1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Kobiety w Afganistanie – ofiary politycznej wojny

Kobiety w Afganistanie – ofiary politycznej wojny

Burka, czyli najbardziej zasłaniający rodzaj okrycia całego ciała kobiet, łącznie z głową i twarzą. Wyjątkiem jest jedynie pozostawienie niewielkiej siatki na oczy, przez którą kobiety mogą widzieć.(Fot. Getty Images)
Od wielu dni świat żyje wydarzeniami, do których doszło w Kabulu, stolicy Afganistanu. Po wycofaniu się wojsk amerykańskich, talibowie ponownie przejmują tam rządy. Po przeszło 20 latach władzy, która przywracała kobietom m.in. prawo do nauki, pracy oraz prawa wyborcze, wraca reżim, który w latach 90. wymazał je z przestrzeni publicznej kraju. Co stanie się z kobietami w Afganistanie i jakie działania podejmują aktywistki, które sprzeciwiają się powrotowi drakońskiego prawa oraz reguł narzuconych przez fundamentalistyczne ugrupowanie?

(Fot. Agencja Forum)

Nie da się mówić o historii Afganistanu bez praw kobiet. Choć od wieków ich pozycja naznaczona była przez system plemienno-patriarchalny oraz konserwatywne podejście do wolności (przede wszystkim seksualnej, w której upatruje się największe zło i źródło naruszenia męskiego honoru), kobiety od dawna stawiają opór wobec tak wyznaczonych im ról i ogromnej dyskryminacji, która miała miejsce w niemalże wszystkich aspektach ich życia.

Kobiety w Afganistanie od wieków stanowiły „dobro materialne” mężczyzn i rodziny, traktowane były często jak niewolnice, własność. Niewidzialne, nie mogące zabierać głosu, wykluczone z życia publicznego. Sytuacja zmieniła się nieco na początku XX wieku, w związku z dojściem do władzy Amanullaha, który zaczął dostrzegać ogromny potencjał kobiet. Amanullah, który przejął władzę w 1919 r., starał się wprowadzić reformy społeczne na wzór europejski (m.in. dopuścił możliwość pokazywania się kobiet publicznie, zezwolił również na noszenie przez kobiety normalnych strojów w tym sukienek, spódnic itd.). Wprowadzone przez niego zmiany wywołały jednak ostry sprzeciw i rebelię antyrządową, co doprowadziło do jego detronizacji i emigracji. Dopiero po kilkudziesięciu latach spróbowano ponownie poprawić los kobiet, co udało się dopiero w 1959 r. królowi Zahirowi Szachowi, który m.in. pozwolił chodzić kobietom z odsłoniętymi twarzami, przyznał im prawa wyborcze, a także zagwarantował dostęp do nauki i wynagrodzenie równe mężczyznom.

Odwilż nie trwała jednak długo. Historycznie potwierdza się, że w czasach kryzysów, załamania władzy politycznej i konfliktów to kobiety cierpią najbardziej. Zjawiskiem znanym w socjologii jest fakt, że wówczas to najsłabsze społecznie ogniwa tracą najwięcej, a władza często jeszcze bardziej „uderza” w grupy o najsłabszym położeniu ekonomicznym i społecznym. Największe załamanie sytuacji kobiet miało miejsce, kiedy do władzy doszli konserwatywni islamiści - talibowie, którzy wprowadzili w kraju surowe prawo szariatu, interpretowane zresztą na własny użytek w ten sposób, by wyeliminować przeciwników politycznych i kobiety z życia publicznego. Talibowie doszli do władzy po wycofaniu się Związku Radzieckiego z Afganistanu w 1996 r. Z czasem wydali szereg dekretów godzących w podstawowe prawa człowieka, które w największym stopniu uderzyły w kobiety i młode dziewczyny.

Od 1996 r. talibowie rządzili krajem starając się przemienić je w teokratyczny twór, w którym stosowano wyłącznie prawo szariatu - prawo muzułmańskie organizujące całość życia publicznego i prywatnego Muzułmanina. Talibowie wraz z umacnianiem swojej pozycji w kraju (doświadczonym przez liczne konflikty, okupacje, a także skonfliktowane wewnętrznie jako państwo wielonarodowościowe, gdzie obok Pasztunów żyją także Tadżycy, Hazarowie, Uzbecy i wiele innych narodów) rozpoczęli prześladowania politycznych przeciwników, którymi z samego założenia okazały się również kobiety. Kobietom zabroniono pracy, chodzenia do szkoły, lekarze otrzymali zakaz badania i leczenia kobiet. Uznawano, że kobiety nie mogą przebywać w otoczeniu mężczyzn, co wiązało się z kolei z wprowadzeniem w zasadzie zupełnego zakazu przebywania ich na ulicach. Wyjść z domu mogły jedynie w towarzystwie męskiego opiekuna - najczęściej męża, syna, czy ojca. Jedynym okryciem, w którym kobietom wolno było pokazać się na zewnątrz była burka, czyli najbardziej zasłonięty rodzaj zakrycia całego ciała łącznie z głową i twarzą (wyjątkiem jest pozostawienie niewielkiej siatki na oczy, przez którą kobiety mogą widzieć).

(Fot. Agencja Forum)

Kobietom zabroniono się śmiać, malować, ubierać w kolorowe stroje nawet pod burkami. Wszelkie przejawy „zachodniego” życia, takie jak palenie papierosów, słuchanie muzyki czy jeżdżenie samochodem, były surowo zakazane. Za złamanie zakazów groziły brutalne kary nakładane zresztą nie tylko na kobiety, ale również na mężczyzn, którzy w jakikolwiek sposób dokonali transgresji obowiązujących norm. Na porządku dziennym było ucinanie kciuków, dłoni, amputacje kończyn za najdrobniejsze przewinienia takie jak np. pomalowany paznokieć czy założenie biżuterii. Najsurowszą karą było kamienowanie, które zgodnie z szariatem stanowi zadośćuczynienie za cudzołóstwo. Cudzołóstwo kobiet rozumiane było bardzo szeroko, nie tylko jako seks przedmałżeński czy zdrada małżonka. Najdrobniejszy gest wykonany w kierunku mężczyzny niebędącego krewnym, uśmiech, niekiedy zwykłe spojrzenie czy przebywanie w jego towarzystwie bez świadków. Kobiety podejrzane o cudzołóstwo były kamienowane z reguły publicznie, co miało dodatkowo podkreślić ich „haniebny” czyn i pokazać, że mężczyźni z rodziny odzyskali honor, karząc w ten sposób kobietę.

Upośledzenie kobiety w prawie było zauważalne w niemal każdym aspekcie. Kobiety nie posiadały prawa do wzięcia rozwodu, odejścia od mężczyzny, nawet w przypadkach związków przemocowych, w których były bite i gwałcone. Zgodnie z kolejną okrutną zasadą i tradycją talibów - kobiety zgwałcone, często małe dziewczynki zobowiązane były poślubić swojego oprawcę. Był to jedyny sposób, aby zmyć hańbę, która w ten sposób dotknęła rodzinę ofiary, a zwłaszcza mężczyznę, który miał sprawować nad nią opiekę. Kobiety stały się więźniarkami we własnym państwie - w Kabulu obowiązywał nawet nakaz szczelnego zasłaniania okna, by nikt nie mógł zobaczyć przebywających w domu kobiet.

Wiele kobiet organizowało się do wzajemnej pomocy i udziału w ruchu oporu, co zauważalne było jeszcze podczas wcześniejszych wojen i konfliktów w Afganistanie. Powstało także wiele organizacji, które zajmują się działalnością na rzecz równouprawnienia kobiet, takich jak chociażby RAWA (The Revolutionary Association of the Women of Afghanistan), która została założona jeszcze przed radziecką okupacją kraju. Początkowo jej powstanie miało służyć walce z wykluczeniem kobiet, wspieraniu ich praw i dążeniu do świeckości państwa, jednak w czasach reżimu talibów RAWA musiała zmienić działalność na konspiracyjną. Członkinie organizacji wkładają wiele wysiłku nie tylko w próby usunięcia patriarchalnej władzy w Afganistanie względem kobiet, ale prowadzą również szeroko zakrojoną pomoc medyczną i żywnościową dla kobiet i dzieci, których warunki życia znajdują się często na granicy ubóstwa. Pięć lat rządów talibów wykluczało możliwość jakiejkolwiek partycypacji kobiet w życiu politycznym państwa.

(Fot. Agencja Forum)

Kres radykalnemu reżimowi represjonującemu kobiety położyła w 2001 r. międzynarodowa koalicja zbrojna pod amerykańskim przywództwem. Operacja „Enduring Freedom”, czyli inwazja wojsk amerykańskich na Afganistan doprowadziła w pewnym sensie do kresu rządów talibów, aczkolwiek pomimo znacznych wysiłków USA i pozostałych państw, które udzieliły wsparcia operacji nie doszło do ich całkowitej klęski. Niemniej doprowadzono wówczas do upadku reżimu talibów (wielu z nich uciekło jednak w górzyste tereny Afganistanu, gdzie rozpoczęło partyzancką walkę i działania terrorystyczne), co w znacznym stopniu poprawiło status kobiet. Poprawa sytuacji kobiet stała się wówczas jedną z głównych kwestii poruszanych przez społeczność międzynarodową, która stanowiła warunek udzielenia wsparcia dla kraju. Podpisana 26 stycznia 2004 r. przez prezydenta Hamida Karzaja Konstytucja Afganistanu wprowadziła zakaz dyskryminacji m.in. ze względu na płeć i gwarantowała obywatelom Afganistanu te same prawa (w tym m.in. czynne i bierne prawo wyborcze).

Wprawdzie tylko część kobiet powróciła do nauki i pracy, niemniej zyskały one taką możliwość, a ostatnie lata nazywane są czasami „względnego spokoju” dla kobiet. Kobiety mogły pracować, uczyć się, prowadzić działalność gospodarczą, studiować, chodzić same po ulicach nie tylko w burkach. Choć mentalność społeczeństwa afgańskiego jest wciąż w dużej mierze naznaczona silnymi tradycjami i wartościami patriarchalnymi i nie wszędzie Afganki miały możliwość życia w zgodzie z własnymi potrzebami, ich sytuacja znacznie się poprawiła. Jak podają dane przedstawione przez stację BBC, około 22 proc. afgańskich kobiet pracuje zawodowo, ponad 1000 z nich prowadzi własne firmy, kobiety stanowią 20 proc. urzędników i 27 proc. członków parlamentu. Takie realia były niemożliwe do osiągnięcia za czasów rządów talibów.

(Fot. Agencja Forum)

Wiele kobiet, zwłaszcza tych z młodszego pokolenia, stara się głośno mówić o ciężkiej sytuacji kobiet w Afganistanie - choć nie tak tragicznej, jak za czasów talibów, jednak wciąż bardzo trudnej. Składa się na to wiele aspektów, których skutków nie da wyeliminować się z dnia na dzień. Coraz więcej kobiet jest jednak świadomych konieczności popierania równouprawnienia płci w procesie budowania narodu, a także walki z dyskryminacją i przemocą ze względu na płeć, która - podobnie, jak i w wielu państwach na świecie - jest tu na porządku dziennym. Warto podkreślić jednak, że kobiety uzyskały możliwość udziału w życiu politycznym kraju, aby w praktyce zapewnić im równe szanse zdecydowano się również na wprowadzenie parytetów.

Kobietom udało się więc przeniknąć do afgańskiego świata biznesu i polityki. Jedną z nich jest Salima Marazi, która jako jedna z pierwszych kobiet gubernatorek przez kilka lat stała na czele dystryktu Chahar Kint. Chahar był jedynym obszarem podlegającym kobiecie, który nie podpadł pod żadną z grup terrorystycznych. Wiele czasu Marazi spędzała na walce z talibami i innymi bojówkami, w ubiegłym roku zaś udało jej się wynegocjować kapitulację ponad 100 bojowników w swoim regionie. Według obecnych doniesień Mazari do końca walczyła o swoją prowincję z talibami podczas ostatnich starć. Nie wiadomo dokładnie, co dzieje się z nią obecnie, jednak najprawdopodobniej została pojmana przez talibów.

Jedną z bardziej znany afgańskich polityczek, która nie mając jeszcze ukończonych 30 lat została burmistrzynią miasta Majdanszahr, jest Zarifa Ghafari. Tym samym polityczka przeszła do historii jako najmłodsza kobieta burmistrzyni w Afganistanie i pierwsza w prowincji Wardak, piastująca ten urząd. Zarifa, która od lat walczyła o prawa kobiet, wspierała ich edukację, a także prowadziła własną organizację na rzecz wzmocnienia ekonomicznej pozycji Afganek, musi obecnie walczyć o swoje życie. Kobieta przekazała zachodnim mediom, że obawia się także o życie swoich najbliższych i otwarcie podkreśliła, że talibowie tylko czekają na to, by „złapać” takie kobiety jak ona. „Będą przychodzić po takich ludzi jak ja i zabijać nas. Nie mogę zostawić mojej rodziny. Poza tym, gdzie mogłabym teraz pójść?” - powiedziała polityczka.

Powrót talibów i ich drakońskiego prawa prawdopodobnie przekreśli wszelkie „zdobycze” ostatnich lat. Względny spokój i wszelkie starania o zwiększenie udziału kobiet w życiu publicznym, umożliwienia im życia w zgodzie z własnymi wartościami i choć częściowe uniezależnienie od mężczyzn, z wielkim prawdopodobieństwem zakończą się, a talibowie, pomimo składanych obietnic, powrócą do reżimu z końca wieku. Kobiety nie wierzą w zapewnienia talibów, którzy podkreślają, że chcą aby ich rządy różniły się od tych, które miały miejsce w latach 90. Dotychczas podczas większości publicznych wystąpień, a także podczas wywiadu przeprowadzonego z rzecznikiem talibów, zapowiedziano, że kobiety pod ich rządami będą mieć dostęp do nauki i pracy zgodnie z nakazami islamu. Opinia publiczna i przede wszystkim obywatelki Afganistanu nie mają jednak złudzeń, że talibom zależy jedynie na dobrym PR-ze, a wszelkie zapewnienia o braku dyskryminacji kobiet to jedynie próby „mydlenia oczu” Zachodowi.

Wiele kobiet pamięta tragedie, do których dochodziło ponad 20 lat temu. Pomimo propagandowych obietnic składanych przez talibów Afganki nie wierzą w zapewnienia o lepszym traktowaniu i nie eliminowaniu ich całkowicie z życia. Ich obawy wydają się zresztą potwierdzać pierwsze decyzje i ruchy ze strony talibów, którzy w wielu miastach nie pozwolili już kobietom oraz dziewczynkom wrócić do szkoły i pracy. Ostatnio głośno było o przypadku Szabnam Dawran - prezenterce afgańskiej telewizji, której talibowie nie pozwolili wrócić do biura. "Poszłam do mojego biura, ale niestety nie wpuszczono mnie (...). Powiedziano mi, że nie mogę pozostać na moim stanowisku, bo zmienił się system" - powiedziała Dawran.

Ponadto, jak donoszą działaczki i działacze na rzecz praw człowieka, coraz więcej doniesień z Afganistanu jest zatrważających i zmierzających w kierunku najgorszego scenariusza znanego z poprzednich rządów fundamentalistów. "Kobiety poważnie obawiają się o swoje bezpieczeństwo, o swoje prawa i możliwość edukacji. Już widziałyśmy doniesienia o tym, że wiele dziewcząt zostało odesłanych z uniwersytetów, a dziewczynki w wieku 12 czy 15 lat są wydawane za mąż" - podkreśla Malala Yousafzai, pakistańska działaczka na rzecz praw kobiet, uhonorowana Pokojową Nagrodą Nobla. Malala za swoją działalność przed laty (w 2012 r.) została zaatakowana przez oddział talibów i postrzelona w głowę. Działaczka podkreśliła, że jest przerażona sytuacja w Afganistanie i spodziewa się, jaka rzeczywistość spotka kobiety pod rządami talibów.

Talibowie nie pozostawili złudzeń również w kontekście tego, jak odbierać będą jakiekolwiek próby przenikania kultury „zachodu” do afgańskiego świata. Zaraz po wejściu do stolicy, do którego doszło kilka dni temu natychmiast zaczęto przeprowadzać pierwsze „porządki” polegające na zamalowywaniu bądź niszczeniu lokali z ubraniami dla kobiet czy przedstawiającymi ich wizerunki. Do sieci przedostały się zdjęcia, na których talibowie m.in. zamalowywali farbą zdjęcia kobiet reklamujących suknie ślubne oraz biżuterię.

Podobną wizję talibskich rządów przedstawia także polska dziennikarka Jagoda Grondecka, korespondentka „Krytyki Politycznej”, która dotychczas mieszkała w Kabulu i relacjonowała tamtejsze wydarzenia. Grondecka twierdzi, że talibowie coraz bardziej utrudniają wyjazd z kraju. Dotychczas podkreślali, że nie będą robić w tej kwestii problemów, krytykowali jedynie „plan ucieczki Zachodu”. „Nikt, kto tego nie przeżył nie jest w stanie wyobrazić sobie poziomu zagrożenia, stresu. (...) Nigdy w życiu nie widziałam tak ekstremalnie trudnej, niebezpiecznej sytuacji, jak to, co dzieje się w tej chwili w okolicach lotniska w Kabulu” - stwierdziła Grondecka podczas wywiadu z telewizją Polsat. Dziennikarka zauważa również, że obecna sytuacja jest wyjątkowo niebezpieczna nie tylko dla kobiet i dzieci, choć dla nich szczególnie, ale dla całego afgańskiego społeczeństwa niepopierającego talibów. Chaos, nadużycia i tragedie związane z ewakuacją to według niej jednak dopiero początek dramatu, który rozpocznie się pod rządami fundamentalistycznego ugrupowania.

Wydaje się więc, że dotychczasowe zapewnienia talibów o poszanowaniu praw kobiet i chęci zapewnienia im edukacji to wyłącznie działania propagandowe, które w żaden sposób nie przełożą się na rzeczywistość Afganek. Mimo obietnic wciąż napływają do nas kolejne informacje o przemocy ze strony bojowników. Jednym z kolejnych niepokojących doniesień są również nagrania, na których widać tzw. szwadrony śmierci złożone z talibów ubranych w białe szaty i kamizelki kuloodporne, którzy maszerują z karabinami w rękach, aby przeszukiwać domy, w których mogą mieszkać współpracownicy Zachodu.

Jeśli ziści się najgorszy scenariusz, a talibowie w żaden sposób nie będą respektować podstawowych praw uznawanych na arenie międzynarodowej, w Afganistanie może dojść do masowych egzekucji i powrotu najdrastyczniejszych praw stosowanych względem całego społeczeństwa, zwłaszcza zaś względem najsłabszych jego członków - kobiet i dzieci.

O autorce: Julia Berg - dziennikarka współpracująca m.in. z portalem zwierciadlo.pl, prawniczka i wykładowczyni akademicka na Uniwersytecie Warszawskim. Naukowo zajmuje się m.in. przestępstwami motywowanymi kulturowo oraz kwestiami karnymi i kryminologicznymi zabójstw „honorowych” dokonywanymi w krajach muzułmańskich, czemu poświęciła swoją rozprawę doktorską.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze