Ekstremalna podróż w głąb siebie – na czym polega i jak ją przeprowadzić?

Ekstremalna podróż w głąb siebie - na czym polega i jak ją przeprowadzić?
"Najpierw musimy połączyć się z tym, kim naprawdę jesteśmy, z naszą prawdziwą esencją. Bays twierdzi, że dzięki temu kontaktowi wiele starych przekonań czy nawyków odchodzi samoistnie, bez potrzeby wykonywania pracy z każdym z nich". (fot. iStock)

Marzysz o egzotycznej wycieczce? Co powiesz na ekstremalną podróż w głąb siebie – taką, z której wraca się odmienionym? „Podróż” to nazwa metody samouzdrawiania, stworzonej przez amerykańską nauczycielkę Brandon Bays. Jej siła polega na możliwości dotarcia do najbardziej skrywanych wspomnień i najtrudniejszych emocji.

Niezwykła podróż Bays zaczęła się bardzo dramatycznie. Pewnego dnia uznała, że musi wreszcie przestać ignorować fakt, że jej brzuch urósł nagle jak balon. Diagnoza nie pozostawiała złudzeń: guz wielkości piłki koszykowej, wymagający natychmiastowej operacji. A jednak po wyjściu z gabinetu lekarskiego wyraźnie poczuła, że ma do przebycia inną drogę. „Chociaż nie wiedziałam, jaka będzie moja uzdrawiająca podróż, w jakiś sposób zdałam sobie sprawę, że ta sama część mnie, która była odpowiedzialna za powstanie guza, będzie też odpowiadać za jego zniknięcie” – wspomina. Od tego momentu wciąż trafiała na ludzi, którzy powtarzali jej, jak mantrę, te same słowa: „dasz radę”. Co więcej – byli o tym święcie przekonani. Wśród nich był Tony Robbins – najsłynniejszy chyba trener motywacyjny – Bays należała do jego teamu. Miała więc wsparcie innych, ale też dezaprobatę lekarki dla swojej „niesubordynacji”. No bo czy to rozsądne odstawić na bok wytyczne lekarza i zająć się samodzielnie uzdrawianiem takiej wielkości guza, nie mając pojęcia, jak się do tego zabrać? Bays nie namawia nikogo do podejmowania podobnych wyborów, ale opowiada o tym, czego dowiedziała się dzięki swojemu.

Ruszamy w podróż

Ponieważ sama była nauczycielką rozwoju, wiedziała, że będzie musiała dotrzeć do – jak pisze – „emocjonalnych problemów, jakie znajdowały się wewnątrz guza”. Wesprzeć ciało na poziomie fizycznym (choćby poprzez dietę), by mogło uwolnić się od toksyn. I że potrzebuje spokoju, bo odpowiedzi przyjdą z ciszy. Zawierzyła się tej sile w sobie, która dąży do harmonii. Przełomowym momentem był masaż, podczas którego dotarła do dawno zakopanego wspomnienia i do trudnych, niezwykle intensywnych emocji. Pozwoliła sobie je przeżywać. A potem – za namową terapeutki – wyobraziła sobie ognisko, do którego zaprosiła wszystkie osoby ze wspomnienia, by porozmawiać z nimi o tym, co się wydarzyło. Poznać ich intencje. Wyrazić ból. Po sesji pracowała dalej: nad innymi wspomnieniami, związanymi z odkrytym wzorcem. Zrzucała emocjonalny bagaż z wielu lat. Płakała i wybaczała. Po sześciu tygodniach po guzie nie było śladu.

Kiedy jakiś czas później jej mentor, Tony Robbins zaproponował, by podczas spotkania trenerów i wykładowców opowiedziała, o tym, co przeszła, odmówiła. Nie chciała wystąpić jako kolejny „przypadek” – dowód na to, jak można wpłynąć na własne ciało. „Nie możesz powiedzieć komuś: zrób A, potem B i jeszcze C, a będziesz zdrowy. To nie tak działa” – tłumaczy w książce. „Tak naprawdę ja nawet nie wyleczyłam się sama, całego uzdrowienia dokonała nieskończona inteligencja, którą mam w sobie”.

Coś jednak nie dawało jej spokoju – czuła, że odkryła coś cennego i że inni mogliby z niego czerpać. Chłonęła naukowe wyjaśnienia Deepaka Chopry, specjalisty w tematyce uzdrawiania komórkowego i jednego z jej nauczycieli: o tym, jak „znikają” choroby, jak komórki ze starym zapisem mogą być zastąpione nowymi, zdrowymi. O tym, że komórkom wątroby regeneracja zajmuje sześć tygodni, a skóry – trzy lub cztery. Że co cztery dni mamy nowy nabłonek żołądka, a co dwa dni nowe oczy! Problem w tym, że przechowywane w komórkach wspomnienia fantomowe nie umierają – przekazywane są dalej. Chyba że dotrzemy do mądrości ciała i uwolnimy się od obciążających doświadczeń. Pytanie, które wysuwało się na pierwszy plan, brzmiało: jak to zrobić?

ZAMÓW

E-WYDANIE

Na krawędzi otchłani

Jakiś czas później Bays wzięła udział w kursie nauczycielki duchowej, podczas którego padło pytanie, jak obchodzić się z trudnymi uczuciami; co zrobić, gdy się pojawiają. Odpowiedź brzmiała: nic. Otwórz się na nie. Przyjmij je. Akurat zmagała się z czymś niewygodnym, postanowiła spróbować. To było jak przejażdżka na karuzeli. Najpierw odwiedził ją strach, potem samotność, desperacja, pragnienie śmierci. Postanowiła, że – choćby nie wiem co – nie ucieknie. Będzie trwać w tym, jak długo będzie trzeba, czyli… stosunkowo niedługo. Uczucia zmieniały się, przekształcały, odchodziły. Wreszcie doszła do – jak sam to opisuje – „krawędzi czegoś, co wyglądało jak otchłań”, co przypominało czarną dziurę, nicość. Zamarła przerażona, ale wytrwała w postanowieniu, że się nie wycofa. I wtedy zdarzyło się coś niezwykłego. Zaczęła opadać niejako, przenikając tę tajemniczą przestrzeń i docierając do niewysłowionego spokoju. Nie miała wątpliwości: to nie był stan przejściowy czy coś spoza niej. „To było mną” – pisze. „Poznałam siebie jako nieskazitelną świadomość, absolutną wolność, bezgraniczną miłość”.

Postanowiła sprawdzić, czy inni mogą odbyć taką podróż w podobny sposób. Zaproponowała sesję przyjaciółce, cierpiącej z powodu zazdrości o męża. Przeszły przez różne warstwy uczuć, odnalazły dawne wspomnienie, które pierwotnie wywołało w kobiecie poczucie opuszczenia i zazdrości, a potem… dotarły do otchłani. Tuż za nią roztaczała się emanująca spokojem bezgraniczna obecność, wszystko wyglądało stąd inaczej. Brandon Bays poleciła przyjaciółce, by z tego miejsca przemówiła do kolejnych warstw emocjonalnych, które odwiedziły. I by – przy emocji, przy której pojawiło się wspomnienie – rozpaliła ognisko, usadziła wokół niego uczestników zdarzenia, doprowadziła do pojednania. Potem zajrzały jeszcze razem w przyszłość, żeby sprawdzić, czy wzorzec się zmienił. Tak powstała Podróż.

Podróż przez emocje

Brandon Bays rozróżnia Podróż Emocjonalną i Podróż Fizyczną (obie opisane są szczegółowo w książce „Podróż”, wyd. Wena), ale istota się nie zmienia. Najpierw musimy połączyć się z tym, kim naprawdę jesteśmy, z naszą prawdziwą esencją – to na tym poziomie odbywa się głębokie uzdrawianie. Bays twierdzi, że dzięki temu kontaktowi wiele starych przekonań czy nawyków odchodzi samoistnie, bez potrzeby wykonywania pracy z każdym z nich.

Pełen proces Podróży jest dość złożony, a jego autorka zaleca, by wykonywać go z drugą osobą, która – posługując się szczegółowym skryptem zamieszczonym w książce – przeprowadzi nas przez kolejne etapy pracy. Przyznaję, że sama stosuję ją dość nieortodoksyjnie – bez zalecanej przez autorkę obecności drugiej osoby. Ufając własnej kreatywności, a przede wszystkim mądrości ciała. To, co wydaje mi się ważne, to odważyć się wyruszyć w podróż – do przestrzeni poza umysłem. Pozwolić sobie na odczuwanie. Poddać się. I być gotowym na wszystko, co najlepsze. W ramce obok umieściłam bardzo uproszczone wskazówki do odbycia Podróży Emocjonalnej. Być może staną się dla ciebie inspiracją.

Wskazówki dla podróżnika

Opadanie przez poziomy. Rozluźnij się, otwórz się na emocje, pojawiające się w ciele. Skieruj się ku tej, która jest najsilniejsza, pozwól się jej przejawić. Otocz to uczucie miłością i akceptacją, otwórz się delikatnie na jego sedno. Spytaj, co znajduje się w rdzeniu tego uczucia, w jego środku albo pod spodem, po czym zostań tam. Co to jest? Gdzie czujesz to najmocniej? Może uczuciu towarzyszą obrazy? Przechodź przez kolejne warstwy emocji, coraz głębiej. Przygotuj się, że będą się zmieniały, falowały. Niektóre mogą cię zaskoczyć. Mogą też wynieść na brzeg jakieś dawne doświadczenia. Ważne, by zapamiętać, na którym „piętrze” znajdowało się dane wspomnienie.

Ku Źródłu. Podczas Podróży w głąb uczuć możesz trafić do miejsca, które wywoła w tobie silny lęk. Brandon Bays nazywa je „strefą nieznanego”. Możesz je odczuwać, jakbyś znajdował się na skraju urwiska, we mgle, w ciemności, nicości. Wiedz, że to nie koniec. Idź dalej. Może to brzmi tajemniczo, ale tak naprawdę Brandon Bays powtarza to, co wiemy od wielu innych nauczycieli: pod najtrudniejszymi uczuciami spoczywa to, co jest naszą esencją – wielki bezkres, nieskończona obecność, czysta miłość. Odpocznij w tej nieskończonej przestrzeni, która stanowi twoją istotę. Poczuj, jak rozszerzasz się i otwierasz. Przejdź ponownie przez kolejne warstwy emocji, doświadczając ich z perspektywy Źródła.

– Ognisko i przebaczenie. Zatrzymaj się dłużej na poziomie, na którym pojawiło się wspomnienie z przeszłości. Wyobraź sobie ognisko, którego naturą jest bezwarunkowa miłość, czysta akceptacja. Zaproś do niego osoby, które odegrały kluczową rolę w przywołanym doświadczeniu. Przeprowadź rozmowę, pozwalając wypowiedzieć się wszystkim zainteresowanym i dążąc do wybaczenia (w książce znajdziesz konkretne formuły do wypowiedzenia w tym miejscu).

– Integracja przyszłości i list do siebie. Wyobraź sobie siebie jutro, za tydzień, miesiąc, za rok, za pięć lat… Przyjrzyj się swojemu ciału, słuchaj. Jak się czujesz? Co z problemem, z którym pracowałeś? Pozostań otwarty na świadomość przyszłego „ja”. Sprawdź, czy z tego miejsca nie chciałbyś napisać listu do siebie w teraz. Możesz poczuć się zaskoczony mądrością, która napływa z twojej własnej przyszłości.

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>