1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Nie wzmacniaj skłonności i nawyków, które prowadzą do cierpienia – przekonuje Pema Chödrön

Nie wzmacniaj skłonności i nawyków, które prowadzą do cierpienia – przekonuje Pema Chödrön

Buddyzm twierdzi, że prawdziwa natura umysłu jest rozległa jak niebo, a myśli i emocje są jak chmury, które je przesłaniają. Jeśli chcemy doświadczyć bezkresu nieba, musimy zainteresować się chmurami. (fot. iStock)
Kiedy praktykujesz bycie obecnym, jedną z rzeczy, którą szybko odkrywasz, jest natarczywość narracji. Zgodnie z tradycją nasze skłonności do ulegania nawykowi narracji nazywane są w tekstach buddyjskich nasionami w nieświadomości. W odpowiednich warunkach istniejące wcześniej skłonności pojawiają się jak kwiaty na wiosnę. Pomocne jest zrozumienie, że to właśnie te skłonności, a nie to, co je wyzwala, są prawdziwą przyczyną cierpienia - tłumaczy buddyjska mniszka Pema Chödrön.

Przyśnił mi się sen o moim byłym mężu – właśnie szykowałam się, żeby spędzić spokojny wieczór w domu, gdy przyjechał mój mąż z sześcioma nieznanymi osobami, a potem gdzieś zniknął, ja zaś zostałam sama i musiałam się nimi zajmować. Byłam wściekła. Kiedy się o budziłam, pomyślałam z żalem: „No i tyle w kwestii uwolnienia się od gniewu – wygląda na to, że skłonność pozostała”. Potem zaczęłam myśleć o zdarzeniu z poprzedniego dnia i znowu zaczęłam się wściekać. Zatrzymałam się na chwilę i zdałam sobie sprawę, że czuwanie i sen są tym samym. To nie treść filmu wymaga naszej uwagi, tylko projektor. To nie nasza aktualna narracja jest źródłem bólu, przede wszystkim jest to nasza skłonność do przejmowania się.

Świadomość swoich uczuć i skłonności

Skłonność do użalania się nad sobą, skłonność do zazdrości, skłonność do gniewu – nasze nawykowe, wszechobecne reakcje emocjonalne są jak nasiona, które nieustannie podlewamy i pielęgnujemy. Ale za każdym razem, gdy zatrzymujemy się i pozostajemy w kontakcie z pierwotną energią, przestajemy wzmacniać te skłonności i zaczynamy otwierać się na odświeżająco nowe możliwości.

Gdy reagujesz inaczej na stary nawyk, możesz zacząć zauważać zmiany. W przeszłości, kiedy zdenerwowałeś się, uspokojenie mogło zająć ci trzy dni, ale jeśli nadal będziesz powstrzymywał gniewne myśli, możesz dojść do punktu, w którym uwolnienie od gniewu zajmie tylko jeden dzień. W końcu tylko kilka godzin lub zaledwie półtorej minuty. Zaczynasz uwalniać się od cierpienia.

Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że zatrzymywanie myśli to nie to samo co ich tłumienie. Tłumienie jest zaprzeczeniem tego, co się dzieje, jest kierowaniem myśli do podziemia, a tam zaczyna się proces jątrzenia. Jednocześnie nie chcemy dalej gonić za myślami i być przez nie wciągani. Zatrzymywanie myśli jest gdzieś pomiędzy trzymaniem się ich a odpychaniem. Jest to sposób na to, by myśli przychodziły i odchodziły, pojawiały się i znikały, żeby nie traktować ich jak czegoś wielkiego.

Ćwiczenie polega na niepodążaniu za myślami, a nie na całkowitym pozbyciu się myśli. Byłoby to niemożliwe.

Możesz doświadczać chwil wolnych od myśli, a gdy pogłębia się twoja praktyka medytacyjna – dłuższych okresów wolnych od myśli, ale myśli zawsze wracają. Taka jest natura umysłu. Nie musisz jednak robić z myśli złoczyńcy. Możesz po prostu ćwiczyć zatrzymywanie ich dynamiki. Należy pozwolić myślom odejść – albo oznaczyć je jako „myślenie” – i pozostać w bezpośrednim kontakcie z tym, czego doświadczasz.

Życie bez narracji

Wszystko w tobie będzie chciało zrobić coś nawykowego, będzie chciało podążać za narracją. Narracja wiąże się z poczuciem pewności i komfortem. Wzmacnia twoje bardzo ograniczone, statyczne poczucie własnej wartości i podtrzymuje obietnicę bezpieczeństwa i szczęścia. Ale obietnica jest nieprawdziwa – daje jedynie chwilowe poczucie szczęścia. Im bardziej praktykujesz nieuciekanie w świat fantazji i zamiast tego kontaktujesz się z poczuciem bezzasadności, tym bardziej przyzwyczajasz się do przeżywania emocji jako doświadczenia – wolnego od koncepcji, wolnego od narracji, wolnego od ustalonych idei zła i dobra.

Mimo to skłonność do walki o twoje bezpieczeństwo będzie starała wzmocnić się i zyskać na znaczeniu. Nie możemy nie doceniać bardzo realnego (i bardzo ulotnego) komfortu, jaki zapewnia. Nauczycielka medytacji, Tara Brach, w swojej książce Radykalna akceptacja, opisuje praktykę, którą stosuje w takich chwilach. Opiera się ona na spotkaniach Buddy z jego nemezis, Marą, demonem, który pojawia się, by kusić Buddę, żeby porzucił swoją duchową ścieżkę i wrócił do starych, nieświadomych zachowań. Z psychologicznego punktu widzenia Mara reprezentuje fałszywą obietnicę szczęścia i bezpieczeństwa, którą oferują nasze nawykowe reakcje. Tak więc, ilekroć pojawiał się Mara, często z pięknymi kobietami lub innymi pokusami w zanadrzu, Budda mówił:

„Widzę cię, Mara. Wiem, że jesteś oszustem. Wiem, co próbujesz zrobić”. A potem zapraszał swoją nemezis na herbatę. Kiedy jesteśmy kuszeni, by wrócić do naszych nawykowych sposobów unikania bezzasadności, możemy spojrzeć pokusie w oczy i powiedzieć: „Widzę cię, Mara”, a następnie usiąść z fundamentalną niejednoznacznością bycia człowiekiem bez osądzania, że coś jest dobre bądź złe. (…)

Fragment z książki „Żyj pięknie. Jak czerpać inspirację do zmian, które przynosi los”.

Pema Chödrön: mniszka buddyjska, należy do najwybitniejszych uczniów Czogjama Trungpy. Otrzymała tytuł Aczarii, przeznaczony dla doświadczonych nauczycieli Szambali, którzy swoim życiem potwierdzają mądrość nauk dharmy.

Żyj pięknie Pema Chördön Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze