1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia

Kierunek relaks – pod palmą w niecałe pół godziny od Warszawy

Suntago (Fot. materiały prasowe)
Lenistwo z książką pod palmami, egzotyczne masaże, baseny z wodą termalną, niezapomniane zachody słońca. Znalazłam to wszystko zaledwie pół godziny od Warszawy, w strefie Relax oraz Wellness & Spa w Suntago. I już wiem, że gdy tylko moja głowa i moje ciało będą pilnie potrzebować resetu, w każdej chwili mogę zafundować im dzień w klimacie egzotyki rodem z najpiękniejszych zdjęć na Instagramie. Bliżej do relaksu chyba już nie ma.

Wieczne deadline’y, spotkanie za spotkaniem, ból w szyi, ramiona spięte do granic możliwości. Moje ciało domaga się odrobiny czułości. Mój umysł z resztą też. Na szczęście już dawno mam zaplanowany dzień #metime w Suntago. 08.00 – dzwonek budzika. Biorę szybki prysznic, jem lekkie śniadanie. Wrzucam do torby kostium, klapki, książkę, butelkę z wodą i ruszam przed siebie. Tradycyjnie, jak zawsze o tej godzinie, mały korek na wyjeździe z Warszawy, ale po chwili jadę już pustą A2. W niecałe 35 minut dojeżdżam do Wręczy, gdzie położony jest największy zadaszony park wodny w Europie - Suntago.

Suntago (Fot. materiały prasowe)

Punkt 10.00, kiedy otwierają się drzwi parku, przekraczam próg raju. I już po chwili znajduje się w wymarzonej strefie 16+. Czeka tu na mnie spokój, sauny, baseny z wodą termalną i umówiony wcześniej rytuał w Wellness & Spa. Jest dobrze, jest gorąco, jest wręcz tropikalnie. Nie tylko przez wrażenie, które robi ponad 740 palm sprowadzonych z całego świata, m.in. z Florydy, Malezji i Kostaryki, ale też przez temperaturę powietrza, która przez cały rok wynosi tu 32 stopnie Celsjusza. To cudowne wrażenie upału, jak i z resztą ciepła woda w basenach, to zasługa tutejszych wód termalnych. W jednym z budynków parku Suntago znajduje się głęboka na 1,7 metra studnia i to tu przez cały czas specjalne pompy wydobywają wodę termalną z głębi ziemi. Naturalnie gorącą, bogatą w minerały i przefiltrowaną przez skały. To jej ciepło ogrzewa wszystkie przestrzenie i to ona wypełnia tutejsze baseny po dodatkowym napowietrzeniu i chlorowaniu, zabezpieczeniu przed bakteriami i grzybami. Jej niezwykłe właściwości relaksacyjne i zdrowotne najlepiej można odczuć w ośmiu basenach witalnych. Mam w planach. Mój dzień #metime zaczynam jednak w SPA.

Suntago (Fot. materiały prasowe)

Gorący piasek

Do spa wchodzę z antresoli, z której rozpościera się widok, niczym doskonały kadr filmowy, na gigantyczny las palm, błękitny basen termalny z jacuzzi, hydromasażem, barami rodem z egzotycznej plaży i błękit nieba ciągnący się po horyzont. Szklana konstrukcja zamiast ścian i dachu jest wręcz stworzona do podziwiania nieba i zachodów słońca. Jeśli znajdę czas, na pewno będę podziwiać go stąd.

14 gabinetów, w tym dwa dla par, 120 zabiegów w menu i łóżka zaprojektowane z myślą o najwygodniejszym odpoczynku. Jest podgrzewane łóżko do rytuału hammam, wodne, z podgrzewaną solą himalajską i z podgrzewanym piaskiem kwarcowym. Do wyboru, do koloru, bo większość dodatkowo funduje chromoterapię. Na autorski rytuał Suntago, masaż na ciało Jamango kładę się na łóżku z piaskiem kwarcowym. W gabinecie panuje prawdziwa atmosfera zen. Przyciemnione światło, blask świec, relaksująca muzyka w tle. Czuję, że moje zmysły trafiły pod właściwy adres, a moje ciało - niczym na rajskiej plaży – zbiera całą energię rozgrzanego piasku. Terapeutka ustawia wedle mojego życzenia temperaturę i kolor podświetlenia łóżka. Proszę o 38 st.C i kojącą moc błękitu. Odpływam, mimo że Jamango to dość energiczny masaż na bazie olejku z kompleksem witamin. Rozluźnia spięte mięśnie i sprawia, że skóra jest idealnie nawilżona, miękka w dotyku. Dokładnie tego właśnie było mi potrzeba.

Suntago (Fot. materiały prasowe)

Rytuał Jamango to tylko jeden z 16 różnych masaży w ofercie SPA. Można umówić się na masaż głowy, pleców, liftingujący Kobido na twarz lub refleksologię stóp. A jeśli ma się ochotę na coś specjalnego, wystarczy głośno powiedzieć życzenie. W Suntago Wellnes&SPA z założenia każdy zabieg na twarz i ciało dobierany jest do indywidualnych potrzeb gościa. Umówisz się tu także na manicure, pedicure połączony z masażem stóp i dłoni oraz jeden jedyny w swoim rodzaju marokański rytuał hammam na ciało. Ten detoksykująco-relaksujący zabieg na ciepłym łóżku rozpoczyna się od masażu oczyszczającą rękawicą kessa i pianą z mydła na bazie czarnych oliwek, a kończy masażem ciepłym olejem arganowym. Bajka i wygładzona do potęgi skóra. Po takich przyjemnościach, należy mi się chwila odpoczynku. Godzina leniuchowania na leżaku w cieniu palm i z książką w ręku. Niech drogocenny olejek dobrze się wchłonie w skórę. Sięgam po telefon, by zrobić zdjęcie palm. Pięć nieodebranych połączeń. Przepraszam, ale dziś nie oddzwaniam. Dziś jestem tylko dla siebie.

Zabawa w ciepło-zimno

15.00 Nie pamiętam, kiedy ostatni straciłam poczucie czasu, jak tu. Ale wiem, że najwyższy czas na Saunaria, które również należy do strefy 16+. Wstęp dozwolony wyłącznie w szlafroku, który otrzymuje na recepcji przy wejściu do saun. Nie mogę wejść tu w kostiumie, ani zabrać ze sobą telefonu. Totalna strefa relaksu. 15 różnych saun, solna i śnieżna grota i koreański pokój wypoczynku wyłożonym ciepłymi kamieniami. Jedna z najgorętszych saun to fińska Valhalla. Temperatura dochodzi w niej do 95 st.C. Tu właśnie odbywają się niesamowite seanse dymne oraz gorące sesje z zapachami lasu i przypraw, o które warto dopytać się w recepcji. I choć uwielbiam ciepło, to jednak panująca w tej saunie temperatura pokonuje nawet mnie.
Przechodzę do sauny aromatycznej, w której temperatura wynosi 65 st.C, a wilgotność powietrza - 60%. Siedzę, wdycham przepiękny zapach eterycznych olejków i czuję, że kamień, który mam zamiast pleców ulega jeszcze większemu rozluźnieniu. Najlepiej czuje się w klasycznej tureckiej łaźni parowej. Niższa temperatura (45 st.C) i bardzo wysoka wilgotność powietrza (100%). Klasyka wśród saun i od wieków najlepszy sposób na oczyszczenie i nawilżenie skóry, inhalację dróg oddechowych i poprawę odporności. Kładę się wygodnie na ciepłych kamieniach, skupiam się na głębokim spokojnym oddechu, a przy okazji funduje włosom extra nawilżenie. Przed wejściem do strefy saun nałożyłam na włosy regenerującą maskę, która pod wpływem temperatury działa na włosy jak zabieg. Odpuszczam sobie wszystko. Nawet nie martwię się, że nie zobaczę dzisiaj wszystkich atrakcji strefy Saunaria. Nie sposób. Zaglądam z ciekawości jeszcze do największej sauny - Akwarium. Przypomina kameralną salę kinową. Ale zamiast ekranu jest wielkie akwarium pełne kolorowych ryb, w które można wpatrywać się bez końca. Zaglądam też na sekundę do sauny Rajska Plaża, w której można poczuć się jak na Malediwach. Na ścianie wyświetlany jest widok słonecznej plaży. A realność tego obrazka potęguje fakt, że leżąc na leżaku, stopy dotykają miękkiego białego piasku. Czuję jak moja rozgrzana skóra potrzebuje schłodzenia. Obieram więc kierunek Mont Blanc. To nazwa groty, w której leży prawdziwy śnieg, a temperatura spada do -12 st. C. Alternatywą jest wodospad Calla, tuż przy wejściu i wyjściu do strefy. Wodospad zimnej wody, który spływa z gigantycznych kwiatów kalii. Ta piękna konstrukcja robi wrażenie i wierzę, że gdyby można było wnosić do tej strefy telefony, jej zdjęcia byłyby wysoko w rankingach najlepszych zdjęć Instagrama.

Suntago (Fot. materiały prasowe)

Wielkie zanurzenie

18.00. Niezmiennie kusi mnie basen termalny wśród palm, w którym można pływać też na zewnątrz i wymasować plecy biczami wodnymi. I choć wciąż mijam go od rana, celowo zostawiam sobie tę przyjemność po zachodzie słońca. Zawsze marzyłam, aby polewitować w błękitnej wodzie pod niebem pełnym gwiazd. Nie mogę nie zajrzeć do strefy basenów witalnych, położonej kilka kroków dalej. Przygaszone światło, nastrojowa muzyka, mozaiki, freski - atmosfera łaźni antycznych. Znajduje się tu osiem basenów witalnych. Każdy o innych właściwościach. Zanurzam się w basenie solankowym o podobnym stopniu zasolenia co Morze Martwe. Kładę się na plecach, zamykam oczy i nie myślę o niczym, a moje ciało pielęgnuje woda. Woda termalna wydobywana ze źródeł Suntago to prawdziwe bogactwo pierwiastków. Wapń, potas, żelazo, magnez, krzem, chrom, siarka, mangan, selen, lit, wapń. To dzięki nim regularne kąpiele w basenach termalnych łagodzą bóle mięśni i stawów, regulują tętno i wyciszają układ nerwowy. Nie wspominając o tym, że działają antyoksydacyjne, nawilżająco i kojąco na skórę. Po 40 minutach lenistwa w wodzie czuje, że moja skóra jest gładka, nawilżona. Nie marzę nawet o balsamie do ciała. Kiedy leniwym krokiem wychodzę ze strefy basenów witalnych, słońce jest już nisko. Swoim cudownie pomarańczowym kolorem rozświetla strefę Relaxu. Zanurzam się basenie wśród palm. Podpływam do baru, zamawiam bezalkoholowe mohito. Z drinkiem w dłoni, zanurzona w ciepłej wodzie po szyję na świeżym powietrzu, oglądam przepiękny zachód słońca. Patrzę i marzę, aby ten dzień nie kończył się tak szybko.

Suntago (Fot. materiały prasowe)

21.00 Wstukuję w nawigację kierunek dom. I kiedy wyruszam do Warszawy, już wiem, że tu wrócę. Następnym razem być może na dzień lub dwa dłużej i zanocuje w jednym z bungalowów w Suntago Village. To baza 92 domków urządzonych w skandynawskim klimacie i wyposażonych w aneks kuchenny, klimatyzację i wi-fi. Pięć minut od głównego budynku parku, z całodobowa strefą SunHub, czyli recepcją i mini sklepem typu "grab&go", w której rano można zamówić świeży sok z pomarańczy. A jadąc kiedyś, gdzieś dalej w świat kamperem, zatrzymam się tu na pewno po drodze. Tym bardziej, że jak mówią najnowsze badania psychologa Daniela Kahnemana, najważniejszy w odpoczywaniu wcale nie jest czas, ale niezapomniane wspomnienia. One decydują, czy skutecznie odpoczywamy i jak bardzo jesteśmy szczęśliwy. A ja w Suntago znalazłam sporo nowych powodów do szczęścia w zaledwie jeden dzień.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze