fbpx

Patrzę na coś cudownego i kocham to

Wpadłam ostatnio na świetny psycho-trop, nie mylić z psychotropem. Psycho-trop to tylko psychologiczny patent na własną głowę. Taki niby-trik, który jest w stanie skrócić pewne głupie, utarte ścieżki marnujące czas naszym umysłom.

Zawsze kiedy myślę o sobie źle, że za mało inteligentna, za gruba, za leniwa i za mało wyjątkowa, to stają mi przed oczami ci wszyscy wspaniali mężczyźni, w których kochałam się od dziewczęcych lat, a oni we mnie nie! A rodzice zawsze mówili, że jestem zdolna, piękna i tu żadnych przyczyn zaburzeń poczucia wartości bym nie szukała. Ale oni, ci chuligani, mnie nie chcieli. Dlaczego, do cholery?! Ja byłam gotowa prać im gacie, zamiast chodzić do szkoły. Mogłam gotować im zupy, słuchać ich bełkotu i do piersi przyciskając, pocieszać. Ja bym ich uszczęśliwiła, gdyby tylko dali mi szansę. A tu nic.

Minęło już parę związków, obecny mój, jak to się teraz mówi, partner, nie budzi we mnie kompleksów, wszystko się zgadza. Jestem już o dziecko do przodu, a wciąż, kiedy z braku słońca, koncertów i witamin włącza mi się guzik ofiarnej autodestrukcji, widzę twarze tych, co mnie nie chcieli albo zostawili. Odczuwam wówczas cierpki dyskomfort. Jakby na mnie patrzyli i mówili: „A! Ta Paulina, wiem, ona jest słaba”. Przypominam sobie swoje zachowanie, szukając błędów, które musiały być przyczynkiem do ich obojętności. Trochę znajduję, ale to mnie do końca nie przekonuje, więc zaczynam czuć jakąś do nich niechęć, bo jakże oni mogli przeoczyć taką dobrą, oddaną im dziewuchę. Potem jakby głos automatycznej przyjaciółki mówi mi w głowie: „bo on nie był wystarczająco dobry dla ciebie i to właśnie świetnie, że nic z tego nie wyszło, bo on na ciebie nie zasługiwał ani trochę”. Oczy mi się wpatrują w jeden punkt, chyba dolny prawy, tam, gdzie gałka goni emocje ze wspomnień. I powiem wam, że tak właśnie wygląda proces zgorzknienia. Strasznie nie lubię tego robić. Uważam, że przeprowadzanie swoich myśli przez te wszystkie próby zniekształcające rzeczywistość dla ukojenia w sobie ofiary jest po prostu lekko żenujące.

Zastanowiłam się ostatnio nad składnikami, które dodane do moich psycho-tropów działają korzystnie, i tymi, które psują człowiekowi krew. Czuję się wybitnie dobrze, kiedy patrzę na moją córkę, gdy coś robi, dłubie, bredzi. Patrzę na jej bródkę, oczki, śmieszną posturę – zero aktorstwa, zero obyczajów. I teraz pytanie: dlaczego ja się wtedy tak dobrze czuję? Jest mi dobrze, ponieważ nikt mi nie zabrania jej kochać! To jest aż tak proste. Patrzę na coś cudownego i kocham to.

Więc analizuję to szybko i mówię mojemu złamanemu w wielu miejscach sercu: „możesz ich wszystkich kochać!”. Jezu, jak moje serce się wyluzowało! Jakie było zadowolone. Naprawdę? Mogę kochać tego chłopaka, co w podstawówce nie poprosił mnie nigdy na dyskotece do tańca, chociaż modliłam się o to przez wszystkie piosenki Nirvany? I tego, co wolał swoją byłą dziewczynę ode mnie? Ale fajnie. Teraz ilekroć pomyślę o tamtych sytuacjach, zaczynam jak mama zastanawiać się tylko, czy u nich wszystko OK, czy są szczęśliwi ze swoimi żonami, i cieszę się, że mogę żyć na ziemi obok takich cudów. I że jest ich tak wielu w moim życiu, i możemy sobie razem współistnieć. Koniec z wymuszaniem nienawiści, żeby ukoić porzucenie.

Drogie, pełne czekolady i łez wrażliwe towarzyszki, to nie działa. To wychodzi bokiem i wraca. Nie podważajmy piękna tego, co w nas obudziło namiętność i kruchość. To są unikatowe na ziemi wartości, w dorosłym życiu na wymarciu. Pielęgnujmy je w sobie, nawet jeśli szanse na ten romans są żadne. Nadzieja nie służy do planowania przyszłości, tylko do pozostawienia otwartych drzwi dla pięknych wydarzeń. Negując swoje odczucia z przeszłości, raczej te drzwi zamykamy. Kochaj swoich niedoszłych, swoich eks i tych „poza ligą”. Jeden z moich ulubionych zespołów śpiewał kiedyś: „Nie zatrzymasz pulsu swojej krwi, nie zatrzaśniesz serca swego drzwi”. Miłość jest jedynym z surowców naturalnych, którego ilość nie jest ograniczona. Nie trzeba oszczędzać, wydzielać i porcjować. Insertuj do każdej myśli i każdego wspomnienia. To jest wiosenne odrodzenie duszy. Renesoul.