1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia

Twórcy kwiaciarni Kwiaty&Miut wydali nową książkę

Łukasz Marcinkowski i Radosław Berent, twórcy kwiaciarni Kwiaty&Miut (Fot. materiały prasowe)
Łukasz Marcinkowski i Radosław Berent kwiatami zajmują się kompleksowo – osiem lat temu założyli słynną kwiaciarnię Kwiaty&Miut, prowadzą organiczną farmę, gdzie hodują setki odmian kwiatów, promując zrównoważoną uprawę roślin. Swoją wiedzą florystyczną i ogrodniczą dzielą się na warsztatach i w książkach. Właśnie wydali trzecią – „Elementarz kwiatowy”. Publikujemy jej fragmenty.

W „Elementarzu kwiatowym” znajdziemy mnóstwo praktycznej wiedzy o kwiatach, sposobach uprawy i pielęgnacji, a także dziesiątki inspiracji florystycznych.

„W tej książce połączyliśmy wszystkie nasze pasje i umiejętności: zrównoważone ogrodnictwo i miłość do natury, florystykę i zachwyt
kwiatami, fotografię i podziw dla naszych mistrzów, potrzebę tworzenia i pomysły na kwiatowe aranżacje. […] Dzielimy się naszym doświadczeniem i z kwiaciarni, i z ogrodu” – piszą floryści.

„Elementarz kwiatowy” to trzecia książka pod szyldem marki Kwiaty&Miut, poprzednie – o kwiatach ciętych i o roślinach doniczkowych – cieszyły się wielkim powodzeniem wśród miłośników zieleni.

Fragment książki „Elementarz kwiatowy”

Na samym początku, kiedy przymierzaliśmy się do uprawiania kwiatów, myśleliśmy o uprawie na dużą skalę, teraz wiemy, że to nie nasza droga. Nasz styl to „freestyle gardening” – eksperyment na żywym organizmie, a właściwie na dwóch żywych organizmach. Wszystkiego uczymy się sami, w praktyce. Popełniamy przy tym mnóstwo błędów, ale nie tracimy zapału. Z roku na rok jesteśmy coraz bardziej samowystarczalni. Nasza farma ma pół hektara, tyle, byśmy w sezonie mogli sami zaopatrywać kwiaciarnię. Poza sezonem wciąż musimy się posiłkować kwiatami z giełdy, ale staramy się maksymalnie ograniczać, a jeśli już musimy kupować, to w pierwszej kolejności szukamy u polskich ogrodników.

Gdy zimą dopada nas tęsknota za kwiatami, warto wpaść do dobrej kwiaciarni i udekorować dom wielobarwnym bukietem. (Fot. materiały prasowe)

Od początku przygody z uprawą kwiatów ważna była dla nas ekologia. Czujemy się w obowiązku, jako młode pokolenie florystów w Polsce (ale też na świecie, bo zrównoważona florystyka to wciąż niszowy trend), pokazać, że organiczna uprawa kwiatów jest w naszym kraju możliwa i opłacalna. Za każdym razem, kiedy dowiadujemy się, że kogoś do tego zainspirowaliśmy, czujemy sens naszych działań. To dla nas ogromna radość. Bo to nie efekt pracy z kwiatami jest dla nas najważniejszy – nie te wszystkie bukiety i kompozycje – ale to, skąd je mamy i w jaki sposób wyrosły. Możemy uprawiać piękne kwiaty w Polsce, nie musimy sprowadzać ich z daleka. Przez takie małe wybory wspólnie decydujemy, w jakim kierunku podążamy i w jakim świecie chcemy żyć – jako ludzie świadomi, których obchodzi natura. Dlatego zawsze korzystaliśmy i będziemy korzystać z roślin, które rosną dziko. One także są piękne, zwracajmy na nie uwagę. Pamiętajmy jedynie, ścinając je, że musimy część zostawić, by mogły zawiązać nasiona i dalej się rozsiewać. I absolutnie nie namawiamy do bojkotowania kwiaciarni – kupujmy kwiaty, kupujmy jak najwięcej, tylko pytajmy, skąd pochodzą, i jeśli to możliwe, wybierajmy te z lokalnych upraw.

Łukasz z wózkiem pełnym dalii w naszej ulubionej, ciepłej kolorystyce. Dalie to kwiaty gorącego słońca i zimnych nocy. (Fot. materiały prasowe)

Przynosisz do domu kwiaty – ścięte przed chwilą w ogrodzie, kupione w kwiaciarni, otrzymane w prezencie – i co dalej? Jeśli chcesz się nimi dłużej cieszyć, nie wystarczy, że nalejesz wodę do wazonu, wstawisz bukiet i już. Poświęć chwilę i odpowiednio przygotuj kwiaty, a odwdzięczą ci się z nawiązką. Warto wiedzieć, że gatunki, a nawet odmiany, różnią się trwałością po ścięciu. Chryzantema, jeśli o nią zadbamy, potrafi wytrwać w wazonie nawet miesiąc. Niesamowite, prawda? Za to mak polny wytrzymuje dwa dni (a czasem krócej) i się rozpada – taka jego natura.

W naszej kwiaciarni od kwietnia do września sprzedajemy kwiaty z własnej farmy. Warto znaleźć w domu miejsce, w którym można wyeksponować kwiaty w wazonie. (Fot. materiały prasowe)

6 kroków, dzięki którym kwiaty w wazonie zachowają dłużej świeżość

Ten zestaw sześciu kroków dla miłośników kwiatów powinien być oczywisty, a ich wykonywanie – odruchowe jak codzienne mycie zębów. Higiena to podstawa.

  1. Kwiaty do transportu zawsze pakuj w papier.
  2. Przygotuj czysty wazon z wodą z chlorem.
  3. Rozetnij wiązanie bukietu.
  4. Usuń nadmiar liści.
  5. Odśwież cięcie – utnij przynajmniej 2 centymetry.
  6. Upewnij się, że żaden liść nie został pod wodą.

Przygotuj czysty wazon i napełnij go w ¾ letnią wodą. Ciepła woda ma wyższe ciśnienie i mniej tlenu niż zimna, to powoduje lepsze nawodnienie przyniesionych do domu roślin, które przez jakiś czas nie mogły pić wody.

Jeżeli kwiaty są w pąkach, dodaj odżywkę. Jeśli są w pełnym rozkwicie lub przeważają kwiaty z rodziny Asteraceae, lepszy od odżywki jest chlor, który zapobiega rozwijaniu się bakterii. Odżywka daje odwrotny efekt – sprawia, że roślina szybciej rozkwita, ale też przekwita, a w związku z tym woda szybciej gnije.

Na starzenie się kwiatów duży wpływ ma temperatura otoczenia. Kwiaty wolą chłód – optymalna temperatura to około 18 stopni, dlatego nie należy ich stawiać w pobliżu źródeł ciepła. W gorące i suche dni, podobnie jak w sezonie grzewczym, kwiaty szybciej wypijają wodę z wazonu – pamiętaj, by ją uzupełniać.

Sprawdzaj, czy woda jest czysta. Mamy na to prosty test – jeśli nie jest tak czysta, że bez obaw byśmy się jej napili, to znaczy, że należy ją wymienić. Wazon trzeba umyć, a łodygi na świeżo podciąć.

Z bukietu, który stoi w wazonie już jakiś czas, usuwaj na bieżąco przekwitnięte kwiaty, a zostawiaj trwalsze gatunki. Dzięki temu bukiet może wytrzymać w dobrej formie nawet 10 dni.

Unikaj stawiania wazonu z kwiatami w przeciągu i przestawiania go z miejsca na miejsce, ponieważ powoduje to obsypywanie się kwiatostanów i kwiatów.

Jak widzisz, to nic skomplikowanego. Troska jest częścią przyjemności obcowania z czystym pięknem, a energia poświęcona kwiatom będzie wracać do ciebie każdego kolejnego dnia.

Ciemiernik – róża Bożego Narodzenia

Ciemiernik kwitnie wtedy, kiedy inne rośliny pozostają jeszcze uśpione. Kojarzy nam się z delikatnymi bukiecikami, które zimą robiła mama Łukasza, wstawiając po parę ciemierników do małych szklanych buteleczek. Bo ciemiernik to zimowy kwiat, który należy do tej samej grupy leśnych roślin dzwonkowatych co konwalia czy kokoryczka. I podobnie jak one jest trujący. Ma wyjątkowo urokliwe kwiaty, z płatkami o skórzastej fakturze, w kolorach od delikatnych, nieśmiałych odcieni zieleni, bieli czy bladego różu po niemal czerń bakłażanu. Na tle ogrodu pogrążonego w zimowym śnie wydają się jeszcze bardziej magiczne i tajemnicze. Stąd zapewne wzięły się wierzenia i legendy z ciemiernikiem w roli głównej.

Ciemiernik, Helleborus, odmiana „Double Ellen Red” (Fot. materiały prasowe)

Moda na te delikatne kwiaty przywędrowała do nas od zachodnich sąsiadów, gdzie zimy są z reguły łagodniejsze i ciemiernik zakwita już w grudniu. Dlatego we Francji, w Niemczech i Anglii nazywa się go „różą Bożego Narodzenia”. Ma też to drugie oblicze – rośliny silnie trującej. Anglicy sadzą go przy wejściu do domów dla odstraszenia złych mocy.

U nas jego kwiaty pojawiały się zwykle po pierwszej odwilży w towarzystwie zawilców i przylaszczek, ale coraz częściej zakwita już w grudniu, co jest niezbitym dowodem na postępujące ocieplenie klimatu.

Z tym że ciemiernik wcale nie lubi ciepła. Optymalna dla niego temperatura w pomieszczeniu to poniżej 18 stopni. Przy wyższej szybko traci turgor – więdnie. Już kiedyś o tym pisaliśmy, ale wciąż jest aktualne – by cieszyć się kwiatami ciemiernika dłużej, ścinamy główki i układamy je w głębokim talerzu z wodą.

„Elementarz kwiatowy”, Łukasz Marcinkowski i Radosław Berent, Kwiaty&Miut, www.elementarz-kwiatowy.pl

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze