Jakie cechy są obecnie cenione na rynku pracy?

fot. iStock

Jak więc umiejętnie korzystać z empatii?

Nie wchodzić w cudze emocje, rozróżniać je na te, które są moje i cudze, nie brać ich osobiście, raczej je zauważać i odpowiednio na nie reagować. I nie dyskutować z nimi. Być może będziemy dzięki temu potrafili pomóc komuś odzyskać lepszy nastrój albo przynajmniej unikniemy niepotrzebnego konfliktu czy zdenerwowania.

Co jeszcze ułatwia taką postawę wobec życia, która sprawia, że inni chcą z nami pracować?

Jest jeszcze jeden talent, niezwykły, rzadki dosyć, wiążący się z ogromną dojrzałością i wysoką świadomością siebie i innych. Bo mimo że żyjemy w zateizowanym świecie, wydawałoby się – ukierunkowanym na materializm, to z mojego doświadczenia z ludźmi pochodzącymi z różnych środowisk wynika, że wszyscy mamy w sobie potrzebę duchowości, która wcale nie musi się wiązać z jakąś religią. Talent, o którym myślę, nazywa się „współzależność” (ang. connectedness) i można opisać go jako poczucie bycia częścią całości: zespołu, wspólnoty, rodziny. Z tego talentu wynika myślenie, że każde nasze działanie ma wpływ na innych i odwrotnie – to, co robią inni, wpływa na nas. Osoba obdarzona takim talentem będzie działać tak, żeby nikomu nie wydarzyła się krzywda, bo krzywda jednej osoby w systemie będzie w pewnym sensie krzywdą dla całego systemu. Jeśli rynek pracy jest rywalizujący, to taka osoba nie będzie się dobrze czuła w środowisku mocno konkurującym, gdzie ważne są interesy jednostki i postawa „wygrać za wszelką cenę”. W sytuacjach trudnych dla osoby ze współzależnością, odbieranych przez nią jako szkodliwe dla ogółu, może włączyć się potrzeba do walki o sprawę, poza polityczną poprawnością i wszelkim konformizmem.

Poznałam kilka wspaniałych firm rodzinnych, w których od początku istnienia hołduje się wartościom wspólnego dobra, dbania o wszystkich pracowników. Nie wiem jednak, czy polski rynek pracy dojrzał już do szanowania tego talentu… Często w misjach różnych organizacji znajdziemy podobne hasła, ale z ich realizacją w praktyce jest dużo gorzej.

Warto więc rozwijać w sobie taką umiejętność, mimo że wyrasta ponad nasze czasy?

Tak, jak najbardziej. Moim zdaniem wszystko zaczyna się od odpowiedzialności za własną postawę, swój rozwój i dbanie o to, żeby innym z nami było dobrze. Może wydaje się, że są to wielkie słowa, ale faktycznie chodzi o samoświadomość, o to, czego pragnę, jakie mam wartości podstawowe, o to, co mogę wnieść dobrego do świata. O to, co wybiorę w sytuacji ważnego wyboru. Czy dam się ponieść lękowi o własny tyłek, czy będę kierować się dobrem wszystkich? Zazwyczaj działamy automatycznie, nawykowo. Jeśli nie wiemy, jakie są nasze wartości – a wiele osób jest, niestety, w takiej sytuacji – to należy ich szukać. Gdy już je poznamy, nasze decyzje mogą się zmienić, może okazać się, że będziemy dokonywać innych wyborów niż dotychczas. Ale dzięki temu zaczniemy budować lepsze, a na pewno pełniejsze życie.

Jaki jeszcze talent sprawdzi się w „zespole marzeń”?

Jako frontmena w każdym zespole warto postawić kogoś obdarzonego talentem o nazwie „czar” (ang.woo). Takie osoby mają niezwykły urok osobisty, co na poziomie praktycznym przekłada się na ciągłe szukanie aprobaty: „Chcę, żeby wszyscy mnie lubili, a ja chętnie poznam wszystkich”. Są „skoczkami”, ale nie dlatego, że chcą innych omamić, po prostu lubią ludzi i lubią z nimi rozmawiać, przebywać. Ze spotkań z innymi czerpią mnóstwo satysfakcji, mają odpowiednie podejście do każdego, potrafią dobrać temat rozmowy i łatwo zdobyć aprobatę rozmówcy. Jeżeli damy takiej osobie odpowiedzialność za kontakt z klientami, reprezentowanie firmy, prowadzenie eventów, to jest duża szansa na sukces zarówno dla tej osoby, jak i tej części funkcjonowania naszej organizacji.

Każdy z nas ma określone talenty, coś w rodzaju szczególnych predyspozycji, ale może warto rozwijać także inne, poszukiwane przez pracodawców umiejętności, żeby zwiększyć swoje szanse znalezienia dobrej pracy?

Najważniejsze to dążyć do tego, żeby być bardziej świadomym, uważnym, uczyć się komunikacji, z życzeniowości przechodzić do odpowiedzialności za siebie. Lepiej szukać prawdy o sobie, pracować nad postawą, a nie nad wizerunkiem, być skromnym, ale rozwijać prawdziwe poczucie własnej wartości. Każdy z nas ma dużo dobrych, właściwych tylko sobie cech, które warto rozwijać i pielęgnować, więc nie ma co wmawiać sobie ani innym, że jest się wspaniałym we wszystkim. I na pewno nie warto inwestować w swoje słabe strony.

 

ANETA PIETRZAK coach, właścicielka firmy HR Consulting, doradza firmom w zakresie zarządzania talentami i edukacji profesjonalnej menedżerów. Ambasadorka Przedsiębiorczości Kobiet, anetapietrzak@icloud.com

 

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »