1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia

Requiem dla fortepianów

Zdjęcia z kolekcji „Requiem pour pianos” można zobaczyć w Internecie na stronie romainthiery.fr. Na zdjęciu szczątki fortepianu z Polski. (Fot. Romain Thiery)
Romain Thiery od ośmiu lat podróżuje po Europie i Stanach zjednoczonych w poszukiwaniu opuszczonych budynków, w których dawni właściciele zostawili swoje fortepiany. Patrząc na zdjęcia z jego kolekcji „Requiem pour pianos”, można poczuć smutek, ale szybko tłumi go ciekawość. Kto jako ostatni słyszał dźwięk tego instrumentu? Kto dotykał jego klawiszy? Co grał i kiedy to było?

Ludzie zazwyczaj podróżują po świecie, by odkrywać nowe, tętniące życiem miejsca. Ty szukasz tych opuszczonych. Skąd ta oryginalna pasja?
To właściwie połączenie dwóch moich pasji. Jako dziecko ponad dziesięć lat spędziłem w szkole muzycznej, ucząc się gry na pianinie. Do dziś najlepiej relaksuję się w towarzystwie Chopina, Bacha, Beethovena czy Satiego. Natomiast do robienia zdjęć zainspirowała mnie praca mamy, która specjalizuje się w fotografii historycznej. Dzięki niej odkryłem wiele fascynujących miejsc. Osiem lat temu wybraliśmy się razem do opuszczonej kamienicy na południu Francji. Budynek znajdował się nad urwiskiem, w okolicy nie było żywego ducha, panowała kompletna cisza, przerywana tylko szumem rzeki. Drzwi domu były otwarte na oścież. Miałem ciarki na plecach. Weszliśmy do środka, parkiet skrzypiał pod stopami. Na parterze nie znaleźliśmy nic ciekawego, zaczęliśmy więc ostrożnie wspinać się po starych, pozarywanych miejscami schodach. Na piętrze siłą otworzyłem ogromne, mocno spuchnięte od wilgoci drewniane drzwi. Kiedy weszliśmy do dużego salonu, nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem! Przede mną stał piękny stary fortepian. Nie rozumiałem, jak ktoś mógł go tam zostawić. Płytki, którymi wyłożony był kominek, sztukaterie i inne szlachetne ozdoby tego pokoju były już kompletnie splądrowane, ale fortepian, choć mocno zakurzony, wciąż prezentował się szlachetnie, jakby ciągle jeszcze należał do innego świata. Ten dzień stał się początkiem niekończącej się wyprawy w poszukiwaniu kolejnych porzuconych instrumentów. Do tej pory odkryłem ich ponad sto w różnych oszałamiająco pięknych, choć kompletnie zrujnowanych miejscach.

Instrument z Niemiec (Fot. Romain Thiery)

Skąd wiesz, że w ruinach budynku na drugiej półkuli znajduje się porzucony fortepian?
To przypomina trochę szukanie igły w stogu siana. Jestem jednak szczęściarzem, bo mam przyjaciół na całym świecie, którzy bardzo mi pomagają w realizacji tego projektu. Kontaktuję się z wieloma ludźmi, dużo podróżuję, korzystam z Google Earth. Pomocny jest także rozgłos. Po wystawach moich zdjęć i publikacjach artykułów w prasie ludzie często kontaktują się ze mną i opowiadają, gdzie w ich okolicy znajdują się porzucone instrumenty. Niedawno podążając takimi tropami, odwiedziłem kilka miejsc w Europie i USA.

Dotarłeś także do Polski.
Tak, i mogę śmiało powiedzieć, że ta wizyta odmieniła moje życie. W Internecie znalazłem informację o opuszczonym budynku we Wrocławiu i pałacu w okolicach Łodzi, w których znajdują się stare fortepiany. Zdjęcie „Requiem pour pianos 33”, które zrobiłem pod Łodzią, okazało się przełomowe w mojej karierze. Szybko dostrzegli je znawcy sztuki z galerii na całym świecie i dziennikarze. To właśnie ta fotografia przyniosła mi międzynarodowy rozgłos i sprawiła, że o moich pracach zaczęto mówić i pisać. To z pewnością nie była moja ostatnia wyprawa do Polski, bo niedawno wpadłem na trop dwóch nowych fortepianów, więc na pewno odwiedzę was w najbliższych miesiącach.

Porzucony fortepian w Polsce (Fot. Romain Thiery)

Zdradzisz, gdzie będziesz?
Wolałbym nie, bo znalezienie instrumentów to tylko połowa sukcesu. Nigdy nie wiem, czy dotrwają na miejscu do czasu, kiedy przyjadę. Od początku tego projektu wypracowałem sobie pewną rutynę. Podróżuję wyłącznie zimą, bo lubię miękką atmosferę tej pory roku, która przypomina mi delikatność fortepianu. Robię zdjęcia tylko w naturalnym świetle, niczego nie aranżuję ani nie układam. Chcę, żeby te obrazy były jak najbardziej naturalne. W opuszczonych budynkach spędzam dużo czasu, aby uchwycić światło, które najlepiej odda klimat tego miejsca i szlachetne piękno fortepianu, które wszystko inne spycha na dalszy plan. Na koniec staram się zawsze coś zagrać lub choćby dotknąć klawiszy, by w miarę możliwości te arcydzieła od Steinwaya, Pleyela, Bechsteina czy Chappella, znajdujące się w różnych stadiach zniszczenia, zawibrowały być może ostatni raz.

Fortepian znaleziony w stanie Nowy Jork w USA (Fot. Romain Thiery)

Nie żal Ci ich? Nie masz w sobie pokusy, by je ratować?
Długo nie mogłem zrozumieć, jak można porzucić fortepian. Ale z czasem, po wielu rozmowach z ludźmi, dotarło do mnie, że takie dziedzictwo bywa ciężarem. Konserwacja i demontaż fortepianu to duży wydatek, łatwiej więc zostawić go na pastwę losu. Są to jednak czasami instrumenty takiej klasy, że trudno przejść obok nich obojętnie, dlatego zacząłem współpracować ze stowarzyszeniami ratującymi zabytkowe fortepiany. Razem odzyskujemy ich tożsamość i dajemy im drugie życie. Dzięki mojej pracy część tych pięknych instrumentów wraca więc do gry. Od czterech lat współpracuję także ze stowarzyszeniem Musique et Spoliations, którego celem jest odnalezienie instrumentów zrabowanych w czasie drugiej wojny światowej przez Sonderstab Musik, utworzone w sierpniu 1940 roku we Francji przez reżim nazistowski. Kiedy gdzieś na świecie znajduję porzucony fortepian, zawsze spisuję jego numer seryjny i przekazuję go ekspertom, którzy sprawdzają w archiwach, czy nie został on zagrabiony z Francji. Dużo mówi się o odzyskiwaniu zrabowanych dzieł sztuki, ale bardzo rzadko wspomina się o instrumentach muzycznych, a przecież one także są częścią naszej kultury.

Fortepian z Francji (Fot. Romain Thiery)

W Polsce fortepiany mają szczególny status ze względu na muzykę Chopina.
Myślę, że szacunek do tych instrumentów jest głęboko zakorzeniony niemal w każdej kulturze. Fortepiany na większości z nas robią duże wrażenie. I nie wynika to tylko z imponujących gabarytów. Jest w nich coś takiego, że bez względu na to, czy potrafisz grać, czy nie, chcesz dotknąć klawiszy i usłyszeć ich dźwięk. Koncerty pianistyczne i recitale fortepianowe dziś, podobnie jak sto lat temu, przyciągają tłumy słuchaczy. Ta muzyka jest ponadczasowa, tak jak sam fortepian, który wygląda elegancko i wywołuje zachwyt nawet pokryty grubą warstwą kurzu.

Nie fotografujesz jednak koncertów, ale instrumenty, które już milczą. Patrząc na te zdjęcia, zastanawiam się: Co tam się stało? Kto tu mieszkał, kto grał na tych klawiszach? Mam wrażenie, że to w gruncie rzeczy opowieść o czasie i przemijaniu.
Mam podobne refleksje. Dla mnie miejsca, do których docieram, nawet jeśli są puste i zdewastowane, wciąż tętnią życiem, bo mogę poczuć ich atmosferę, wyobrazić sobie, jak wyglądało w nich życie kilka lub kilkadziesiąt lat temu. Zawsze szukam w nich wskazówek, które pomogłyby mi określić, kiedy mniej więcej wyprowadzili się ostatni lokatorzy.

Romain Thiery, francuski fotograf i pianista amator. Zdjęcia z jego kolekcji „Requiem pour pianos” wystawiane są w galeriach na całym świecie. (Fot. Gregoire Boutellier)

Od kilku miesięcy pracuję nad specjalnym projektem związanym z serią „Requiem pour pianos”, ale tym razem skupiam się na odrodzeniu tych zapomnianych instrumentów poprzez dźwięk. Jak już wspominałem, po zdjęciach, w miarę możliwości, staram się wydobyć ze zniszczonych klawiszy melodię. Teraz w nagrane w studiu solowe utwory fortepianowe wplatamy próbki zarejestrowane na porzuconych w Europie fortepianach oraz rejestrację dźwiękowej tożsamości miejsc, w których je znalazłem. Wykonane in situ nagrania pozwolą na zbudowanie kolekcji instrumentów wirtualnych. Marzę o stworzeniu realistycznego modelu brzmieniowego zabytkowych fortepianów. Chcę zintegrować ich dźwięki w syntezatorach i stworzyć do tego instalację ze swoich zdjęć. Będę ją prezentować podczas wystaw, a także udostępniać w Internecie.

Fortepian z Włoch (Fot. Romain Thiery)

A w Twoim domu stoi fortepian?
Od dziecka mam ten sam fortepian Samick. Próbuję na nim grać tak często, jak tylko mogę, ale ze względu na podróże i wystawy na całym świecie czasem nie dotykam jego klawiszy miesiącami. Choć, jeśli tylko jest taka możliwość, gram na wernisażach swoich prac, by ludzie mogli nie tylko zobaczyć, ale także poczuć piękno tego instrumentu.

Jakie utwory najchętniej grasz?
Uwielbiam Chopina. Jego muzyka jest czysta, wyrafinowana, romantyczna. Chopin dotyka mojej duszy.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze