fbpx

Kobiety w biznesie stawiają na współpracę

Kobiety w biznesie stawiają na współpracę
fot.123rf

Firmy, w których zarządach zasiadają kobiety, osiągają lepsze wyniki, niż te, w których są sami mężczyźni. Elżbieta Zubrzycka i Aneta Chybicka, autorki książki „Siła kobiet w biznesie”, udowadniają, że w sferze zawodowej kobiecość jest atutem. Pora w to uwierzyć!
W swojej książce obnażacie stereotypy na temat męskości i kobiecości, które cały czas funkcjonują w sferze zawodowej.

Elżbieta Zubrzycka: Moim zdaniem przechodzimy teraz naprawdę dogłębną rewolucję społeczną i chyba nie do końca to sobie uświadamiamy. Dopiero w latach 70. kobiety po raz pierwszy w historii powszechnie poszły do pracy. Ich dzieci są dzisiaj 30- i 40-latkami i przejęły stery świata. To pierwsze pokolenie w zapisanej od czterech tysięcy lat historii ludzkości wychowane przez pracujące matki. Jesteśmy świadkami ogromnych przeobrażeń, uczymy się współpracować na polu gospodarczym i politycznym. Nie ma już stereotypowej rodziny, nie ma stereotypowych ról. Wszystko się zmieniło. Weszłyśmy na teren mężczyzn.

I co teraz?

E.Z.: Do tej pory status wyznaczał mężczyzna. I my na tym nowym dla nas terenie możemy przejąć wzorce męskie lub wprowadzać nasze – kobiece. Męskie tradycyjnie podnoszą status, a są związane z użyciem siły, dominacji. Ale możemy też, wchodząc na to pole, pozostać kobietami. Mówić: „Bądźcie bardziej wrażliwi, bardziej cierpliwi, okazujcie emocje, pomóżcie nam w domu”. Co ciekawe, nadal panuje takie przekonanie, że kobiety męski teren dowartościowuje, a gdy mężczyzna wchodzi w kobiece rejony, podważa to jego męskość i poczucie własnej wartości. Tak jakby mężczyznę poniżała kobiecość, a męskość kobietę wywyższała. W moim odczuciu musimy złamać te stereotypy. Poprzez ich rozpoznanie i nazwanie.

Z jakimi stereotypami zetknęłyście się, gdy rozmawiałyście z kobietami pracującymi na najwyższych stanowiskach?

Aneta Chybicka: Na przykład z takim, że cały czas wierzy się w to, że w biznesie kobiety nie pomagają innym kobietom. Co więcej, jak już kobieta „dopcha się” do władzy, to niszczy inne. Tymczasem wszystkie wysoko postawione menedżerki mówiły nam, że były promowane przez kobiety, bardzo to doceniają i same w ten sposób postępują. Tworzą nawet programy, żeby wyrównywać szanse kobiet i mężczyzn na rynku pracy.

E.Z.: Drugi stereotyp: kobiety w pracy skaczą sobie do oczu i rywalizują ze sobą o męskie względy. Nie zauważyłyśmy tego. Owszem, niektóre mają wiele do zrobienia w kwestii poczucia własnej wartości. Zbyt szybko czują się urażone, obrażają się, fochują. Któraś źle spojrzy, da między wierszami do zrozumienia, że coś jej się nie podoba, i nieporozumienie narasta. To wszystko wynika bardziej z wewnętrznego niedowartościowania, a nie z tendencji do rywalizacji. Oczywiście, zdarzają się też kobiety o trudnych charakterach, źle rozumiejące swoją rolę w pracy, które robią innym wiele krzywdy – przez co zapewne są bardziej zauważalne. Generalnie jednak kobiety są skłonne do współpracy, demokratyczne w rozmowach ze sobą i zwykle bardzo szybko pacyfikują problemy.

A.Ch.: Kolejny stereotyp – na wysokich stanowiskach kobiety reagują zbyt emocjonalnie, przez co nie potrafią racjonalnie zarządzać. Tymczasem wypowiedzi oraz badania przytoczone w naszej książce temu przeczą. Kobiety są bardzo decyzyjne właśnie dlatego, że mają dostęp do emocji. Wykorzystują je, żeby skuteczniej, odważniej podejmować decyzje. Jest to jednak nowy sposób działania: w zgodzie z uczuciami, a nie zewnętrznymi wartościami czy sztywnymi regułami.

E.Z.: Badania pokazują, że mężczyźni bardziej niż kobiety są uwikłani w sieć związków społecznych. Tak funkcjonowali od tysiącleci na wojnach i podczas polowań. Zależą od siebie nawzajem i nie chcą się nikomu narazić. W województwie pomorskim wszystkie szpitale były zarządzane przez mężczyzn i wszystkie były zadłużone. Kiedy kobieta została dyrektorką jednego z nich, zreformowała go, po czym została odrzucona przez całe środowisko dyrektorskie, bo nie potrzebowała dotacji od państwa i jeszcze dała podwyżki. Złamała dotychczasowy schemat postępowania. Kobiety nie są zależne od starych układów, nie boją się, że się narażą. Mają swoją wizję i po prostu wcielają ją w życie.

E.Z.: Dotyczy to zwłaszcza kobiet na wysokich stanowiskach, liderek. One podejmują bardzo niepopularne decyzje. Dobrym przykładem jest premier Ewa Kopacz, jedyna kobieta w Europie, która odważyła się nie kupić zbędnych szczepionek. I oberwała za to od opozycji. Ale miała odwagę powiedzieć, że szczepionki przed niczym nie chronią i że to jest jeden wielki przekręt farmaceutyczny.

Jakie niebezpieczeństwa czyhają na kobiety, które decydują się wejść w ten męski świat?

A.Ch.: Niektóre rozmówczynie wspominały, że spotkały się z nieufnością ze strony podwładnych im mężczyzn co do ich umiejętności i sposobu, w jaki awansowały. Wiedza oraz doświadczenie są wtedy mocno testowane. Najlepszym sposobem zarządzania mężczyznami jest bycie ekspertem w swojej dziedzinie. Oni potrzebują czasu, żeby to zobaczyć i docenić.

E.Z.: Poza tym dla nich są ważne zewnętrzne potwierdzenia pozycji w hierarchii. Jeśli mężczyzna jest szefem, musi mieć większy gabinet, lepszy samochód, zegarek i inne gadżety. My tego nie potrzebujemy, dla nas ważniejsza jest istota sprawy, którą się zajmujemy. Znowu nawiążę do Ewy Kopacz, która kiedy została premierem, nie chciała się przenosić z hotelu sejmowego do pałacu, bo tu było jej wygodnie. W naturze większości kobiet nie leży podkreślanie miejsca w hierarchii, my najchętniej funkcjonowałybyśmy równolegle.

A.Ch.: Odróżnia nas jeszcze to, że kobiety na wysokich stanowiskach wymagają od pracowników dużo samodzielności i kreatywności. Potrafią rozpoznać talenty, wykorzystać potencjał podwładnych i wskazać im drogę do spełnienia. Bierze się to z tego, że oprócz pracy ważny jest dla nich dom, nie chcą codziennie siedzieć w firmie do 20.

Ale też nie mają chyba tak dużej potrzeby kontroli.

E.Z.: Kobiety, które pracują na naprawdę wysokich stanowiskach, przeszły już etap perfekcjonizmu i samodzielności. Bez niego być może nie przebiłyby się, nie udowodniły, że sobie poradzą. To jest faza rozwojowa. Najpierw chcesz być dobrą, potem lepszą, najlepszą, żeby ostatecznie odkryć, że aby pogodzić pracę, dom i małżeństwo, trzeba być wystarczająco dobrą na każdym z tych pól. I pomagać innym – to się staje najważniejsze.

A.Ch.: Czyli misyjność – realizowanie w pracy wartości szerszych niż mój status, moje sprawowanie kontroli, mój prestiż, zarabianie moich pieniędzy. Dla kobiet jest ważne pomaganie, opiekowanie się ludźmi, wspieranie. Mistrzyni Zen, Rosi Sunya Kjolhede, z którą zrobiłam wywiad do książki, apeluje do kobiet: „Zachowajcie swój kawałek miękkiego serca. To jest największa siła kobiety. Wszędzie, a w biznesie w szczególności”. Zwraca uwagę na to, że do tej pory kobiety były kształtowane tak, by stać się spełnieniem marzeń mężczyzn. Teraz wreszcie możemy być kobietami, a nie projekcją męskich wyobrażeń. Nasze uczucia są wielką wartością dla planety, nie tylko dla kobiet, dla wszystkich.

E.Z.: Przesłanie naszej książki to: „Nie zapominajmy o tym, że jesteśmy kobietami”. W tym jest siła, dobro, czyli wartości, które mogą zhumanizować zimny świat biznesu.

Przyjrzyjmy się wszystkim cechom, za które mężczyźni nas wyśmiewają, a okaże się, że to potencjał i wartość, której oni po prostu jeszcze nie rozumieją. Kobieta zmienia temat podczas rozmowy? Dobrze, bo to znaczy, że widzi ważne połączenia. Jest gadatliwa? Ona w ten sposób dąży do porozumienia, mężczyźni też stają się gadatliwi przy większym audytorium, tylko oni wtedy bardziej perorują. Kobieta jest emocjonalna? To znaczy, że zwraca uwagę na ludzi, a firma to ludzie. Dobre relacje między pracownikami przekładają się na wyniki firmy. Wyraża emocje? Doskonale, potem lepiej skupi się na zadaniu, bo nie traci energii na trzymanie ich w środku i nie zakłócają jej oceny sytuacji.

A.Ch.: Badania pokazują, że firmy, w których zarządach są kobiety, osiągają lepsze wyniki, niż te, w których są sami mężczyźni. To nie jest jakiś wymysł, tylko twarde dane.

Z moich obserwacji wynika, że w warsztatach rozwojowych uczestniczą głównie kobiety. Chcemy nad sobą bardziej pracować niż mężczyźni?

A.Ch.: Mężczyznom trudno jest odpuścić władzę, prestiż i pieniądze – rzeczy, które konserwują ego. Kobiety nie mają z czego rezygnować. One znajdują się w trochę odwrotnej sytuacji. Dlatego chcą zrozumieć siebie i świat. Dla nich zagrożeniem jest wejście w rolę kata, bo szczytem marzeń ofiary jest właśnie to: pokazać, że teraz ja jestem górą. Ta gra jest zasysająca. W książce próbujemy promować ideę, aby wyjść poza ten mechanizm. Nie ma potrzeby, żeby kobiety stawały się męskie i rywalizowały o sukces. Lepiej sprawdzać, co jest moje, w co wierzę, kim jestem, i realizować swoją misję po swojemu.

E.Z.: Najważniejsza jest współpraca między płciami, wzajemny szacunek i docenianie różnic.

Dr Elżbieta Zubrzycka – biolog i psycholog, wykładowczyni, założycielka wydawnictwa GWP.

Dr Aneta Chybicka – psycholog, trenerka, coach oraz dyrektor merytoryczna firmy szkoleniowo-doradczej Instytut Miasta.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>