1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia

Śmiałość, dyscyplina i niezłomny charakter – sport uzdrawia dzieci na wielu poziomach

Sport to nie tylko zdrowie. Uczy samokontroli, wytrwałości, oswaja z porażkami. Ponadto wyrabia moralny kręgosłup i daje wiele radości… Jednak, żeby zadziało się to wszystko trzeba wybrać dla dziecka odpowiednią dyscyplinę i dobrego trenera. (Fot. iStock)
Trener taekwondo Jacek Łuniewski nie ma wątpliwości, że sala gimnastyczna to dobra przestrzeń edukacyjna dla każdego dziecka i nastolatka. Także z ADHD, anoreksją, nerwicą czy spektrum autyzmu. Na czym polega magia zorganizowanego sportu?

Czy z każdego dziecka zrobiłbyś sportowca?
Z każdego nie, bo wielu rodziców by mi w tym skutecznie przeszkodziło.

W jaki sposób rodzice mogą przeszkodzić?
Jeśli sami nie uprawiali żadnego sportu, nie widzą sensu w systematycznym i ukierunkowanym na rozwój wysiłku fizycznym. Nie wierzą w równowagę między ciałem i umysłem. Chcą, żeby dzieciak szybko zdobył złoto, tymczasem starogrecka zasada łączności piękna z dobrem, kalokagatia, nie zestarzała się i sport pod okiem trenera-pedagoga to wspaniała przestrzeń dla każdego dziecka.

Także z ADHD, anoreksją, nerwicą?
Rodzice często sami z siebie wykluczają własne dziecko, na przykład odbierają mu frajdę uprawiania sportu, bo ma kłopoty z nauką. To, że jakieś dziecko – nawet z bardzo skomplikowaną diagnozą – sprawia trudności wychowawcze w szkole, nie znaczy, że na treningach też będzie je sprawiać. Hala sportowa to inna przestrzeń niż klasa czy dom rodzinny.

Ja zapraszam wszystkich. Pamiętajmy, że do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska. Poza tym ja nie rywalizuję z rodzicami, gram z nimi w jednej drużynie.

Czy dobrze rozumiem, że dziecko z diagnozą znajdzie miejsce na twoich treningach sportowych?
Zdecydowanie. W Mińsku Mazowieckim, gdzie prowadzę treningi, mamy poradnię pedagogiczną, w której pedagożki wypisują dzieciom z ADHD, spektrum autyzmu czy nerwicami receptę na sport. Wysyłają je do naszego klubu.

Ze spektrum na taekwondo?
Sport z dobrym trenerem to oferta, której nie ma prawie żadna szkoła, bo nauczycielom brak narzędzi wychowawczych, które mają trenerzy. Uprawianie sportu pomoże, a łatki „zaburzonego” nikomu nie przyklei. Ostatnio napisała do mnie mama dziewczynki ze spektrum z prośbą o trening indywidualny, bo córka bardzo źle funkcjonuje w grupie rówieśniczej. Zaprosiłem ją do grupy, gdyż dziecko na treningu może funkcjonować znakomicie. Jako trener mam obowiązek stworzyć atmosferę, w której nie ma miejsca na przemoc czy dokuczanie. Klub sportowy to miejsce, które uczy prawdziwej tolerancji.

Uprawianie sportu może więc wspomóc dziecko w wychodzeniu z problemów psychologicznych?
Owszem. Niestety, wielu rodziców oczekuje natychmiastowych sukcesów. Kiedy adept na przykład nie awansuje do bardziej zaawansowanej grupy, pojawiają się z pretensjami. „Jak to możliwe, że jego dwaj koledzy przeszli, a on nie? To on już nie będzie do pana przychodził”. Od lat nieustająco dziwi mnie taka postawa. Przecież z rodzicami mamy wspólny cel: wychować zdrowego psychicznie i fizycznie człowieka. Często takie rozmowy wynikają z ambicji rodziców, bo dziecko doskonale wie, ile musi jeszcze się nauczyć, zanim awansuje do wyższej grupy.

Ale są też rodzice chętnie współpracujący?
Jasne. Wiele razy rodzice przychodzili do mnie, mówiąc: „Trenerze, proszę coś zrobić, żeby mój syn został w klubie, bo on tylko z panem chce rozmawiać”. „Trenerze, nasza mała ma anoreksję. Proszę nas wesprzeć w terapii”. Albo: „Przyprowadzamy go do pana, bo znęca się nad młodszym bratem i nikt nam nie umie pomóc”. Bywali rodzice, którzy mówili, że w szkole są same skargi, że dziecko ma depresję, nerwicę, że nie chce czytać lektur... Jeśli rodzice dadzą mi kilka lat, wyprowadzę dziecko na prostą. Tylko muszą szczerze ze mną rozmawiać, otworzyć się, a nie wstydzić, że dzieciak ich na przykład nie szanuje.

Jednak często dziecko samo mówi: „Mam dość, nie chcę już chodzić na treningi”.
Rozumiem. A czy kiedy mówi: „Nie chcę chodzić na angielski”, to rodzice też je od razu wypisują? W Polsce panuje model nieharmonijnego rozwoju dzieci. Rodzice stawiają na naukę, a gdzie rozwój moralny, emocjonalny, społeczny i fizyczny? Czy gdyby twoje pięcioletnie dziecko powiedziało: „Nie będę myć zębów”, to byś mu na to pozwoliła?

Z tego, co mówisz, wnoszę, że wiele dzieci dopiero na treningu styka się ze światem zasad, musi się do czegoś dostosować. Jak dzisiejsi mali indywidualiści to znoszą?
Dobrze. Małe dziecko nie powinno decydować, czy chce umyć zęby i czy chce chodzić na trening. Tymczasem wielu rodziców boi się własnych dzieci, schodząc im z drogi i pozwalając na wszystko. Uprawianie sportu przeciwdziała takiemu zachowaniu. Sport uczy każdego, że czasem jest lepiej, czasem gorzej, a porażka i podnoszenie się po niej jest elementem treningu. Powolne, żmudne dochodzenie do perfekcji to coś, z czym trenujące dziecko szybko się oswaja. Poza tym korzysta z mocy autorytetu, a ciężko żyć bez żadnych wzorów.

I tym autorytetem może być trener?
Tak. Zachęcam wszystkie tak zwane niegrzeczne, sprawiające trudności, nieakceptowane, nielubiane przez kolegów dzieci do uprawiania zorganizowanego sportu. Gwarantuję, że po kilku miesiącach zajęć w grupie odzyskają zapał i do nauki, i do sportu.

Czy to taekwondo ma taką siłę odziaływania, czy raczej osoba trenera, czyli w tym wypadku twoja?
Nie umiem ocenić siebie. Pracuję najlepiej jak umiem, ale specyfika dyscypliny oczywiście bardzo mi pomaga. W sztuce walki, jaką jest taekwondo, od pierwszego treningu obowiązuje zasada pięciu wartości: grzeczność, uczciwość, wytrwałość, samokontrola i niezłomny duch. Nie dopuszczam odstępstwa od żadnej i pewnie dlatego, że jestem konsekwentny, młodzi wierzą, że warto za mną podążać.

Kiedy zasięgałam o tobie języka, usłyszałam, że uczysz szacunku do przeciwnika…
Dla mnie to oczywiste. Podczas treningów i na zawodach, kiedy adept jest konfrontowany na macie z adeptem z wyższej klasy, obaj muszą zachować dla siebie najwyższy szacunek. To, że ktoś jest młodszy, mniejszy – nie znaczy, że możesz go zlekceważyć lub nie szanować. To samo dotyczy empatii czy kultury osobistej.

Ale to brzmi jak ostry rygor!
Wręcz przeciwnie. Taekwondo spełnia rolę ekspresyjną, ważną w okresie dorastania. Adeptki i adepci mogą się popisywać, zwłaszcza w tak zwanych układach, gdzie synchronizacja jest połączona z indywidualnym wykonaniem ruchu, na przykład tak trudnego jak wykop z utrzymaniem równowagi. Techniki nożna i ręczna wymagają ogromnej precyzji, dyscypliny umysłu. W tym sporcie jest się czym popisać.

A gdy ktoś w takim układzie jest najsłabszy? W obecnych czasach jest bardzo dużo agresji wśród nastolatków, a nawet dzieci. Czy sport walki tej agresji nie wzmacnia?
Sztuka walki to nauka spokoju i wyciszenia. Ma przygotowywać do życia, a nie udziału w zawodach, i na tym polega jej specyfika. Chciałbym, żebyś zaczęła przychodzić do nas na treningi...

A czy to nie za późno?
Nigdy nie jest za późno, żeby dobrać się do swojego potencjału fizycznego, emocjonalnego, moralnego, żeby spojrzeć na życie z innej perspektywy i zrobić porządki ze swoim ciałem, sprawnością, ale też z relacjami w swoim życiu.

Mamy w klubie grupę seniorów. Dla wielu rodziców, zwłaszcza matek, kontakt z tak wymagającym treningiem to nie tylko pokazanie, na co je stać, ale czasem jedyna szansa dotarcia do swojego dziecka, zawarcia z nim porozumienia.

Dzieci mają już trudności z pracą zespołową, czy przypadkiem sport nie wzmacnia dodatkowo nastawienia na sukces indywidualny?
Nic mi o tym nie wiadomo, sport to przede wszystkim przyjemność. Emocje, których doświadczasz, bardzo często właśnie we wspólnocie, jaką jest wspólny trening. Ten moment, gdy masz coś zrobić i dajesz z siebie wszystko, pokonujesz pierwszy opór umysłu i ciała, a potem z satysfakcją bierzesz prysznic po treningu (bo zwracamy także uwagę na zachowanie higieny osobistej), to nieporównywalny z niczym koktajl endorfin.

Przecież dzieciom nie chce się ciężko pracować, męczyć się na treningach, jeśli nie mają wrodzonego genu rywalizacji.
Wszystko w życiu jest wysiłkiem i wszystko jest rywalizacją. W każdym obszarze życia możesz być ambitny albo nie być. Wiele dzieciaków czy nawet rodziców, którzy zaczęli trenować, chce się tylko pobawić, ale z czasem budzi się gen rywalizacji sportowej, bo zaczynasz być zwyczajnie ciekawy, czy dasz radę i na ile cię stać. Chcesz sam siebie sprawdzić; zobaczyć, jakie są dziś twoje możliwości.

Z drugiej strony wielu moich podopiecznych woli trenować dla siebie, nie chcąc jeździć na zawody, i to też jest wspaniałe. W grupie trenujących, tak jak w życiu, mamy wszystkie postawy. Na tym też polega sztuka szacunku wobec drugiego człowieka. W warunkach hali sportowej każdy jest inny, ma inne zdolności, możliwości, chęci, ambicje, marzenia, a zadaniem trenera jest stworzenie przestrzeni dla każdej postawy.

To wymaga od ciebie masy pracy.
Taką wybrałem drogę. Całe swoje życie zbudowałem na sztuce walki i jestem jej wierny.

Niezłomne serce.
Dokładnie tak. Przy okazji chcę wspomnieć o patriotyzmie. Ja sam i moje podopieczne, które zaznały występów w reprezentacji Polski, nigdy nie zapomnimy tego momentu, gdy stoisz na podium z orłem na piersi i śpiewasz hymn państwowy. Patriotyzm w sportach walki jest czysty jak łza. To coś diametralnie innego niż rzucanie butelkami w drużynę przeciwnika.

Czy to krytyka piłki nożnej? Nie lubisz jej?
Ta dzisiejsza psuje wizerunek sportu. Sztuka walki nastawiona jest z założenia na rozwój moralny, duchowy, a dopiero na końcu fizyczny. Wygrana ma tu drugorzędne znaczenie. Niestety tak kochana w Polsce piłka nożna nie ma tych walorów. Chłopcy garną się do tego sportu, ale uczą się agresji, wyzwisk, pogardy dla przeciwników, wulgarności, oszustw sportowych. Kiedy wchodzę do nowej klasy, od razu wiem, który chłopak trenuje piłkę nożną. Siedzi rozwalony i zachowuje się arogancko.

Pracujesz w szkole, więc znasz nie tylko trenującą młodzież. Twoja szesnastoletnia córka, mistrzyni Polski, powiedziała mi, że dzięki treningom jest śmiała. Podejdzie do nauczyciela i otwarcie porozmawia. Od dziecka nie boi się starszych, agresywnych, nie boi się nigdzie wyjechać, wejść w nowe środowisko.
To prawda. Sztuka walki kształtuje i wzmacnia charakter. Rodzice koleżanek Karoliny często pytają, czy ona także gdzieś tam idzie, bo wtedy puszczą tam też swoje dziecko, ale tylko z nią. Adeptka taekwondo z takimi osiągnięciami nie upije się na imprezie. Proszę, możesz o moich adeptów podpytać, kogo tylko chcesz. Nawet po małym dzieciaku, który na poważnie zaangażował się w treningi, widać, że byle głupota nie ściągnie go na złą drogę.

Przed naszą rozmową wiedziałam, że sport ma przede wszystkim walor zdrowotny. Teraz jednak bardziej zainteresował mnie walor wychowawczy…
Dziecko, które złapało bakcyla sportu, kocha wysiłek i tę satysfakcję, gdy po pół roku powtarzania tego samego, wreszcie się uda. Uprawianie sportu szybko przekłada się na naukę. Ja nie dopuszczam złych ocen. Adept sztuk walki ma się uczyć dobrze na każdym etapie życia, bo to jest obowiązek wobec drogi, którą wybrał. Rodzice grożą dzieciom, że zabiorą im telefon, jeśli nie zrobią czegoś tam. Rodzice dzieci uprawiających sport z dobrym trenerem grożą, że nie puszczą ich na trening. Moi adepci czytają więc lektury, odrabiają lekcje, sprzątają pokoje.

Od trenera łatwiej przyjąć krytykę niż od rodzica?
Masz coś wyćwiczyć i kropka. Rób to milion razy, aż będzie dobrze. Wiele dzieci pierwszy raz w życiu ode mnie słyszy: „Źle, jeszcze raz”.

I to odróżnia trenera od rodzica.
Rola trenera polega na tym, żeby wydobywać z młodych ludzi wszystko, co najlepsze, a oni stawiają naturalny opór, na przykład w postaci lenistwa. To normalne. Mocowanie się adepta z mistrzem jest istotą pracy trenerskiej.

A co jest najtrudniejsze w pracy trenera?
Pierwszy trening. Kiedy przedszkolak albo licealista przychodzi do mnie pierwszy raz, muszę zrobić wszystko, żeby przyszedł po raz kolejny.

Czy wśród sportowców nie ma nadmiernego kultu ciała? Jesteś trenerem żeńskiej reprezentacji, jak to widzisz? To nie zaszkodzi dziewczynom?
Każda adeptka może wyglądać jak chce i każda wygląda normalnie, zgodnie ze swoim wzrostem i budową. To nie ten obszar życia. Nie zajmuję się ani modelingiem, ani kulturystyką.

Jaki jest twój apel do rodziców?
Poślijcie swoje dzieci do dobrego trenera, któremu ufacie i który was wesprze w wychowaniu. Bądźcie z nim zawsze szczerzy. Nie obrażajcie się, kiedy wasze dziecko nie odniesie spektakularnych sukcesów, i nie pozwólcie, żeby nie poszło dziś na trening, bo mu się akurat nie chce. Sami też zacznijcie ćwiczyć pod okiem trenera.

Jacek Łuniewski, VII dan, trener kadry narodowej kobiet w taekwondo, właściciel klubu sportowego MKS „Taekwon-Do” w Mińsku Mazowieckim.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze