fbpx

Bezpieczeństwo dziecka w samochodzie

Bezpieczeństwo dziecka w samochodzie
123RF.com

Producenci, przygotowując samochód do produkcji, prowadzą bardzo intensywne badania jego bezpieczeństwa. Część analizowanych zachowań aut ma takie samo znaczenie dla dorosłych jak dla dzieci, ale nie wszystkie. To oczywiste jednak, że np. kurtyna boczna może pomóc dorosłemu, ale małemu dziecku nie, bo znajduje się po prostu poza jej zasięgiem. Dlatego właśnie rozbudowane na boki zagłówki w fotelikach dla dzieci zastępują w pewnym stopniu kurtyny. W pewnym stopniu, bo… ochrona głowy dziecka to temat o wiele bardziej skomplikowany.

Choćby dlatego, że głowa w stosunku do ciała małego dziecka jest znacznie cięższa niż u dorosłego (u niemowląt stanowi nawet połowę masy ciała), a mięśnie szyi nie są jeszcze wystarczająco rozbudowane, by ją utrzymać
w czasie ogromnych przeciążeń podczas wypadku. Zagłówki z wydatnymi „boczkami” to niezbędny element fotelika, a odpowiednie dostosowanie wysokości tego zagłówka jest kluczowym elementem bezpieczeństwa dziecka, dużo ważniejszym niż odpowiednie położenie zagłówków dla dorosłych. Górna krawędź zagłówka powinna sięgać powyżej czubka głowy dziecka, dolna powinna być na wysokości policzka. Fotelik niedopasowany do wymiarów dziecka nie pomoże, a w szczególnych przypadkach sam może spowodować poważny uraz.

Ciężka głowa dziecka w stosunku do tułowia to powód, dla którego noworodki, niemowlęta i mniejsze dzieci trzeba wozić tyłem do kierunku jazdy. Chodzi o to, że statystycznie najwięcej jest zderzeń czołowych i uderzeń przodem samochodu, a przy tym tego typu wypadki mają miejsce przy dużych prędkościach, więc nic dziwnego, że specjaliści najbardziej dbają o bezpieczeństwo w takiej właśnie sytuacji. Fotelik dla dzieci 0-9 kg trzeba więc ustawić albo na siedzeniu pasażera obok kierowcy, albo na tylnym siedzeniu, oparciem w kierunku przodu samochodu. W obu przypadkach musimy zająć się pewnymi technicznymi sprawami.

Poduszka powietrzna

Jeśli fotelik stanie na fotelu pasażera, trzeba koniecznie wyłączyć poduszkę gazową dla tego siedzenia. Są co prawda samochody, które wyposażono w automatyczne wyłączanie poduszki, jeśli na fotelu umieścimy fabryczny fotelik, ale są one rzadkością. W pozostałych autach albo użyjemy przewidzianego przez producenta wyłącznika (zawsze po włączeniu zapłonu trzeba się upewnić, że świeci się lampka kontrolna wyłączonej poduszki), albo istnieje możliwość wyłączenia poduszki w stacji obsługi. To bardzo ważne, bo wybuchająca poduszka gazowa, umieszczona tuż za oparciem fotelika, wręcz łamie jego zagłówek i może nawet spowodować śmierć dziecka. Poduszki boczne i kurtyny nie przeszkadzają – boczne chronią bok, rozwijając się obok dziecka, kurtyny otwierają się daleko od fotelika, chroniąc zresztą częściowo przed szkłem sypiącym się z szyb. By fotelik zmieścił się w tym miejscu (i żeby starczyło pasów bezpieczeństwa, jeśli nie jest to Isofix), powinniśmy odsunąć fotel pasażera do tyłu. Powiększy to też przestrzeń bezpieczeństwa w razie wypadku.

Umieszczenie dziecka w powyższy sposób ma ogromną zaletę: kierowca ma kontakt wzrokowy z małym pasażerem, więc maluch jest spokojniejszy, mniej się nudzi i łatwiej zasypia, można mu też podać coś do zjedzenia, zabawkę itp. Nie mamy takiej możliwości, gdy fotelik stanie na tylnej kanapie, szczególnie  w pozycji „oparciem do przodu”. Możemy jednak zachować bardzo ważny kontakt wzrokowy – w specjalistycznych sklepach dostępne są lusterka na przyssawkę, które można umieścić na tylnej szybie. Dziecko będzie widziało w lusterku kierowcę, a w lusterku wstecznym – jego oczy. Dobrze byłoby umieścić także dodatkowe lusterko dla kierowcy, przynajmniej w tych samochodach, w których producent nie rozpieszcza nas wielkością tego urządzenia. To niejedyny powód – jeśli chcemy dobrze widzieć, co robi nasze dziecko, lepiej założyć do tego celu dodatkowe lustro, a fabrycznego używać do tego, do czego je zaprojektowano, czyli obserwacji drogi.

Co mówią statystyki?

Miejsca w drugim rzędzie siedzeń są nieco bezpieczniejsze. Tak mówią statystyki, ale moim zdaniem możliwość bezpośredniego kontaktu z dzieckiem przeważa – podczas postoju w korku można, jeśli dziecko nie śpi, chwilę się z nim pobawić lub popracować nad zaśnięciem.

Większe dzieci (w wieku przedszkolnym i młodsi uczniowie) mogą już jeździć przodem do kierunku jazdy. Wykorzystujemy do tego celu foteliki 9-18 kg i tylne siedzenie, a dodatkowe lusterko dla rodzica kierowcy również się przyda (z wcześniej podanych powodów). Na rynku dostępne są również konstrukcje przeznaczone np. dla dzieci 0-18 kg, składające się z „dużego” fotelika i dopasowanej „wkładki”, będącej praktycznie… drugim fotelikiem bez zewnętrznej konstrukcji. Gdy dziecko wyrośnie z części przeznaczonej dla najmniejszych – po prostu przestajemy używać owej wkładki i sprawa załatwiona. Całość jest jednak wyraźnie cięższa, więc jeśli często przenosimy dziecko wraz z fotelem, zrezygnujmy z konstrukcji uniwersalnych.

Z uniwersalnością w wyższych przedziałach wagowych jest nieco lepiej – fotele dla większych dzieci nie muszą mieć aż tak mocnej konstrukcji, bo ich ciało trzymane jest już przez pasy bezpieczeństwa, a funkcją fotela, obok specjalnej ochrony głowy i szyi, jest po prostu zapewnienie odpowiedniego przebiegu taśmy. Jak wspomniałem wcześniej – budowa ciała dziecka, nawet 8 – 10-letniego, różni się od budowy dorosłego w istotnych punktach. Oprócz „zbyt ciężkiej” głowy, którą trzeba dodatkowo chronić, odciążając szyję, ważną różnicą jest brak odpowiednio wykształconych kości miednicy. Dorosły, jeśli ułoży biodrową część pasa bezpieczeństwa na górnej części ud, pod brzuchem, i mocno dociągnie ją do ciała, ma właściwie gwarancję, że nie zanurkuje pod pasem, opiera się on bowiem na wyrostkach kości biodrowych, nie powinien więc wsunąć się na brzuch. Owe wyrostki stopniowo wykształcają się po 10. roku życia. Po to są właśnie charakterystyczne „wąsy” przy siedzisku podkładek dla starszych dzieci lub fotelików opartych na pasach samochodu: pas układamy na udach dziecka, zaczepiając go pod owymi „wąsami”. W ten sposób nie ma możliwości zsunięcia się dziecka. Podobne „wąsy” można znaleźć w pobliżu zagłówka fotelików. Pas dzięki niemu utrzymuje się we właściwym miejscu, na ramieniu przy szyi.

Ważnym kryterium wyboru fotelika jest kompatybilność – dostosowanie kształtu i mocowań do wnętrza samochodu. Oczywiście mocowania Isofix, które pozwalają na zakotwiczenie w zatrzaskach mocowanych do elementów konstrukcyjnych nadwozia, są standardowe, więc wyposażony w nie fotelik teoretycznie zamontujemy w każdym samochodzie, ale na tym wygoda się kończy. Gabaryty fotelika i układ wnętrza auta czasem całkowicie się wykluczają, uniemożliwiając jego umieszczenie lub np. włożenie dziecka w zamontowaną już konstrukcję. Odrębną sprawą pozostają strefy bezpieczeństwa wokół, kąty, pod którymi ustawione jest siedzisko kanapy, itp. W fotelikach mocowanych pasami bezpieczeństwa auta dochodzi jeszcze problem odpowiedniej długości pasów. Warto więc brać pod uwagę rekomendację producenta samochodu. Tym bardziej że to właśnie w konstrukcjach rekomendowanych przez producenta odbywają się badania zderzeniowe EuroNCAP. Mamy więc od razu weryfikację obietnic producenta fotelików. Prawda, że nieco złudną – sami twórcy testów zderzeniowych podkreślają, że wyniki dotyczą konkretnych konstrukcji ustawionych dokładnie tak jak w badaniu. Ale to jednak jest jakaś wskazówka.