Niebezpieczne odpady i jak je utylizować

niebezpieczne odpady
123rf.com

Zwykle na hasło „niebezpieczne odpady” wyobrażamy sobie cysterny z kwasem albo plamy ropy na morzu. To błąd, bo groźne dla życia i zdrowia może być to, co jeszcze do niedawna nam służyło. Dlatego niektórych śmieci nie wolno wyrzucać do zwykłych pojemników.
Niebezpiecznymi odpadami są na przykład akumulatory i baterie. O ile te pierwsze wymieniamy dość rzadko i niepotrzebne pozostawiamy na ogół po prostu w warsztacie samochodowym, to te drugie zużywają się dość szybko i są bardzo powszechne. Na co dzień powinniśmy więc pamiętać, żeby sprawdzać, czy baterie pozostawione w urządzeniach, których akurat nie używamy, są szczelne. Zużyte natychmiast powinniśmy wyjąć z urządzenia i oddać do punktu, z którego zostaną odebrane i właściwie zutylizowane. Listę takich miejsc znajdziemy m.in. na stronie Organizacji Odzysku REBA (www.apps.mapgo.pl/reba/). Wystarczy skorzystać z wyszukiwarki, która po wpisaniu adres wskaże najbliższe miejsca odbioru zużytych baterii z podziałem na instytucje publiczne, placówki oświatowe i handlowe.

Sklepy z urządzeniami biurowymi to miejsca, gdzie spokojnie możemy pozbyć się kolejnego niebezpiecznego odpadu, czyli kaset po tonerze. Są one ponownie napełniane lub utylizowane przez specjalistyczne firmy.

Specjalnego traktowania wymagają ponadto opony, których utylizacją zajmuje się m.in. Centrum Utylizacji Opon Organizacja Odzysku S.A. Na stronie www.utylizacjaopon.pl można znaleźć informacje o punktach odbioru, a nawet od razu wypełnić formularz zamówienia usługi.

Czytaj także: Jak segregować śmieci?

Inne niebezpieczne odpady to opakowania po lekarstwach, w których została zawartość, i same lekarstwa oraz termometry z rtęcią – wszystkie te produkty powinny trafiać do specjalnych pojemników w aptekach.

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który finansuje działania proekologiczne, obliczył, że polskie odpady zgromadzone w jednym miejscu stworzyłyby górę o długości 1 km i dwukrotnej wysokości Mount Everestu. Działa na wyobraźnię, prawda? A o tym, jak wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy nie pozbywali się śmieci, możemy się przekonać w osiedlowych altankach śmieciowych po weekendzie. Szczególnie wiosną i przed świętami, gdy zwyczajowo zmieniamy wystrój mieszkań. W śmietniku lądują wówczas stare dywany, fotele, szafki i wiele niepotrzebnych urządzeń. O miejscach i czasie zbiórki takich wielkogabarytowych odpadów powinniśmy się dowiadywać od administracji zarządzającej naszym lokalem. W praktyce często takiej informacji nie ma. Nie chcę tutaj bynajmniej usprawiedliwiać lokatorów, którzy niepotrzebne meble zostawiają byle gdzie, bo takie zachowania trzeba piętnować. Istnieje nadzieja, że sytuacja poprawi się od 1 lipca przyszłego roku, gdy odpowiedzialność za wywóz śmieci – także wielkogabarytowych – ze wszystkich posesji wezmą gminy.