1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia

Umilacze na jesienno-zimowy blues

(Fot. materiały prasowe)
Gdy jesień i zima dają zbyt mocno w kość, warto sprawić sobie małe przyjemności. Oto przegląd moich jesienno-zimowych umilaczy – skromnych, przyziemnych, a jednocześnie dodających nieco ciepła i światła.

„Taki czarny jest ten listopad, taki zimny, taki obolały od deszczu, od wspomnień, od mokrych rękawiczek – aż strach. Gdybym była listopadem, to rada bym się otrząsnąć z mojej listopadowej doli” – te słowa Agnieszki Osieckiej z opowiadania „Ćma” w tym roku przemawiają do mnie bardziej, niż zazwyczaj. Nigdy nie byłam fanką jesieni, ale tegoroczny listopad, jak nigdy wcześniej, dał mi mocno w kość. Krótkie dni przyprawiały mnie o przewlekle posępny nastrój, wszechobecna ciemność doprowadzała do szału. Do tego doszły problemy z koncentracją i brak ochoty na cokolwiek innego, niż leżenie pod kocem. Przez cały miesiąc marzyłam o tym, by zaszyć się gdzieś i, jak niedźwiedź, przespać ten najgorszy czas w roku i z uśmiechem na ustach obudzić się wiosną. No, może z tygodniową przerwą w lutym na narty.

Zebrałam jednak resztki sił i, zamiast marzyć o niemożliwym, postanowiłam działać i skupić na tym, co mogę zrobić, by przetrwać listopad. Zastanowiłam się, co przyniesie mi moment radości. Potem to wynotowałam i zaczęłam skrupulatnie spełniać. Tak powstała lista moich jesienno-zimowych umilaczy – skromnych, przyziemnych, a jednocześnie dodających nieco ciepła i światła do mojego mikroświata. Mam cichą nadzieję, że stanie się ona inspiracją i przypomnieniem, że warto dbać o swój nastrój i robić sobie małe przyjemności. Tym bardziej, że wprawdzie listopad się kończył, ale jego atmosfera będzie ciągnęła się za nami przynajmniej do połowy grudnia.

Do otulenia

Outheres, koc wełniany Soft Wool Caro Kobalt, cena: 899 zł (Fot. materiały prasowe)

Jest moim nieodłącznym towarzyszem jesienią i zimą. Kocem przykrywam się nawet podczas służbowych spotkań online, od pasa w dół, rzecz jasna. O tym od Outheres marzę od zeszłego roku. Wszystkie koce tej marki powstają w Polsce. Są tkane na 100-letnim krośnie według tradycyjnych metod tkackiego rzemiosła artystycznego, a ich każdy frędzelek jest skręcany dłońmi rzemieślniczki z ponad 30-letnim doświadczeniem. Do tego mają piękne kolory i wykonane są z genialnej pod względem jakości wełny nowozelandzkiej. To inwestycja na lata.

Do ogrzania

Elementy Wear, czapka Nova Merino, cena: 249 zł (Fot. materiały prasowe)

Kolory powodują wydzielanie w naszym układzie nerwowym neuroprzekaźników, które wpływają na samopoczucie i wiele funkcji organizmu. W myśl tego kilka miesięcy temu postawiłam sobie za cel, by dodać do mojej szafy nieco koloru. Czapka w intensywnym niebieskim kolorze znakomicie się w to wpisuje, a dodatkowo ogrzeje w mroźne dni, bo w składzie ma mieszankę wełny merino i kaszmiru z recyklingu.

Do dodania energii

The Love Love Life, czapka Nevada Fresh Orange, cena: 289 zł (Fot. materiały prasowe)

A że do czapek mam słabość, nie umiem zdecydować się na jedną. Malutką polską markę Love Love Life odkryłam przeszło rok temu i pokochałam od razu za niebywałą wygodę, świetną jakość i podejście do biznesu (i życia) jej właścicielki – Kamili. Na czapkę Nevada Fresh Orange poluję już od dłuższego czasu, bo wierzę, że doda mi energii w nawet najbardziej ponury dzień.

Do poprawy nastroju

Yope, świeca sojowa Zimowa Noc, cena: ok. 69 zł (Fot. materiały prasowe)

Lubię spędzać wieczory przy dobrym filmie lub serialu, gdy wokół unosi się piękny zapach. Nie jestem maniaczką świec, ale tę od Yope zapalam z przyjemnością. Pikantne nuty cynamonu, goździków i imbiru, zwieńczone słodkim rumem i wanilią, z dodatkiem dymnego tytoniu i suchego siana idealnie pasują do aury za oknem. I poprawiają nastrój.

Do noszenia

Piumo, sweter Dorly Tricolori, cena: 390 zł (Fot. materiały prasowe)

Ciepły sweter to najlepsze, co może się przydarzyć w chłodne dni. Warunek jest jeden – musi być świetnej jakości, czyli wykonany z naturalnych materiałów. Taki jest sweter Dorly Tricolori polskiej marki Piumo. Jego skład to wełna merino i kaszmir, które ogrzewają i otulają. A zawadiackie połączenie kolorów tylko to pogłębia.

Do czytania

Magdalena Mikołajczyk, „Jestem dość”, Wydawnictwo Muza (Fot. materiały prasowe)

Nie ma lepszego czasu na czytanie, niż jesień i zima. Uwielbiam zaszywać się w najcichszym kącie mieszkania i czytać do utraty tchu. Zazwyczaj wybieram kryminały, lecz teraz sięgnęłam po najnowszą książkę Magdaleny Mikołajczyk. „Mam tak, jak ty, popełniam gafy i niezręczności. Mam to samo co ty, jeśli idzie o taki wstyd, że aż parzy w tyłek na samo wspomnienie. Chleb zawsze mi spada posmarowaną stroną do dołu, a czarne koty przebiegają też moje ścieżki. Cięte riposty również przychodzą mi do głowy dopiero w domu [...]” – te słowa momentalnie przekonały mnie do przeczytania „Jestem dość”. I zupełnie nie żałuję.

Do ciała

Bath&Body Works, krem do ciała Ultimate Hydration, cena: 89 zł/226 g (Fot. materiały prasowe)

Chłód i zimno dają się we znaki również mojej skórze, która jest teraz nad wyraz wysuszona. Balsamy zużywam więc w ilościach hurtowych, a ten od Bath&Body Works zauroczył mnie swoim zapachem, z czego zresztą słynie marka. Jest przyjemnie słodki, a jednocześnie korzenny, czyli idealny na przedświąteczny czas. I świetnie nawilża skórę!

Do chodzenia

Oysho, skarpetki typu quarter cashmere, cena: 149 zł (Fot. materiały prasowe)

Kaszmirowe skarpetki to luksus, na który z przyjemnością chcę sobie teraz pozwolić. Bo o ciepło trzeba dbać od stóp do głów!

Do snu

Foonka, pościel Liquid Memory, cena: 485 zł, do kupienia m.in. na empik.com (Fot. materiały prasowe)

A że o dobry nastrój warto dbać nie tylko w ciągu dnia, piękna pościel może pełnić funkcję nocnego umilacza. Tę marki Foonka zaprojektowała artystka Aleksandra Morawiak, znana przede wszystkim z przepięknych kolaży. Czy wzór wyżej nie przywodzi wam na myśl pięknych i nieprawdopodobnych marzeń sennych?

Do grzania od środka

Duka, dzbanek Mariko, cena: 199 zł (Fot. materiały prasowe)

Żeliwny dzbanek do herbaty z zaparzaczem, taki jak w japońskich knajpach, był moim marzeniem już od dłuższego czasu. Dzbanek Duka Mariko jest dokładnie taki, jak go sobie wyobrażałam – minimalistyczny i naturalny. Wystarczy zaparzyć w nim dobrą zieloną herbatę, przelać ją do malutkiej czarki i zanurzać do reszty w historiach książek i seriali. Bez obaw o to, że herbata szybko stanie się zimna.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze