takie gotowanie to w tym regionie rzadkość, choć to oczywiście kolejny paradoks – kiedyś przecież mięso było kilka razy w roku. Na co dzień, zwłaszcza na wsiach, jedzono jarsko: kasze, ziemniaki, warzywa. Potem ludzie zachłysnęli się „lepszym życiem” i zarzucili starą, tradycyjną kuchnię – dodaje. Wojtek od jakiegoś czasu organizuje w Nadbużańskim Domu kulinarne festiwale – sezonowe i jarskie. Były dwa festiwale szparagów – sąsiedzi mają obok plantację. Był festiwal truskawek, grzybów, ziemniaków. – Przyjeżdżają często szefowie kuchni nie tylko z Polski, lecz także z zagranicy. Siedzimy pod drzewami, mamy menu degustacyjne. A jeśli pada, ustawiamy w holu szkolnym długi stół festiwalowy. Ważną rolę gra wtedy rodzinny duet: wnuczek, czyli syn Wojtka, Donald, z babcią Teresą. Są gotującą festiwalową parą. Tworzą potrawy tradycyjnej polskiej kuchni (wersja wegetariańska) – ale w nowoczesnym, autorskim wydaniu. Donald zresztą jest profesjonalistą, na co dzień pracuje jako kucharz w Berlinie. Ale urlopy i wolne dni spędza w Nadbużańskim Domu, gdzie – rzecz jasna – gotuje. Skąd pomysł na festiwale? Wojtek: – Pomyślałem, że czasem nie chce mi się stać przy kuchni, pojechałbym gdzieś coś zjeść, ale nie ma gdzie. To zrobię festiwal, niech ludzie posmakują, zobaczą, jakie cuda można robić choćby z ziemniaków, czyli z tego, z czego przecież na co dzień korzystają. Chciałem zainspirować innych – i siebie przy okazji.

Wojtek jest też mistrzem w robieniu nalewek. Ciekawych, nietypowych, bo niesłodkich. Goście Nadbużańskiego Domu mają okazję ich spróbować. I bardzo to sobie chwalą. (Fot. Celestyna Król) Wojtek jest też mistrzem w robieniu nalewek. Ciekawych, nietypowych, bo niesłodkich. Goście Nadbużańskiego Domu mają okazję ich spróbować. I bardzo to sobie chwalą. (Fot. Celestyna Król)

Przepisy na wielkanocne przepisy z Nadbużańskiego Domu znajdziecie tutaj:

  1. Styl Życia

Zaproś wiosnę do domu - 7 prostych inspiracji

(Fot. Zara Home)
(Fot. Zara Home)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Nie czekaj na zielone trawniki i wysokie temperatury - rozkoszuj się każdym dniem wiosny, odkrywaj ją powoli. Doceniaj każdy listek wychodzący z twardej gałązki, każdy kolorowy kwiatek i promień słońca. Zadbaj o swoje otoczenie. Wiosna to nowa energia i czas na zmiany.