fbpx

Przyspieszeni

Moja żona była kiedyś aniołem. Już nie jest. Zostałem tym zupełnie zaskoczony. A przecież zawsze powtarzałem: „anioł to bardzo podejrzana jednostka; aby udawać swe anielstwo, musi zablokować agresję, co niezdrowe, i zwykle kiedyś tamy puszczają”. I tu dodawałem: „ale moja Ewa to co innego, ona jest aniołem naturalnym, to płynie z głębin jej charakteru”.

Wobec nikogo nie mylimy się tak radykalnie jak wobec bliskich. Są właśnie za blisko, by ostro ich widzieć. Teraz, gdy moja żona wróciła do kategorii ludzi, wiele naszych konfliktów wynika z odmiennych temperamentów. Ona robi wszystko dokładnie, lecz wolno. Ciągle brakuje jej czasu. Ja – przyspieszony i niedokładny – niecierpliwię się. Jesteśmy więc jak ogień i woda. I właśnie mój ogień został polany jej wodą. Okropnie gniewa się na mnie z błahego powodu. Syczę, ale nie wybucham. Wsiadam do samochodu i w poczuciu wielkiej krzywdy ruszam przed siebie. Od razu mi lepiej. Gdy rozsypuje się świat, trzeba wsiąść do samochodu i jechać, wielu to już odkryło. Wóz słucha się i jasne są reguły na drodze – tak odzyskuje się panowanie nad światem i nad sobą.

Zaparkowałem przy markecie. A sądziłem, że mnie to nie dotyczy, tylko kobiety pocieszają się zakupami. Parkując, myślę: Nasz konflikt różnych szybkości jest przecież dramatem całej naszej cywilizacji. Jeszcze na początku XX wieku, nie znano zegarków na rękę, cebule wyjmowano dostojnie z kieszonki. Kiedy pojawiły się pierwsze na przegub, przyjęto je niechętnie – co za głupia moda, przypominają stale godzinę, to nie do zniesienia? A był to pierwszy znak, że czas nabrał tempa i trzeba go kontrolować.

Dzisiaj wszystko dzieje się szybciej i krócej. Niesamowite przyspieszenie to znak nowej cywilizacji. Nastąpiło nie tylko rozmnożenie samolotów, któremu towarzyszy zgiełk i niecierpliwość lotnisk. Poszło to w głąb naszej percepcji świata. O ileż krótsze niż kiedyś są sceny w filmach, a pilot w dłoni błyskawicznie zmienia setki kanałów. Wszystko musi być krótsze i dynamiczne jak w komiksie. Teksty, nawet zdania. Na grube powieści patrzymy jak na ładne kobiety, które zaniedbały się i roztyły.

Szczególnie irytujące są windy. Tu najszybciej tracimy cierpliwość. Palce młodych dziewcząt nie przesuwają już szydełka, lecz uderzają w klawiaturę komputera i komórki. Listy są krótkie, byle jakie, bez polskich znaków, wysyła się je kliknięciem w klawisz. Dojdą w sekundę na inny kontynent. Wszystko jest w biegu, nawet seks. Co za czasy?

Ludzie spowolnieni w nowym wspaniałym świecie skazani są na zagładę. Ale my przyspieszeni tracimy przyjemność życia. Jak je smakować w biegu? A stresu nie wytrzymuje nasze serce i układ nerwowy.

W markecie jak zwykle nadmiar wszystkiego i pośpiech. A ja cały czas jestem zatruty złością. Chwila ulgi w dziale kwiatów. Piękne są te storczyki, pewnie wyhodowane w Chinach – skośnookie imperium schrupie najpierw Rosję, czego nawet nie zauważymy, a potem nas. I nagle myśl: kupię Ewie kwiaty. Ale przecież to jej wina, ja będę przepraszać!? O nie! Ależ tak, zrób to na przekór sobie i jej na przekór. W chwili, gdy ta myśl ugruntowała się, wkładam storczyki do wózka. Po chwili wyjmuję. I znowu je wkładam. Szybko odjeżdżam, by znowu się nie rozmyślić. I nagle czuję ulgę. Jak ręką odjął, mija złość i zatrucie duszy. Jak przyjemnie.

A więc szybkie wybaczanie to też część mojego przyspieszenia. Upieram się, że to jednak zaleta. Śpieszmy się powoli – radzili już starożytni. Ale wybaczajmy szybko i radykalnie.