1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia

Jak zwiększyć własną świadomość? 7 pomocnych postaw

Paradoksalnie głębia daje większą intensywność niż ilość, tempo czy szaleństwo wrażeń. (Fot. iStock)
Nie metoda, okoliczności czy nauczyciel sprawiają, że stajemy się bardziej świadomi – przekonuje Michał Niewęgłowski, autor książki „Polubić poniedziałki”. Jak pisze, on źródeł życiowego rozwoju upatruje w siedmiu postawach. Sześciu podstawowych i jednej kardynalnej.

Postawy pozwalają na niezależność, są bazą zmian w zgodzie ze sobą, kierują uwagę do wewnątrz i wreszcie to one są czynnikiem decydującym o tym, jak wykorzystujemy wszelkie metody. W postawach jesteśmy blisko siebie, one wynikają z nas, są elastyczne, nie narzucają żadnych gotowych rozwiązań czy ram określonych działań. Co bardzo istotne: postawy nie są doktryną, sztywnym konstruktem, który można dopasować do każdego. To raczej pewne aspekty świadomości siebie, miks intuicji, potrzeb i uczuć (nie emocji i nastrojów) przenikających się wzajemnie, uzupełniających i tworzących całość, którego natężenie i kształt jest zmienny.

Pierwsza z postaw to:

1. Akceptacja

Akceptowanie siebie pozwala żyć ze sobą w zgodzie, widzieć się pełniej, żyć niezależnie od opinii innych, a także, co równie istotne, własnych na swój temat („O, to mi wyszło, jestem super”, „Och, tutaj zawaliłem, jestem beznadziejny”).

Akceptowanie siebie jest akceptowaniem ludzi i okoliczności. To z kolei wpływa na prawdziwsze widzenie rzeczywistości, bez manipulowania jej odbiorem na plus lub na minus, a także daje możliwość wprowadzania zmian, w sobie lub w świecie, w sposób naturalny. Zmieniasz się lub coś, bo chcesz, nie dlatego, że musisz. Nie dlatego, by podkręcić samoocenę lub zredukować poczucie stresu związane z określonymi okolicznościami. U źródeł wspierającej zmiany leży akceptacja. Dla siebie, nie kosztem siebie.

Akceptacja jest też fundamentem spokoju. Czy denerwujesz się na coś, co akceptujesz? Jeśli akceptujesz siebie, czy chłoszczesz się za porażki lub im zaprzeczasz, czy raczej widzisz swoje błędy i wyciągasz z nich wnioski? Brak akceptacji to niepokój, nadmierne ambicje. Cokolwiek osiągniemy, nawet jeśli na moment poczujemy ulgę lub zadowolenie, wrócimy do punktu wyjścia. Okoliczności się zmienią, ale nie zmieni się poziom naszego zadowolenia.

Akceptacja na przykład faktu, że jesteś uzależniony od smartfona, pozwala wziąć odpowiedzialność i wprowadzić zmiany, a to dlatego, że akceptacja sprzyja kolejnej postawie.

A jest nią:

2. Szczerość

Jak przeważnie pojmujemy szczerość? Jako prawdomówność w stosunku do innych, prawda? Proponuję odłożyć „innych” na bok i poczuć tę postawę jako szczerość ze sobą. Nie chodzi o to, żeby dobijać się wyłuskiwaniem w sobie negatywnych cech czy pompować egocentryzm nadmiernym chwaleniem się. Nie chodzi o osądzanie się i recenzowanie. Mówię o pełnowymiarowym pobyciu ze sobą. Ze swoimi tak zwanymi wadami i tak zwanymi zaletami, z emocjami, wrażeniami, naturalnymi potrzebami, uczuciami – z tym wszystkim, co stanowi o tobie.

Można chodzić na terapię czy medytować dziesięć lat, można skakać z warsztatu na warsztat i oczywiście, siłą rzeczy, poczujemy pewną różnicę, jednak bez szczerości ze sobą – z dużą dozą prawdopodobieństwa będziemy kręcili się w kółko. Pomimo podejmowania różnych decyzji i wiązania się z coraz to innymi ludźmi – będziemy lądowali w bardzo podobnym miejscu. Szczerość często wymaga odwagi i determinacji, bywa trudna. W zamian przynosi ulgę i prawdziwość. Szczerość to nie tylko widzenie czegoś „złego”. Szczerość to także odczuwanie bliskości i miłości.

Gdy zgadzamy się z konceptem szczerości, to raczej przekonanie. Gdy ją czujemy, realizujemy ją świadomie, staje się postawą. Dzięki szczerości mamy klarowniejszy obraz siebie, a to koreluje z postawą, którą jest:

3. Zaangażowanie

Samoświadomość i chęć zatroszczenia się o siebie wiedzie do zaangażowania. Jeśli się akceptujemy, życzymy sobie dobrze i wiemy, czego chcemy, angażujemy się w działania, które są dla nas korzystne. Zaangażowanie łączy się z akceptacją i szczerością poprzez przyjmowanie życia takim, jakie jest.

Z reguły omijamy rzeczy, które postrzegamy jako nieprzyjemne, przy jednoczesnym dążeniu do tych przyjemnych. Zupełnie jakby przy podnoszeniu monety było możliwe wziąć tylko awers lub tylko rewers. Przez co utożsamiamy nasze zadowolenie z okolicznościami, skazując się na loterię zadowolenia. Raz jest dobrze, raz źle. Dlaczego? Ponieważ nie da się kontrolować i przewidzieć wszystkich okoliczności.

Zaangażowanie to branie życia w całości. Całej monety. Przyjmowanie zarówno przyjemności, jak i nieprzyjemności. To pakiet. Jak dzień i noc. Zmęczenie i odpoczynek. Wdech i wydech.

Zaangażowanie w oba aspekty, często przejawiające się jako konkretna praca i dyscyplina, przynosi wolność od ich wpływu na nasze życie, a także zadowolenie korelujące z postawą, która nazywa się:

4. Wdzięczność

Czy możemy czerpać radość z życia bez wdzięczności? Zamknij na chwilę oczy i wyobraź sobie: masz wszystko, ale za grosz wdzięczności. Teraz wyobraź sobie, że masz niewiele, ale za to, co masz, przepełnia cię wdzięczność. W której z tych dwóch sytuacji odczuwałbyś większą radość w życiu?

Często kierujemy się filozofią braku. To sprawia, że towarzyszy nam uczucie „niewystarczania”…

Badania wskazują, że takie podejście potrafi być motywujące, ale wiąże się z tym, że nawet gdy osiągamy to, co chcieliśmy, nasza nieumiejętność wdzięczności redukuje radość, ogranicza ją w czasie lub pozwala korzystać w niewielkim zakresie. Przy czym cieszenie się z tego, jacy jesteśmy, czy z tego, co mamy, nie wyklucza dążenia do czegoś innego, czegoś więcej. Jednak zupełnie inaczej dąży się do czegoś w poczuciu niedostatku, a inaczej z wdzięcznością.

Wdzięczność płynnie łączy się z czymś tak ważnym jak:

5. Zaufanie

Czy jesteśmy w stanie przewidzieć wszystko i wszystkich? Czy możemy skontrolować wszystko lub na wszystko wpłynąć? Nie.

Zaufanie to strategia środka, łączy w sobie zaangażowanie we własne życie, wybory i odpowiedzialności oraz odwagę akceptacji faktu, że życie jest nieprzewidywalne i ma o wiele większe możliwości od nas.

Ucieczka od życia wiąże się z ograniczaniem swojej wolności. Wolność zaś jest zgodą na ograniczenia. Cel kontroli, jakim jest wytworzenie poczucia bezpieczeństwa, jest skazany na porażkę, ponieważ i tak nie da się kontrolować wszystkiego. Zaufanie do siebie, do życia jako takiego umacnia nas w poczuciu własnej wartości i wolności mimo nieprzewidywalnej natury życia.

A skoro już mowa o strategii środka, to doceń…

6. Umiarkowanie

Przy pełnym zrozumieniu dla ludzkiej potrzeby bycia „naj”, dla chęci bycia częścią czegoś wyjątkowego warto zauważyć pewne osobiste konsekwencje, jakie się z tym wiążą. Chęć bycia „naj” oznacza porównywanie się z innymi, ciągłą pogoń i nierzadko „jazdę po bandzie” – często kosztem zdrowia fizycznego lub emocjonalnego – a nawet kłopoty finansowe. „Naj” zawsze ma swój koszt i swoją ciemną stronę.

Tymczasem umiarkowanie to postawa, która pozwala na doświadczanie głębi pojedynczych chwil i zdarzeń i nie ma nic wspólnego z przeciętnością. Paradoksalnie głębia daje większą intensywność niż ilość, tempo czy szaleństwo wrażeń. I co ciekawe, umiarkowanie stosuje się samo do siebie. Jeśli ma się ochotę czasem zaszaleć, pojawia się taka naturalna potrzeba, to zawsze można to zrobić, wracając potem do bazy, jaką jest równowaga. Jeżeli zdarza ci się działać kompulsywnie na ciągłej krawędzi, w ciągłym napięciu czy może na przesadnym udawanym luzie, to… zaryzykuj równowagę.

Te sześć powyższych postaw łączy się ze sobą, wynikają jedna z drugiej. Jeśli akceptujesz siebie, nie ma potrzeby, żebyś nie był ze sobą szczery. Szczerość względem siebie wiedzie do zaangażowania. Zaangażowania optymalnego – bez konieczności realizacji czyichś oczekiwań czy nadmiernych ambicji, czyli zaangażowania w umiarkowaniu.

Życie w zgodzie ze sobą, ze swoimi wyborami, z poczuciem brania odpowiedzialności, bez nadmiernej kontroli i jednocześnie uciekania od życia łączy się z zaufaniem i słuchaniem znaków, jakie wysyła życie. Takie płynięcie w życiowym nurcie prowadzi do uświadomienia sobie, że to, czym tak naprawdę się w życiu kierujesz, to…

7. Miłość

Coraz częściej, coraz śmielej terapeuci czy nauczyciele medytacji mówią o miłości jako postawie wobec siebie, postawie wobec życia. Oczywiście miłość rozumiana nie jako zapatrzenie w siebie czy nadmierna autoanaliza. Tylko jako życzliwa akceptacja swojej prawdziwości wiodąca do wspierających wyborów. Ale to tylko słowa, które nie oddają sedna. Poczuć miłość – cóż to jest za wolność.

Warto dodać, że są dwa rodzaje działań w życiu. Jedne są poszukiwaniem miłości. Drugie są wyrazem miłości.

Poszukujemy miłości na różne sposoby. Czasem próbujemy na nią zasłużyć, wikłając się w robienie rzeczy uznawanych powszechnie za dobre lub pozostając ustępliwymi względem czyjegoś stylu życia czy żądań, odsuwając własne potrzeby czy godność za trochę uwagi, tej składowej miłości. Często nasza strategia skupia się na osiąganiu biznesowych lub artystycznych szczytów.

Próbujemy miłość też zdobyć: manipulacją wymusić na kimś okazywanie miłości, czułości, uwagi. Szantażujemy innych, kontrolujemy lub manipulujemy groźbami, wabimy seksem czy nawet swoją dobrocią, „poświęceniem”, żeby tylko dostać choć ochłap miłości. Wkładamy mnóstwo wysiłku, najczęściej kosztem siebie, w niemającą końca pogoń za miłością, z jakiegoś powodu licząc, że coś z zewnątrz wypełni nasz domniemany wewnętrzny deficyt.

Z drugiej strony, część naszych działań to mniej lub bardziej udana próba wyrażenia miłości. Można by nawet napisać: mniej lub bardziej bezpośrednia. Okazujemy miłość na różne sposoby: przytulaniem, spojrzeniem, prezentem, tańcem, słowami, życzliwością, pomocą… Czasem jest to krzyk, konsekwencja względem siebie lub kogoś, próba kontroli (kochamy kogoś tak bardzo, że aż boimy się go stracić).

Gdybyśmy przeprowadzili śledztwo, niczym Sherlock Holmes, co jest pierwotnym źródłem naszych działań, starań, zachowań, to wyjdzie nam, że to miłość, siódma z postaw.

Moje osobiste doświadczenie z pracy z kursantami, z pracy ze sobą, z głębokich medytacji jest bardzo klarowne: powodem naszych działań – ponownie: pomijając uwarunkowania ewolucyjne – jest miłość albo poprzez jej świadomość i wyraz, albo poprzez iluzję jej braku (nieświadomość) i próbę jej pozyskania. Świadomość miłości do siebie leczy i uwalnia z kołowrotka uwikłań, autorecenzji i niewspierających nawyków.

Michał Niewęgłowski: nauczyciel medytacji i oddechu z 20-letnim doświadczeniem. Prowadzi warsztaty w Polsce i Europie: od tych o formule open, przez korporacyjne, po organizowane w więzieniach i poprawczakach, gdzie działa jako wolontariusz.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Polubić poniedziałki, czyli bliżej siebie nie tylko w weekendy Michał Niewęgłowski Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze