1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia

„Przeszłam z trybu współczucia w tryb działania” – mówi Zosia Zochniak, założycielka portalu Ubrania do Oddania

Zofia Zochniak (Fot. archiwum prywatne i profil FB)
Na początku wojny w Ukrainie organizowała jedne z największych transportów z pomocą z Warszawy dla uchodźców. Opowiada o doświadczeniach tamtego czasu i daje wskazówki na przyszłość.

Kiedy rozmawiałyśmy ostatnio, skupiałyśmy się na tym, jak ratować planetę. Nie przypuszczałyśmy, że kilka miesięcy później wybuchnie wojna, a twoje Ubrania do Oddania będą angażować się w inny ratunek, dla uchodźców z Ukrainy.
Misja pomagania jest wpisana w DNA Ubrań do Oddania. Zawsze pomagaliśmy, bez rozgłosu i chwały. Regularnie angażujemy się w przygotowywanie pomocy rzeczowej celowej dla różnych instytucji: od szpitali psychiatrycznych, przez domy dziecka, domy tymczasowej opieki, hospicja, po Szlachetną Paczkę. Robimy to od zawsze, bo uważamy, że tak trzeba. Do tej pory korzystaliśmy z zasobów, które mieliśmy, czyli ubrań, które do nas trafiają. Nie musieliśmy się dzielić tym ze światem, bo nie potrzebowaliśmy wsparcia w tym zakresie. Teraz po raz pierwszy zaczęłam szukać miejsca, gdzie moglibyśmy przekazać ubrania. Od tego się to zaczęło. Jednak okazało się, że choć w CNN i BBC mówiło się tylko o wojnie, to nie ogłaszano żadnych zbiórek. Była tylko jedna oficjalna – Urzędu Miasta Łodzi, które jest miastem partnerskim Lwowa. Tam zobaczyłam listę potrzebnych rzeczy, które zgłosił Lwów. Uznałam, że skoro nie ma takich informacji w Warszawie, a tam są realnie zweryfikowane potrzeby i możliwość transportu korytarzem humanitarnym w ramach przyjacielskiej współpracy, to się w to zaangażuję. Zadzwoniłam do Oli, kierowniczki magazynu, czy może udostępnić kawałek przestrzeni, żeby ludzie mogli przynosić rzeczy z tej listy, dużo obszerniejszej niż ubrania. Wrzuciłam post do Internetu i się zaczęło…

Nagle w waszym magazynie odbywało się pospolite ruszenie. Pamiętasz emocje?
Już jakiś czas temu przeszłam z trybu współczucia w tryb działania. Kiedyś, gdy dostawałam prośbę, żeby przygotować ubrania dla dzieci z domu dziecka i do tej wiadomości były dołączone zdjęcia, bardzo mocno to przeżywałam. To poruszało struny dotyczące macierzyństwa, mojej relacji z córkami, tego, jakie ja miałam dzieciństwo – mocno denerwowała mnie ta niesprawiedliwość. Moje dzieci mają wszystko, a są takie, które nie mają rękawiczek czy ciepłych butów. Zaczęłam więc podchodzić do takich próśb bardziej zadaniowo i w ten sam sposób rozmawiam też z dziewczynami z sortowni. Przychodzę i przedstawiam jasno potrzeby, np. pięcioro dzieci, rozmiary od 68, najstarsza to 16-letnia dziewczyna, która lubi taki i taki kolor, potrzebujemy też dla nich butów – i robimy paczkę. Tak samo było teraz. Nie dopuszczałam do siebie myśli o tym, jak ogromny jest to dramat, jak wielki czuję lęk, tylko przekułam obawy w działanie. Przez to, że robiliśmy to na fali entuzjazmu, poprzez społeczność, wsparcie i pracę zespołową – nie dawaliśmy sobie przestrzeni na strach czy biadolenie. Oczywiście były momenty huśtawek emocjonalnych, bo nie da się tego uniknąć.

Bardzo szybko nawiązałam kontakt przez Instagram z ludźmi w Ukrainie – Nataszą i Maksymilianem – i dzięki temu mogłam weryfikować aktualne potrzeby. Wtedy zaczęły się transporty kierowane w głąb Ukrainy siłą ludzkich serc.

To była nowość dla was…
Myślę, że dla wszystkich to było coś nowego. Do tej pory, a żyję już 33 lata, nigdy nie byłam tak dumna z tego, że jestem Polką. Nigdy jeszcze nie miałam tak emocjonalnego związku z rodakami, którzy idą ze mną krok w krok. Był strajk kobiet, były różne inne manifestacje i wydarzenia, gdzie budowaliśmy tę jedność, natomiast to teraz zadziałaliśmy ponad podziałami. Miałam wywiady dla TVN, TVP, Polsatu czy Telewizji Trwam, bo nasza chęć pomocy i działania była silniejsza niż podziały. Trzeba podkreślić, że z transportami jechali kierowcy, którzy po prostu chcieli i mogli to zrobić – to wszystko byli wolontariusze. Potem dostawaliśmy filmiki z rozładunku w szpitalu czy domu pomocy. Doświadczenia pierwszych dni były surrealistyczne, zrozumie to tylko ten, kto to przeżył.

To zjednoczenie w pomaganiu jest niesamowite. Jednak zapytam: czy już wiemy, co oddawać?
Mimo że przygotowaliśmy bardzo dokładne wytyczne, co zbieramy, a ja wciąż apelowałam, żeby przynosić rzeczy w dobrym stanie, tylko takie, które sami byśmy przyjęli – to przez pierwsze cztery dni uzbieraliśmy 11 ton odpadów tekstylnych. Rzeczy zniszczonych, brudnych, niekompletnych, nienadających się do dalszego zagospodarowania.

Czyli wciąż trzeba powtarzać, jak pomagać mądrze.
Powinniśmy uważnie słuchać i słyszeć, co się do nas mówi. Jeżeli ktoś ogłasza, że prowadzi zbiórkę mleka modyfikowanego nr 2, to powinniśmy przynieść to mleko, a nie mleko, pieluchy i ręczniki z własnej szafy. Mądre pomaganie to reagowanie na realne potrzeby i realne prośby, które się pojawiają. Trzeba monitorować sytuację i nakierowywać nasz strumień w ten sposób, by był jak najbardziej efektywny.

Magazyn „Ubrania do Oddania” stał się prawdziwym centrum dowodzenia pomocy rzeczowej dla Ukrainy. (Fot. archiwum Zosi Zochniak)

Niedawno, też na Instagramie, przewinęła się dyskusja rozpoczęta przez jedną ze stylistek na temat tego, czy można albo czy należy oddawać na przykład buty na obcasie.
Dotarły do mnie te informacje, byłam oznaczana przez wiele osób, wywoływana do odpowiedzi. Natomiast początek zbiórek to nie był etap na cekinowe sukienki i lakiery do paznokci. Teraz już się tym zajmujemy. Otwieramy w Terminalu Kultury na Gocławiu Centrum Integracji. Tam będzie selektywnie dobrany asortyment, nowe rzeczy, w tym także buty, znajdziemy tam też kolorowe kosmetyki. Czyli takie elementy garderoby i wyposażenia, które pozwalają się usamodzielnić, odzyskać swoją tożsamość. Kiedy nie chodzi już o kwestię przetrwania, możemy sięgać po to, co lubimy, i decydować, co chcemy nosić.

Czyli dyskusja była zasadna, tylko przedwczesna.
Tak, taka dyskusja jest w pełni zasadna, bo przychodzi moment, kiedy te szpilki mogą komuś pomóc. Na początku jednak reagowaliśmy na podstawowe potrzeby, bo wiele osób wyszło z domu z jedną walizką. Musieliśmy dowozić ciepłe ubrania, koce, produkty spożywcze i higieniczne pierwszej potrzeby. Natomiast teraz nadszedł etap integracji i budowania tożsamości oraz samodzielności w nowej rzeczywistości. Możemy już postawić na jakość i dać ludziom możliwość wyboru. Dlatego założyliśmy, że w naszym centrum będą tylko nowe rzeczy.

Czy nadal działacie sami? Oddolnie? Podnosiłaś tę kwestię na swoim Instagramie, ale czy może już teraz coś się zmieniło?
Dotychczas działaliśmy sami, mimo usilnych apeli i próśb do wszelkich służb, samorządów, a nawet prezydenta. Bardzo potrzebowaliśmy chociażby zebranych informacji, dokąd się zgłaszać, gdzie dzwonić, gdy ktoś potrzebuje pomocy psychologicznej albo chce pójść z dzieckiem do lekarza, przedostać się do innego kraju; ludzie nas o to pytali. Nie doczekaliśmy się, więc zrobiłam tablicę ogłoszeń na Instagramie i korzystając z zasobów mojej społeczności pisałam, że np. potrzebuję pod Łodzią kilkanaście fotelików samochodowych dla mniejszych dzieci, bo stamtąd będą się przemieszczać do Niemiec. To wszystko się działo siłą ludzkich serc i sprawczością całkowicie oddolną. Natomiast to, że pojawi się nasze Centrum Integracji, jest już zasługą wiceburmistrzyni Pragi-Południe w Warszawie Izabeli Szostak-Smith. To jest prawdziwy anioł; wysłuchała nas, zrozumiała i pomogła. Nie możemy zapomnieć, że setki tysięcy ludzi są w tej chwili ulokowane w prywatnych domach, którzy też potrzebują pomocy w dalszej opiece, relokacji, pomocy w usamodzielnieniu lub w kwestiach formalnych (na przykład nadaniu numeru PESEL). Zebraliśmy te potrzeby i przekazaliśmy Izie. To się już dzieje.

Magazyn „Ubrania do Oddania” (Fot. archiwum Zosi Zochniak)

Co jest teraz najpotrzebniejsze?
Według mnie najlepszą formą pomocy, jaką można obecnie nieść w dużych miastach, jest wolontariat w miejscach, gdzie znajduje się wiele uchodźców, jak dworce. Jeśli ktoś może poświęcić kilka godzin i robić kanapki czy rozdawać wodę lub lizaki dzieciom, jest to ogromna wartość. Zawsze warto też otworzyć swoje serce na osoby uchodźcze w okolicy i pomóc doraźnie, zrobić zakupy dla koleżanki, u której mieszka rodzina z Ukrainy, pobawić się z dziećmi, zawieźć kogoś do lekarza czy urzędu; zrobić cokolwiek, co może odciążyć osoby, które goszczą u siebie uchodźców. Dużo osób przyjęło pod swój dach rodziny i w sumie nie wie, co dalej. Jak im pomóc w adaptacji w Polsce.

W naszym Centrum Integracji chcemy pracować nad budowaniem społeczności. Chcemy stworzyć miejsce, w którym uchodźcy będą mogli zaznać wspólnotowości, bliskości z rodakami. To może być świetny początek drogi do usamodzielnienia się i odnalezienia w nowej sytuacji.

Międzykulturowe Centrum Integracji w Terminalu Kultury na Gocławiu (ul. Jana Nowaka-Jeziorańskiego 24 w Warszawie). Można znaleźć tu m.in. pomoc i wiedzę, wszystkie produkty, które pomogą w usamodzielnieniu się, pokój zabaw dla małych, pokój do wyciszenia się dla dużych, lekcje polskiego, salę komputerową z klawiaturą z cyrylicą. Także wyrobić PESEL.

Zosia Zochniak, propagatorka mody cyrkularnej, założycielka (razem z Tomkiem Bocianem) portalu fundraisingowego UbraniaDoOddania.pl. Wspólnie z marką Electrolux prowadzi butik online nosdluzej.pl

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze