Broda to nie moda. To stan umysłu. Symbol męskości i mocy.

fot. iStock

Już 2 września Międzynarodowy Dzień Brody. Broda potrafi być prawdziwą ozdobą mężczyzny. Jednym zarost dodaje męskości, a innym po prostu pasuje. I to właśnie z myślą o brodatych mężczyznach powstała Męska sprawa Bartka Jędrzejaka.

Długa broda jest często symbolem mądrości. Bogów, władców i bohaterów przedstawiano najczęściej z brodami. Nawet w starożytnym Egipcie kobietom, władczyniom przyprawiano sztuczne brody będące symbolem ich władzy. Starożytni filozofowie i retorzy nosili brodę jako oznakę swojej godność. W wielu kulturach obcięcie brody wrogowi, a nawet pociągnięcie za nią, uchodziło za ciężką obrazę, a kara publicznego pozbawienia brody była niezwykle surowa i wymierzana za nie byle jakie przewinienia. Wojownicy przysięgali w minionych wiekach, klnąc się na swoje brody, bo nie istniało dla nich nic ważniejszego. Brodę można było sobie obciąć na znak żałoby. Zdarzało się też w historii, że prawo do noszenia brody mieli wyróżnieni i uprzywilejowani, na przykład wojownicy i rycerze.

W wielu kulturach, również tych współczesnych, męski zarost jest oznaką powagi i charyzmy. Zgodnie z nakazami religijnymi mają go duchowni Kościoła prawosławnego, innych Kościołów wschodnich, amisze, nie wspominając już o Żydach, zwłaszcza ortodoksyjnych. Niektórzy uważają, że posiadanie brody wróży dobrze nie tylko wówczas, gdy jej noszenie wiąże się ze sprawowaniem funkcji religijnych. Według senników jeżeli młody człowiek śni, że będzie miał brodę albo że rośnie mu broda, to widomy znak, że niebawem spotka go szczęście w miłości. Jeśli śniący nie jest już młodzieńcem, może się spodziewać długiego, dostatniego życia. Broda jest uważana za symbol dzikiej, nieujarzmionej, pierwotnej męskiej siły. W sztuce umieszczenie postaci mężczyzny z brodą ma symbolizować ojca lub pierwiastek męski.

Kobiety lat minionych, nasze prababki i babki uważały, że mężczyzna powinien być tylko trochę przystojniejszy od diabła. Liczyły się jego inne przymioty: silny charakter, męskie ramię, odwaga, opiekuńczość, spryt. Czyli cechy, które miały zapewnić przetrwanie i dostatek tworzonej przez nich rodzinie. Czasy się zmieniły. Teraz kobiety szukają nie tylko silnych. Żeby sprostać damskim wymaganiom, trzeba też wyglądać. Panie wymagają od nas odpowiedniego wizerunku. A dbałość o wygląd jest już nie tylko cechą kobiet, ale także mężczyzn. I nie ma w tym nic złego. Bywa przecież i tak, że czasem widzisz swoje odbicie w lustrze i odbity obraz nie jest tym, o czym marzysz. Uważasz, że jesteś inteligentny, błyskotliwy, wesoły, oczytany, ciekawy świata, ludzi i właściwie niczego ci nie brakuje poza…? Może po prostu wówczas, kiedy w niebie rozdawano urodę stałeś w innej kolejce. Jeśli masz podobne wątpliwości, pomyśl o zapuszczeniu brody. Brody są modne, seksowne, podobają się kobietom. Brodacze wyglądają bardziej męsko.

Najogólniej rzecz ujmując, brody dzielimy na te odważne, duże, długie, puchate i na te codzienne, użytkowe lub, jak kto z was woli – biznesowe. Krótkie, idealnie wystylizowane. Do takich zalicza się też trzydniowy zarost. Stylów, rodzajów bród jest wiele. Niestety, podobnie jak w przypadku fryzur, nie każdy może sobie na wszystkie pozwolić. Barber w trosce o dobro klienta nie spełni każdego marzenia. Możliwość stylizacji męskiego zarostu zależą w dużej mierze od męskiej fizjonomii, charakterystyki twarzy, jej kształtu, a przede wszystkim od rozmieszczenia i zagęszczenia cebulek włosowych.

Zgodnie z przysłowiem z pustego i Salomon nie naleje. Jeśli zarost będzie miał jakieś niedoskonałość, braki, to nie będziemy w stanie zapuścić niektórych rodzajów bród. Możemy jednak w sprytny sposób te niedoskonałości skutecznie maskować. Broda ma duży wpływ na wygląd naszej twarzy. Może ją wyszczuplać lub zaokrąglić, dodawać powagi, wieku, postarzać. Może nawet swoim buńczucznym kształtem odstraszać potencjalnego rywala. Dlatego przemyślany, dobrze zaplanowany, najlepiej przedyskutowany z barberem dobór odpowiedniego stylu zarostu jest ważnym elementem pierwszej wizyty w barber shopie. Bardzo często to kształt twarzy determinuje rodzaj brody, którą powinniśmy wybrać. To my będziemy ją nosili na twarzy. To ona ma być naszym znakiem rozpoznawczym. Musimy się czuć z nią, w nią wyposażeni, dobrze. Bo z brodą jest podobnie jak z butami. Kiedy nie pasują, cisną i uwierają, od razu widać to po naszej minie i sylwetce. Kiedy broda nam „nie leży”, też od razu czujemy i dajemy innym odczuć, że coś jest z nami nie tak. Po to jest nam potrzebny dobry, doświadczony barber. Korzystając jednak z jego wiedzy i usług, musisz pamiętać, że to nie szalony stylista za wszelką cenę goniący za modą. To nie fryzjer, który zrobi wszystko, co chcesz. W typowo męskich salonach obowiązuje klasyka, a jeśli coś jest w sprzeczność z zasadami tam obowiązującymi, barber może odmówić wykonania usługi. Oczywiście każdy z was ma prawo do własnych pomysłów, wyborów i stylizacji, ale o tym trochę dalej w rozdziale dla najodważniejszych „Prawdziwa jazda na brodę”. Mówi się, że jeśli coś nadaje się do wszystkiego, to jest do niczego. Nie ma więc jednego, słusznego wzorca, nie mamy tu do czynienia z uniwersalnym kanonem piękna i klasy. Słyszałem o brodach na Gandalfa Szarego, diabła, anioła, Pana Boga, muszkietera, krasnala czy Dziadka Mroza. Szkoda mi waszego i mojego czasu na taką twórczość. Dlatego skupiam się na kilku podstawowych brodach.

Fragment pochodzi z książki „Męska sprawa” Barta Jędrzejaka

Do kupienia na www.ksiegarnia.zwierciadlo.pl i w dobrych księgarniach