fbpx

Jazda na łyżwach – tania i przyjemna profilaktyka antydepresyjna

Jazda na łyżwach - tania i przyjemna profilaktyka antydepresyjna
Justyna Ogłozińska - kierownik działu Promocji i PR w Grupie Zwierciadło. Na łyżwach jeździ od dziecka i z pasją. Trenuje hokej. (Fot. Kamila Adamowicz)

Jazda na łyżwach uczy równowagi, wprawia w dobry humor i pozwala spalić kalorie. To świetny sposób na popołudnie z dziećmi, spotkanie z przyjaciółmi czy randkę. I całkiem tania, przyjemna oraz ogólnodostępna profilaktyka antydepresyjna.

To proste. Zamieniasz zwykłe buty na łyżwy, wyskakujesz na lód i śmigasz. Jak księżniczka Elsa z hitu dla dzieci czy Wojciech Malajkat w trzeciej części komedii romantycznej „Listy do M.”. No dobrze, może nie śmigasz od razu, ale nauka jazdy na łyżwach to też spora porcja endorfin, nawet jeśli dawno przekroczyłeś trzydziestkę.

Dziecięca frajda

Gdy tylko temperatury zbliżają się do zera, w większości polskich miast powstają sztuczne lodowiska. Gdy spadają poniżej – zamarzają stawy i sadzawki. Wymówka, że nie masz gdzie pojeździć, odpada. Albo że ci się nie chce. Bo nie wierzę, że magia łyżwiarstwa nie działa na ciebie. Rewie i mistrzostwa jazdy figurowej na lodzie przykuwały do czarno-białych telewizorów naszych dziadków i rodziców na długie godziny. Co roku na całym świecie bilety na show „Disney on ice. Zaczarowany świat Disneya” wyprzedają się na pniu, a każdym szanującym się filmie jest jakaś scena na łyżwach. No dobrze, z tym „każdym” trochę przesadziłam. Ale nadal jest mnóstwo powodów, dla których zimą warto polubić łyżwy.

– Jeździłam na łyżwach, odkąd pamiętam. Kiedyś nie było wielu atrakcji dla dzieci, rodziców też nie było stać, by zapisać nas na dodatkowe zajęcia, więc szwendaliśmy się po podwórkach, przesiadywaliśmy na trzepakach albo korzystaliśmy z dostępnych rozrywek – wspomina Justyna Ogłozińska, szefowa Działu PR w wydawnictwie. – Koło domu miałam lodowisko, boisko do koszykówki i kręgielnię, więc zimą jeździłam na łyżwach, a latem grałam w kosza i kręgle. Odnosiłam nawet sukcesy. Bo kiedy już coś robię, to chcę to robić dobrze i nie zostawać w tyle.

Ostatecznie pasją Justyny okazał się hokej. – To było coś wyjątkowego, niecodziennego – tłumaczy swój wybór. Obecnie gra w kobiecej amatorskiej drużynie hokeja na lodzie KadraM Kobiety. Latem – z braku całorocznego lodowiska – dziewczyny trenują na rolkach.

Justyna Ogłozińska – kierownik działu Promocji i PR w Grupie Zwierciadło. Na łyżwach jeździ od dziecka i z pasją. Trenuje hokej. (Fot. Kamila Adamowicz)

Fitness na lodzie

Jeśli hokej do ciebie nie przemawia, możesz spróbować łyżwiarstwa figurowego i kręcić na ślizgawce piruety, aksle, pistolety czy inne efektowne sztuczki. Nie musisz oczywiście od razu wchodzić na taki poziom profesjonalizmu. Bo choć wszelkie akrobacje na lodzie prezentują się bardzo efektownie, utrzymanie równowagi może być na początku pewnym wyzwaniem.

I bardzo dobrze. Dzięki temu szybko się rozgrzewasz, nawet gdy jest mróz. Do tego ćwiczysz wewnętrzne mięśnie brzucha, których na łyżwach musisz używać, by złapać balans. A jeśli próbujesz swoich sił wspólnie z przyjaciółmi, dostajesz też porządną dawkę śmiechu, który dodatkowo zmusza do wysiłku brzuch. W hokeju dochodzi do tego jeszcze zdrowa rywalizacja. Zdrowa, bo podczas godzinnych zmagań na lodzie spalasz od 300 do 600 kalorii.

Gdy będziesz jeździć na łyżwach regularnie – wzmocnisz i wyrzeźbisz mięśnie, nie tylko nóg. Podczas jazdy pracuje bowiem całe ciało. – Pozbywasz się niechcianego tłuszczyku, pracujesz nad mięśniami, rzeźbisz sylwetkę. Ale też nabierasz siły i zaufania do siebie – wylicza Justyna. I dodaje jeszcze jeden, bardzo ważny, aspekt psychologiczny. – Łyżwy relaksują i wyciszają. Uwielbiam zwłaszcza samotną jazdę po wieczornym treningu, na zamkniętym lodowisku, kiedy w tafli lodu odbijają się światła i jest prawie pusto. Oczyszczam wtedy głowę ze zbędnych myśli, a moje ruchy stają się regularne, rytmiczne, jak w prawdziwym tańcu.

Nawet upadki są przyjemne

Łyżwy pozwalają złapać równowagę także w życiu. – Dla mnie to potężna odskocznia od codzienności, pracy w korporacji, obowiązków domowych, szpilek i eleganckich sukienek – wyznaje Justyna. – Moja opiekuńcza i zaradna natura każe mi dbać o wszystko i wszystkich. I często zapominam zadbać o siebie. Bieganie z kijem po lodzie jest jedynym czasem, kiedy myślę tylko o sobie, no i o tym, by zejść ze ślizgawki bez kontuzji. To chyba największe ekstremum, na jakie sobie aktualnie pozwalam. Nie jestem fanką sportów ekstremalnych, nie lubię zbyt dużego ryzyka. Staram się mieć kontrolę nad tym, co robię, więc skoki spadochronowe czy nurkowanie raczej nie są dla mnie. Poza tym mój los zależałby wtedy od wielu czynników, na które nie mam wpływu. Na lodzie jest adrenalina, ale jednak to ja decyduję, jak szybko jadę i kiedy się zatrzymam. Lód wymusza też koncentrację. Przykre upadki się zdarzają, ale zazwyczaj z naszej winy. Kontrolowany upadek na lodzie nie boli, a wręcz jest przyjemny.

Bez względu na to, czy wybierzesz hokej, łyżwiarstwo figurowe, ściganie się na lodzie czy po prostu kręcenie się w kółko z przyjaciółmi, liczy się wyjście na ślizgawkę i sam ruch. Justyna Ogłozińska przyznaje, że dzięki łyżwom i nartom pokochała zimę i zaszczepiła tę pasję swoim dzieciom.

Wszelkie zimowe aktywności mają jeszcze jeden ważny aspekt – chronią przed spadkiem nastroju podczas pochmurnych, mroźnych wieczorów. Skłaniają do wyjścia z domu, socjalizują i dodają rumieńców na twarzy. Są jak codzienna niezbędna dawka witaminy o nazwie „szczęście”.

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>