fbpx

Jakie korzyści daje jazda konna?

Jakie korzyści daje jazda konna?
Konie uczą między innymi sztuki porozumiewania się, ale też stanowczości i cierpliwości. (Fot. iStock)

Wydaje się, że na koniu nic się nie robi − wystarczy siedzieć. Ale to pozory. Robi się dużo, lecz i koń robi mnóstwo dla nas. Trenuje nie tylko naszą sylwetkę, ale i umysł. Uczy stanowczości i time managementu. Co jeszcze możemy zyskać w tej relacji?

Jazda konna wydaje się dyscypliną lekką i przyjemną. Wystarczy wdrapać się na siodło (w stajniach są ułatwiające to schodki), chwycić za wodze albo grzywę, i gotowe. Kto zaliczył choć jedną lekcję, wie, że lekko i przyjemnie jest, ale dopiero po wielu godzinach ćwiczeń. Najpierw trzeba przezwyciężyć lęk wysokości, znaleźć równowagę i nie spaść, gdy zacznie kołysać i trząść. A potem jeszcze przekonać zwierzę, które waży czasem nawet pół tony, żeby poruszało się w takim kierunku i tempie, jak chcemy. Następnego dnia mocno czujemy zakwasy przywodzicieli, mięśni głębokich brzucha i tych, o których istnieniu wcześniej nie wiedzieliśmy. Jeśli zdarzy się upadek – dochodzą siniaki i obolałe ego. Na szczęście zalety jazdy konnej są w stanie zrekompensować wszystkie te trudności. Wzmocnione mięśnie (zwłaszcza brzucha, nóg, ramion i pleców), lepsza kondycja i lepsze samopoczucie (endorfiny). Ale do korzyści fizycznych i psychicznych dochodzą jeszcze te społeczne.

Czego uczą konie

Wiele sportów uprawiamy w samotności: narty, pływanie, gimnastyka w domu. Jest trochę sportów w parach, jak taniec i tenis, czy wręcz zespołowych, ale w każdym teamie są tylko ludzie. Tu partnerem jest dużo większy od człowieka koń, z którym nie tylko trzeba się jakoś komunikować, ale też skłonić go do współpracy. Kto oglądał „Zaklinacza koni”, „Wicher” albo oldschoolowy serial „Karino”, wie, o czym mowa.

Ewa Hadała-Mikołajczuk, instruktorka jazdy konnej i trenerka wyznaje, że dopiero ucząc się jazdy konnej, poznała świat zwierząt, wcześniej prawie nie miała z nimi kontaktu. − Stwierdziłam, że całkiem nieźle sobie z nimi radzę, co dodało mi wiary w siebie. Nie podejrzewałam, że będę z takim zaangażowaniem jeździć na lekcje do stajni – mówi. Skupiona na nauce, odkryła, że jazda konna sprawia jej ogromną przyjemność, do tego była chwalona za sposób, w jaki sobie radzi na koniu i z koniem. A to sztuka.

− Koń ma inteligencję trzyletniego dziecka − tłumaczy Ewa Hadała-Mikołajczuk. – To oznacza, że sporo rozumie, ma niezłą pamięć, ale to jednak trzylatek. W dodatku dużo od nas silniejszy − dodaje. Teraz sama prowadzi jazdy dla dzieci i współorganizuje warsztaty, na których konie pomagają ludziom zdobywać różne kompetencje, np. menedżerskie czy rodzicielskie i ogólnie być uważnym w relacjach z innymi. Swoimi uczniami stara się tak kierować, by byli w stanie skłonić konia do współpracy. Namówić, nie zmusić − bo to spora różnica. − W tej parze to człowiek decyduje o kolejnym kroku, ale nie wymusza tego siłą − podkreśla.

Konie uczą sztuki porozumiewania się, ale też stanowczości i cierpliwości. Efekty nie przychodzą od razu, czasem trzeba nawet kilkunastu treningów, żeby koń zaczął nas słuchać. Co nie znaczy, że będzie tak zawsze, bo też ma swoje upodobania i humory. Są wierzchowce bardziej skłonne do współpracy, inne lubią postawić na swoim.

Precyzyjne komendy oraz umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach (np. gdy koń się przestraszy) – to kolejne miesiące nauki. Ale opłaca się zainwestować czas w tę relację. Satysfakcję, jaką czujemy, gdy duże, silne, a czasem przestraszone albo uparte zwierzę z radością zaczyna wykonywać nasze polecenia, można porównać do zejścia poniżej czterech godzin w maratonie…

Zarządzanie sobą i czasem

Jazda konna to sport dla ludzi bystrych i wrażliwych, którzy potrafią zatroszczyć się o siebie. Takie odniosłam wrażenie, nie tylko sama jeżdżąc konno i obserwując treningi mojej 12-letniej córki Igi, ale też słuchając Ewy Hadały-Mikołajczuk. A jeśli ktoś nie dba o siebie − konie go tego nauczą, a dodatkowo wzmocnią inteligencję.

− Samo czyszczenie, siodłanie, a potem rozsiodływanie i zakładanie derki wymaga zapamiętania wielu sekwencji ruchów. I zapanowania nad czasem − wylicza instruktorka. – Jedną z ważniejszych rzeczy, których uczą się dzieci, jest właśnie świadomość czasu. Na jazdę muszą przyjść odpowiednio wcześnie, by zdążyć przygotować konia, potem punktualnie wyjść na ujeżdżalnię. Po zejściu z konia też jest szereg czynności do wykonania. To bywa trudne dla młodszego pokolenia, które zwykle nie nosi zegarków, tylko sprawdza godzinę w telefonie.

Każda kolejna lekcja to nauka koncentracji, uważności i empatii. Z czasem zaczynamy zwracać coraz większą uwagę na to, jak się ubrać, jak rozciągnąć po jeździe, kiedy zjeść, żeby obiad nie przeszkadzał nam w galopach. Ale też tego, że spocony koń na mrozie może się przeziębić, więc trzeba go przykryć, że nie można go karmić w dowolnym momencie i czymkolwiek, że należy zwracać uwagę, czy nie kuleje, nie ma przeciętej skóry albo nie jest brudny. Empatia, uważność, porozumienie, nawiązywanie relacji… – mogłabym wymieniać bez końca. Najfajniejsze jednak jest, że to, czego nauczyliśmy się podczas treningu, nie zostaje wykasowane z naszego mózgu. Zyskujemy większą pewność siebie, jesteśmy w lepszym kontakcie ze sobą i światem – po prostu mądrzejsi. A przypływ endorfin po galopie w lesie to tylko skutek uboczny. Nieziemsko przyjemny dodatek do tego sportu.

Coaching z końmi

Od zwierząt możemy się wiele nauczyć. Nie tylko o nich, ale i o sobie. Dlatego coraz więcej coachów i trenerów wykorzystuje konie do szkoleń. Ich uczestnicy na ogół nie potrafią jeździć, ale też nie muszą. Ze zwierzęciem pracują z ziemi: obserwują zachowania w stadzie, ale także próbują nawiązać kontakt z koniem. Warto spróbować.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze