fbpx

Jak dbać o siebie w pracy?

Jak pracując zadbać o siebie?
Czy wiemy jak dbać o siebie, o swoje zdrowie, relacje w rodzinie? Nawet jeśli wiemy, to i tak przy połączeniu tej wiedzy z pracą zawodową, mamy dużą trudność, żeby wszystko razem pogodzić. (fot. iStock)

Masz tendencję do zatracania się w projektach i zapominania o znalezieniu czasu na regenerację? Uważaj, to znak, że źle zarządzasz sobą w pracy. Jak zadbać o siebie pracując? Naucz się to robić tak, by utrzymać życiową równowagę.

Agata pracowała w agencji reklamowej, w której jako project manager nadzorowała comiesięczne wydawanie magazynu dla jednego z klientów. Jej życie biegło od jednego numeru do drugiego – w ostatnim, najbardziej intensywnym tygodniu zawsze wyrabiała normy godne przodowników pracy z epoki socjalizmu – zostawała po godzinach, rezygnowała z wyjść ze znajomymi, wszelkie sprawy prywatne odstawiała na bok, zajmując się jedynie dopinaniem projektu. Jej szef, widząc zaangażowanie, efektywność wykonanej pracy i wysiłek związany z takim systemem pracy, sam zaproponował Agacie, by potem odbierała sobie dwa dni wolne, żeby się zregenerować przed przystąpieniem do pracy nad kolejnym numerem. I stało się to jej zwyczajem.

Kiedy Agata rozpoczęła pracę w nowym miejscu, okazało się, że nawyk „zachetywania się” wprawdzie pozostał, tylko nikt jej już nie proponował wolnych dni na regenerację sił, a sama też o to nie zabiegała. Po jakimś czasie uświadomiła sobie, że pracując tak nadal, wykończy się, że musi znaleźć sposób, żeby „zarządzać sobą” tak, by chronić swoje zdrowie, utrzymać równowagę między życiem prywatnym i zawodowym, ale też zachować efektywność. Tylko jak to zrobić?

Jesteś cząstką w zespole

Na początek dobrze jest uświadomić sobie, że w pracy zazwyczaj uczestniczymy w procesach, w których bierze udział co najmniej kilka, a nieraz wiele osób. Dlatego szukanie rozwiązania z perspektywy „teraz ja”, która narzuca się jako odwrotność wcześniejszego zaniedbywania własnych potrzeb, może prowadzić na manowce. Trzeba pamiętać, że w pracy jesteśmy częścią zespołu i częścią większego procesu, jakim jest firma, i podlegamy wpływom tej większej całości. Nie da się więc jedynie „zarządzać sobą” w oderwaniu od firmy. Jednym z kluczy do efektywnego zarządzania wydajnością w pracy jest przyjrzenie się temu, jaki rodzaj zaangażowania wykazujemy i co to oznacza dla nas i dla naszego pracodawcy.

Blessing White – firma doradcza specjalizująca się w zagadnieniach przywództwa i zaangażowania – od lat prowadzi globalne badania zaangażowania pracowników. Z publikowanych raportów, opracowanych na podstawie wielu tysięcy wywiadów i ankiet, wyłania się obraz dwóch niezbędnych i powiązanych ze sobą czynników, które powodują, że praca jest efektywna i nie prowadzi do wypalenia zawodowego. Są nimi: udział pracownika w sukcesie firmy oraz osobista satysfakcja ze swojej roli w tejże firmie. Na podstawie tych wyznaczników sprawdzimy, do jakiej grupy należymy i z czym to się może wiązać w przyszłości.

Chomik czy rozwiedziony? – Typy pracowników

Ci, których w badaniach określa się jako „zaangażowanych” oraz „prawie zaangażowanych”, postrzegają swój wkład w sukcesy firmy jako wysoki, a własną satysfakcję z pracy widzą na tym samym – wysokim poziomie. Czyli spełniają się w pracy i czerpią z tego energię do podejmowania kolejnych wysiłków na drodze zawodowego rozwoju. Nie muszą mierzyć się z oporem przed byciem przymuszanym do czegoś i nie marnują na to zdrowia ani energii.

Kolejną grupę definiuje się jako „nowożeńcy i chomiki”. Łączy ich to, że są zadowoleni ze swojej pracy i stanowiska, jednak ich wkład w sukces firmy nie jest zbyt wysoki. Nowożeńcy są świeżymi pracownikami lub znaleźli się na nowym stanowisku i są szczęśliwi, że im się to udało. Jeżeli nie spoczną na laurach i znajdą sens w swojej pracy, z czasem przejdą do ligi zaangażowanych. Chomiki z kolei często sprawiają wrażenie, że pracują ciężko, ale efekty ich pracy są niewielkie. Nie zajmują się ważnymi dla funkcjonowania firmy zadaniami i przez to mają niski udział w jej sukcesach. Niektórzy z nich przyjmują strategię ukrywania się za zasłoną pozorowanej pracy, tak by jedynie pozostać na stanowisku, które ich satysfakcjonuje. Przez innych pracowników często postrzegani są jako figuranci, za których inni muszą robić. To prowadzi do sytuacji, w której ci inni zaczynają z jednej strony czuć się wykorzystywani przez firmę, z drugiej odczuwać objawy wypalenia, bo rzeczywiście pracują więcej niż przewiduje umowa. Jeśli należysz do grupy nowożeńców lub chomików i nie zmienisz swojej strategii działania, bardzo prawdopodobnym scenariuszem jest, w bliższej lub dalszej przyszłości, zrezygnowanie pracodawcy z twoich usług.

„Wypaleni” to grupa pracowników, którzy – odwrotnie niż nowożeńcy i chomiki – obiektywnie z punktu widzenia firmy wykazują się dużą produktywnością, jednak sami nie odczuwają satysfakcji z pracy. Ich stan emocjonalny można określić jako rozczarowanie i wyczerpanie wynikające często z przekonania, że przełożeni podejmują nietrafne decyzje, a współpracownicy nie wykonują swoich obowiązków. Część osób z tej grupy może zdecydować się na zmianę pracy, inni prawdopodobnie zaczną pracować gorzej i z czasem zasilą szeregi „rozwiedzionych”.

„Rozwiedzeni” wnoszą niski lub średni wkład w funkcjonowanie firmy i odczuwają mierną satysfakcję ze swojej pracy. Można powiedzieć, że praca ich nie kręci, a firma nie spełnia oczekiwań, co przejawia się w sceptycznych uwagach i łatwym uleganiu negatywnym nastrojom oraz zarażaniu tymi nastrojami otoczenia. W pracy utrzymuje ich głównie możliwość otrzymywania wypłaty. W zależności od cech osobowościowych energię rozgoryczenia przelewają w nieustanne narzekanie albo w poszukiwanie innego miejsca pracy.

Jak zadbać o siebie pracując?

Żeby podjąć działania naprawcze, trzeba dobrze zdiagnozować swoją sytuację. W przypadku Agaty dobrze byłoby odpowiedzieć sobie na pytania: Co powoduje, że zaczyna przesuwać się na pozycję „wypaleni”? Czy widzi w swoim otoczeniu współpracowników, którzy wpisują się w charakterystykę nowożeńców lub chomików, co powoduje, że przypada na nią nieproporcjonalnie duża część zadań? A może ma wrażenie, że system, jakim jest firma, nie funkcjonuje z jej punktu widzenia efektywnie? Czy ma energię, żeby podjąć działania na rzecz zmiany nieakceptowanych procesów, czy bardziej skłonna jest szukać nowej pracy? Każda z odpowiedzi na te pytania może stać się drogowskazem na drodze poszukiwania rozwiązania. Najważniejsze jest, żeby nie podejmować decyzji jedynie w odniesieniu do swoich indywidualnych procesów, ale by rozwiązania rozpatrywać na tle procesu firmy, działu, zespołu. W innym wypadku rozwiązania nie bywają skuteczne, a nawet mogą wzmacniać niechciane sytuacje. Jeżeli na przykład problem leży w tym, że przejmujesz część nie swoich obowiązków, to praca nad lepszą organizacją nie poprawi twojej sytuacji – jeśli wygospodarujesz sobie więcej czasu, natychmiast znajdą się kolejne rzeczy do wykonania, których przecież nie mogą zrobić ci, którzy mają tego czasu za mało. Rozwiązanie, by było skuteczne, musi zostać powiązane ze źródłem problemu, nie z jego skutkiem.

Asertywność w pracy: jak dbać o siebie i swoje potrzeby?

Zawsze najlepszym rozwiązaniem jest skonfrontować się z problemem, kiedy zaczynamy go dostrzegać, a nie dopiero wtedy, gdy sytuacja staje się utrwalona. Dotyczy to szczególnie osób, które odczuwają silną niechęć do konfliktów, kłótni, przepychanek i wolą godzić się na niewygody za cenę upragnionego świętego spokoju. Kiedy problem się dopiero pojawia – nie obrósł jeszcze tyloma emocjami, które utrudniają zmierzenie się z nim, więc mniej energii musisz przeznaczyć na jego „obsługę”. Ale nawet jeśli przegapiłaś moment, kiedy rzeczy zaczynały się dziać, warto sprawdzić, co tam ci się uzbierało, i przyjrzeć się temu racjonalnie.

Agata powinna sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chodzi o to, że nie ma możliwości wzięcia wolnych dni za czas, kiedy pracuje „ponadnormatywnie”, czy raczej o to, że musi coś robić za kogoś. W pierwszym przypadku rozwiązaniem będzie rozmowa z osobą, która decyduje o terminach urlopów, przedstawienie jej swojej potrzeby i wskazanie, że jej zaspokojenie pozwoli zregenerować siły, a tym samym – utrzymać efektywność pracy. Jeżeli jednak problem polega na tym, że jest „dociążana” nie swoimi obowiązkami, to rozwiązaniem może być praca nad pogłębieniem umiejętności bycia asertywnym i niewyrażania zgody na przejmowanie czyichś obowiązków.

Tak czy inaczej trzeba zbadać rodzaj góry lodowej, której wierzchołkiem jest „zachetywanie się” w pracy. Nazwany problem to połowa sukcesu. A potem trzeba zająć się jego rozwiązywaniem, bo jak pisze w „Drodze rzadziej wędrowanej” psychiatra M. Scott Peck: „Problemy same nie znikają. Trzeba je rozwiązywać, bo w przeciwnym razie będą nam przeszkadzać w rozwoju. Problemów życiowych nie można rozwiązać inaczej niż poprzez ich rozwiązywanie”.

Ewa Mażul coach, doradca, ekspert ds. komunikacji w biznesie

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze