Potworniak zębaty

jak zyskac pewnosc siebie
123rf.com

Co za nazwa, a jaka celna. Póki się żyje, nie ma od życia ucieczki…
Kiedy czytam wasze dzienniki – za miesiąc rozstrzygnięcie konkursu „Dziennik. Dzień pod dniu” – zapadam się głębiej i głębiej w wasze życie, by nagle stracić z widoku własne. Jaka ulga czasami nie mieć własnego życia, a istnieć mimo wszystko cudzym. Jeśli tam robi się za gorąco, to można w każdej chwili czmychnąć w swoje. Jestem właśnie w pełnym radości czyimś istnieniu, gdy autorce ujawniają potworniaka na jajniku. Co za nazwa, a jaka celna. Czytam: „Najczęściej spotykaną odmianą potworniaka dojrzałego jest torbiel skórzasta, która zawiera w pełni ukształtowane włosy, gruczoły łojowe wydzielające łój naskórkowy, gruczoły potowe, a niekiedy także zdeformowane zęby”.

Jezus Maria, wracam do swoich narządów chamskich i prostych, a tu dowiaduję się, że mężczyznom też robią się potworniaki, nawet złośliwe – na jądrze. Póki się żyje, nie ma od życia ucieczki…

Czytam więc was-nas, ześlizgując się gładko z jednego życia w następne. Jakbym czytał losy tylko jednej osoby, której na imię człowiek. Ten osobnik ma w sobie wiele pokoi i niepokoi, nawet więcej niż przybyło w tym roku dzienników. Niektóre mają otwarte drzwi, inne z lekka uchylone, wiele zamkniętych. I są piętra. Na każdym inny klimat. Trzeba odwagi i trudu, by te wewnętrzne pokoje otworzyć, ale zwykle czyni to za nas los. W zależności od tego, w jakim jesteśmy „pokoju”, czujemy i piszemy inaczej, okna w różnych miejscach, a światło pada odmiennie. Faktura życia zawsze zależy od światła. Zmieniając związek i osobę, zaczynamy żyć na innych piętrach, pokojach i niepokojach. W związku jednak jesteśmy tak blisko siebie, że malutko widzimy, jak nie widzi się kształtów obrazu, stojąc za blisko płótna. Rozmawiałem niedawno ze znanym terapeutą. Mówię: „Popatrz, nawet ty, mistrz świata w czytaniu tego, co ukryte, tak mało widziałeś. Rozwiodłeś się po tylu latach »szczęśliwego« małżeństwa, nie ze swojej inicjatywy, a teraz taki jesteś szczęśliwy z kimś innym…”. Przyznaje: „prawie niczego nie widziałem”. Myślę: „Niech to będzie pociecha dla nas, zwykłych zjadaczy życia”. Z pierwszą żoną byłem ponad 20 lat. I dałbym sobie rękę obciąć, że dobrze ją znam, a nasze małżeństwo było dobre. Osioł. W czasach, kiedy ani w głowie mi było nowe małżeństwo, zdawała mi się aniołem. Wszyscy tak ją postrzegali. A przecież sam wtedy czasami mawiałem: „To anioł, ale każdy anioł ma zablokowaną agresję. Co będzie, jak jej się odblokuje?”. I odblokowało się trochę po urodzeniu Antosia, kiedy Franek wychylił się na świat, to poszło już na całego!

W dziennikach mocno i fajnie piszecie o seksie. Zawsze zdumiewa mnie, że prawie wszyscy uprawiają seks. I to energicznie. I coraz więcej osób skłonnych jest o tym pisać tak normalnie jak o jedzeniu. W dziennikach widać, że seks jest początkiem i końcem związku, ale też narkotykiem. Cudownie znieczula, daje siłę i goi głębokie rany, jakie sobie zadajemy.

Jak to możliwe, że z natury będąc tak sobie bliscy, mamy kłopot z empatią. Blokadę empatii tworzy też nasz instynkt przetrwania. Wokół tyle cierpienia, że pełna empatia utorowałaby drogę dla lawiny cudzego cierpienia. Nikt by tego nie przeżył.

Hanna kiedyś pisywała na nasz konkurs, a potem serdecznie mnie wkręciła w korespondencję. Milczała długo, nagle pisze ze szpitalnego łóżka, że umiera na raka. I potrzebuje mej czułości. Każde słowo, które teraz składa z takim talentem – ładna, młoda, zdolna – wbija mi nóż w serce.
Tak, Internet pozwala innym umierać z nami, a nam powoli z innymi. Jak na dłoni widać, że życie to zębaty potworniak. I nie ma lepszej samoobrony, jak to wszystko opisywać ze szczyptą ironii, co właśnie próbuję czynić.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze