fbpx

Drzwi do mężczyzny

Dzwoni kolega terapeuta poruszony po lekturze „Nie chcę o tym mówić”, książki Terrence’a Reala o męskiej ukrytej depresji. Nie ma już wątpliwości, że Polska nie jest kobietą, co nam się kiedyś zdawało, o czym nieraz dyskutowaliśmy i na co mieliśmy sporo dowodów. Już prędzej jest zmęczonym, podstarzałym facetem z ukrytą depresją i z alkoholowym problemem.

To jedna z książek, które otwierają zamknięte drzwi do mężczyzny. Miliony kobiet szarpią za klamkę, walą w nie pięścią. I nic. Zawsze podejrzewałem – mężczyźni nie pochodzą z innej planety. Po prostu chłopcy inaczej są deformowani w dzieciństwie niż dziewczynki. Dziewczęta zachęca się do wyrażania emocji i kultywowania więzi, za to hamuje się ich ekspresję społeczną. Chłopców odwrotnie – uczy się walki i rywalizacji, a tłumi się ich wrażliwość i emocje, tracą więc umiejętność tworzenia głębokich więzi.

Od kiedy kwitnie feminizm, bada się i opisuje, co zostało u kobiet stłumione przez patriarchat. Ale nadal jest ukryte, co blokuje rozwój osobowości chłopców. Wyuczona męska tendencja do ukrywania cierpienia to nie tylko gwarancja kłopotów z intymnością. Też fabryka psychopatów. I powszechna męska depresja, ukryta, gdyż to słabość i cierpienie, a one muszą być wyrugowane z męskiego świata.

Zablokowanie intymności powoduje, że kobiety są skazane, by przytulać się do hipopotamów. Rośnie jednak liczba mężczyzn zmienionych przez nowy czas. Nauczyli się ujawniać miękki brzuch, skarżyć się i płakać – problem, że głównie to potrafią. Z hipopotamem być za twardo, a z nowym mężczyzną jakby za miękko. No i te współczesne dziewczyny rozdarte między chłodem samodzielności a gorącą potrzebą bliskości i czułości.

Też dlatego coraz trudniej tworzyć nam stabilne związki. Czy stabilny to znaczy dobry? Dawne związki były stabilne, za to bez miłości. Od małżeństwa nie wymagano uczuć, uważano je nawet za przeszkodę. Uczucie to brak rozwagi, a gniazdo buduje się rozważnie. Świat był więc prosty. Na niebie czuwał męski Bóg, nad krajem król, nad małżeństwem mąż. Kobieta była skrępowana, również w łóżku, aktywność tam naganna, znak, że umysł niewiasty pomieszał się od nadmiaru rozkoszy (Motaigne). A my chcemy, aby nowe związki oparte na równości były trwałe i szczęśliwe. Nie ma cudów.  Jeszcze tego nie umiemy.

Drzwi niemal doryckie, śnieżnobiałe zainstalował w naszym domu mężczyzna wysoki, przystojny. Dopóki nie otworzył ust. Do tej pory byłem nieświadom, jak seplenienie może człowieka pomniejszyć. Zmiękcza ponad miarę, można nawet rzec, że z jajek robi jajecznicę.

– Tu jest malutki ubytek – powiedziała z niepokojem żona. Majster spojrzał na drzwi, wyjął pędzelek, farbkę i pacnął. – Jus dobze – powiedział i odjechał. Wieczorem żona mnie woła. – Popatrz! Jest o wiele gorzej!– Prawie nie widać. – Te drzwi są zniszczone. – Przesadzasz.– Niby-esteta, a tak naprawdę jesteś niechluj. Nie widzisz, że je zniszczył?! – Jakie drobnomieszczaństwo… gdybym wiedział to wcześniej… – Tu z poczucia taktu, lojalności i z braku miejsca opuszczam wiele następnych stron dialogu. Zaprowadził nas daleko, na skraj przepaści. Z każdą bowiem plamką czeka wiele nieujawnionych wzajemnych pretensji, które mają swoją historię. Plamka jak mały kamyk uwolniła lawinę.

Już noc, leżymy obok siebie w milczeniu, a między nami drzwi. Można je zatrzasnąć, ale też otworzyć. Walić w nie pięścią, ale też serdecznie poskrobać. Równość w małżeństwie prowadzi do częstych sporów, ale też daje szansę na wyjaśnienie i czułość.