1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Rykowisko – kto raz usłyszy, nigdy nie zapomni

Rykowisko – kto raz usłyszy, nigdy nie zapomni

Rykowiska wcale nie trzeba obserwować. To przede wszystkim spektakl wokalny. (Fot. Paweł Kreft)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Cały kicz jeleni na rykowisku pryska jesienią, kiedy z lasów dobiega niesamowity godowy ryk samców. Są w nim nostalgia, namiętność, ale i wyzwanie, groźba. Nic dziwnego, że spektakl przyciąga coraz więcej obserwatorów. Zamiast niepokoić zwierzęta, jego niezwykłości można doświadczyć, patrząc na zdjęcia Pawła Krefta, fotografa przyrody.

Kiedy słychać pierwsze ryki jeleni?
Podobno w województwie pomorskim byki, samce jeleni, ryczały już w połowie sierpnia. Ich aktywność zależy przede wszystkim od temperatury. Im chłodniejsze poranki i noce, tym ruja łań zaczyna się wcześniej, a razem z nią rykowisko. W Bieszczadach byki odzywają się nawet do listopada. To okres, kiedy bywam totalnie poza zasięgiem. Mogę nie fotografować cały rok, ale kiedy zaczyna się rykowisko, rzucam wszystko i ruszam do lasu. W zeszłym roku wyjątkowo nie byłem sam. Towarzyszyła mi żona, bo w tym czasie mieliśmy miesiąc miodowy. Mieszkaliśmy więc w lesie, kąpaliśmy się w strumykach i podziwialiśmy najbardziej romantyczny spektakl natury.

Na czym polega jego wyjątkowość? Nikt nie fascynuje się tak bukowiskiem łosi czy bekowiskiem danieli, które odbywają się w tym samym czasie.
Majestat jeleni szlachetnych jest bezkonkurencyjny. Poza tym samce odzywają się do siebie w wyjątkowy sposób. Ich ryk przeszywa, wywołuje ciarki. Kto raz go usłyszy, nigdy nie zapomni. Pikanterii dodaje fakt, że rykowisko odbywa się nocą, a im bardziej gwiaździste niebo i jaśniejszy księżyc, tym byki są aktywniejsze. Podczas pełni urządzają prawdziwe jelenie koncerty. Jest wtedy magia w lesie, ale także fascynująca groza, bo rycząc, byki wyzywają potencjalnych rywali na pojedynek. W ich głosie słychać również triumf, bo najgłośniej odzywają się osobniki pewne swojej siły i wygranej. To najczęściej wystarcza, by odstraszyć słabszego konkurenta. Samce danieli są znacznie bardziej wojownicze, ale z uwagi na kształt poroża ich potyczki rzadko kończą się tragicznie. Tymczasem jeśli dochodzi do starcia jeleni, zazwyczaj jest to walka na śmierć i życie. Byki w pojedynkach tracą oczy, potrafią też zakleszczyć się tak niefortunnie, że splecione porożem umierają razem.

Do takich starć dochodzi bardzo rzadko. (Fot. Paweł Kreft)

Może to właśnie te spektakularne walki byków przyciągają do lasów tylu obserwatorów?
Wydaje się, że to stały element rykowisk, a tymczasem do takich starć dochodzi naprawdę rzadko. Od lat obserwuję jelenie gody i w tym czasie widziałem zaledwie trzy walki byków, z czego tylko dwie trwały na tyle długo, że udało mi się je uwiecznić na zdjęciach. Byki groźnie ryczą, ale są mądre. Kiedy stają oko w oko z rywalem i widzą, że nie mają szans w starciu, odpuszczają i odchodzą. Tymczasem ludzka żądza adrenaliny sprawiła, że na rykowiska wkroczyła komercja. Wiele osób, które dobrze znają las i zwyczaje zwierząt, w okresie rykowisk czerpie z tego zysk, przyprowadzając w miejsca spotkań jeleni wycieczki obserwatorów. Ich klienci wracają tam rok później często w towarzystwie znajomych. I tak w miejscu rykowiska można czasem spotkać więcej ludzi niż jeleni. A nasza obecność zaburza biotop, w którym funkcjonują te zwierzęta, generuje u nich olbrzymi stres, zmusza do zmiany przyzwyczajeń. W okolicach Zielonej Góry odbywały się największe rykowiska w Europie, ale to miejsce stało się tak popularne wśród fotografów przyrody i obserwatorów, że w końcu zbudowano dla nich specjalną kładkę do podglądania jeleni. W efekcie zwierzęta wycofały się z tych terenów, zaszyły w głębi lasu i ryczą tylko późno w nocy. Przyrodę trzeba obserwować z poszanowaniem jej zasad. Spokój i bezpieczeństwo zwierząt są ważniejsze niż chwila naszej przyjemności czy ładne zdjęcie.

Ale czy da się w ogóle obserwować rykowisko, nie przeszkadzając tym niezwykle czujnym i płochliwym zwierzętom?
Najważniejsze to ustalić kierunek wiatru. Nie można iść zgodnie z nim, bo zwierzyna szybko wyczuje zapach człowieka i ucieknie. Ustawiając się pod wiatr, mam szansę podejść blisko nawet najbardziej płochliwych łań, które są znacznie bardziej czujne niż byki. Zazwyczaj zakładam specjalny strój maskujący, nazywany także snajperskim, dzięki któremu idealnie wtapiam się w otoczenie. Zależy mi, żeby być jak najbliżej zwierząt. Jeśli jednak ktoś chce tylko popatrzeć na rykowisko, nie naruszając prywatności jeleni, wystarczy, że założy nieszeleszczące ubranie w neutralnych, bliskich naturze kolorach. Najważniejsze, aby zasłonić twarz i dłonie, bo to ich widoku dzikie zwierzęta boją się najbardziej.

Byki groźnie ryczą, ale są mądre. Kiedy stają oko w oko z rywalem i widzą, że nie mają szans w starciu, odpuszczają i odchodzą. (Fot. Paweł Kreft)

Jelenie bardzo często wybierają otwarte przestrzenie, jak zręby leśne. (Fot. Paweł Kreft)

Ale skąd wiesz, gdzie pojawią się jelenie?
Domyślam się. Jelenie lubią otwarte przestrzenie, polany i łąki blisko lasu. Natura jest jednak nieprzewidywalna, a zwierzęta w czasie rykowiska nieustannie się przemieszczają. Wystarczy, że w okolicy miejsca, które wybrałem, pojawi się wcześniej wataha wilków albo jakiś nieostrożny obserwator i cały misternie przygotowany plan na nic. Żaden jeleń się nie pokaże.

To musi być frustrujące.
Fotografowanie przyrody uczy pokory, cierpliwości i akceptacji zdarzeń. Poza tym rykowiska wcale nie trzeba obserwować. To przede wszystkim niezwykły spektakl wokalny. Wystarczy siedzieć i słuchać. Jeśli będziesz cicho i dobrze wkomponujesz się w otoczenie, być może szczęście ci dopisze i zobaczysz w półmroku wychodzące z lasu byki. Na mnie ten widok wciąż robi ogromne wrażenie. Może dlatego, że jako chłopiec zawsze właśnie tak wyobrażałem sobie rykowisko. Nie pamiętam, kiedy i od czego zaczęła się ta fascynacja. Może widziałem tę scenę w jakimś filmie przyrodniczym, które pasjami włączała mi babcia. Albo podsłuchałem opowieść taty, który był leśnikiem. Nie wiem. Pamiętam za to doskonale, że kiedy pierwszy raz zobaczyłem rykowisko na żywo, oniemiałem, bo wyglądało dokładnie tak, jak to sobie wyobraziłem w dzieciństwie.

Rykowisko jest jak rytuał powtarzany przez naturę co roku według tego samego schematu. Czy coś cię w nim jeszcze zadziwia?
Dwa lata temu miałem mistyczne przeżycie. Był wrzesień, a w lesie cisza – ani jednego jelenia. Zrezygnowany poprosiłem w myślach Świętego Franciszka, patrona przyrodników, o jakiś znak, że to moje czekanie ma sens. Nic się jednak nie wydarzyło. Ale kiedy wracałem do samochodu, drogę przebiegła mi spłoszona chmara jeleni. Było ich co najmniej 30. Na końcu na drogę powoli i dostojnie wyszedł przepiękny byk, samiec jelenia. Zatrzymał się i spojrzał w moją stronę, jakby pozował. Był zaledwie 15 metrów ode mnie, zrobiłem mu trzy zdjęcia. Kiedy w domu zgrywałem je na komputer, zauważyłem, że byk stał w cieniu, a przebijające się przez konary drzew słońce oświetliło jego serce. To zdjęcie wygrało później 19. edycję konkursu Leśne Fotografie. Rok później dokładnie o tej samej porze podchodziłem do ostatniego tego dnia ryczącego byka, ale nagle to on zaczął iść w moją stronę. Był na wyciągnięcie ręki, jestem pewny, że wyczuł już moją obecność, mimo to zupełnie się nie bał. A przecież to z natury bardzo płochliwe zwierzęta.

Zdjęcie „Złote serce” (Fot. Paweł Kreft)

Może w trakcie rykowiska stają się mniej czujne?
Młode byki w tym czasie faktycznie tracą głowę i robią czasami zupełnie irracjonalne rzeczy. Kiedy się biją, kompletnie nie zwracają uwagi na to, co dzieje się w ich otoczeniu. Samcom zazwyczaj jednak towarzyszą łanie, a to żywe radary. Nawet podczas jedzenia nieustannie skanują otoczenie i wypatrują zagrożenia. A jeśli łanie zerwą się do ucieczki, to byk pobiegnie razem z nimi.

Nie zaatakuje człowieka?
Słyszałem historię, że nakręcony testosteronem byk ruszył w kierunku schowanego pod siatką maskującą fotografa, ale przerwał szarżę, kiedy człowiek wyszedł z ukrycia, odsłonił twarz i ręce. Dzikie zwierzęta dobrze wiedzą, że ludzie są najgroźniejszymi drapieżnikami, i rzadko w pełni świadomie wchodzą z nami w konfrontację. Prawdopodobnie ten byk pomylił fotografa z krzakiem, a w czasie rykowiska samce jeleni często wyzywają na pojedynek nawet drzewa.

Zdradzisz, gdzie najczęściej robisz zdjęcia?
Fotografuję głównie na północy Polski, ale dokładnych lokalizacji nie podam. Dzikich, bezludnych terenów, które tak kochają jelenie, jest coraz mniej i warto je chronić. W najgłębszych ostojach, tam, gdzie nie docierają żadne odgłosy ludzkiej działalności i zwierzęta nie muszą się ukrywać, rykowisko odbywa się nie tylko w nocy. Byki odzywają się też w ciągu dnia. Nie chcę za kilka lat oglądać takich miejsc jedynie na zdjęciach.

Paweł Kreft, fotograf dzikiej przyrody, kompozytor, wokalista, autor tekstów. Instagram: @pkreft_wildlife

Zdjęcia zostały wykonane we współpracy z Canon Polska we wrześniu 2020 roku w Polsce północnej. Zdjęcie „Złote serce” – rok wcześniej.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze