1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Relaks przed snem - jak się wyciszyć i co robić wieczorem?

Relaks przed snem - jak się wyciszyć i co robić wieczorem?

Przygotowaliśmy garść przyjemności, które pozwolą wam się w pełni zrelaksować przed snem. (Ilustracja: iStock)
Przygotowaliśmy garść przyjemności, które pozwolą wam się w pełni zrelaksować przed snem. (Ilustracja: iStock)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Co robić przed snem? Jak skutecznie wyciszyć się i zrelaksować? Oto kilka sprawdzonych przez naszą redakcję sposobów: gwiazdy świecące przy twoim łóżku, obłędnie pachnące kosmetyki, odrobina magii i medytacja. Postaw na to, co daje ci radość! 

Co robić przed snem? Jak skutecznie wyciszyć się i zrelaksować? Oto kilka sprawdzonych przez naszą redakcję sposobów: gwiazdy świecące przy twoim łóżku, obłędnie pachnące kosmetyki, odrobina magii i medytacja. Postaw na to, co daje ci radość! 

Magia wokół nas

Trylogia "Odcienie magii" to  seria fantasy, która zachwyci nastolatków i dorosłych. Akcja dzieje się w czterech alternatywnych rzeczywistościach: czterech Londynach. W Białym Londynie ludność stoczyła krwawą walkę o magię. W Czerwonym szanuje się umiejętności magiczne i ludzkie życie. W Szarym Londynie - najbliższym naszej rzeczywistości - magii nie ma wcale, a o Czarnym ludzie boją się nawet mówić. A gdyby tak teraz pomyśleć o swoim mieście w czterech kolorach...?

Trylogia 'Odcienie magii': 'Mroczniejszy odcień magii', 'Zgromadzenie cieni' i 'Wyczarowanie światła', Victoria Schwab, wyd. Zysk i S-ka  Trylogia "Odcienie magii": "Mroczniejszy odcień magii", "Zgromadzenie cieni" i "Wyczarowanie światła", Victoria Schwab, wyd. Zysk i S-ka 

Na dobry sen

Motyw rozgwieżdżonego nieba to symbol spokojnej nocy. Nie bez powodu znalazł się na serii produktów marki Tchibo, które mają sprzyjać dobremu odpoczynkowi (uważny obserwator może dostrzec w tym wzorze także konstelacje odpowiadające znakom zodiaku). Nam najbardziej do gustu przypadł dyfuzor, który po wlaniu wody i dodaniu kilku kropli olejku eterycznego, rozpyla zapach w postaci mgły, a do tego mieni się w kilku kolorach. Dzięki niemu poczujesz się zrelaksowana jak nigdy wcześniej.

Dyfuzor zapachowy (139,99 zł) i pościel ze wzmocnionej bawełny 155/220 cm (39,99 zł) - do kupienia na www.tchibo.pl.  Dyfuzor zapachowy (139,99 zł) i pościel ze wzmocnionej bawełny 155/220 cm (39,99 zł) - do kupienia na www.tchibo.pl. 

BIO krem

Inspiracją do stworzenia nowej linii biokosmetyków marki Armona były regiony świata stawiające na czyste środowisko i rozwój zielonych technologii. Stąd w składzie ekstrakty z kory czerwonego klonu, mchu islandzkiego, alg błękitnych i grzybów shiitake. Do tego ciekawie pachną i są przyjazne dla ludzi oraz dla środowiska - ich skład jest w 100 proc. wegański.

Kanadyjski biolifting, biokrem wygładzająco-odżywczy na noc, czarny świerk (50 ml/15,62zł). Kanadyjski biolifting, biokrem wygładzająco-odżywczy na noc, czarny świerk (50 ml/15,62zł).

Medytacja na ekranie

Jeśli postanowiłeś sobie, że w 2021 roku nauczysz się medytować, mamy dla ciebie świetny animowany przewodnik. Narratorem jest Andy Puddicombe - były buddyjski mnich i współtwórca aplikacji do medytacji Headspace. Każdy z ośmiu 20-minutowych odcinków przedstawia jedną technikę mindfulness i kończy się wspólną medytacją prowadzoną przez Andy'ego. Relaksacji i skupieniu sprzyjają dodatkowo barwne rysunki.

Animowany przewodnik o medytacji 'Headspace: medytacja' dostępny jest na platformie Netflix.  Animowany przewodnik o medytacji "Headspace: medytacja" dostępny jest na platformie Netflix. 

SPA w domu

Aromat kokosa, migdała, kawy lub gorzkiej czekolady, pozostające długo na skórze, ale też unoszące się w domu - to tylko jeden z efektów stosowania kosmetyków z serii Baltic Home SPA Wellness marki Ziaja. Emolienty w połączeniu z olejem migdałowym i płynnym masłem shea tworzą idealną pielęgnacyjną kompozycję, a wegański skład i wyjątkowo przyjemna konsystencja wprawiają w doskonały nastrój.

Ziaja Baltic Home SPA Wellness: żel pod prysznic (500 ml/12,30 zł), dwufazowy płyn myjący do kąpieli (500 ml/15,30 zł), odżywczo-nawilżający krem do ciała (300 ml/19,90 zł). Ziaja Baltic Home SPA Wellness: żel pod prysznic (500 ml/12,30 zł), dwufazowy płyn myjący do kąpieli (500 ml/15,30 zł), odżywczo-nawilżający krem do ciała (300 ml/19,90 zł).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Techniki relaksacyjne na stres

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Techniki relaksacyjne to coraz popularniejsze rozwiązanie w walce z obezwładniającym stresem. Czy warto je stosować i które z nich wybrać?

Jak stres wpływa na nasz organizm?

Stres ma bardzo negatywny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. W nadmiernych ilościach jest przyczyną bezsenności, bólów głowy, problemów z koncentracją, a w najgorszych przypadkach również chorób serca czy nowotworów.

Stres oddziałuje zarówno na ciało, jak i umysł – brak umiejętności radzenia sobie z sytuacjami stresogennymi, ciągłe poczucie lęku i zdenerwowanie powodują duże obciążenie dla naszej psychiki. Istnieje wiele sposobów na redukowanie stresu – czytanie książek, sport, hobby. Do najskuteczniejszych z nich należą jednak techniki relaksacyjne.

Techniki relaksacyjne na stres – dlaczego warto je stosować i które z nich wybrać?

Metody relaksacyjne niosą za sobą szereg istotnych korzyści. Dzięki odpowiednim ćwiczeniom można skutecznie obniżyć ciśnienie krwi, ustabilizować pracę serca, zredukować poziom zmęczenia organizmu i poprawić jakość snu.

Dużą zaletą technik relaksacyjnych jest to, że część z nich można zastosować w dowolnym momencie, na przykład tuż przed ważną prezentacją czy rozmową kwalifikacyjną. Najpopularniejsze i najbardziej skuteczne techniki relaksacyjne na stres dla początkujących to:

1. Ćwiczenia oddechowe

Podczas nerwowych sytuacji nasz oddech staje się szybszy i płytki, co prowadzi do niedotlenienia. Warto więc poćwiczyć technikę oddychania przeponowego, która pozwala pogłębić i wyrównać oddech. Ponadto istnieje także szereg innych ćwiczeń oddechu, takich jak np. metoda 4-7-8, która pomaga w wyciszeniu organizmu i umożliwia szybsze zasypianie.

2. Skanowanie ciała

Jest to technika relaksacyjna, która opiera się na przenoszeniu uwagi z jednej części ciała na drugą. Aby wykonać ćwiczenie, należy położyć się na plecach, skrzyżować nogi, rozluźnić ramiona i zamknąć oczy. Następnie przez ok. 2 minuty trzeba skupić się na głębokim oddechu i robić to do momentu, kiedy poczujemy, że ciało się odpręża.

Następnym krokiem jest skierowanie uwagi na poszczególne części ciała, począwszy od stóp, oraz skupienie się zwłaszcza na tych obszarach, w których odczuwamy największe napięcie – brzuchu, kręgosłupie czy szyi.

3. Wizualizacja

Wizualizacja to technika relaksacyjna bazująca na wyobrażaniu sobie relaksujących scen czy sytuacji – np. siebie na łonie natury, spaceru po plaży czy miejsc, które przyjemnie się nam kojarzą. Kiedy już zwizualizujemy sobie nasz „film”, należy skupić się na szczegółach, swoich odczuciach i wrażeniach. Te techniki relaksacyjne doskonale sprawdzą się przed snem.

Oczywiste jest, że stres nigdy nie zniknie całkowicie z naszego życia, jednak skoro już w nim jest, to należy nauczyć się go poskramiać. Metody relaksacyjne to coś, co choćby z ciekawości warto wypróbować i sprawdzić, jak poszczególne techniki relaksacyjne działają na nasz organizm.

  1. Psychologia

Odpoczywania trzeba się nauczyć – rozmowa z Wojciechem Eichelbergerem

Odpoczywanie jest umiejętnością, która może zaniknąć, jeśli nie jest używana. I to, że dziś ją tracimy, najlepiej świadczy o tym, co się z nami dzieje - mówi psychoterapeuta Wojciech Eichelberger. (Fot. iStock)
Odpoczywanie jest umiejętnością, która może zaniknąć, jeśli nie jest używana. I to, że dziś ją tracimy, najlepiej świadczy o tym, co się z nami dzieje - mówi psychoterapeuta Wojciech Eichelberger. (Fot. iStock)
Cóż prostszego – położyć się na trawie i gryząc jej źdźbło, patrzeć na obłoki. Okazuje się, że dla wielu to niewykonalne. Utraciliśmy naturalną umiejętność odpoczywania i teraz musimy się jej uczyć – mówi psychoterapeuta, twórca metody radzenia sobie ze stresem „8 razy O” Wojciech Eichelberger.

Mój mąż, kiedy wracał do domu po kilkunastu godzinach pracy, mówił, że jest zbyt zmęczony, by odpocząć. Nie mógł sobie znaleźć miejsca, aż ze zmęczenia raczej tracił przytomność, niż zasypiał.
Odpoczywanie jest umiejętnością, która może zaniknąć, jeśli nie jest używana. I to, że dziś ją tracimy, najlepiej świadczy o tym, co się z nami dzieje. Jak już mówiliśmy w wywiadzie o odreagowywaniu, organizm działa w dwóch trybach: mobilizacji i regeneracji. Sterowanie nimi jest podświadome. Zdrowy, dobrze funkcjonujący organizm w każdej sytuacji, która temu sprzyja, sam przełącza się na regenerację. Natura nie marnuje energii. „Zbyt zmęczony, by odpocząć” znaczy tyle, że naturalny przełącznik trybów w organizmie zablokował się w pozycji „mobilizacja”.

W jaki sposób mógł się zablokować?
Był za mało używany. Mamy wolną wolę i potrafimy zmusić się do pracy, nawet gdy organizm dopomina się odpoczynku. Zamykają się nam oczy, wysiada koncentracja, zaczynamy ziewać. Odczuwamy dołek energetyczny, który ma prawo przydarzać się nam co 90 minut. Takie też są wyniki badań fizjologów NASA dotyczące astronautów. Dlatego plan dnia na stacji orbitalnej ułożono tak, by po 90 minutach pracy ludzie mieli 20 minut ćwiczeń, które pomagają im zregenerować siły.

Przeciętny korporacyjny pracownik też potrzebuje 20 minut?
Wystarczy nam dziesięć, a nawet pięć minut – jeśli w chwili, gdy poczujemy spadek energii, damy sobie prawo, by przestać się zajmować czymkolwiek. Jednak ci, którzy działają na najwyższych obrotach, potrzebują więcej czasu. Nasza fizjologia skazuje nas na to, że po 90, a w najlepszym przypadku 120 minutach intensywnej pracy mamy dołek energetyczny.

I wtedy próbujemy go przeskoczyć dzięki trzeciej kawie czy drugiemu batonikowi. Ja stosowałam batony.
Zjedzenie batona to prawie jak wstrzyknięcie cukru prosto do żyły. Powoduje gwałtowny skok energii, ale po chwili równie gwałtowny spadek. Omówimy to dokładnie przy temacie „Odżywianie”. Teraz wspomnę tylko, że często chcemy ten dołek przeskoczyć, stosując różne dopalacze. Wszystkie takie zabiegi są zabójcze, bo blokują naturalny przełącznik aktywność – odpoczynek. A gdy organizm utraci możliwość spokojnej, rytmicznej regeneracji, grozi mu wypalenie.

My się go nie boimy, bo wydaje się nam, że wypalenie to tylko tyle co brak dobrych pomysłów.
Wypalenie ma wymiar fizjologiczny. Włączona non stop faza mobilizacji powoduje nieustanne, nadmierne wydatki energetyczne. To zaś obciąża organizm i może powodować zaburzenia w jego funkcjonowaniu – w czasie mobilizacji są wyłączone funkcje reperacyjne, np. odnawianie tkanek.

Teraz rozumiem, dlaczego po pięciu latach w korporacjach miałam za mało hemoglobiny.
No właśnie. Dlatego trzeba umieć odpoczywać. Ale jeśli zablokowaliśmy nasz przełącznik trybów, to choć straszny tydzień się skończył, nie możemy sobie znaleźć miejsca i odczuwamy niepokój: „Co ja tu robię w tym ogródku, dlaczego tracę czas, patrzę na tę głupią trawę i drzewa…”. Gdy już nie potrafimy cieszyć się z wypoczynku, to znak, że mamy pierwsze objawy pracoholizmu.

Rozumiem, że możemy temu zapobiec, traktując odpoczynek poważnie?
Musimy nauczyć się „ręcznie” przełączać na tryb odpoczywania. Ratunkiem jest głębokie oddychanie przeponowe, a dla mniej wprawnych ziewanie. Ziewanie to ratunkowy odruch organizmu, który próbuje przejść w tryb regeneracji, choć umysł pędzi. Organizm znajduje sobie chwilę na dotlenienie i rozciągnięcie mięśni, które biorą udział w mobilizacji stresowej, czyli nóg, rąk i pasa barkowego. Ziewanie wyciska też parę kropelek łez, które nawilżają wysuszone rogówki, bo w stresie prawie przestajemy mrugać. Rozciągają się mięśnie żuchwowo-skroniowe, których napięcie powoduje stresowy szczękościsk. Ale najważniejsze jest rozluźnienie przepony, bo to sygnał dla całego organizmu, że jest na tyle bezpiecznie, iż można przez chwilę odpocząć.

Masz trudną pracę.
To praca do wykonania przez uczestników. Ale rzeczywiście niektórym nie jest łatwo odpuścić szczękościsk i zablokowaną lękowo przeponę. A to niepokojący sygnał, że ich organizmy tkwią w stanie permanentnego stresu. W takiej sytuacji konieczne są specjalne ćwiczenia, które umożliwiają świadomą kontrolę oddechu i przepony. Jeśli się tego nauczymy, będziemy zdrowsi i silniejsi, co pozwoli nam utrzymać bez wspomagania wysoką sprawność przez cały dzień. W dodatku odblokujemy nasz przełącznik trybów, co pozwoli cieszyć się trawą, drzewami i słońcem w czasie wypoczynku.

Moi znajomi w sobotę od rana biegają między basenem, ciocią a Ikeą. Wszystko mają zorganizowane co do minuty. Trudno to nazwać odpoczynkiem.
Wielu z nas spędza weekendy na podobnej zasadzie jak tydzień w pracy. Fundujemy sobie za dużo spotkań, zobowiązań, pośpiechu. Ale tak czy owak na korcie, na basenie czy biegając za rowerkiem dziecka, choć trochę odreagowujemy tygodniowy stres. Musimy tylko pamiętać, że po odreagowaniu w ruchu trzeba odpocząć: położyć się na pół godziny, pójść na spokojny spacer. Wtedy uda nam się zasnąć bez alkoholu czy objadania się. Najgorsze, co możemy sobie zafundować, to nocne grillowanie i picie. Jeśli tylko w ten sposób potrafimy się odprężać, to znaczy, że nasz przełącznik trybów nie działa.

Sen po grillu jest ciężki, a poranek, który przychodzi po nim – trudny. Ale zasnąć w sposób naturalny i nie zbudzić się w środku nocy to marzenie.
Głęboki sen jest dla naszego zdrowia niezmiernie ważny, dlatego jeśli pracujemy w napięciu, to przede wszystkim powinniśmy chodzić spać grubo przed północą. Organizm wydziela wtedy najwięcej tzw. hormonów wzrostu, które regulują procesy głębokiej regeneracji tkanek i komórek. Chodzenie spać między 21 a 22 to najskuteczniejsza kuracja odmładzająca i najlepszy sposób na uniknięcie wypalenia. Nocna praca jest nawykiem i obawiam się, że ludzie sowy mają trudności z głębokim wypoczynkiem. W dzień nie można zasnąć równie głęboko jak w nocy. To kwestia słońca, które pobudza.

Przed nami urlop. Ale często nie umiemy przełączyć się na odpoczywanie nawet na wakacjach.
I wtedy zwiedzamy pięć stolic i 20 muzeów... To zaprzeczenie idei urlopu. Ale jeśli długo funkcjonowaliśmy w trybie mobilizacji, urlop powinien mieć charakter aktywny. Bo gdy spędzimy go, leżąc na plaży i nic nie robiąc, prawdopodobnie zaczniemy chorować. Dzieje się tak dlatego, że nagły spadek mobilizacji (a więc i adrenaliny) pozostawia wypruty z energii organizm zupełnie bezbronnym. Dlatego trzeba stopniowo schodzić z nawykowych dawek adrenaliny i przestrzegać zasady optymalnego dociążenia, czyli szukać właściwej dla siebie ilości zajęć: ruszać się, uzupełniać zaległości kulturalne. Ale robić to wszystko dla przyjemności, unikać atmosfery presji, pośpiechu, rywalizacji. W przeciwnym razie wakacje, które miały być wypoczynkiem, zamienimy w program wakacyjnej udręki.

  1. Styl Życia

Las na receptę

Wszyscy pochodzimy z lasu. Dlatego często, niejako automatycznie, zaczynamy się odprężać, kiedy tylko wchodzimy między drzewa. (Fot. Katarzyna i Kamil Simonienko)
Wszyscy pochodzimy z lasu. Dlatego często, niejako automatycznie, zaczynamy się odprężać, kiedy tylko wchodzimy między drzewa. (Fot. Katarzyna i Kamil Simonienko)
Dawniej podczas zarazy królowie polscy mieli zwyczaj zjeżdżać do Puszczy Białowieskiej. Teraz znów to robimy, wracamy do lasu – mówi Katarzyna Simonienko, doktor psychiatrii, przewodniczka kąpieli leśnych, autorka książki „Lasoterapia”.

Co pani czuje, gdy wchodzi do lasu?
To zależy, z jaką głową tam wchodzę. Kiedy jestem bardzo zapracowana, idę do lasu, by na chwilę się zresetować, odpocząć. Wnoszę więc do niego mnóstwo splątanych myśli, stopniowo robi się ich coraz mniej, aż pojawia się spokój. Innym razem już od początku czuję energię i zaciekawienie, bo mam wolny dzień, dobry humor i wchodzę do lasu z nastawieniem: co mnie dziś zaskoczy? Czasem przepełnia mnie radość, czasem – refleksyjność. Las też się zmienia... Parafrazując – nie można wejść dwa razy do tego samego lasu. Mam wrażenie, że nawet ten sam las i ta sama w nim ścieżka, którą idę, nigdy nie są takie same.

Obręb Ochronny Rezerwat Białowieskiego Parku Narodowego. (Fot. Katarzyna i Kamil Simonienko)Obręb Ochronny Rezerwat Białowieskiego Parku Narodowego. (Fot. Katarzyna i Kamil Simonienko)

Wiele osób boi się lasu. W literaturze i kinie las jawi się jako złowrogi, można się tu zgubić. Z jakimi reakcjami spotyka się pani najczęściej?
Na szczęście wśród osób, z którymi wybieram się na leśne wyprawy w ramach lasoterapii, strach pojawia się najrzadziej, ale się pojawia. Przychodzą na przykład osoby, które mają niewiele wspólnego z lasem, a chciałyby się przełamać i go lepiej poznać. Takie podejście zwykle wiąże się z tym, co nam się wpaja na temat lasu w dzieciństwie lub późniejszym życiu – że to miejsce niebezpieczne i że może nas tam spotkać wiele złego zarówno ze strony przyrody, jak i ludzi. Jeśli najbliższe środowisko nasiąka taką niechęcią do przyrody – że to tylko kleszcze, komary i inne choroby – w dziecku pojawia się opór lub niechęć. Choć niekiedy dzieje się też odwrotnie – na zasadzie buntu i tego, że zakazane pociąga.


Jeżeli las jest czymś, czego nie znamy i nie rozumiemy, to rzeczywiście może przerażać. Nie tylko dzieci. Kiedy byłam na zjeździe International Forrest Therapy Days w Finlandii, pojawił się nawet pomysł, by relaksować się w lesie, rozstawiając namiot z wydrukiem drzew od środka. Wielu uczestników w ogóle nie miało doświadczenia kontaktu z lasem naturalnym, dzikim, jakim jest nasza Puszcza Białowieska. Było dla nich nie do pojęcia, że u nas są żubry i wilki. Moja koleżanka Basia Bańka, też przewodniczka po Białowieskim Parku Narodowym, powiedziała wtedy: „Ale nie da się nauczyć pływać, jeśli człowiek się nie zamoczy”. To nic, że las jest dziki, on ma swoje zasady. Wystarczy je poznać – mam tu na myśli choćby zwyczaje mieszkających w nim zwierząt – i nie ma co bać się ataku wilka czy żubra, przy zachowaniu odpowiedniego dystansu i szacunku są to fantastyczne spotkania. Nie warto też rezygnować z bycia w przyrodzie z powodu obaw przed złapaniem kleszcza, którego spotkać można także w mieście. Lepiej zapoznać się z profilaktyką.

Bory Tucholskie i Zalew Koronowski z lotu ptaka. (Fot. iStock)Bory Tucholskie i Zalew Koronowski z lotu ptaka. (Fot. iStock)

Część z nas wchodzi do lasu jak do świątyni. Część wchodzi do niego jak do siebie, do domu. Dla pani las to dom czy świętość?
Osobiście łączę oba podejścia. Dziś czuję się tu bardzo swobodnie, choć doskonale pamiętam moment, kiedy jako już dorosła osoba po raz pierwszy weszłam do Puszczy Białowieskiej i miałam wrażenie, że nie jestem u siebie. Dobrze znałam lasy hodowlane, w których bioróżnorodność jest skromna i gdzie niewiele mnie mogło zaskoczyć, natomiast w puszczy poczułam ogromny respekt i szacunek do przyrody. Pojawiła się chęć, by zgłębiać ten ekosystem. Im więcej się dowiadywałam na temat puszczy, tym mniej się jej obawiałam i bardziej się zaprzyjaźniałyśmy.

Las iglasty, czyli bór. Wydziela więcej olejków eterycznych niż las liściasty. (Fot. iStock)Las iglasty, czyli bór. Wydziela więcej olejków eterycznych niż las liściasty. (Fot. iStock)

Las to dziś moje miejsce pracy i relaksu, ale też świątynia. Bywa, że nadal czuję się w niej jak mrówka. Dla nas, ludów praindoeuropejskich, symbol drzewa czy gaju zawsze był święty i pojawiał się w bardzo wielu kulturach. U Słowian wierzono w święte drzewo, wokół którego powstał świat. Tak samo było w kulturach nordyckich, gdzie czczono ogromny jesion Yggdrasil, który był osią świata i łączył różne rzeczywistości – ludzi, duchów i istot nadprzyrodzonych. Jest nawet termin axis mundi – „oś świata”, w wielu kulturach wyobrażana przez drzewo, które gałęziami wrasta w niebiosa, a korzeniami w świat podziemny, łącząc je ze sobą oraz z ziemią, czyli światem doczesnym.

Borsuk europejski, występuje w lasach liściastych w całej Polsce. (Fot. iStock)Borsuk europejski, występuje w lasach liściastych w całej Polsce. (Fot. iStock)


W kulturze chrześcijańskiej jest ogród rajski, a w nim drzewo poznania dobra i zła. Słowianie wierzyli, że wśród drzew, w świętych gajach, słuchają nas bogowie, chrześcijanie – że las jest dziełem Stwórcy, czyli jest doskonały taki, jaki jest. W naszym kręgu kulturowym, który jest nie tylko słowiański, lecz także chrześcijański, mamy więc możliwość obcowania z prawdziwym sacrum.

W książce „Lasoterapia” pisze pani, że już jako dziewczynka czuła pani więź z lasem, którą wzmagały opowieści o Robin Hoodzie. Dla niego las był schronieniem, ale i ucieczką. Dziś, w czasach pandemii, las znów pełni te funkcje. Nigdy nie bywałam tak często w lesie jak ostatnio.
Wielokrotnie w różnych kryzysowych sytuacjach uciekaliśmy do lasu. Robin Hood to piękna legenda z czasów średniowiecza, ale przypomnijmy sobie choćby naszych partyzantów w trakcie drugiej wojny światowej. W dawniejszych czasach, kiedy panowała zaraza, królowie polscy mieli zwyczaj zjeżdżać do Puszczy Białowieskiej, żeby nie zachorować. I teraz znów to robimy.

Pióropusznik strusi – tę paproć można spotkać w wielu polskich lasach, między innymi w Puszczy Augustowskiej i Boreckiej.(Fot. iStock)Pióropusznik strusi – tę paproć można spotkać w wielu polskich lasach, między innymi w Puszczy Augustowskiej i Boreckiej.(Fot. iStock)

Las nam daje poczucie bezpieczeństwa, i to są atawistyczne, czyli bardzo pierwotne reakcje, które przypływają do naszej świadomości z przyczyn ewolucyjnych. Jako gatunek wychowaliśmy się na sawannie, potem przenieśliśmy się do lasu i właściwie wyprowadziliśmy się z niego dopiero około 200 lat temu do dużych miast. My wszyscy pochodzimy z lasu. Dlatego kiedy tylko do niego wracamy, pojawiają się w nas sygnały, że nasze podstawowe potrzeby zostaną zaspokojone: od wyżywienia, przez to, że będzie woda, po drewno, które da nam schronienie i ciepło ogniska. Naturalnie gdyby ktoś z nas zmuszony był nagle, z godziny na godzinę, zacząć żyć w lesie, prawdopodobnie nie wiedziałby, jak się do tego zabrać, ale gdzieś głęboko w naszej podświadomości jest informacja, że to jest możliwe. Nic dziwnego, że niejako z automatu zaczynamy się odprężać, gdy tylko wchodzimy między drzewa.
A skoro jesteśmy przy temacie pandemii – las jest bezpiecznym miejscem także dlatego, że jest tu mniejsze ryzyko zakażenia się koronawirusem. Po pierwsze, swobodnie można zachować dystans, nawet mimo tego, że obecnie w lasach są tłumy. Po drugie, jest świeże powietrze, a po trzecie, drzewa i roślinność wydzielają substancje antywirusowe wzmacniające naszą odporność.

Paproć długosz królewski, roślina objęta w Polsce ochroną gatunkową, występuje między innymi w Puszczy Niepołomickiej. (Fot. iStock)Paproć długosz królewski, roślina objęta w Polsce ochroną gatunkową, występuje między innymi w Puszczy Niepołomickiej. (Fot. iStock)

Jest pani lekarzem psychiatrą, przyrodniczką i przewodniczką kąpieli leśnych. Co te perspektywy wnoszą do pani wiedzy na temat wpływu lasu na nasze samopoczucie?
Punktem stycznym tych profesji jest praca ze stresem. Jako psychiatra i jako przyrodnik mam tym większą świadomość tego, jak kojąco przyroda wpływa na nasz system nerwowy. Obecnie to ogólnie dostępna wiedza naukowa, nie tylko intuicyjna.
Dziś, jeśli z różnych przyczyn nie mogę wysłać pacjentów na zorganizowane treningi relaksacyjne, mogę po prostu wysłać ich do lasu, bo wiem, jak wiele dobrego kontakt z przyrodą robi dla odporności, psychiki oraz wielu innych systemów i układów w naszym ciele. Las nigdy nie zastąpi leków, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z kliniczną depresją. Nie wyleczy ze wszystkich chorób, ale może być świetną profilaktyką, uzupełnieniem klasycznego leczenia oraz narzędziem rehabilitacji. W dodatku jest za darmo i nie powoduje żadnych niekorzystnych interakcji. Jeśli traktujemy dziką przyrodę z odpowiednim szacunkiem i wiedzą.

Lasoterapia, Katarzyna Simonienko, doktor nauk medycznych, psychiatra, certyfikowany przewodnik kąpieli leśnych, związana z Puszczą Białowieską. Swoim pacjentom przepisuje las na receptę. (Fot. materiały prasowe)Lasoterapia, Katarzyna Simonienko, doktor nauk medycznych, psychiatra, certyfikowany przewodnik kąpieli leśnych, związana z Puszczą Białowieską. Swoim pacjentom przepisuje las na receptę. (Fot. materiały prasowe)

  1. Moda i uroda

Czego potrzebuje nasze ciało latem? Oto lista sprawdzonych kosmetyków

Fot. Imaxtree (Hermes)
Fot. Imaxtree (Hermes)
Wyróżniają się wysokiej jakości składnikami dającymi lekkość, nawilżenie i odpowiednią ochronę w upalne dni. Poznajcie kosmetyki, których potrzebuje nasze ciało, aby lepiej funkcjonować.

Nowość od marki drSkin Clinic to profesjonalna pomoc w pielęgnacji skóry. Linia kosmetyków przeznaczonych do oczyszczenia, wygładzenia i nawilżenia skóry to masło do demakijażu i mycia, krem do intensywnego nawilżenia oraz krem z intensywną ochroną zawierający filtry chroniące przed uszkodzeniami skóry wynikającymi z promieniowania UV. Odpowiedni rytuał, który możemy zapewnić skórze dzięki kosmetykom drSkin Clinic to idealny sposób na delikatny, domowy zabieg, który przywróci nam blask i świeżość. Warte wypróbowania.

Fot. materiały prasowe drSkin ClinicFot. materiały prasowe drSkin Clinic

Nasz organizm potrzebuje odrobiny spokoju i wytchnienia, co przejawia się w wielu „sygnałach” wysyłanych nam przez różne części ciała. Produkty polskiej marki Hygge Nights powstały z myślą o przyjemnych, domowych wieczorach w stylu #hygge. Mgiełka do poduszek na bazie wody i olejków eterycznych odpręża i umila zasypianie. Ma zapach drzewa sandałowego, limonki i paczuli, co powoduje, że natychmiast przenosimy się do krainy odpoczynku i myślimy o rzeczach przyjemnych. Pozwala się zrelaksować, spokojnie zasnąć i... tworzy niebywałą atmosferę. Dostępne na dostępne na pakamera.pl

Fot. materiały prasowe Hygge NightsFot. materiały prasowe Hygge Nights

Lekki skład, wiosenne kolory i naturalne, roślinne formuły. Dbać o kondycję skóry powinniśmy w każdym wieku, dlatego marka Sylveco stworzyła wyjątkową linię kosmetyków przeznaczoną dla naszych najmłodszych. Kosmetyki bogate w naturalne oleje, masła i ekstrakty roślinne to idealne wsparcie codziennej higieny i pielęgnacji kilkulatków, którzy potrzebują uważności i odpowiedzialności, jeśli chodzi o korzystanie z różnego rodzaju kosmetyków. W linii przeznaczonej dla dzieci powyżej 3. roku życia znajdziemy m.in. łagodzący krem do twarzy o działaniu silnie regenerującym i nawilżającym, skutecznie oczyszczającą piankę do mycia rąk, płyn do kąpieli zapobiegający wysuszeniu skóry oraz szampon i odżywkę, dzięki którym włosy stają się mocniejsze i zdrowsze. Polecamy ten zestaw mamom i dzieciom.

Fot. materiały prasowe SylvecoFot. materiały prasowe Sylveco

Powiemy krótko: kochamy tę linię. I jest to miłość absolutna - podziwiamy piękne opakowania wykonane z materiałów pochodzących z recyklingu, głównie szkła, białego metalu i papieru, zachwycamy się konsystencją i zapachem i przede wszystkim polegamy na właściwościach nowej linii kosmetyków Comfort Zone - Sacred Nature. Linia Sacred Nature zawiera 7 produktów do codziennej pielęgnacji skóry, w tym m.in. lekki krem nawilżająco- antyoksydacyjny, idealny dla skór normalnych, odwodnionych czy mieszanych; maska eksfoliująca z 9% glukonolaktonem - poli-hydroksykwasem, który zapewnia delikatne złuszczanie i nawilżenie; serum młodości oparte na lecytynie i maśle shea oraz odżywcze masło do ciała. Kosmetyki przywracają równowagę skóry, nadają jej blasku i elastyczności. Świetnie sprawdzą się w przygotowaniu skóry na lato i przywróceniu jej blasku po długim czasie izolacji pandemicznej.

Fot. materiały prasowe Comfort ZoneFot. materiały prasowe Comfort Zone

Fot. materiały prasowe Comfort ZoneFot. materiały prasowe Comfort Zone

Jak pozbyć się cellulitu przed wakacjami? Dla tych, które mimo uwielbienia dla swoich delikatnych (nie)doskonałości chciałyby zredukować pomarańczową skórkę na ciele polecamy naturalne, aromatyczne olejki ViaAroma. W ofercie marki znajdziemy świetny olejek z grejpfruta, który przyspiesza metabolizm i reguluje cyrkulację wody w organizmie oraz olejek z paczuli regenerujący gospodarkę hormonalną co nadaje jej jedwabistości, odżywia ją i regeneruje. Do antycellulitowego masażu ciała warto włączyć olejek z czarnego pieprzu. Wykazuje on mocne działanie rozgrzewające, pobudza krążenie i pomaga spalić tkankę tłuszczową.

Fot. materiały prasowe ViaAromaFot. materiały prasowe ViaAroma

Stara Mydlarnia słynie z kosmetyków naturalnych, delikatnych, które unoszą w powietrzu zmysłowy zapach. Tym razem pokusiłyśmy się o przetestowanie jednej z kultowych już linii - Cashmere. Wśród kosmetyków dostępnych w serii znajdziemy świetny żel do kąpieli chroniący skórę przed wysuszeniem (co przyda się zwłaszcza po przydługiej zimie), puder do kąpieli z dużą zawartością masła shea i kakaowego wzbogacony szlachetnymi olejami naturalnymi: sezamowym, kokosowym i ze słodkich migdałów (ostrzegamy - pachnie obłędnie!), masło do ciała czy krem do rąk i paznokci zmiękczający, wygładzający oraz nawilżający przesuszoną skórę dłoni oraz wzmacniający łamliwe paznokcie. Koniecznie sprawdźcie - warte grzechu.

Fot. materiały prasowe Stara MydlarniaFot. materiały prasowe Stara Mydlarnia

Jeżeli zmagasz się z problemem skóry wrażliwej, polecamy twojej uwadze nową serię kosmetyków od marki Bandi - Anti Irritate. To hypoalergiczna linia przeznaczona do pielęgnacji skór wrażliwych i z objawami podrażnień takimi jak: zaczerwienienie, szorstkość, niekomfortowe swędzenie czy napięcie naskórka wynikające z nadmiernego przesuszenia. W preparatach Anti Irritate zastosowano składniki, które wzmacniają naturalną barierę ochronną cery wrażliwej i przynoszą jej ulgę: owies kolidalny, tlenek cynku chroniący przed promieniowaniem UV, fitoceramidy, które zmniejszają objawy i przyczyny przesuszenia skóry oraz emolienty chroniące skórę przed utratą wody.

Fot. materiały prasowe BandiFot. materiały prasowe Bandi

Do cery wiotkiej i zmęczonej warto wypróbować również nowość Yonelle - krem Trifusion o dużej intensywności działania przeznaczony przede wszystkim do spłycania zmarszczek wokół oczu i nad ustami. Świetnie sprawdzi się na tzw. kurze łapki ujędrni skórę i zmniejszy „worki” pod oczami. Wśród kosmetyków nowej linii marki znalazły się również: liftingujące serum na skórę wokół oczu, krem przeciwzmarszczkowy oraz peeling migdałowy z witaminą C.

Fot. materiały prasowe YonelleFot. materiały prasowe Yonelle

Pełna blasku, odżywiona cera to marzenie większości z nas. Zwłaszcza latem potrzebujemy nie tylko obrony przed czynnikami zewnętrznymi oraz delikatnych wspomagaczy korygujących zmarszczki, ale także skutecznej ochrony przeciwsłonecznej. Nowość od marki Rodial (pell.pl) - lekkie serum SPF 50 chroni skórę przed degeneracją kolagenu i utratą elastyczności. Kosmetyk nie tylko stanowi barierę przed promieniowaniem UVA i UVB, ale również nawilża i wygładza skórę. Polecamy go szczególnie osobom, których skóra narażona jest na wiotkość i przesuszanie. Efekty widać już po kilku zastosowaniach.

Fot. materiały prasowe Rodial (pell.pl)Fot. materiały prasowe Rodial (pell.pl)

W trakcie ciąży powinnyśmy dbać o dobre samopoczucie, odpoczynek i odpowiednią pielęgnację. Naturalne kosmetyki Organic Mama poza delikatnością i bezpieczeństwem, rozwiązują problemy pielęgnacyjne z którymi borykają się kobiety w ciąży, takie jak: swędzenie skóry, rozstępy, wypadające włosy, bolące sutki. Kosmetyki wzbogacone minerałami z soli morskiej, organicznym sokiem z liści aloesu oraz masłem shea sprawdzą się idealnie jako kompleksowa pielęgnacja nie tylko w trakcie ciąży, ale również w okresie macierzyństwa.

Fot. materiały prasowe Organic MamaFot. materiały prasowe Organic Mama

Piękno zaczyna się od uśmiechu, o który trzeba dobrze dbać. Stosowanie szczoteczki sonicznej wraz z odpowiednio dobraną pastą do zębów oraz płynem do płukania to skuteczny sposób na utrzymanie perfekcyjnej czystości jamy ustnej. Szczoteczka soniczna Gum ActiVital czyści zęby skutecznie, a jednocześnie delikatnie, nie powodując podrażnień. Dodatkowo pobudza tkanki dziąseł, co sprzyja ich regeneracji. Atutem jest także wymienna główka, która daje możliwość zapewnienia właściwego poziomu higieny. Specjalna nakładka ochronna pozwala na jej przechowywanie w całkowitej czystości. Lekka konstrukcja bez konieczności stosowania kabli i ładowarek zapewnia swobodę ruchów podczas mycia zębów. Sprawdzi się także w podróży.

Fot. materiały prasowe GumFot. materiały prasowe Gum

  1. Psychologia

Potęga nicnierobienia - zamiast liczyć minuty, delektuj się nimi

Najlepszym pierwszym krokiem do powolnego, leniwego życia jest zmiana przekonań. Zrozumienie, że życie to nie wyścig, a czas to nie pieniądz. (Fot. iStock)
Najlepszym pierwszym krokiem do powolnego, leniwego życia jest zmiana przekonań. Zrozumienie, że życie to nie wyścig, a czas to nie pieniądz. (Fot. iStock)
Próżnowanie – szczególnie w promieniach słońca i na łonie natury – ma swoje dobre strony. Pozwala doładować baterie, co ma ogromne znaczenie dla zdrowia psychicznego i fizycznego. Na czym polega „zdrowe” lenistwo?

Carl Honoré – dziennikarz, pisarz, jeden z twórców ruchu Slow i jego rzecznik na całym świecie

Lenistwo czy nicnierobienie w naszym szybkim, uprzemysłowionym świecie jest postrzegane jako grzech. „Powolny” to pejoratywne określenie, synonim do „gnuśny”, „bezwolny”, a także... „głupi”. Dlatego nawet jeśli głęboko w kościach czujemy, że mocne przyhamowanie wyszłoby nam na dobre, boimy się to zrobić. A jeśli się już to zdarzy, zwykle mamy poczucie winy. Tymczasem próżnowanie ma swoje dobre strony. Jest okazją do odreagowania, uspokojenia myśli. Gdy zwalniamy, nasz umysł może swobodnie wędrować, a to jest warunkiem wszelkiej kreatywności. Leniuchując, zapominamy o troskach dnia codziennego i możemy udać się na poszukiwanie odpowiedzi na tak ważne pytania, jak „Kim jestem?” czy „Jaki sens ma moje życie?”. W takich pozornie mało znaczących momentach docieramy do sedna swojej istoty.

Ruch Slow nie nawołuje do robienia wszystkiego w zwolnionym tempie, tylko do robienia wszystkiego z odpowiednią prędkością. Namawia raczej do delektowania się godzinami i minutami zamiast ich liczenia. Do robienia wszystkiego tak dobrze, jak to możliwe, a nie tak szybko, jak to możliwe. Do przedkładania jakości nad ilość. Innymi słowy – jest zarówno „zdrowa”, jak i „niezdrowa” powolność. Podobnie jak jest „zdrowe” i „niezdrowe” lenistwo.

Najlepszym pierwszym krokiem do powolnego, leniwego życia jest zmiana przekonań. Zrozumienie, że życie to nie wyścig, a czas to nie pieniądz. Potem musisz zdobyć się na odwagę – by zgodnie ze zmianą przekonań zmienić swoje życie – oraz samodyscyplinę, by nie zejść z obranej drogi. I ćwiczyć, dużo ćwiczyć. Dobrze też brać przykład z ludzi, którzy robią wszystko w swoim czasie i nie mają z tego powodu wyrzutów sumienia.

Nie musisz nic robić

Większość konwencjonalnych metod psychologicznych i duchowych ścieżek przyjmuje, że uwolnienie negatywnych emocji, które powodują, że życie jest niesatysfakcjonujące, wymaga pracy i wysiłku: głębokiego wglądu w rodzinną przeszłość, przeżycia jej na nowo, przebaczenia i wyzwolenia przez katharsis (albo pewnych kombinacji wszystkich tych elementów). W kontraście do nich podejście niedualne, wywodzące się z dzogczen (buddyzmu tybetańskiego) i zen (buddyzmu, który swą rozwiniętą formę uzyskał w Chinach, Korei, Japonii), zakłada, że spod władzy zakłócających spokój emocji można wyzwolić się przez nierobienie niczego.

Naucz się kontemplować

Praktyka ta jest odpowiednia dla każdego niezależnie od tego, czy kiedykolwiek medytował. Kontemplacja, zwana także „samym siedzeniem”, polega na: odcięciu się od silnych zewnętrznych stymulacji, takich jak towarzystwo innych ludzi, telewizja, książki czy komputer, siedzeniu lub leżeniu we względnie nieruchomej pozycji, pozostawaniu w ciszy i byciu świadomym, codziennie około 20 minut. Przede wszystkim zapewnij sobie spokój – to najważniejsze. Możesz siedzieć na krześle, kanapie albo poduszce medytacyjnej. Możesz nawet leżeć na plecach. Jedynym wymogiem jest pozostawanie w jednym miejscu około 20 minut. Wybierz wygodną pozycję i bądź przytomna. Stosując się do tych wymogów, po prostu rób to, co zwykle robisz. Myśl, co myślisz, odczuwaj, co odczuwasz, doświadczaj tego, czego doświadczasz. Możesz obserwować oddech, mówić mantrę czy modlitwę, ale nie musisz. Nie jest też konieczne, abyś swoją percepcją podążała za myślami. Oczy możesz mieć zamknięte lub otwarte. Nie ma też znaczenia, czy jesteś skoncentrowana, czy rozproszona. Nie ma możliwości popełnienia błędu.