fbpx

Ciałopozytywność – każde ciało zasługuje na szacunek

Ciałopozytywność - każde ciało zasługuje na szacunek
Marka Aerie zaprasza do udziału w swoich kampaniach normalne dziewczyny. Zdjęcie z kampanii z 2018 r. (Fot. materiały prasowe)

Dlaczego w roku 2020 rozstępy, cellulit, blizny, damskie brzuchy, pupy, włosy na ciele czy trądzik wciąż wzbudzają tyle negatywnych emocji? A pokazywanie w social mediach nieretuszowanego ciała wciąż uważane jest za akt odwagi? Z problemem wykluczonych z mainstreamowego przekazu osób starają się walczyć nie tylko prywatne osoby, ale także popularne marki. Jedno jest pewne – w tym temacie mamy jeszcze sporo do zrobienia.

Sześć lat temu amerykańska marka Aerie umieściła na swojej stronie oświadczenie, w którym zapowiedziała, że przestaje retuszować zdjęcia dziewczyn prezentujących ich bieliznę oraz zatrudniać do kampanii supermodelki. Wraz z nowym hasłem „Aerie Real” marka postanowiła pokazywać w swoich mediach społecznościowych kobiece ciała, które do tej pory były wykluczane z narracji. Na zdjęciach pojawiły się ciała z rozstępami, cellulitem oraz bliznami, a bieliznę i stroje kąpielowe Aerie zaczęły promować dziewczyny grube i chude, z dużym brzuchem albo małymi piersiami, te, które noszą rozmiar 36 i 50, białe, czarne, młode i starsze. Popularna marka, znajdująca się pod skrzydłami amerykańskiego giganta American Eagle Outfitters, zaczęła konsekwentnie budować swoją komunikację w oparciu o ciałopozytywność. Ruch body positive, zapoczątkowany w latach 60. w Ameryce, sprzeciwiał się wykluczaniu z mainstreamu ciał grubych, uczył innego podejścia do swojego ciała oraz ciał innych osób. Współczesna wersja ciałopozytywności, która przeniknęła do głównego nurtu, w bardzo wielu przypadkach nie ma nic wspólnego z ideą szacunku dla ciała. Pod płaszczykiem body positive popularne marki starają się sprzedać każdy produkt – od tabletek na odchudzanie po krem na cellulit i zwiększać swoje zasięgi na Instagramie.

Aerie postanowiło działać inaczej i nie wykorzystywać nośnego hasła wyłącznie do sprzedaży swoich produktów, ale do zbudowania skupionej wokół niej społeczności #AerieReal. Pod tym hashtagiem marka zachęca swoje klientki do publikowania nieretuszowanych zdjęć na swoim Instagramie oraz promuje kolejne kampanie, do których zaprasza specjalne ambasadorki. W 2018 roku w jednej z nich wzięło udział 57 kobiet o różnych sylwetkach i kształtach, starszych i młodszych, z bliznami i włosami na ciele, reprezentantki różnych grup etnicznych. Pojawiły się dziewczyny na wózkach inwalidzkich, ze stomią i insulinową pompką, z bielactwem i zespołem Downa. Ambasadorki wybrano spośród 2000 nadesłanych zgłoszeń i w ten sposób marka przygotowuje każdą ze swoich kampanii, które zyskują dzięki temu wymiar społeczny. Pod hashtagiem #aerieREAL widnieje już około 250 tysięcy zdjęć kobiet, które znalazły w końcu markę, która nie wyklucza ich ze swojej komunikacji.

Body positive uczy akceptacji i szacunku dla każdego ciała

Na przestrzeni ostatnich lat na podobne kroki (nieretuszowanie zdjęć, pokazywanie różnych ciał) zdecydowały się między innymi nowozelandzka marka Lonely, która do jednej ze swoich kampanii zaprosiła twórczynie serialu „Dziewczyny” Lenę Dunham i Jemimę Kirke, a na swojej stronie pokazuje bieliznę na szczupłych, grubych i pomarszczonych ciałach. Body positive powoli i nadal dość opornie zaczyna pojawiać się w przekazie marek mainstreamowych oraz u niektórych polskich producentów.

Ciałopozytywność - każde ciało zasługuje na szacunek
Lena Dunham i Jemima Kirke w kampanii marki Lonely 2016 (fot. materiały prasowe Lonely)

Na początku 2020 roku marka Nago zaprezentowała sesje „Nago Girls”, w której pojawiły się modelki w różnym wieku i kształtach. Wraz z nową kampanią marka zapowiedziała też poszerzenie rozmiarówki i większą reprezentacyjność różnych kobiecych sylwetek w swojej komunikacji. Na ten moment zarówno na Instagramie, jak i w internetowym sklepie marki, produkty promują przede wszystkim młode i szczupłe kobiety.

Autentyczny przekaz zaproponowany kilka lat temu przez Aerie, zapoczątkował dyskusje na temat tego, w jaki sposób prezentowane są w social mediach kobiece (i męskie) ciała. Ciałopozytywność okazuje się niezbędna dla zdrowia psychicznego, a pokazywanie w Internecie ludzkiego ciała w każdym wydaniu uczy akceptacji. Jak kiepsko jest z tą akceptacją pokazały dane z raportu „Spotlight on Adolescent Health and Well-being”opublikowanego 19 maja tego roku przez międzynarodową sieć badawczą HBSC. Polskie nastolatki mają najwyższy wskaźnik negatywnego postrzegania swojego ciała wśród europejskich rówieśników. 52 proc. dziewczyn w wieku piętnastu lat uważa, że jest za gruba. W ten sposób postrzega swoje ciało również 39 proc. jedenastolatek. Bodyshaming, czyli zawstydzanie ze względu na ciało, dotyka nie tylko osób z nadwagą, ale także tych zbyt szczupłych, z cellulitem, trądzikiem, zmianami chorobowymi, kolorem włosów – słowem wszystkiego, co nie mieści się w wąskim „kanonie”. Aerie to budujący przykład tego, jak popularna marka może kształtować pozytywne wzorce w social mediach. To jednak wciąż za mało.

Ciałopozytywność - każde ciało zasługuje na szacunek
Córka, matka i babka (fot. Harry Were/materiały prasowe Lonely)

„Nie ma ciałopozytywności tam, gdzie jest jakieś ale…”

Z przejawami dyskryminacji i brakiem wrażliwości na problemy wykluczonych grup starają się w mediach społecznościowych walczyć nie tylko mądre i odpowiedzialne marki, ale też prywatne osoby, które budują wokół swoich działań zaangażowaną społeczność. Jedną z najciekawszych tego typu inicjatyw w polskim Internecie jest działające od dwóch lat platforma edukacyjna na Instagramie @ciałopozytyw_polska. Jego założycielka Kaya Szulczewska, uczy w nim budowania pozytywnej relacji z własnym ciałem i akceptacji dla ciał oraz wyborów innych. W tym samym czasie, gdy portale przytaczają wypowiedź jednej z popularnych influencerek na temat odwagi publicznego pokazywania się z niepomalowanymi paznokciami, a inne zachwycają gwiazdami bez makijażu, @ciałopozytyw_polska  reprezentuje wykluczonych z mainstreamu. Kaya Szulczewska zwraca uwagę, jak wielki problem mamy z postrzeganiem swojego ciała i ile pracy musimy włożyć w to, by nauczyć się szanować siebie oraz innych.

View this post on Instagram

Dla mnie weekendy też są pracujące, np. wczoraj gościłam w @halo_radio 🎙️ Do audycji zaprosiła mnie wspaniała psycholożka Joanna Frejus, obecna też na Instagramie na kontach: @omatkodepresja @dobrzejestnierycz.pl . Możecie posłuchać podcastu z audycji na stronie Halo Radio. Witam też serdecznie wszystkie osoby, które przyszły tu po tej audycji, jeśli macie jakieś pytania – piszcie w komentarzach pod tym postem, będzie mi łatwiej odpowiedzieć niż na priv. Dziękuję, że tu ze mną jesteście! __________________________________________ Dziękuję też za wsparcie na Patronite, to dzięki temu mogę się rozwijać, a weekendy spędzać na szerzeniu ciałopozytywności. ♥️ P.S. W radiu była ze mną też moja łechtaczka (nawet nie jedna) 😉💕

A post shared by CIAŁOPOZYTYW *Kaya Szulczewska (@cialopozytyw_polska) on

„Tylko oglądając grube ciała możemy się z nimi opatrzyć, zacząć traktować je jako normalne, godne szacunku i wyleczyć się z fatphobii, z komentowania wyglądu. Na tej samej zasadzie tylko oglądając ciała chore możemy wyleczyć się choćby częściowo z ableizmu, tylko oglądając niebiałe osoby, możemy wyleczyć się choć trochę z rasizmu. Oglądanie ciał poza kanonem ma terapeutyczny wpływ także na osoby w kanonie, pomaga im z ich kompleksami, powiększa zakres tolerancji dla ich własnych ciał, a do tego uwrażliwia na problemy innych grup. To wielotorowe pozytywne działanie” – powiedziała w jednym z zamieszczonych na @ciałopozytyw instastories Kaya Szulczewska.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>