1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Jak wciąga las? O idei bushcraftingu rozmawiamy z Sylwią Graban

Jak wciąga las? O idei bushcraftingu rozmawiamy z Sylwią Graban

U korzeni bushcraftu leży  szacunek dla natury oraz wszystkich stworzeń, odpowiedzialność wobec środowiska naturalnego, budowanie emocjonalnych więzi z przyrodą oraz pokonywanie własnych ograniczeń. (Fot. iStock)
U korzeni bushcraftu leży szacunek dla natury oraz wszystkich stworzeń, odpowiedzialność wobec środowiska naturalnego, budowanie emocjonalnych więzi z przyrodą oraz pokonywanie własnych ograniczeń. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Jest organizatorką leśnych wędrówek w Borach Tucholskich. Gdy o sobie opowiada, używa sformułowania "leśna turystka” i podkreśla, że ma zbyt małe doświadczenie, aby nazywać siebie bushcrafterką. Innego zdania są uczestnicy organizowanych przez nią imprez "Pieszo przez Bory”, w ramach których zbierane są środki na działania charytatywne. Sylwia przyznaje, że choć dzieciństwie bała się lasu i pająków, to dziś odważnie przedziera się przez dzikie ostępy, nocuje w hamaku rozwieszonym między drzewami i stara się zachęcać do bushcraftu kolejne osoby. 

Czy pamiętasz swoją pierwszą noc w lesie? To było w czerwcu 2019 roku podczas pierwszej edycji naszej imprezy charytatywnej “Pieszo przez Bory”. Pierwotnie planowałam spędzić ją w jednym z udostępnionych domków, ale dzięki uprzejmości uczestników, którzy podzielili się ze mną profesjonalnym sprzętem do spania w lesie, mogłam sprawdzić, jak to jest “bujać się” nocą w hamaku. Pamiętam, że zasnęłam dopiero koło czwartej nad ranem, ale wpływ na to miało wiele czynników - zarówno sam hamak, jak i fakt, że było to pierwsze wydarzenie, którą organizowałam. Po tamtej nocy wiedziałam, że nie będzie ostatnią i że chcę jeszcze więcej czasu spędzać w lesie w bardziej survivalowych warunkach.

Jak wyglądała twoja relacja z przyrodą wcześniej? Miałaś bliski kontakt z naturą czy może ta potrzeba pojawiła się później? Pochodzę z małej wioski w kujawsko-pomorskim, po ślubie przeprowadziłam się w okolice Gdańska. Odkąd pamiętam raczej unikałam lasów. Panicznie boję się pająków, a jak wiadomo w lesie bardzo łatwo można wpaść w pajęczynę. Zawsze broniłam się przed tego typu atrakcjami, na przykład gdy ktoś z rodziny proponował zbieranie grzybów. Bardziej niż na wypatrywaniu kapeluszy prawdziwków czy maślaków, skupiałam się na tym czy w pobliżu nie ma pająka, żaby albo jaszczurki.

Potrzeba obcowania z naturą pojawiała się stopniowo. Rok po narodzinach mojego syna przeżywałam ciężki i trudny etap w życiu. Wtedy mój serdeczny przyjaciel zaczął mi opowiadać o tym, w jaki sposób las i kontakt z przyrodą pomagają mu walczyć z  kiepskim samopoczuciem. Na początku tłumaczyłam się brakiem czasu, umiejętności czy odpowiedniego sprzętu, ale on powtarzał, że wystarczy tylko wstać z fotela. No i pewnego razu wstałam, zapomniałam o tych pająkach i jakoś to ruszyło. Wszystko, co mówił, okazało się prawdą - to były niesamowite godziny, które spędziłam we własnym towarzystwie  i od tamtego czasu zaczęłam stopniowo wciągać się w las. Na początku tylko spacerowałam, ale później chciałam spędzać w nim całe weekendy.

Pamiętasz, kiedy weszłaś do lasu już nie jako “zwykła” spacerowiczka, tylko bushcrafterka? Ja do dzisiejszego dnia nie czuję się bushcrafterką. Owszem spaceruje i nocuje w lesie, ale nazywam siebie “leśną turystką”. O samym bushcrafcie dowiedziałam się po naszym pierwszym marszu charytatywnym. Lubiłam wtedy maszerować po lesie, wiedziałam, że w naszej okolicy jest duża baza harcerska i postanowiłam zorganizować tam trzydniowy pobyt i połączyć go ze zbiórką pieniędzy dla beneficjentów naszej fundacji “Pieszo przez Bory”. Impreza przyciągnęła prawie 400 osób z całej Polski. Przyjechali ludzie ze środowiska bushraftowego i to właśnie od nich dowiedziałam się na czym to polega.

Sylwia Graban (Fot. materiały pasowe Pieszo przez Bory) Sylwia Graban (Fot. materiały pasowe Pieszo przez Bory)

Wielu osobom hasło bushcraft kojarzy się z umiejętnością przetrwania w leśnych ostępach, ale to pewne uproszczenie. Czym dla ciebie jest bushcraft? Według definicji bushcraft jest sztuką przetrwania przy użyciu tego, co oferuje nam las i natura. Dla mnie to po prostu odskocznia, coś co pozwala mi zwolnić, wyrwać się z codziennej rutyny, oderwać od problemów i spędzić czas sam na sam ze sobą i przyrodą. Bushcraft pozwala odpocząć mojej głowie.

Budowa szałasu, rozpoznawanie jadalnych roślin to tylko niektóre z umiejętności, które trzeba opanować. Które z nich uważasz za najbardziej cenne i wartościowe? Jako mama pięciolatka, który uwielbia “Avengersów”, najbardziej cenię sobie umiejętność rozpalania ognia przy użyciu krzemienia lub krzesiwa. Dzięki temu nie jestem już “nudną” mamą, tylko bohaterką dla syna, który gdy widzi jak rozpalam ognisko, wykrzykuje “Mamo, ty jesteś superbohaterką!” Na wiele z tych umiejętności patrzę właśnie przez pryzmat bycia matką - dzieci są żywiołem, który ciężko opanować, szczególnie w lesie. Dzięki umiejętnością, które cały czas zdobywam, mogę również zapobiegać wielu niebezpiecznym sytuacjom, o które nietrudno w trakcie spaceru. Podczas każdej takie wyprawy staram się przekzywać mojemu synowi wiedzę, którą ktoś przekazał mnie i dzięki temu on także coraz bardziej wciąga się w las.

Jesteś mamą dwójki dzieci. Najmłodsze ma dwa miesiące. Jak wygląda bushcraft z takimi maluchami? Jula urodziła się w grudniu, wiec jeszcze nie miałam okazji się o tym przekonać, ograniczamy się jedynie do codziennych spacerów po lesie. Czarek, który ma pięć lat, jest oczarowany lasem, uwielbia zwierzęta, przede wszystkim wilki i zawsze, gdy wybieramy się na wycieczkę, ma nadzieję, że jakiegoś spotkamy. Swoją pierwszą noc spędził w lesie w lutym, gdy miał cztery lata. Wychodzę z założenia, że nasze pasje cieszą najbardziej, kiedy możemy dzielić je z bliskimi. Dlatego mam nadzieję, że uda mi się zarazić moje dzieci miłością do lasu i z czasem będę musiała wymienić hamak czy dwuosobowy namiot na znacznie większy, który umożliwia rodzinne nocowanie. Dla dzieci bushcraft to jest wspaniała przygoda, wystarczy je tylko powoli do tego zachęcać i nie robić niczego na siłę. Dla cztero- czy pięciolatka spędzenie nocy w lesie może wiązać się z ogromnym stresem, dlatego warto w miarę możliwości zacząć od nocowania np. w przydomowym ogródku.

Sylwia Graban (Fot. materiały pasowe Pieszo przez Bory) Sylwia Graban (Fot. materiały pasowe Pieszo przez Bory)

(Fot. materiały pasowe Pieszo przez Bory) (Fot. materiały pasowe Pieszo przez Bory)

Na rynku jest całkiem sporo praktycznych przewodników dla bushrafterów, są blogi i youtube'owe kanały. Wy postanowiliście założyć fundację "Pieszo przez Bory", dzięki której wędrowanie po lesie przynosi wymierne korzyści waszym podopiecznym. Opowiedz proszę czym konkretnie zajmuje się fundacja? Nasze stowarzyszenie łączy miłość do lasu i piesze podróże z pomaganiem innym. Organizujemy kilkudniowe pobyty w lesie, podczas których zbieramy fundusze dla naszych beneficjentów. Zapewniamy uczestnikom nocleg, a dzięki sponsorom i przyjaciołom, także wyżywienie. Organizujemy masę prelekcji związanych ze sztuką bushcraftu, podróżowaniem, robimy szkolenia z rozpoznawania roślin jadalnych, uczymy budować schroniska, pokazujemy jak rozpalić ogień czy pozyskiwać wodę pitną w lesie. W zamian za to uczestnicy opłacają ‘wpisowe’, które w całości przekazujemy podopiecznym fundacji. W trakcie naszych imprez organizujemy również charytatywne licytacje, ale najważniejsze są wielogodzinne marsze, posiedzenia i śpiewanie przy ognisku. Chcemy, żeby ludzie ze środowiska ‘leśnego’ zobaczyli, że czasami wystarczy po prostu robić to, co się kocha i w ten sposób pomagać innym. Pozostałych chcemy przekonać, że las jest otwarty na każdego.

Z powodu pandemii Covid-19 zeszłoroczna edycja imprezy musiała zostać odwołana, ale dzięki naszym darczyńcom udało się przekazać sporo fantów na licytację (plecaki, noże, a nawet smalec), którą prowadziliśmy w grupie na Facebooku. Udało nam się zebrać ponad 80 tys. złotych, które przekazaliśmy dla Hospicjum dla dzieci “Nadzieja” w Toruniu.

Fińscy lekarze przepisują wędrówki po lesie zamiast tabletek, Japończycy mają Shinrin-yoku, czyli leśne kąpiele. Co ty zawdzięczasz lasowi? Przede wszystkim spokój ducha. Czas spędzony w lesie pozwala mi poukładać sobie wiele spraw, pokazuje mi, że nie ma rzeczy niemożliwych, a moje lęki i bariery znajdują się wyłącznie w mojej głowie.

Czy jest jakiś las, który chciałabyś odwiedzić? Marzy mi się rodzinna wyprawa do Norwegii i Danii. Wstyd przyznać, ale mimo trzydziestki na karku, nigdy jeszcze nie byłam w Bieszczadach. Bardzo bym chciała zwiedzić tamtejsze rejony.

Czym jest bushcraft? Nie ma jednej definicji. Z jednej strony bushcraft to filozofia życia związana z dobrowolnym bytowaniem w leśnej dziczy. Z drugiej gotowy zestaw pierwotnych technik, takich jak budowanie schronienia z naturalnych materiałów czy zdolność rozpalenia ognia za pomocą krzesiwa, które pozwalają przetrwać w głuszy. Choć bushcraft stawia duży nacisk na praktyczną wiedzę z zakresu botaniki, ziołolecznictwa, zoologii, myślistwa, meteorologii, podstaw chemii czy fizyki i uczy, jak radzić sobie w warunkach pozbawionych oczywistych wygód, nie zapomina o kwestii najważniejszej, czyli kontakcie z przyrodą. U korzeni bushcraftu leży bowiem szacunek dla natury oraz wszystkich stworzeń, odpowiedzialność wobec środowiska naturalnego, budowanie emocjonalnych więzi z przyrodą oraz pokonywanie własnych ograniczeń.

Najważniejszą postacią świata bushcraftu był Mors Kochanski, kanadyjski instruktor przetrwania, autor bestsellerowej książki „Northern Bushcraft” oraz mentor Reymonda Paula Mearsa, brytyjskiego dziennikarza i leśnego przewodnika, który w dużej części odpowiada za spopularyzowanie idei bushcraftu, także w Polsce. Wbrew pozorom bushcraftem nie zajmują się wyłącznie mężczyźni, choć trzeba przyznać, że panowie bardzo aktywnie zajmują się jego popularyzowaniem.

Bushcraft dla początkujących: wytyczne Leave No Trace

Etyka idei bushcraftowej odnosi się do etycznego obcowania z przyrodą, bez pozostawiania w niej śladów - czy to odpadów czy szkód w środowisku. Leave No Trace to zestaw praktycznych wskazówek, dzięki którym można bezpiecznie biwakować w lesie i zachować przyrodę w jak najmniej naruszonym stanie.

  • Trzymaj się szlaków i biwakuj wyłącznie w miejscach do tego przeznaczonych. W 2019 r. Lasy Państwowe zainicjowały pilotażowy program „Zanocuj w lesie”, w ramach którego udostępniono leśne obszary, na których można biwakować legalnie i bezpłatnie. Od maja 2021 roku takich terenów będzie znacznie więcej - około 1500 ha w każdym z 429 nadleśnictw. Listę leśnych obozowisk można sprawdzić na stronie Lasów Państwowych. Warto pamiętać, że warunki biwakowania również rządzą się swoimi prawami - pobyt dłuższy niż dwie nocy czy w grupie powyżej 9 osób należy zgłosić w nadleśnictwie. Turyści mogą rozbić namiot, rozwiesić hamak albo rozłożyć płachtę, można również korzystać z kuchenek gazowych. Do lasu można wjechać rowerem, ale auto czy kamper musi pozostać poza jego obszarem.
  • Zabierz ze sobą swoje śmieci.
  • Pozostaw miejsce w takim stanie, w jakim je zastałeś. Nie zabieraj niczego do domu. Nie buduj trwałych konstrukcji, nie naruszaj gleby, nie kop rowów czy głębokich dziur.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze