1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Grupa Rekonstrukcji Historycznej "Bluszcz" – czym się zajmuje w Polsce?

Grupa Rekonstrukcji Historycznej "Bluszcz" – czym się zajmuje w Polsce?

Grupa Rekonstrukcji Historycznej Bluszcz - Piknik-sesja zdjęciowa w strojach z lat 40. w Ogrodzie Rzeźb Juana Soriano, Owczarnia, 2015 rok. (Fot. Olsza Grochowska)
Grupa Rekonstrukcji Historycznej „Bluszcz” nazwą nawiązuje do tytułu tygodnika, który ukazywał się w latach 1865–1939. Tak jak on stawia sobie za cel ukazywanie realiów kobiecego życia z początku ubiegłego wieku. I robi to zjawiskowo!

Grupa Rekonstrukcji Historycznej „Bluszcz” powstała w 2009 roku z inicjatywy Joanny Mruk, dziś prezeski grupy. – Poznałyśmy się dzięki znajomym, którzy zajmowali się rekonstrukcją. Połączyła nas pasja do przeszłości – opowiada Ewa Łukasik, wiceprezeska. Dziś Grupa Rekonstrukcji Historycznej „Bluszcz” liczy kilkanaście osób, choć ta liczba jest płynna. Aplikować może każda miłośniczka historii, wystarczy wypełnić formularz na stronie.
– Najważniejsze są zapał i chęć zdobywania wiedzy. Na pewno konieczne są też środki finansowe na zgromadzenie strojów i dodatków. Na szczęście pojedynczy strój damski jest na ogół tańszy niż kompletny sort mundurowy w rekonstrukcji militarnej, ale my mamy w szafie dużo więcej strojów niż panowie – dodaje Ewa. Wśród uczestniczek, których wiek waha się od 18 do 60 lat, są: architektki, historyczka, stewardesa, nauczycielki, pracowniczka domu aukcyjnego czy studentki. Zasięg grupy – początkowo warszawskiej – jest dziś ogólnopolski, bo członkinie pochodzą także z Gdańska, Poznania czy Bielska-Białej.

Prezeska Grupy Rekonstrukcji Historycznej Bluszcz Joanna Mruk (od lewej) i wiceprezeska Ewa Łukasik z psami Satkiem i Iskrą na wydarzeniu poświęconym wojnie polsko-bolszewickiej, Zamość, 2021 rok. (Fot. Jan Mruk)

Dotknąć tkaniny historii

Rekonstrukcje historyczne kojarzą się z dużymi inscenizacjami, podczas których grupy ubranych w mundury z epoki mężczyzn odtwarzają sceny bitew. Bluszcz także uczestniczy w rekonstrukcjach historycznych, ale, jak zaznaczają dziewczyny, ich pasja nie ogranicza się do udziału w inscenizacjach. – Pojawiamy się na pokazach mody retro, bierzemy udział w wydarzeniach kulturalnych w muzeach, szkołach czy domach kultury – tłumaczy Ewa. Kładą nacisk na pokazanie roli i losów kobiet w ubiegłym wieku, także poprzez rekonstrukcje strojów. – I nie chodzi jedynie o odtworzenie ubrań, choć mamy z tego ogromną frajdę, ale też o umiejscowienie ich w kontekście historycznym – mówi Ewa. Jak wtedy, gdy w prezencie otrzymały płyty Elizabeth Arden z muzyką z początku lat 30. Dołączone były do nich rysunki ćwiczeń gimnastycznych. Postanowiły to wykorzystać: uszyły stroje gimnastyczne, przeanalizowały część ćwiczeń i przygotowały pokaz pod ścieżkę muzyczną z płyt.

Grupa Rekonstrukcji Historycznej Bluszcz - zlot D-Day Hel, stroje plażowe, z lat 40., Hel, 2016 rok.(Fot. Krystyna Wojciechowska-Czarnik)

Do występów i rekonstrukcji historycznych przygotowują się solidnie: czytają archiwalną prasę i literaturę historyczną, biorą udział w prelekcjach, odwiedzają muzea, są na każdej wystawie mody z epoki. Ale najważniejsze jest dla nich obcowanie z prawdziwymi przedmiotami, bo nie wszystko da się opisać czy sfotografować. Poza tym na zdjęciu nie poczuje się faktury materiału. Organizują wspólne wyjazdy śladami wystaw albo wycieczki historyczne – jak ta do Lwowa, gdzie w strojach z epoki zrobiły sesję fotograficzną w operze. O życiu codziennym z danego okresu dowiadują się z różnych źródeł, choćby z książek kucharskich. Na przykład podczas tegorocznego wyjazdu gotowały potrawy z przedwojennych przepisów kulinarnych. Ku swojemu zdumieniu odkryły na przykład, że kiedyś ogórki traktowano jak my dziś cukinię, czyli gotowało się je, smażyło i piekło, nie tylko jadło na surowo czy kisiło.

Ciężarówka piasku

W ramach zlotów rekonstrukcji historycznych dziewczyny budują dioramy, które można porównać do żywych obrazów modnych w XIX wieku. Polegają one na aranżacji fragmentu przestrzeni w taki sposób, by przedstawić konkretny temat czy scenę z udziałem rekonstruktorów. – Czasem to po prostu rozpalenie ogniska, rozbicie namiotu i pokazanie biwaku, ale kiedyś w ramach dioramy odtworzyłyśmy kurort z 1939 roku. Był piasek, pomost zbity z desek, leżaki, kosz plażowy i na tej przestrzeni starałyśmy się pokazać wycinek minionego świata – opowiada Ewa.
Przygotowania do dioram mogą trwać kilka miesięcy. Niektórzy rekonstruktorzy budują okopy czy duże makiety ruin miasta. Dziewczyny zamawiały już ciężarówkę piasku, wiozły na zlot żeliwną wannę czy kłody drewna.

Podczas dioram używa się przedmiotów z epoki, od kuchni po broń i stroje. Zdarza się stosowanie różnych wybiegów, na przykład ktoś przywozi szkielet starego radia i w środek wstawia nowoczesny głośnik – ale dziewczyny przeważnie wożą własny patefon. Dioramy różnią się od inscenizacji, podczas których rekonstruktorzy odgrywają sceny wojenne, pokazują emocje, odgrywają role niczym aktorzy epizodyczni. – Tu, dla odmiany, historia przenika się z naszym codziennym życiem. W dioramie w jednym momencie odgrywamy przeszłość, w drugim – chowamy się do namiotu z telefonem komórkowym. Ale nawet kiedy idziemy na obiad, wciąż mamy w głowie scenę, w której brałyśmy udział – tłumaczy Ewa.

Grupa Rekonstrukcji Historycznej Bluszcz na tle rakiety V2, rekonstrukcja drugowojenna, Czechy, 2014 rok.(Fot. Jan Mruk)

Rekonstrukcje historyczne - vintage w cenie

Jest jeszcze moda. Ta z dwudziestolecia między­wojennego i lat 40. to konik grupy, choć dziewczyny mają w szafach stroje z epoki od początku wieku do lat 70. Każda sama organizuje sobie garderobę, gromadzi i szyje, w końcu mają różne sylwetki i gusta, nawet w ramach jednej modowej dekady. Bluszcz lubi rekonstrukcyjne wyzwania, dlatego dziewczyny chętnie realizują projekty, dzięki którym można pokazać niuanse mody historycznej. Gdy w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku prezentowały modę z lat 40., przygotowały stroje oddające modę brytyjską, amerykańską, francuską, niemiecką, a także tę z okupowanej Polski, by pokazać różną sytuację życiową kobiet w tamtym czasie.

Wszystkie podkreślają, że gdy zakłada się eleganckie pończochy, a nie codzienny dres, zmienia się nie tylko sylwetka, lecz także sposób poruszania się. Zupełnie innym doświadczeniem jest noszenie gorsetu z początku XX wieku. – Miałam go na sobie pięć godzin i nie było to dobre dla mojego kręgosłupa, a przecież kiedyś kobiety go niemal nie zdejmowały – przyznaje Ewa.
Stroje szyją lub zamawiają u krawcowych, ale coraz łatwiej kupić oryginalne ubrania, moda na vintage i Internet zrobiły swoje. Kiedyś ubrania szyto niezwykle starannie i niektóre zachowane wyglądają jak nowe. Dziewczyny z Bluszcza na co dzień też noszą elementy ubrań z epoki albo stroje mocno nimi inspirowane. Niektóre otaczają się starymi przedmiotami i mieszkają w zabytkowym budownictwie. Kilka ma stare rowery (bez przerzutek), które służą do rekonstrukcji, ale też do codziennych sprawunków. Biżuteria vintage, stare dodatki krawieckie, analogowe aparaty fotograficzne czy nawet psy ras modnych przed wojną – historia jest obecna w życiu każdej z nich, chociaż w różny sposób. Jedno jest pewne: rekonstrukcja to dla nich coś więcej niż weekendowy wyjazd kilka razy w roku.

Grupa Rekonstrukcji Historycznej Bluszcz - sesja „Old Pollywood”, suknia wieczorowa z lat 30., 2018 rok; Sesja „Old Pollywood”, suknia wieczorowa z lat 20., 2018 rok; Sesja w siedzibie Sinfonii Varsovii, strój z okresu tuż przed pierwszą wojną światową, 2016 rok. (Fot. /Fot. Marcin Szwaczko Retro Atelier z Lublina; Magdalena Franczuk)

Kobieca narracja

Kobieca grupa rekonstrukcyjna ponad dekadę temu była ewenementem w środowisku zdominowanym przez męskie grupy militarne. W tym czasie kobiety prawie nie pojawiały się w inscenizacjach. Dziś grup żeńskich i mieszanych jest znacznie więcej. Dziewczyny od początku uwypuklały kobiecą narrację, ukazując swoje bohaterki w czasach wojennych nie tylko jako pielęgniarki czy członkinie służb pomocniczych, lecz także w ich codzienności. Robią to, co je interesuje, nie oglądając się na męskie grupy rekonstrukcyjne. – Zdajemy sobie sprawę, że w inscenizacjach bitew nie gramy pierwszych skrzypiec, ponieważ kobiety w czasie pierwszej i drugiej wojny światowej – z pewnymi wyjątkami – nie walczyły na froncie. Dlatego naszą pasję realizujemy na inne sposoby – mówi Ewa.
Rekonstrukcja historyczna na pewno na tym nie traci. A wręcz zyskuje. 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze